Kończą się zbiory truskawek na Dolnym Śląsku. Plantatorzy przyznają, że tegoroczny sezon był wyjątkowo wymagający – plonów jest mniej z powodu zimnej wiosny oraz późniejszych upałów i ulew..
Wszystko, co dobre, szybko się kończy. To już ostatnie dni zbiorów truskawek gruntowych. Niedługo na tej plantacji nie będzie już owoców, a rolnicy rozpoczną przygotowania do kolejnego sezonu..
– Praca jest cały rok, a w momencie rozpoczęcia zbiorów zapominamy o wszystkim. Pracujemy od 4 rano, kiedy trzeba wstać – a nawet i wcześniej – aż do ciemnej nocy – mówi Zbigniew Kosowski, rolnik prowadzący plantację w Jarząbkowicach.
Ten rok nie był łaskawy dla truskawek, malin czy czarnych porzeczek. Największym wyzwaniem okazała się pogoda.
– Zimno i susza na początku sezonu, potem gwałtowne, bardzo duże upały, a następnie mnóstwo deszczowych dni. Miękkie owoce nie lubią takich anomalii, w ogóle owoce ich nie lubią, a te miękkie już wyjątkowo. W momencie, kiedy przyszło 40 stopni w cieniu i mocne słońce od samego rana, te owoce po prostu się parzyły – tłumaczy Zbigniew Kosowski.
Upały drastycznie przyspieszyły dojrzewanie. Większa ilość owoców gotowych do zbioru w krótkim czasie wymagała od plantatorów ekspresowej organizacji pracy. Niestety, czarne porzeczki upał dosłownie ugotował na krzakach.
Straty objęły aż 2,5 hektara upraw. – To była plantacja przeznaczona do zbioru ręcznego, gdzie koszt jest ogromny. Z ludźmi jest problem, a zbieranie i przebieranie owoców z tych sparzonych praktycznie się nie kalkuluje. Czarna porzeczka zbiera się trudno, bo jest drobna – żeby to miało sens, musiałaby kosztować z 50 złotych za kilogram – wylicza Zbigniew Kosowski.
Oprócz pogody problemem jest fakt, że chętnych do pracy sezonowej ubywa z roku na rok. – Kiedyś przez lata do zbiorów przychodziło bardzo dużo młodzieży, a także Polacy – czy to bezrobotni, czy osoby szukające dorobku. Dziś odzew jest minimalny – dodaje plantator.
Są jednak i tacy, którzy na polach pojawiają się regularnie. – Jest to praca wymagająca wysiłku, ale po prostu trzeba się sprężyć i pracuje się dobrze. Atmosfera jest przyjemna. Zbierałem już kiedyś, potem miałem przerwę, a teraz znowu wróciłem do zbiorów – mówi Zbigniew, pracownik plantacji.
Coraz większą popularnością cieszą się tzw. samozbiory owoców, organizowane przez plantacje pod koniec sezonu.
źródło: wroclaw.tvp.pl









Najnowsze komentarze