Bieżący sezon pokazał, że nawet na wydawałoby się gwarantującym dobre ceny rynku czereśni może dojść do rewolucji. Tak chyba trzeba bowiem nazwać zaimportowanie do Polski grubo ponad „10 tys. ton tych owoców”.
Dlaczego w środku lata, kiedy polskie drzewa uginają się pod ciężarem dojrzałych czereśni, na półkach sieci Biedronka królują zagraniczne owoce? To pytanie zadaje sobie wielu konsumentów, patrząc na etykiety czereśni sprowadzanych m.in. z Turcji.