Porzeczki, maliny czy borówki, które za kilka dni miały zostać zbierane przez plantatorów, zagotowały się na krzakach – czytamy na rdc.pl
– W wielu gospodarstwach plony zostały zniszczone w 100 procentach – mówi prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski.
Dramat plantatorów owoców jagodowych w powiecie łosickim na Mazowszu. Ekstremalnie wysokie temperatury sprawiły, że te dosłownie "ugotowały" się na krzakach. Z upraw, na których w poprzednich latach zbierano po 100 ton czarnej porzeczki – w tym roku niektórzy nie liczą nawet na 8.
Jak mówi pan Andrzej z gminy Łosice "wszystko suche, nic nie ma”.
Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski obecną sytuację plantatorów nazywa katastrofą.
– To jest katastrofa, to jest właściwe określenie, bo jak ma funkcjonować normalne gospodarstwo, które nie będzie miało sprzedaży, bo nie będzie miało produkcji. A nawet jak będzie tej produkcji miało 10 czy 20%, to nie jest w stanie zrekompensować strat i pozwolić temu gospodarstwu na przetrwanie. To jest po prostu tragedia ludzka – zaznacza.
Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski podkreśla, że przed takim warunkami nie dało się zabezpieczyć.
Plantatorzy zaczęli zwracać się do lokalnych władz z apelem o pomoc i przekazanie informacji do wojewody. Wsparcie zapewni również Związek Sadowników RP.
źródło: rdc.pl / Czytaj całość na rdc.pl
Tego plantatorzy nie widzieli od ponad 50 lat. Mróz, ulewne deszcze, a na koniec afrykańskie upały doprowadziły do katastrofy w polskim zagłębiu porzeczkowym. Owoce dosłownie palą się na krzakach i gniją w ziemi, a załamani plantatorzy ostrzegają: koszty ratowania roślin są ogromne.
Ponad połowa tegorocznych upraw porzeczki jest zniszczonych. Plantatorzy porzeczek są załamani, bo takiej sytuacji nie było od ponad 50 lat. Reporter Radia ZET udał się do największego na świecie zagłębia porzeczkowego w Klementowicach - są tam miejsca, gdzie uprawy są zniszczone nawet w stu procentach.
Tak popalonych owoców to ja jeszcze nie widziałem. Nigdy nie spotkałem się z tym, żeby były tak poparzone liście. Nie zostaje nic - mówi Radiu ZET jeden z producentów owoców.
Efekt ekstremalnej pogody jest więc taki, że zanim porzeczka dojrzeje, dosłownie odpada od krzaka i gnije w ziemi.
źródło: wiadomosci.radiozet.pl / Czytaj całość na wiadomosci.radiozet.pl
foto: zdjęcia zamieszczone przez plantatorów w komentarzach na naszym FB profilu.















Najnowsze komentarze