Kochane ludzie , ludziska. Biorąc to sobie tak szczerze i traktując po ludzku ten temat, zacznijmy od tego by zdjąc przede wszystkim nogę z gazu, stosować mniejsze ciśnienie i mniejsze stosować końcówki, wypryskując mniej cieczy na 1 ha. Poza tym - nie oszukujmy się, kontrolowanie pryskających 40 razy nie przestrzegających karencji oraz w okresie kwitnienia kiedy pszczoły sobie latają na drzewach leży i nie widać by coś się zmieniło w tej materii. Generalnie znaczna część sadowników ma to gdzieś, daleko. Więc problem jest większy niż tylko znoszenie lekko dalej na kolejny rzadek :-).


