Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
2019_A_Toper
2019_BASF_Bellis

Profil użytkownika: Marcin20

user name
Imię i nazwisko:
Marcin Popławski
Login:
Marcin20
Kiedy dołączył do portalu:
23.11.2012 17:48
Liczba wpisów na forum:
3
pokaż wszystkie wpisy na forum tego użytkownika
Liczba komentarzy:
5
pokaż wszystkie komentarze tego użytkownika
Pomocne posty na forum:
0
Opublikowane bzdury na forum:
0
Wyświetleń profilu:
271

Ostatnie posty użytkownika

Sprzedaż jabłek za granicę 12.06.2019 08:52

Weź też pod uwagę kwestię transportu - nie opłaca się wozić jabłek samemu na duże odległości. Skrzynie trzeba potem ściągnąć od odbiorcy, to też koszt. Na szczęście te kilkumiesięczne terminy płatności to nasz wynalazek i tam płaci się szybko. Standard to 14-30 dni. No i badania. Znajdź laboratorium w okolicy, popytaj ile kosztuje badanie na NDP i jaki czas oczekiwania na wyniki (żeby szybko nabywcy je przedstawić). Jeśli chcesz by jabłka lądowały docelowo na rynku niemieckim to pamiętaj, że tam sieci chcą ograniczonej liczby substancji aktywnych, więc sortownie szukają dla nich takich właśnie jabłek. Jeśli korzystarz z usług firm doradztwa produkcyjnego (IPSAD, SOSKA) to powiedzą Ci tam ile już masz substancji w swoich owocach i jak prowadzić produkcję aby mieć max 4. Jeśli chcesz sprzedać jabłka na jesieni, to jeszcze przed zbiorem szukaj na nie nabywcy. Trochę się z tym schodzi a dobrze zaczynać zbiór mając wiedzę co i jak masz rwać. Aha i kup sobie wagę do ważenia skrzyń albo (najlepiej) pomostową.

Sprzedaż jabłek za granicę 12.06.2019 08:52

Certyfikat GlobalGAP można uzyskać w wielu frmach, jest kilku audytorów w naszym kraju, wśród nich takie renomowane firmy jak SGS. Jeśli już będziesz chciał robić ten papier to zgłoś się też po usługę doradczą do jakiejś firmy doradztwa sadowniczego, bo samemu jest ciężko przebrnąć przez gąszcz papierów. Wszystko to kosztuje ok 4000 zł. Certyfikat wydaje się na rok, po zbiorze owoców (najlepiej jest mieć jakieś letnie jabłko, wtedy dostaniesz go szybciej i będziesz mógł sprzedać jabłka prosto z drzewa z certyfikatem, inaczej możesz go dostać w listopadzie czy grudniu).Niestety, nie znajdę za Ciebie sortowni, jednak jeśli trochę znasz języki to nie będzie z tym problemu. Internet jest najlepszym źródłem informacji. Pamiętaj jednak, że na Zachodzie handel wygląda ciut inaczej. Najłatwiej sprzedać surowiec po presortingu. Jeśli już sprzedajesz prosto z drzewa czy chłodni, bez wstępnego sortowania, to musisz być pewny swego towaru. Najchętniej kupują Galę (Niemcy również Galę Must), Pinove, Elstara oraz mutacje Jonagoldów. Oni te odmiany znają i wiedzą czego oczekiwać po tych jabłkach, lecz również jest spore zainteresowanie Sampionem.

Sprzedaż jabłek za granicę 10.06.2019 17:53

Nie są wymagane żadne certyfikaty. Każdy wyprodukowany owoc możesz sprzedawać na rynkach UE tak, jakbyś sprzedawał w Polsce. Niestety, certyfiakty pomagają. Na Zachodzie powszechny jest GlobalGAP, prawie każdy rolnik go ma i - w zasadzie - każdy nabywca oczekuje, że też go masz. Przerabiałem to na sobie. Nasze certyfikaty IP są dla nich śmieszne, raczej chcą takich globalnych. Mimo braku certyfkatu jest szansa na sprzedaż, jednak dobrze jest mieć badania owoców w ręku. Nie wiem jakiego obiorcy szukasz: sortownia - dla sprzedaży im surowca? hurtownia - dla sprzedaży im produktu gotowego? Polskie owoce mają złą opinię i dobrze jest od razu mieć papier z badaniami, że akurat z Twoimi jest wszystko ok. Na Zachodzie surowiec sprzedaje się za kilogram a nie na sortowanie, więc musisz mieć pożądny towar. W przypadku jabłek pytają w jakim rozmiarze zrywałeś owoce, jaki jest rozmiar dominujący, jędrność i wybarwienie. Jeśli dostarczysz produkt o innych parametrach to ci go zwrócą. To standard, dlatego u nich jest powszechna jakość a u nas dziadostwo. Sprzedaję owoce do Holandii, UK, Niemiec, Czech czy Słowacji. Jeśli potrzebujesz jakiejś jeszcze pomocy to pytaj.

Ostatnie komentarze użytkownika

Zaczyna brakować wody ! 14.06.2019 11:46
Przy budowie lub oczyszczaniu stawu koszty administracyjne przewyższają koszty wykonanych prac. Rolnicy i przedsiębiorcy z chęcią by tworzyli wszelkie elementy retencji, lecz 1) jest to administracyjnie skomplikowane 2) drogie. Niestety, obecnie panująca od kilkunastu lat ideologia w naszej Ojczyźnie nie pozwala na zdjęcie z ludzi garbu urzędniczego, wręcz przeciwnie, one ciągle rośnie. Toteż małej retencji nie ma i szybko nie będzie. Wystarczy napisać prostą ustawę o tym gdzie i na jakich zasadach można kopać stawy i niech ludzie kopią. Jak złamią te przepisy to ich sąd oceni.
Pół miliona ton jabłek przemysłowych po 0,25 zł / kg ! 01.10.2018 16:06
Jabłka zostaną przerobione na koncentrat, przez przetwórnie, te same, które teraz skupują też jabłka. Konkludując: Państwo zakupi od rolników jabłka, które odda (sprzeda ze stratą?) przetwórniom. Przetwórnie wrzucą je do kotła z pozostałymi, wyprodukują koncentrat i sprzedadzą z zyskiem. Przetwórnie zarobią na jego sprzedaży krocie (bo surowiec dostaną darmowy albo bardzo tani) a sadownicy może kilka groszy więcej na kilogramie, które to grosze i tak nam nie pomogą. Zwiększenie średniej ceny przemysłu uzyskiwanej przez sadowników z 15 do 17 groszy nie zmienia naszej sytuacji rynkowej.
Jakie jabłka kupujemy! 05.02.2018 16:29
Rozumiem, że kolor też się starł od obmacywania paluchami przez konsumentów?
Czechy: chlorpyrifos w jabłkach przekroczony 10.01.2018 17:27
Na Zachodzie market dominuje w handlu, posiadając 90% (Szwecja) udziału w rynku. Ponadto te 90% rozbija się na 3-4 podmioty. Wolumen zapotrzebowania jakie taki market generuje, jest nieosiągalny dla pojedynczego sadownika. Toteż tamtejsze podmioty pośrednictwa nie obawiają się więc bezpośredniego kontaktu odbiorców i producentów. Tym bardziej w owocach jagodowych. W jabłkach pojedynczy sadownik jest w stanie zgromadzić w chłodniach wielkie zapasy i podać duże ilości jednorazowo, w przypadku jagodowych - ze względu na ich nietrwałość - te możliwości są ograniczone. Do tego dochodzi monstrualny koszt robocizny i ścisłe przestrzeganie prawa pracy na Zachodzie (generalnie). Powoduje to, że nie opłaca się samemu przygotowywać jabłek do handlu, ba, nawet małe grupy upadają. W Polsce łatwiej o pracownika, koszty robocizny są proporcjonalnie niższe do całkowitej ceny owocu, więc ryzyko wejścia sadowników do handlu jest duże. No i rozdrobnienie handlu w Europie Środkowej i Wschodniej, mnogość podmiotów biorących w tym udział oraz ich relatywnie nie wielka wielkość daje szansę na nawiązanie bezpośredniej ich współpracy z sadownikami. Oczywiście mowa o dużych sadownikach (powyżej 400 ton rocznie produkcji), bo tylko tym się będzie opłacało przejąć marżę grup. Nawet nie wiesz "jacenty82" jak ciekawie jest dyskutować z kimś, kto ma jakąkolwiek wiedzę o rynku a nie tylko posługuje się sloganami, frazesami i inwektywami. Pozdrawiam.
Czechy: chlorpyrifos w jabłkach przekroczony 10.01.2018 11:16
Jestem producentem ale też eksportuję swój towar, kupując od innych firm jabłka kiedy mi brakuje, więc temat znam z dwóch stron. Problemem jest identyfikowalność jabłek w dużych partiach. Oczywiście najlepszym sposobem jest podpisanie każdego pudełka imieniem i nazwiskiem konkretnego producenta. Niestety na to nie godzą się firmy pośredniczące w handlu (grupy, prywatne podmioty), ponieważ pojawiłaby się groźba bezpośredniego kontaktu finalnego odbiorcy z producentem a dla pośrednika to zabójstwo. Efektem jest szukanie innych półśrodków (szkolenia, komunikaty darmowe, "lepsze" instrukcje,kary, itp), jednak to nic nie da. Fajnym pomysłem wydawały się kody kreskowe, które były takim rozwiązaniem jakie ocaliłoby grupę przed ryzykiem kontaktu bezpośredniego między odbiorcą a dostawcą. Jednak grupy same nadają te kody, więc nie można ciągnąć łańcucha odpowiedzialności no i pośrednicy (jak napisał "jacenty82"), często dokonują przekłamań i przypisują producentom nie ich jabłka (przykład z Global GAPem jest powszechny). Generalnie w Polsce mamy handel a nie Handel: gdyby wielkie podmioty pośrednictwa zajęły się wysyłkami do jakiejś Azji albo USA, gdzie nawet największy producent nie wyśle towaru w pojedynkę (no może poza 1 promilem obszarników), to żadna grupa nie bałaby się podpisać kartonu imieniem i nazwiskiem sadownika. Jednak wtedy gross handlu z krajami bliższymi nam geograficznie przeszedłby w bezpośrednie ręce sadowników, bo ci byliby bardziej konkurencyjni niż wielkie podmioty, mające wysokie koszty jednostkowe (wielkie maszyny, hale, wyższe podatki, administracja).
2019_Yara_po_kwitnieniu

Ostatnio na forum

instagram