Nawet 90% strat w sadach jabłoniowych zgłaszają sadownicy z północnej części Wielkopolski, ale i w innych częściach regionu wiosenne przymrozki, a potem zmienne warunki atmosferyczne sprawiły, że plony będą słabe.
Gorsza jakość owoców i mniejsza ich ilość mogą też doprowadzić do wzrostu cen – ostrzegają sadownicy.
W sadach Mateusza Prymasa w gminie Czarnków straty sięgają 90%.
Owoce, które udało się uchronić wyglądają tak drastycznie, że żaden klient nie będzie chciał od nas tego kupić – mówi sadownik.
Podobnie jest w całej północnej Wielkopolsce – informuje poznan.tvp.pl
W zeszłym roku mieliśmy podobną sytuację, zgoła lepszą, bo jak mówiłem z plonu 400, 500 ton miałem jakieś 80, 90 ton jabłka, które sprzedałem, a w tym roku nie mamy żadnego dochodu praktycznie – dodaje sadownik z gminy Czarnów Marcin Molski.
Straty z przymrozków wiosennych, brak zimy, bardzo wczesna wiosna. Drzewa bardzo szybko strartują, budzą się, kwitnienie też było szybsze niż w poprzednich latach, no i później napływ bardzo zimnego powietrza znad Skandynawii – tłumaczy Mateusz Prymas.
W innych częściach Wielkopolski, m.in. w Rabowicach w powiecie poznańskim straty są mniejsze, choć i tu przymrozki czy gradobicia dały się we znaki. Jednak jak mówią lokalni sadownicy, plony powinny być w normie – zaznacza prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej Mieczysław Łuczak.
Zbiory jabłek powinny potrwać do listopada. W niektórych częściach regionu zakończą się już za kilka dni.
źródło: poznan.tvp.pl





Najnowsze komentarze