w latach 90 sprzedawali przemysł przetwórczy zbudowany przez naszych ojców za bezcen: jeden z drugim zdrajca dostawał łapówke żeby sprzedać zakład poniżej jednorocznego dochodu a reszta się cieszyła ze niemiec kupił ruinę. On nie kupował ruiny tylko RYNEK. Teraz gminy apelują o minimalną cene. Błagam, nazwijcie to po imieniu gminy BŁAGAJĄ/UNIŻENIE PROSZĄ/ŻEBŻĄ o wyższą cene bo nic innego nie mogą. Fundusze unijne idą na fontanny, renowacje ratuszy, parki, temomodernizacje basenów itp żeby WAM zamydlić oczy, nie mamy przemysłu, to co jeszczze jest polskie jest wygaszane, jesteśmy na kolanach i na dodatek nie mamy funduszy żeby zacząć coś robić. Powiedzmy to sobie wprost jesteśmy pod ekonomiczną okupacją.


