Dlaczego w środku lata, kiedy polskie drzewa uginają się pod ciężarem dojrzałych czereśni, na półkach sieci Biedronka królują zagraniczne owoce?
To pytanie zadaje sobie wielu konsumentów, patrząc na etykiety czereśni sprowadzanych m.in. z Turcji.
Przy skali zapotrzebowania sieci Biedronka zdarzają się sytuacje, w których oferta produktów krajowych jest uzupełniana produktami importowanymi - tłumaczy przedstawiciel sieci w rozmowie z o2.pl.
Jak informuje o2.pl przedstawiciel sieci w przesłanymstanowisku zapewnia, że to polscy producenci są dla nich zawsze "naturalnym pierwszym wyborem". Promowanie rodzimych produktów ma być jednym z kluczowych filarów działalności firmy. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a dokładniej – w skali zapotrzebowania.
"Produkty importowane pojawiają się w sprzedaży w sytuacjach, gdy dany produkt nie jest dostępny na rynku krajowym lub gdy popyt klientów przewyższa podaż pochodzącą od polskich producentów. Przy skali zapotrzebowania sieci Biedronka, nawet w okresie sezonu, zdarzają się sytuacje, w których oferta produktów krajowych jest uzupełniana produktami importowanymi, aby zapewnić klientom stały dostęp do świeżych owoców i warzyw" – tłumaczy Konrad Reps, starszy menedżer kategorii produktów świeżych w sieci Biedronka.
źródło: o2.pl / Czytaj całość na o2.pl
Turecka czereśnia zalewa Europę - informuje Związek Sadowników RP.
W tym sezonie turecka czereśnia w ogromnych ilościach trafia na rynki wielu krajów Europy i Azji. Odczuwają to zarówno polscy sadownicy, jak też producenci z innych państw.
W wielu krajach sieci handlowe uruchamiają akcje promocyjne, oferując owoce na półce sklepowej nawet po **0,3–0,4 € za kilogram**. Tracą na tym przede wszystkim rodzimi plantatorzy.
W wielu krajach — podobnie jak w Polsce — odbywa się manipulacja pochodzeniem produktu.
Produkt z Turcji „udaje” czereśnie francuskie, niemieckie, włoskie, polskie czy też belgijskie. W wielu z nich interweniują służby zajmujące się przestrzeganiem prawa obowiązującego w handlu świeżymi owocami. Niektóre niemieckie sieci, wykorzystując luki w prawie, świadomie manipulują przekazem informacji skierowanej do konsumentów.
Jest to efekt dużego urodzaju w samej Turcji i innych krajach tego regionu, jak też względnego nieurodzaju w kilku państwach Unii Europejskiej. Brak dostatecznej ilości krajowych owoców natychmiast otworzył import.
Inni dostawcy czereśni spoza UE to głównie Macedonia Północna i Serbia.
Warto pamiętać, że obrót owocami, w tym przypadku import, jest legalny, natomiast wprowadzanie w błąd konsumentów, np. poprzez oszustwo kraju pochodzenia, jest niezgodne z przepisami.
źródło: FB - Związek Sadowników RP








Najnowsze komentarze