Krajowa truskawka dopiero pojawiła się na straganach, a plantatorzy już alarmują o nieuczciwej konkurencji. Importowane owoce z Grecji, Serbii czy Hiszpanii po przesypaniu do innych łubianek trafiają do sprzedaży jako polskie. Dla klientów różnica często jest niewidoczna, ale dla producentów oznacza coraz większe straty.
– Nam jest ciężej sprzedać, ceny spadają z dnia na dzień, ludzie po prostu oszukują. Kupują truskawki importowane, sprzedają jako polskie i nam jest trudno jako plantatorom. Będziemy musieli z tych plantacji rezygnować – wskazała jedna z producentek truskawek.
Oszustwo się opłaca, bo różnice w cenach są ogromne. Polska truskawka na giełdzie w Broniszach kosztuje dziś nawet 30 - 35 złotych za łubiankę. Importowana bywa nawet dwa razy tańsza.
#Ceny #truskawek w dół - 26 maja 2026 roku
— sadownictwo (@sadowniczy) May 26, 2026
Kolejny dzień przynosi spadek cen truskawek. Sprawdźcie jak kształtują się ceny polskich truskawek na rynkach hurtowych ? https://t.co/nemJpu1zLh
– Pojawia się niestety pokusa i pokusa jest rzeczą ludzką, żeby spolszczyć tę grecką, czy serbską truskawkę. Ale jest to bardzo krótki okres, około dwóch tygodni, kiedy jeszcze brakuje polskiej truskawki, a jeszcze jest importowana – podkreślił ekspert rynku hurtowego Bronisze Maciej Kmera.
Plantatorzy przyznają też, że importowane owoce często wygrywają wyglądem. Jednak nie zawsze te ładne są smaczne i zdrowe. Plantatorzy mówią wprost: klienci kupują oczami.
Plantatorzy apelują, by przed zakupem sprawdzać kraj pochodzenia i nie kierować się wyłącznie ceną. Jak podkreślają, dla wielu gospodarstw najbliższe tygodnie zdecydują o tym, czy ten sezon uda im się zamknąć bez strat.
źródło: warszawa.tvp.pl









Najnowsze komentarze