Sadownicy zmagają się z problemami w znalezieniu lojalnych pracowników - wielu rezygnuje z dnia na dzień.
Chętnych Polaków jest niewielu, Ukraińcy coraz częściej wybierają inne branże, a zatrudnianie osób z Azji i Gruzji utrudnia biurokracja. Problemy pogłębia fakt opłacalności zbiorów w dobie zmian klimatu - czytamy na finanse.wp.pl
- Do zbiorów jabłek zatrudniliśmy głównie Ukraińców, pojedyncze osoby pochodzą z innych państw. Polaków w ogóle nie mamy - wskazuje w rozmowie z WP Finanse pani Agnieszka, sadowniczka z woj. mazowieckiego. Jak tłumaczy, na ogłoszenie umieszczone w internecie nie było żadnego odzewu. Ostatecznie udało jej się znaleźć pracowników przez lokalną agencję pracy.
Jak informuje finanse.wp.pl wielu sadowników boryka się bowiem z problemem odchodzenia załogi z pracy w trakcie zbiorów, z dnia na dzień.
W poprzednim, jak i w tym sezonie członkowie stowarzyszenia sygnalizują problemy z dostępnością pracowników. Często obywatele Ukrainy zobowiązują się do pracy w sadach, ale już po kilku dniach rezygnują i podejmują się innej pracy - twierdzi Piotr Janota, prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw "Unia Owocowa
W tym kontekście Alex Kartsel wiceprezes agencji pracy EWL Group zwraca uwagę, że w tym roku sytuacja na rynku pracy sezonowej w sadownictwie jest bardziej zróżnicowana niż w poprzednich latach. - Wynika to przede wszystkim z faktu, że według danych World Apple and Pear Association (WAPA) tegoroczne zbiory jabłek będą niższe o około 865 tys. ton niż w ubiegłym roku. W części sadów przymrozki wiosenne znacząco ograniczyły plonowanie, co przełożyło się na mniejsze zapotrzebowanie na pracowników - tłumaczy.
Natomiast potwierdza, że w gospodarstwach, które uniknęły szkód pogodowych, presja kadrowa jest nadal odczuwalna. - Sadownicy konkurują o pracowników, podnosząc stawki lub oferując dodatkowe świadczenia - zwraca uwagę.
"Unia Owocowa" wylicza, że średnie stawki dla pracowników przy zbiorze to 30,50 zł brutto (czyli ok. 25 zł netto) za godzinę. To tyle, ile minimalna legalna stawka godzinowa. Przekłada się to na 244 zł brutto dniówki oraz ok. 5,6 tys. zł brutto miesięcznie.
Alex Kartsel zwraca uwagę, że w wielu regionach, aby utrzymać sprawdzone zespoły, pracodawcy starają się podnosić nie tylko wynagrodzenie, lecz także warunki pracy. - Coraz częściej w ofertach pojawia się zakwaterowanie, bezpłatny transport z miejsca zamieszkania czy ciepłe posiłki. To elementy, które zwiększają atrakcyjność pracy sezonowej i pozwalają sadownikom konkurować o pracowników z innymi branżami (logistyka czy produkcja przemysłowa) - tłumaczy.
źródło: finanse.wp.pl / Czytaj całość na finanse.wp.pl








Najnowsze komentarze