Po fali emocjonalnych wpisów w mediach społecznościowych i rekordowej popularności samozbiorów rolnicy i sadownicy zaczynają ostrzegać przed nowym zjawiskiem: przedstawiciele handlu próbują wykorzystać ich trudną sytuację.
Handlowcy dzwonią do rolnikow i sadowników i mówią: skoro oddajecie paprykę czy jabłka ludziom po złotówce, to my też nie damy wam więcej
– podaje wiadomosci.wp.pl
Jak ustalili dziennikarze WP, zamieszanie wokół samozbiorów zaczyna być wykorzystywane przez handlowców - reprezentujących markety do negocjacji cenowych. Przedstawiciele handlu zaczęli wykorzystywać sytuację z samozbiorami w rozmowach z producentami warzyw - w szczególności papryki. Jak słyszymy, powołują się na nadmiar towaru na rynku. Przekonują, iż skoro papryka jest rozdawana za darmo lub sprzedawana za symboliczną opłatą, czy gnije na polu - nie ma powodu, by płacić za nią więcej.
Ceny #jabłek w skupach są niskie dlatego część sadowników organizuje #samozbiory. Czy samozbiory uratują sytuację sadowników ? https://t.co/8KcS4HJHw0
— sadownictwo (@sadowniczy) October 9, 2025
W piątek Związek Sadowników RP poinformował, że większość sieci handlowych – także tych z polskim kapitałem – "próbuje obecnie wymusić sprzedaż jabłek po skandalicznie niskich stawkach, często poniżej 1 zł za kilogram". Tymczasem w sklepach owoce sprzedawane są po 5–6 zł. Oznacza to, że za każdy kilogram jabłek sieci zyskują nawet kilka złotych marży, a sadownicy zostają z minimalnym wynagrodzeniem, które nie pokrywa kosztów produkcji.
Sieci handlowe próbują wymusić na swoich dostawcach sprzedaż #jabłek po skandalicznie niskich cenach — nawet poniżej 1 zł/kg dla sadowników https://t.co/HWJjtqslhW
— sadownictwo (@sadowniczy) October 10, 2025
To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy wielu rolników, nie mogąc uzyskać godziwych cen skupu, zdecydowało się na organizację samozbiorów, by choć częściowo odzyskać poniesione koszty. Polacy tłumnie odpowiedzieli na te apele – na polach w całym kraju pojawiły się tysiące osób, chcących pomóc producentom i kupić świeże warzywa prosto od rolnika.
Wraz z popularyzacją akcji samozbiorów pojawiają się też pierwsze złe emocje. W sieci nie brakuje głosów oburzenia i frustracji, kierujących się głównie ku supermarketom. Konsumenci zauważają, że rolnicy sprzedają swoje plony po złotówce za kilogram papryki czy pomidorów, podczas gdy ceny detaliczne w sklepach pozostają bez zmian.
Jabłka i papryka - zaczyna się polityka. Minister rolnictwa reaguje
Krytyki nie uniknęli też urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W komentarzach w social mediach przewija się zarzut, że resort zbyt długo przyglądał się sytuacji, zamiast reagować. Do sprawy odniósł się minister rolnictwa Stefan Krajewski.
- Otrzymujemy coraz więcej sygnałów, że ceny płacone producentom warzyw nie mają nic wspólnego z tym, co widzimy w sklepach. Dlatego zwróciłem się do prezesa UOKiK i KOWR, by sprawdzili, czy nie mamy do czynienia z nieformalnym ustalaniem cen, z tzw. zmową cenową. To bardzo poważna sprawa, która wymaga pilnej analizy - powiedział minister.
źródło: wiadomosci.wp.pl / Czytaj całość na wiadomosci.wp.pl









Najnowsze komentarze