Będzie to rok producenta – mówią sadownicy, producenci jabłek - oczywiście tego, który owoce w tym roku ma. Ze względu na kwietniowe i majowe mrozy wiele jabłoni potraciło kwiaty lub z powodu chłodów pszczoły nie zapyliły kwiatów. Najbardziej uszkodzone są w tym roku stare odmiany takie jak Lobo, Cortland, Jonagoldy i Idared. Najmniej ucierpiały Gloster, Ligol, Gala i Szampion.
Prognozy zbiorów jabłek mówią, że będzie to od 2,3 miliona ton do 2,6 miliona ton czyli o milion ton mniej niż w 2016 roku (mniej o 35%).
Pomimo mniejszych tegorocznych zbiorów nadal pozostaniemy największym producentem jabłek w Europie i 3 na świecie.
Europa Zachodnia także narzeka na nieurodzaj tych owoców. Bardzo duże straty w sadach jabłoniowych i gruszowych są w rejonie sadowniczym Warki i Grójca, w mniejszym stopniu ucierpiały sady w zachodniej części Polski. Ceny jabłek, w ofercie hurtowej Rynku w Broniszach, wahają się od 30 zł do 45 zł za skrzynkę 15 kg. Czyli od 2 do 3 zł za kilogram. Jest to o połowę więcej niż rok temu.
Zbyt gwałtowny wzrost cen jabłek może spowodować... znaczny spadek cen na wiosnę. Dlatego grupy, mając doświadczenie w tym temacie sprzed kilku (kilkunastu) lat nie chcą ryzykować. I słusznie, bo nawet stali zagraniczni odbiorcy wycofują się z zakupów jabłek w cenach dwukrotnie wyższych niż przed rokiem. Obawiam się, że przy tak gwałtownie rosnących cenach zostaniemy z jabłkiem do przyszłego sezonu. Oby nie... - komentuje Zbigniew Chołyk prezes zarządu Zrzeszenia Producentów Owoców "STRYJNO-SAD"
Przetwórnie na Mazowszu płacą producentom, w zależności od podaży, do 80 groszy za kilogram jabłek.
Śliwek może być w tym roku mniej nawet 40% co oczywiście wpływa na ceny, które w ofercie Rynku Hurtowego Bronisze są w niektórych odmianach nawet dwukrotnie droższe porównując z cenami 2016 r. Teraz ceny wahają się od 3,50 do 6 zł za krajowe węgierki i odmiany wielkoowocowe. Mniej mamy gruszek i są one znacznie mniejsze, z powodu braku w owocach gniazd nasiennych. W okresie tworzenia zawiązków owoców mróz i zmroził gniazda nasienne. Sadownicy chcąc uratować choć w części plony opryskiwali sady gruszowe gibereliną (fitohormon wzrostu roślin). Udało się utrzymać owoce i stymulować ich wzrost, ale gruszki nie mają gniazd nasiennych. Można śmiało zjeść taką gruszkę w całości. W ten sposób wyhodowane owoce są mniejsze i mają tendencje do opadania.
źródło: bronisze.com.pl









Najnowsze komentarze