Przymrozki w ciągu ostatnich nocy dały się we znaki sadownikom i plantatorom. Jak mówią "Sytuacja jest beznadziejna", "Pozamiatane", "Będzie tragedia".
Najbardziej ucierpiały drzewa jabłoniowe, a zdaniem rolników zawiązki owoców na niektórych plantacjach zostały całkowicie zniszczone.
– Jeśli chodzi o trzy największe zagłębia sadownicze, czyli grójeckie, lubelskie i sandomierskie, to jest bardzo źle – ocenia wiceprezes Związku Sadowników RP, Krzysztof Cybulak z Kopaniny Kaliszańskiej w gminie Łaziska. – Można powiedzieć, że praktycznie każdy słupek jest brązowy. Nawet te, które są jeszcze zamknięte, też są niestety brązowe. Może tam gdzieś za jakimiś laskami, może na jakichś górkach cokolwiek zostało, ale tak to… Niestety, ale u nas było poniżej minus 6. 6, 6,5, 6,3. Taka temperatura zawsze zabija.
Minimalne #temperatury powietrza: 30.04.2026
— sadownictwo (@sadowniczy) April 30, 2026
Za nami bardzo mroźna noc i poranek. W niektórych regionach kraju temperatury spadły nawet poniżej -7 stopni C. Sprawdźcie gdzie było najzimniej https://t.co/d9OASaHZ33
– To trzeci rok z rzędu, kiedy może dojść do takiej sytuacji, że właściwie polscy rolnicy nie będą mieli z czego żyć – mówi Paweł Suchowolak, kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Opolu Lubelskim. – To jest trzeci rok z rzędu nawet nie przymrozków, tylko mrozów, bo temperatury, które spadły w powiecie opolskim, oscylowały nawet w granicy minus 10 stopni Celsjusza, co przy tej fazie rozwoju roślin, np. w większości przypadków odmian jabłoni, to jest tak naprawdę już, tak mówiąc kolokwialnie, pozamiatane.
– Sytuacja jest beznadziejna. Jeżeli ktoś nie ma zraszania nadkoronowego, to jest na pewno 95% strat. Przyszłej nocy na pewno będzie ich 100%, bo nadają kolejny duży mróz. Miejscami nawet w granicach 5, 6, 8 stopni - mówi Karol Kostyra, sołtys wsi Braciejowice
źródło: radio.lublin.pl / Czytaj całość na radio.lublin.pl
- Są ogromne przemożenia – alarmują plantatorzy i eksperci od sadownictwa i uprawy owoców miękkich. Nocne przymrozki niszczą kwiaty wczesnych truskawek, czereśni czy jabłoni.
Pan Piotr ma 14-hektarowe gospodarstwo, z czego ok. 10 hektarów zajmują sady, m.in. wiśnie oraz plantacje malin.
- Przymrozki, które sięgnęły nawet minus 8 stopni Celsjusza, zniszczyły kwiaty od czereśni, wiśni, moreli, jabłoni po truskawki. Oceniam straty na nawet 80-90 procent – wskazuje Piotr Chojecki.
- Będzie tragedia – ocenia sytuację na rynku owoców profesor Zbigniew Jarosz, dyrektor Instytutu Produkcji Ogrodniczej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.
Sytuacja jest dramatyczna. #Sadownicy apelują o pomoc do MRiRW ‼️
— sadownictwo (@sadowniczy) April 28, 2026
Dzisiejsza noc, która była, położyła, z tego co patrzyłem i kroiłem pąki, w 80% są uszkodzenia na wiśniach. Na jabłoniach też podejrzewam, że będzie 80% - mówi sadownik https://t.co/N36jm4LhJZ
Prof. Jarosz wskazuje, że w tym roku nałożyły się na siebie dwa niekorzystne czynniki: wiosenne przymrozki oraz susza.
- W przypadku kwitnących już odmian truskawek straty można szacować na 100 procent, na plantacjach gdzie rośliny były chronione np. agrowłókniną wynoszą one 40-50 procent – wskazuje prof. Jarosz.
źródło: kurierlubelski.pl / Czytaj całość na kurierlubelski.pl









Najnowsze komentarze