Jeśli modele pogodowe się nie mylą, to zima wróci nie tylko w postaci przymrozków, ale też śniegu.
Ostatnia dekada miesiąca nie zapowiada żadnej rewolucji. Prognozy nieubłaganie wskazują na wracające chłody, nawet większe niż te z początku kwietnia. Przedsmakiem jest poniedziałek (20.04), który na zachodzie, południu i w centrum jest deszczowy i bardzo zimny, z temperaturami nie przekraczającymi 10 stopni.
Chociaż kolejne dni będą cieplejsze i pogodniejsze, to jednak temperatury maksymalne przeważnie nie będą wyższe niż od 10 do 13 stopni, a na północy zaledwie od 5 do 9 stopni. W dodatku nocami i o porankach wciąż będą wracać przymrozki od -1 do -5 stopni, ale miejscami poniżej -5 stopni.
Jeśli prognozy amerykańskiego modelu pogodowego GFS i europejskiego ECMWF się potwierdzą, to apogeum tego ochłodzenia nadejdzie na przełomie tego i przyszłego tygodnia. Jeszcze podczas weekendu (25-26.04) nad Polskę zacznie spływać szerokim strumieniem arktyczne powietrze.
Wędrujący nad nami układ niżowy najpierw przyniesie deszcz, ale wraz ze spadkiem temperatury przejdzie on w deszcz ze śniegiem i krupę śnieżną, a miejscami, zwłaszcza w godzinach nocnych i porannych, w sam śnieg. Krajobrazy mogą się na kilka godzin zabielić w miejscowościach na nizinach.
Śniegu nie spadnie dużo, przeważnie do 1-2 centymetrów, jednak na terenach podgórskich do 5 centymetrów, a w górach znacznie więcej, od 5-10 centymetrów w niższych partiach do nawet 30-50 centymetrów na szczytach, szczególnie w Karkonoszach, Beskidzie Wysokim i Tatrach.
Ocieplenie nadejdzie dopiero około 29 kwietnia.
źródło: twojapogoda.pl








Najnowsze komentarze