Strona główna » Forum Sadownicze Portalu - sadownictwo.com.pl » Czereśnia » Ptaki w czereśniach ( ) 2 Głosów
| | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #34296 (odpowiedź na #29155) ] |
nie, 10 styczeń 2010 20:03   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
MÓJ SPOSÓB NA SZPAKI... Nim przedstawię ten " mój sposób " na szpaki, na początku chcę napisać parę słów na temat moich przemyśleń, związanych z tym / i nie tylko tym /, zwierzęciem. Bo to, że szpak nie jest człowiekiem, nie ulega już dla mnie żadnej wątpliwości, odkąd zauważyłem, że moje porażki w walce z nim, wiązały się nieodmiennie z moim przekonaniem, że on rozumuje, tak , jak ja. I tak np. zaparkowałem kiedyś w czereśnich swojego malucha, bo sądziłem, że dla niego będzie to sygnał, że i ja tam jestem gdzieś w pobliżu, i on będzie wolał, nie ryzykować. Tak postąpiłby przecież każdy trzeżwy i w miarę normalny złodziej-człowiek. Podziobane czereśnie i " zbombardowany " maluch, szybko uzmysłowiły mi, jak bardzo się, myliłem. I wykonałem jeszcze wiele podobnych prób, zawsze z podobnym, skutkiem. Aż zauważyłem, że taki np. bocian, potrafi sobie zrobić gniazdo na słupie elektrycznym i za nic ma tą całą, związaną ze słupem i jego polem elektromagnetycznym, cywilizację.Zauważyłem też, że wszelakiemu ptactwu, nic a nic nie przeszkadza / wręcz je zwabia /, taka głośna i smrodliwa cywilizacja, jaką jest traktor wykonujący podorywkę, ciężki spyczacz porządkujący hałdy śmieci na wysypisku, a nawet kuter, z którego rybacy na przemian wyciągają i zarzucaja, sieci. Dlaczego więc szpak, miałby uciec i już nie wrocić, do pełnego pożywienia sadu, w którym stoi jakiś maluch, jest strach na wróble, wiszą i lekko kołyszą się na wietrze plastikowe butelki a pod drzewami biega sobie jakiś człowieczek, który choć od czasu do czasu strzela z jakiejś pukawki, to te jego strzały, żadnemu szpakowi przecież, nie wyrządzają, żadnej krzywdy. Długo obserwowałem też kiedyś szpaki, które na noc obsiadywały drzewo przed wrocławskim Dworcem Głównym, a taki dworzec i jego otoczenie, to jest dopiero / pełna ludzi, samochodów, pociągów, głosów, zmieniajacych sie kształtów i kolorów /, cywilizacja, choć nieraz, zwłaszcza po 22-j, różnie tam z tą cywilizacją, bywa. Albo weżmy taką, armatę ... Toż to przyrząd, z którego uśmiałby się sam Pawłow / ten od odruchów /. Bo z punktu widzenia szpaka, jest tak: Dobre żarcie, a po chwili, wybuch. I początkowo one podrywają się z odległości ok. 100 m, a po 2-3 dniach, już tylko z odległości ok. 50 m, wreszcie tylko z tego drzewa, pod którym armata stoi.W końcu przestają reagować całkowicie, ale i to , nie jest jeszcze apogeum, utrapienia. Następny etap to, przywabiające szpaki z bliższej i dalszej odległości... działanie armaty. Bo my je po prostu wytresowaliśmy i one mają już ten odruch, że tam gdzie wybuch, tam czereśnie ! To klasyczny, wspomniany wcześniej, odruch Pawłowa, wykorzystywany choćby w czasie wojny do tresury psów, przeznaczonych do niszczenia czołgów.Głodne psy, które wczesniej wielokrotnie karmiono pod czołgami, rzucały się pod nacierające czołgi wroga, , nie zwracając uwagi na to, że w międzyczasie, na grzbiecie umocowano im małą paczuszkę, z wystającym, drucikiem. NIE ROZUMIEMY ZWIERZĄT ! Co robimy, gdy przebywający w mieszkaniu szczeniak nasika nam na dywan ? Przeważnie słabiej lub mocniej, lejemy go w tyłek, choć w każdym podręczniku tresury napisane jest, że pies, nic z tego, nie rozumie. I może być tak, jak w przypadku tego człowieka / i jego psa /, który zamykał psa w mieszkaniu i wychodził do pracy, a gdy wracał, zastawał przeważnie stęsknionego psa i ... zasikany dywan. Człowiek ten nie tylko psa lał, ale dodatkowo, za karę, wyrzucał go do ogrodu, przez okno. A co osiągnął ? Ano to, że pies przez cały dzień wstrzymywał się, a po wejściu pana, natychmiast sikał na dywan i ... wyskakiwał, przez okno do ogrodu. Z tych rozważań jest moim zdaniem taki morał, że jeżeli za szpaki nie wezmą sie specjaliści od tresury zwierząt, to my, z naszym " ludzkim " podejściem do nich, nigdy ich z sadu skutecznie, nie wyprowadzimy. .... Z obecnie znanych i stosowanych systemów, najskuteczniejsze wydają się być SIATKI OCHRONNE, ale uwaga ! Słyszałem / choć nie wiem czy to prawda /, że stado szpaków potrafi uformować się na kształt klina i z dużej wysokości uderzyć całą swoją masą i rozerwać siatkę, a w razie niepowodzenia próbę ponowić, pomimo poniesionych, strat. .... O tym że / może poza siatką / każdy ze znanych systemów odstraszania jest skuteczny tylko przez pewien czas, przekonał się chyba każdy, kto którykolwiek z nich, stosował.W związku z tym, niejako automatycznie nasuwa się wniosek, że systemy te trzeba zmieniać a nawet mieszać, aby szpaki zaskakiwać co pewien czas czymś, co jest dla nich nieznane i tajemnicze, a przez to, grożne. Możliwości jest wiele, a jedną z nich, mógłby być zapowiedziany w tytule postu, mój sposób na szpaki. Jest prosty / wręcz prostacki / i bardzo tani. Omówię go na przykładzie mojej, ok. 20 arowej kwatery, którą stanowią dwa, ok. 100m długości rzędy, sadzonego w rozstawie 5 X 5 m , Burlata. Do wykonania mechanizmu odstraszającego, potrzeba ok. 110 m plastikowego sznurka i 8 - 10 pustych, plastikowych butelek. Jego konstrukcję rozpoczynamy od mocnego / tak aby sznurek był naprężony / związania dwóch pierwszych drzew w środkowej części korony, na początku i końcu rzędów i sznurki te, poprowadzone muszą być, w poprzek rzędów. Nastepnie, w połowie każdego z tych dwóch sznurków, przywiazujemy sznurek o długości rzędów / ok. 100 m /. Sznurek ten zwisa dość lużno i w większej swej części, leży na ziemi., a poprowadzony jest wzdłuż rzędów, a dokładniej, pośrodku, między rzędami. Nastepnie wyznaczamy środek tego 100 m sznurka i instalujemy tam sobie coś, do siedzenia. Dobrze jest tam też, zainstalować coś w rodzaju wieszaka, aby gdy podnosimy się z siedzenia, nie trzeba było po sznurek, schylać się do ziemi. To będzie nasze, miejsce pracy. Pozostaje nam jeszcze tylko, na prawo i lewo od punktu centralnego,, podwiązać do sznurka po 4 - 5 pustych butelek / butelka od butelki ok. 10 m /, koniecznie z zakrętką i kilkoma kamykami, w środku. Siadamy i obserwujemy rozwój, sytuacji. Gdy szpaki z lewej, szarpiemy za sznurek, po lewej ręce. Gdy szpaki z prawej, szarpiemy, po prawej. Dla uniknięcia otarcia ręki, warto też zamocować tam jakiś uchwyt, nawet zwyczajny, ok. 30 - 40 cm długości, kołek. Szarpnięte ręką i umocowane na sznurku butelki podrywają się niespodziewanie dla szpaka w powietrze i gruchocząc, opadają na ziemię, aby po chwili / za naszą przyczyną /, poderwać się w powietrze, ponownie. Panika wśród szpaków, zwłaszcza gdy wytworzyły już tzw. odruch stadny, jest całkowita i z okrzykami przerażenia, natychmiast odlatują, aby po pewnym czasie ... powrócić. Gdy widzimy, że nadlatują i już szykują sie do lądowania, podrywamy butelki w powietrze na ich powitanie, a to zwykle całkowicie zniechęca je do lądowania. Jeszcze w powietrzu, włączają " dopalacze " i znów znikają, na pewien czas. Mnie, tym sposobem udaje się od kilku już lat, ochronić plon Burlata, w ok. 95 procentach, a te 5 procent strat wynika stąd, że czasami, zwłaszcza rano, gdy melduję się na dyżurze, one już tam są, a leżące nieruchomo na ziemi butelki i sznurek, nie robią na nich, żadnego, wrażenia. Metoda ta, jak każda, ma wady, dlatego że : 1. wymaga stałej obecności człowieka / tak mniej więcej, od 5 rano, do 21 wieczorem / 2. pozwala chronić owoce na małej powierzchni / na większej trzeba by tych sznurków i ludzi do szarpania za nie, więcej /. 3. nie da się przy niej czytać książki / głowa cały czas: prawo - lewo /. .... Z kolei do jej najważniejszych zalet, zaliczyłbym : 1. praktycznie zerowy / poza pracą człowieka / koszt 2. nieinwazyjny wpływ na środowisko 3. podtrzymanie dobrych stosunków z sąsiadami, bo praca sznurka, nie zakłóca im snu i wypoczynku. . Myślę, że mogła by być / kto wie, czy nie z lepszym jeszcze skutkiem / stosowana na odkrytych przestrzeniach, do ochrony plantacji krzewów, jagodowych. A w razie gdyby, podbiła kiedys cały świat, to proszę pamiętać, że to ja / Melolontha melolontha /, ją wymyśliłem ! Pozdrawiam ! P.S. Dla tych, którzy nie lubią dużo czytać, wersja skrócona: SZNUREK UMOCOWAĆ, BUTELKI POWIESIĆ I SZARPAĆ !!! ... I DO ROBOTY SIĘ WZIĄĆ !!!
[Uaktualnione dnia: pon, 11 styczeń 2010 00:58]
|
|
| | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #34414 (odpowiedź na #3659) ] |
śro, 13 styczeń 2010 19:58   |
kamczat Wiadomości: 559 Dołączył(a): maj 2009 |
Maniak |
|
|
Produkcją czereśni się nie zajmuję, ale posiadam trzy drzewa. Ze szpakami zawsze były problemy. Jak żyła babcia to wstawała rano brała krzesło, kawał blachy, pałę i waliła w tę blachę wydając przy tym różne, często niezrozumiałe dźwięki. Nawet pomagało. Po jej śmierci ojciec umilał szpakom biesiadę audycjami radiowymi. Później skonstruował wiatrak umieszczając na każdym śmigle dzwonek od starych sań. Nawet działało do pierwszej wichury – dobrze, że wiatrak ominął dom. I tu zgadzam się z kolegą Melolontha, że ten szpak do wszystkiego się przyzwyczai. Co go najpierw straszy, później go wabi. Kolega przykrywał drzewa siatką lecz szpak był na tyle mądry, że zawsze znalazł w trawie zawiniętą jej część i wchodził pod nią delektując się smakiem owoców, a gospodarz niczego nie świadom cieszył się.
W okolicy żyje pewna kobieta, "dziarska 70-tka", której nikt nie podskoczy.. Zdarzają się jej niekonwencjonalne pomysły. Zajmuje się chowem drobiu. Miała małego pieska, który tegoż drobiu strasznie nie cierpiał i co dzień odganiał go od miski. I tu nikomu tego sposobu nie polecam. Pewnego ranka wzięła budę, potem psa i ulokowała go jak mogła najwyżej na drzewie. Skutek tragiczny. Pies zobaczył szpaka i... Dobrze, że nie ma naśladowców. Było to dawno temu a kuchnia chińska i wietnamska u nas była nieznana.
|
|
|
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #34490 (odpowiedź na #34414) ] |
sob, 16 styczeń 2010 21:07   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
Pomysł z psem, sprawdzałem. Jest skuteczny i z moich obserwacji wynika, że aktywny pies, uwiązany do drzewa, ale przy ziemi, jest w stanie ochronić, jedno drzewo. Kiedyś / pod sklepem / radzono mi, żeby na drzewie, ale w klatce, zawiesić ... kota ! A póżniej rozwinęła się dyskusja / jak to pod sklepem /, że gdyby tak takiego kota, na każdym drzewie... Problem w tym, że trzeba by trochę kasy, zainwestować, w te klatki... Bo koty, dało by się załatwić z jakiegoś schroniska, ale po sezonie... Może mogły by łapać w sadzie, myszy ? Wszystko jedno, pomysł z psem i kotem, powinni wziąć pod uwagę działkowicze i wszyscy posiadacze jednego / kilku / drzewa, bo dla nich, objedzone drzewo, to przecież utrata 100 procent, plonów ! Natomiast jak chodzi o pomysł pomologa / z tą nogą /, to ja myślałem o czymś innym, choć trochę, podobnym. Myślałem o czymś takim, co nazywa się ... targaniec, czyli urządzenie, wykonujące ruchy, posuwisto-zwrotne. To też może okazać się jednak mało skuteczne, bo wszystko na co te bestie reagują popłochem, musi być nagłe, zaskakujące i niespodziewane. Tak, jak w tym powiedzeniu, że " było cicho i spokojnie, aż tu nagle... / cenzura ! /. Byłem również kiedyś świadkiem, ostrzelania cienkim śrutem, nadlatującego stada. Takie ostrzelanie, poza spustoszeniem jakie czyni u wroga / szczegóły może pominę / , jest również nieskuteczne, bo w ślad, za spadającymi na sad, martwymi już ptakami, lądują następne, bo skoro te pierwsze poszły już w dół, to coś / żarcie ! /, tam w dole, musi być ! P.S. Czy Wy też, dokarmiając zimą ptaki zauważyliście, że nie wszystkie szpaki, odleciały ? Pozdrawiam ! P.S. 2. Mam też takie doświadczenie, z odgłosem " przerażonego szpaka " . Na odgłos tego / jakżesz on się darł ! /, którego złapaliśmy i umieściliśmy pod skrzynką, wnet zleciały się wszystkie z całej gminy, obsiadły drzewa i rozpoczęły debatę nad tym, jak swojego współplemieńca ... uwolnić ! A w czasie debaty, wiadomo, coś przekąsić od czasu do czasu, trzeba... Jednym słowem, przerąbane z tymi " niebieskimi ptakami ", które podobno, nie muszą martwić się o to , w co się odzieją i co spożywać będą ... Tylko dlaczego akurat, są to moje czereśnie ? P.S. 3. I przyszło mi jeszcze dziś do głowy coś , co związane jest z tym, zimowym dokarmianiem wróbli, sikorek, gołębi... Dokarmiacie ? A to znaczy tylko tyle, że ostrzelanie nocą naszych " skrzydlatych sprzymierzeńców " gdy śpią, też nie powoduje, ich wyprowadzenia się. No nie opowiadajcie mi, że nie strzelaliście, w sylwestrową noc, bo słyszałem, widziałem i sam... strzelałem ! P.S. 4. Zauważył ktoś, że nie przylatują, gdy wieje i leje. Tak twiedzi też, moja żona, zwłaszcza gdy to jej kolejka do pilnowania. Nie zgadzam się i tłumaczę, że one w razie takiej pogody, nie mają możliwości schronić się w domku u mamusi i przeczekać pod ciepłą kołderką... Wprost przeciwnie ! Właśnie wtedy, ich potrzeby energetyczne i pokarmowe wzrastają , a gałęzie, wiatr i deszcz to ich dom i to już od paru milionów, lat ! P.S. 5. Przepraszając za bałagan w tym moim poście, wspomnę jeszcze o dwóch sposobach, które wypróbowałem. Pierwszy był niemiecki i polegać miał na zawieszeniu nad sadem na sznurku NIEBIESKICH / koniecznie NIEBIESKICH !!! /, butelek. Przyjeżdżam rano, a te obsiadły cały sznurek, za wyjątkiem ... niebieskich butelek... I druga metoda, jaką był, wykonany z tektury i kory jastrząb, siedzący na żerdzi, ponad sadem. Przyjeżdzam pewnego dnia rano, a na jastrzębiu siedzi... no kto ? Zgadli Państwo ! Dobranoc !
[Uaktualnione dnia: sob, 16 styczeń 2010 22:51]
|
|
| |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #34493 (odpowiedź na #34492) ] |
sob, 16 styczeń 2010 22:59   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
Nie bardzo rozumiem, z jakiego powodu zamieścił sie jakiś mój post o tresci " brak treści ", ale ponieważ załapałem się jeszcze na post krzysztofa 44, to zauważę, że moim zdaniem, przysłowie o " chłopie, który śpi, a jemu samo rośnie ", warte jest tyle samo, co to nowe , o tym, że " w rolnictwie ekologicznym, rośliny dbają o siebie, same " . Pozdrawiam ! P.S. Przepraszam, ale się jednak " nie zamieścił ", a w związku z tym domyślam się, że to mój komputer, mógł mi zwrócić uwagę, żeby już kończyć na dziś, z tym moim, " wodolejstwem ", co niniejszym, czynię... P.S. / nie PiS, tylko P.S. ! /... Przepraszam, ale dopiero dziś / w niedzielę / zauważyłem, że post pomologa, przeczytałem niedokładnie, choć taki, krótki... I nie wiem skąd przyszła mi do głowy ta noga w sypialni, jako część ciała, najbardziej nadająca sie do wykonywania ruchów posuwisto-zwrotnych i choć mam parę pomysłów jak zakończyc tą myśl, poprzestanę na przypomnieniu kawału z czasów mojego... dzieciństwa. Otóż pewien gość, wyjeżdżając z domu na dłużej, dla sprawdzenia wierności swojej żony, umieścił pod łóżkiem naczynie ze śmietaną i powiesił nad nim na sznurku, ciężarek. A co znalazł w naczyniu , po powrocie ? ... Świeże, pachnące, jeszcze ciepłe ... masło ! Pozdrawiam wszystkich miłośników szpaków i kupowanej w sklepie, margaryny ! ....................... I JUŻ, PONIEDZIAŁEK... a śnieg, pada... I pojawił się nowy problem, bo do dokarmianych przeze mnie wróbli, sikorek i kosów, dołączyły... szpaki. Dziobią mi za oknem te jabłka, które podrzucam... kosom. I doprawdy, nie wiem, co z tym zrobić, bo tak ogólnie jestem przeciw temu, żeby wygadzać różnego rodzaju, przestępcom, którzy napewno gdy przyjdzie co do czego, nie będą chcieli przestrzegać latem zasad tej, " wzajemnej zgodności " zwanej " komplajens ", czy jakoś, tak... ....... Informacja dla moderatora : Panie moderatorze ! Informuję, że ok. 2 godzinną kontynuację tego wątku, która była już napisana, utraciłem, ponieważ przy wysyłaniu, ukazał się napis, że ODKRYŁEM, JAKIŚ BŁĄD , I TO NIE PIERWSZY, RAZ ... Panie MODERATORZE... Niech to szpak, trafi ! I to wcale nie jest śmieszne ! Pozdrawiam ! ... I tak minęły prawie 2 tygodnie... Zaraz... Na czym to ja wtedy skończyłem ? Ach! Na wykryciu jakiegoś błendu... / chyba, błędu ? /... Obłęd, z tymi błędami... Ale kontynuujcie Melolontha, kontynuujcie... No to chciałbym jeszcze przestrzec, przed pochopnym zatrudnianiem do pilnowania / chyba straszenia ? / szpaków, ludzi niesprawdzonych. Bo ja, zatrudniłem tam kiedyś / za 6 zł za godzinę /, pewnego młodego człowieka i nierozważnie zgodziłem się, żeby przyszedł, ze swoją dziewczyną... Nie tylko najedli się oboje do oporu, to jeszcze naharatali dwie torby, " na wynos ", a czereśnie były wtedy bodajże po 5, czy nawet, po 7 zł... I niestety, zaobserwowałem też / z użyciem lornetki i z dość dużej odległości /, że on, pilnował z dużym zaangażowaniem " szpaka ", ale tylko, jednego... " Siła " szpaka polega też często, na jego ... głupocie. Wchodzę kiedyś do sadu, a ten toczy sobie po ścieżce czereśnię i dziobie... Podchodzę jak najbliżej... Dalej toczy i dziobie... Mówię : Spadaj !... Nic... Ostrzegam : Bo Cię kopnę ! Ten, dalej swoje... Cóż było robić... Poderwał się / poderwałem go / do jego ostatniego lotu, po którym spadł, i z czereśnią w dziobie, znieruchomiał na zawsze... I tylko raz, miałem satysfakcję, kiedy jeden, porwał rzuconą i odpaloną petardę o małej mocy i z tą petardą, odfrunął... Próbowałem też wyłożyć im w miseczce pod drzewem, granulowany , o czerwono-różowym kolorze Atrax , który jest jak wiadomo, przysmakiem dla myszy i szczurów. Policzyłem granulki , a po paru godzinach, policzyłem ponownie... Nie pobrały,ani jednej ! W tym roku, zamierzam wypróbować przeciwko nim latawiec o kształcie jakiegoś nietoperzo-batmana, który nabyłem, na placu. Obawiam się jednak, że i z tego nic nie wyjdzie, bo skoro nie przeszkadzają im wysoko, ani nisko przelatujące samoloty, a nawet nie przeszkadzały, startujące kiedyś z niezbyt odległego lotniska , rwące na stodołach dachówki, Migi-21... No to co ? No... był kiedyś taki zespół, choć dziś, lepiej pewnie brzmiałoby... grupa. Grupa skiflowa Piotra Janczerskiego. A co ona może mieć wspólnego z odstraszaniem szpaków ? No, chyba tyle samo, co i wszystkie pozostałe / poza siatkami oczywiście /, metody... Pozdrawiam ! ... ... ... A teraz, uwaga ! SENSACJA ! REWELACJA ! Czytelnicy i sympatycy portalu " sadownictwo.agro.pl ", jako pierwsi na świecie / i przed ukazaniem się stosownej publikacji w miesięczniku " New Science Surfing Bird Monitor " /, będą mogli zapoznać się z wynikami, przeprowadzonego przeze mnie, eksperymentu, nad hukowym odstraszaniem ptactwa. Otóż natenczas, odczekawszy aż sikorki oraz wróble, obsiądą gromadnie mój, znajdujący się w odległości ok 4 m od okna karmnik, uchyliłem lekko okno i położyłem na parapecie zapaloną petardę, średniego kalibru tak, aby okno i ściana, wzmocniły siłę wybuchu. I tak jak przewidywałem, większość ptactwa tuż po wybuchu, odleciała , a w rosnących obok krzakach, zadekował sie tylko pojedynczy wróbel i jedna sikorka. Włączyłem stoper. Pierwsza sikorka wrócia do karmnika, już po ... minucie ! Przy drugiej próbie... po dwóch minutach. Trzeciej próby nie przeprowadziłem, bo u sąsiada za ścianą obudziło się dziecko i zaczęło się drzeć. Wszystkich zainteresowanych informuję, że " odgłos ryczącego bachora ", też ich nie odstrasza... Zresztą dość szybko okno zamknąłem, żeby sasiadka nie mogła ustalić, co za idiota, rzuca w dzień za okno, petardy. A a propos " idiota "... Pewnie ci historycy, którzy zajmują się historią nauki, mogliby bez trudu wymienić wiele przykładów wynalazków albo i odkryć, których dokonano zupełnie przypadkowo. Bo weżmy na ten przykład , taki Archimedes z Miletu... Dziwną i niczym nieuzasadnioną lekkość, której części swego zanurzonego w wannie ciała odczuł , zanim wyskoczył z wanny i zaczął się drzeć ? A ponieważ, jak mi się wydaje, problem szpaków w czereśniach , ciągle czeka na swojego Archimedesa, to warto o nich myśleć wszędzie i nie tylko pod prysznicem. Pozdrawiam !
[Uaktualnione dnia: pią, 05 luty 2010 22:28]
|
|
| | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #35599 (odpowiedź na #35598) ] |
pon, 08 luty 2010 21:33   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
Z opinią pomologa w pełni się zgadzam i przerabiałem to wielokrotnie. Proszę nie zapominać, że każdy w miarę trzeżwy złodziej, zwykle przed kradzieżą, dokonuje wcześniej rozpoznania, po którym wie, jaka montówka i jakie klucze, są potrzebne. I jeszcze jedno... On ma do dyspozycji praktycznie całą noc, nie mówiąc już o tym, że mogą przyjść, we dwóch. Pozdrawiam ! Natomiast co się tyczy systemu Bird Gard, to przyznaję, że jego akurat nie stosowałem, choć jeden z moich kolegów wyrażał się o nim, bardzo pozytywnie. Zastanawiam się jednak dlaczego na forum, opinie na jego temat czasami, różnią się. Dlatego chciałbym prosić, zwłaszcza tych, którzy sobie ten system chwalą, aby zechcieli powiedzieć, na jakich odmianach i przy jakiej / małej czy dużej / presji szpaków, to się im sprawdziło ? Z doświadczenia wiem, że / w moim przypadku / presja szpaków na Burlata jest tak straszliwa, że na powierzchni 20 arów, nawet dwóch pracowników z grzechotkami, nie jest w stanie sobie z nimi, poradzić. A kiedy kończył się Burlat i zaczynała dojrzewać rosnąca równolegle inna, póżniejsza odmiana , o czerwono-żółtych owocach, problem szpaków znikał, wraz z nimi i żadne odstraszanie nie było, potrzebne. Dlatego ponowię pytanie, które proszę przyjąć nie tyle jako złośliwe, ile po prostu, uczciwe, a brzmi ono : Bird Gard, jest skuteczny przy dużej, średniej, małej, czy zerowej presji szpaków ? Sądzę, że nietrudno się domyśleć, jaka skuteczność mogła by spowodować, że i ja zdecydowałbym się na ten zakup, bo tych różnych systemów / a nawet swojego /, mam już dość. Pozdrawiam wszystkich, którym szpaki, już w lutym, spać nie dają .
[Uaktualnione dnia: pon, 08 luty 2010 22:43]
|
|
| | | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #35755 (odpowiedź na #35651) ] |
czw, 11 luty 2010 10:15   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
Czyli że / po przeczytaniu komentarza turysty / może być tak, że w tym przypadku / wspomniany Bird Gard /, szpak zachowuje się, jak każde inne żywe stworzenie, z człowiekiem, włącznie. I wtedy, kiedy coś mu się podoba a trochę nie podoba, coś jest mu potrzebne a trochę niepotrzebne, w sytuacji, gdy coś mu trochę przeszkadza / np. brzęczy /, wtedy rezygnuje. Ale, kiedy jest wściekle głodny i jeszcze na dodatek jest młody i niedoświadczony / żeby nie powiedzieć - głupi /, to gdy nie ma nic innego, decyduje się na konsumpcję bez względu na to, czy coś próbuje go do tego, zniechęcić czy nie i nie ma to dla niego większego znaczenia, czy to coś strzela, fruwa, wydaje dżwięki, a nawet, ultradżwięki. I znów, przypomina w tym nawet trochę człowieka w sytuacji ekstremalnej, czego najświeższym przykładem, były zachowania tych zdesperowanych Haitańczyków, których nawet strzały karabinowe, nie zawsze zniechęcały do różnych, rozpaczliwych zachowań. Zachowań, które nigdy by nie wystąpiły, gdyby ci ludzie mieli, jakieś inne wyjście. Z tego wniosek, że może miast odstraszać, powinniśmy raczej popracować nad ich zwabieniem w jakieś inne miejsce, gdzie znalazłyby i pożywienie i spokój ? I nawet coś takiego przecież już jest. To dojrzewające w tym samym czasie gdzieś w okolicy, morwy. A w związku z tym, może każdy, kto myśli o czereśniach / a nawet jego doradca / , powinien to obowiązkowo uwzględniać już w momencie sadzenia ? I oczywiście nie mogły by to być morwy byle jakie, ale dojrzewające w tym samym, co chroniona odmiana, czasie. A podobną do morw rolę, odgrywać mogły by też moim zdaniem, antypki. To ich obecność i to w dużej ilości pododuje, że w mojej okolicy, szpaki strat w wiśniach, praktycznie, nie powodują. Wolą coś, co jest małe a przez to łatwiejsze do połknięcia w całości, a na dodatek nikt ich tam nie straszy. Pozdrawiam !
[Uaktualnione dnia: czw, 11 luty 2010 11:16]
|
|
| | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #36063 (odpowiedź na #35811) ] |
pon, 15 luty 2010 21:41   |
Melolontha Wiadomości: 1853 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
Ten jastrząb / sokół / musiałby być tresowany i współpracować z człowiekiem. Sam, przelatujący ale nie polujacy jastrząb, też nie robi na nich zbyt wielkiego, wrażenia. Widziałem też lisa, który przemieszczał się po polu i wyrażnie dokądś, zmierzał. A zające / w liczbie trzech /, tylko stanęły słupka i obserwowały. No, ale to obserwowanie się zwierząt / lew i antylopy /, to widać nieraz na filmach przyrodniczych... Pozdrawiam !
[Uaktualnione dnia: pon, 15 luty 2010 21:43]
|
|
| |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #36607 (odpowiedź na #3659) ] |
wto, 02 marzec 2010 21:48   |
partyzant Wiadomości: 72 Dołączył(a): maj 2009 |
Początkujący |
|
|
Dzisiaj spotkałem dzikiego obiadującego krogulca (ponoć samica w pierwszym piórze), jadła sobie gołąbka.
Wniosek taki- nie wolno niszczyć maturalnych wrogów drozdów/szpaków/kwiczołów a latem będzie łatwiej chronić plantacje.
Krótki filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=A63gqJl3vkg
[Uaktualnione dnia: wto, 02 marzec 2010 22:08]
|
|
| |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #39018 (odpowiedź na #3659) ] |
nie, 02 maj 2010 21:41   |
|
witam wszystkich
Mam pytanie - czy ktoś sprawdzał działanie bird gard na gawronach lub wronach. W moim sadzie to one stanowią prawdziwy problem.
pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |
| Odp: Ptaki w czereśniach [wiadomość #41394 (odpowiedź na #41393) ] |
czw, 10 czerwiec 2010 14:39   |
sadownik11111 Wiadomości: 13 Dołączył(a): czerwiec 2009 |
Nowy |
|
|
Dodam jeszcze,że w tym roku szpaków jest naprawdę mało. Nie widziałem przelatujących stad po kilkadziesiąt sztuk. "Stołują" się u nas tylko powiedzmy miejscowe szpaki czyli kilka sztuk, które i tak płoszy armatka.
[Uaktualnione dnia: czw, 10 czerwiec 2010 14:41]
|
|
| | | | | | |
Idź do forum:
|