Amerykańska prognoza dla Polski na wiosnę przewiduje wiele bardzo suchych dni, a także wyjątkowo późne przymrozki, które mogą spowodować kryzys w sadownictwie i odbić się na cenach owoców.
Wiosenna aura nadeszła w tym roku nadzwyczaj szybko, co w ostatnich dniach objawiło się w postaci jednego z najwcześniejszych w historii obserwacji kwitnięcia forsycji, żywopłotów, a nawet wierzb, topoli, jesionów, wiązów i cisów. Przyroda potrzebuje teraz ogromnych ilości wody w glebie, której tam nie ma.
Według Europejskiego Obserwatorium Suszy (EDO) najbardziej sucho jest w tej chwili na zachodzie, w centrum i na wschodzie Polski. Pas największego niedoboru wody w glebie ciągnie się od Pomorza przez Wielkopolskę, Kujawy i Mazowsze po Lubelszczyznę i Podkarpacie.
Przede wszystkim ostatnie ciepłe tygodnie były bardzo suche. W większości regionów kraju nie spadł więcej niż litr deszczówki, ale były też miejsca, gdzie nie padało wcale. Natomiast parowanie resztek wody pochodzącej z roztopów przebiegało błyskawicznie.
Amerykański model pogodowy CFS wskazuje, że przynajmniej do końca marca opadów będzie nadal bardzo mało. Większe ilości wody spadną w postaci śniegu jedynie na terenach górzystych, ale na nizinach nie przekroczą one 1-10 litrów wody na metr kwadratowy.
Po niemal rekordowo suchym grudniu, styczniu i lutym, to tyle co nic. Również pierwsza połowa kwietnia zapowiada się, zgodnie z prognozami, mało wilgotno. Sumy opadów zwiększyć się mogą nieznacznie. Większa szansa na opady spodziewana jest dopiero w drugiej połowie kwietnia.
Jednak już na przełomie marca i kwietnia wegetacja ruszy z kopyta. Rozpocznie się też sezon sadowniczy. Jak przewiduje model CFS, oprócz posuchy i niewystarczającej ilości wody, problem stanowić mogą również późne przymrozki, a miejscami także wracające opady śniegu.
Jeśli przewidywania amerykańskich meteorologów się potwierdzą, to czeka nas bardzo trudny początek wiosny.
źródło: twojapogoda.pl








Najnowsze komentarze