Rolnicy i sadownicy biją na alarm: tegoroczna susza przyczyniła się do znacznego ograniczenia zbiorów w niemal wszystkich gatunkach upraw. Wody brakuje na polach, sadach ale także w rzekach czy stawach. – Już teraz można mówić, że ponad połowa kraju jest objęta ostrzeżeniem przed suszą hydrologiczną – poinformował Michał Sikora hydrolog z IMGW.
Jak czytamy na zero.pl „głęboka susza” już w 15 województwach
– Opadów jest mało, a jak one już są, to mowa o opadach nawalnych, burzowych, które nie poprawiają sytuacji hydrologicznej. Woda szybko trafia do środowiska, ale również szybko odpływa do rzek – wyjaśnił Michał Sikora, hydrolog z IMGW.
Susza hydrologiczna w połączeniu z upałami, przymrozkami, które występowały na wiosnę, a także nagłymi, silnymi opadami stanowi realne zagrożenie dla sadowników. Jak poinformował Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadownik RP,
W tym roku we wszystkich gatunkach upraw sadowniczych hodowcy odnotowali „bezwzględnie mniejsze zbiory”.
– Opady, które były w ciągu ostatniego miesiąca, trochę uzupełniły braki wody. Natomiast mowa tylko o powierzchownym uzupełnieniu: uprawy sadownicze notorycznie cierpią w tej chwili na brak wody, dlatego że jej nie ma nawet w głębszych warstwach, gdzie zawsze ona była. W tym momencie występuje tylko na powierzchni, co niewątpliwie ograniczyło bardzo mocno zbiory. Na to, ile było owoców, wpływały też upały, które uszkadzały zbiory. Temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza w dzień spowodowały tzw. ugotowanie, poparzenie owoców – tłumaczy Maliszewski, w rozmowie z Zero.pl.
Sytuację polskich sadowników wykorzystali nieuczciwi importerzy. Korzystając z tego, że niektórych owoców brakuje na rynku, zaczęli oni sprowadzać do Polski owoce z zagranicy, w tym spoza Unii Europejskiej.
– Sadownicy, rolnicy spodziewali się, że te mniejsze zbiory będą zrekompensowane lepszymi cenami. Jednak do Polski wjechało m.in. kilkanaście tysięcy ton czereśni, prawdopodobnie z Turcji, i były one brandowane jako polskie. Konsumenci płacą często więcej, producenci mają straty, traci polska gospodarka, ktoś inny zarabia – podkreślił prezes Związku Sadowników RP.
Szef PZS dodał też, że sadownicy boją się, iż w najbliższych latach zjawiska wynikające ze zmian klimatu, takie jak fale upałów, nagłe, nieregularne i silne opady, susze, będą występowały jeszcze częściej niż w ostatnich latach. – Należy bezwzględnie podjąć ochronę rolników czy sadowników – dodał Mirosław Maliszewski, w rozmowie z Zero.pl.
źródło: zero.pl / Czytaj całość na zero.pl








Najnowsze komentarze