Ceny jabłek w sklepach są bardzo wysokie - przyczyniły się do tego wiosenne przymrozki. Narzekają kupujący, ale także sami sadownicy.
Według nich, na wzroście cen korzysta głównie handel. Od gospodarzy jabłka są kupowane w cenach niewiele wyższych niż w poprzednich latach
– czytamy na bydgoszcz.tvp.pl
W sadach zarządzanych przez Pawła Pączkę trwają zbiory jabłek. Czy raczej tego co zostało na drzewach po wiosennych przymrozkach. Największych od lat.
- Efekt jest taki, że jeżeli spojrzymy na drzewo, to widzimy tylko kilka jabłek, może kilkanaście. I to w dodatku jabłek, które mają ślady bardzo wyraźne, pomrozowe, czyli takie ordzawienia - mówi Paweł Pączka, prezes grupy Galster w Wierzchucicach.
Takie jabłka trudno sprzedać. Bardziej nadają się do przetwórstwa niż do sprzedaży detalicznej, gdzie ceny są znacznie wyższe niż w poprzednim sezonie.
Ja widziałem jabłka po 8 zł w detalu i to wydaje się normalną ceną względem 6, 5, 4 zł w poprzednich latach. To jest ogromna podwyżka, prawda? Ale sadownik z tego nie korzysta - mówi Paweł Pączka, prezes grupy Galster w Wierzchucicach.
Ceny jabłek rosną, bo zbiory są zdecydowanie niższe niż rok temu. W wielu sadach to połowa średniej produkcji. - W naszym rejonie, rejon Kujaw, rejon Krajny, rejon Bydgoszczy, miejscami te sady wyglądają jeszcze gorzej, czyli jest to 10-20% raptem plonu przeciętnego - powiedział Paweł Pączka, prezes grupy Galster w Wierzchucicach.
Jak informuje bydgoszcz.tvp.pl sadownicy podkreślają, że nie wysokie plony pogłębiają problemy wielu z nich, ponieważ koszty produkcji szybko rosną. Problemem jest też brak rąk do pracy, pomimo wynagrodzeń sięgających 20 zł za godzinę.
Jakbym jeszcze dwa lata temu usłyszała, że takie kwoty będą, to bym pomyślała, że ktoś bajki mi opowiada. W tej chwili to są realne pieniądze, które są wydawane, których praktycznie producenci na dzień dzisiejszy nie mają - powiedziała Małgorzata Kołacz, Kujawsko-Pomorski ODR w Minikowie.
Eksperci zwracają też uwagę, że ten rok jest kolejnym, kiedy sadownicy mają problemy, bo oprócz przymrozków, nawałnice czy gradobicia nie omijają sadów.
Ten jeszcze jeden kiepski rok może doprowadzić do tego, że ta kondycja tych gospodarstw będzie słabła - mówi Małgorzata Kołacz, Kujawsko-Pomorski ODR w Minikowie.
Już teraz problemy mają szczególnie sadownicy posiadający niewielkie sady, które coraz częściej są likwidowane.
źródło: bydgoszcz.tvp.pl





Najnowsze komentarze