Strona główna » Forum Sadownicze Portalu - sadownictwo.com.pl » Jabłoń » Parch jabłoni 2010 ( ) 3 Głosów
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #42655 (odpowiedź na #42653) ] |
czw, 08 lipiec 2010 09:59   |
Olisz Wiadomości: 27 Dołączył(a): listopad 2007 |
Początkujący |
|
|
|
Koledzy powiedzcie czym teraz warto opryskać
[Uaktualnione dnia: czw, 08 lipiec 2010 09:59]
|
|
| | | | | | | | | |
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #42795 (odpowiedź na #37715) ] |
nie, 11 lipiec 2010 10:58   |
Kaban Wiadomości: 340 Dołączył(a): maj 2010 |
Stały bywalec |
|
|
Powtarzam - nie ma takiego preparatu, na ktory nie moze wystapic odpornosc. Moze dzaialc w kilku miejscach lancucha rozwojowego patogena, moze dzaialc wielostronnie - matka natura i tak znajdzie sposob. To ze nie ma odpornosci na jakis srodek zazwyczaj oznacza, ze w danym sezonie wystepuje za malo pokolen patogena, zeby wyksztalcenie odpornosci bylo mozliwe.
Miedzian stosujesz Zdzichu zapewne jak wiekszosc z nas maks. 3-4 razy na sezon, w dodatku wtedy gdy presja parcha jest mala a warunki nie za bardzo sprzyjajace rozwojowi. Ale gdyby zmienil sie klimat i trzeba robic zabiegi Miedzianem przez caly marzec i kwiecien i znalazlby sie sadownik, ktory by zrobil to w bloku 5 zabiegow przez kilka lat to sytuacja wygladalaby troche inaczej. Moj przyjaciel o ogromnej wiedzy nt sor powiedzial mi kiedys, ze jedynym sposobem na unikniecie odpornosci jest...niestosowanie srodka. Pozostale sposoby takie jak rotacja skladnikow aktywnych, mieszanie srodkow oraz pryskanie pelnymi dawkami srodkow w odpowiednich warunkach meteo tylko opozniaja powstanie odpornosci. Dobrym przykladem jest mankozeb - stosowany w rolnictwie od 1940 i do dzis nie stwierdzono odpornosci, ale to nie znaczy za taka odpornosc nigdy nie powstanie.
Ale sie rozpisalem... konczac zycze Wam i sobie, zeby odpornosci bylo jak najmniej!
|
|
| | | | | | | | | | | |
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43328 (odpowiedź na #43326) ] |
czw, 22 lipiec 2010 23:12   |
 |
jerzy45 Wiadomości: 1203 Dołączył(a): kwiecień 2007 |
Maniak |
|
|
Musze nadrobić zaległości...
glos5 ...Jestem z zachodniej Wielkopolski. Pryskam ogólnie dostępnymi na rynku środkami, które są wyłącznie przeznaczone i wymienione w programie ochrony...Nie stosuje żadnych zamienników przeznaczonych np. do ochrony zbóż. Nie stosuje siary, bo pozornie jest tania, ale w konsekwencji może się okazać niebywale droga...Jeśli chodzi o dobór środków, to większość kupuje zgodnie z "planem" "na przód". Ustalam liste i nie musze biegać po każdy środek. Jedyne niebezpieczeństwo tej sytuacji jest jeśli jest sucho...Jednak tak bywa raz na 15-16 lat. Mam kumpla internetowego też grójeckiego i wymieniając poglądy, to terminy zabiegów pokrywały się po równo tj. gdzieś od połowy kwietnia do 10 maja. Później sytuacja się rozregulowała i na moim terenie zalegało wilgotne powietrze z mżawkami, deszczykiem i ciągłą wilgocią na liściach. To jest najgorszy wariant, gdyż praktycznie masz ciągłą infekcje przerywaną na krótka przez oprysk...Jednak skuteczność chemii radykalnie spada... Gdyby Idared był strategiczną odmianą, to musiałbym przeklinać, jednak z jego powodu moge dostrzec, że parch jest zawsze groźny na nim, nawet dla starych wyjadaczy. Jeszcze nie podsumowałem ochrony przed infekcjami pierwotnymi z powodu panującej u mnie suszy od chyba już miesiąca. Powód ? Dawno nie siedziałem na ciągniku i nie mam rozeznania w rozpoznaniu przyczyn niepowodzenia na tej odmianie. Nie ulega wątpliwości, że jeden oprysk mi spłukało i mogłem później już nie zmieścić się z poprawką w terminie. Teraz gdy jabłuszka są już sporych rozmiarów łatwiej jest ocenić i przyjrzeć się plamką...czyli - gdzie, jak, dlaczego, czemu. Pewne spostrzeżenia mogą pokazać, co tak na prawde było przyczyną. Prawdopodobieństwo, że mógłby to być środek jest znikome, choć Shavit, którym jechałem pozostawił na sicie kilka grudek...Mógł być felerny ?? Jednak gdyby tak było, plamy byłyby i na innych odmianach. Najgorsze w tym wszystkim jest gdybanie i szukanie dna, by odbić się od niego i zwalić wine na inne czynniki... Gdybym miał nowy ciągnik... Tu cudów nie ma...
Co do odporności...mam swoją teorie. Otóż może się myle, ale mam prawo sądzić, że najlepszą formą odporności na dany środek jest stosowanie mieszanek np. IBE i 2/3 dawki kontaktu. Pisałem już o tym, ale w skrócie. Jeśli jest odporność np. na IBE, to co ma pomóc w jej zapobieganiu nie pełna dawka, gdy środek był stosowany w np. w 110 godzinie od infekcji. Na IBE staje się jeszcze bardziej odporny, a te 2/3 dawki powoduje, że przeżywalność intruza rośnie, a środek wykazuje tylko i wyłącznie działanie zapobiegawcze ... !!! Drugim powodem, który sprzyja odporności, jest stosowanie preparatów w nie sprzyjających warunkach np. IBE poniżej 12 stopni bądź powyżej 22-25. Innym przypadkiem jest kontakt, który jest rozmyty i część już spłynęła z chronionej części rośliny. To tylko dwa, trzy czynniki... Innym czynnikiem jest ta nieszczęsna dawka na hektar... Niby jest to łatwiejsze...ale czy skuteczniejsze ? Gdyby wszystkie sady były z jednego mustra, na jedno kopyto... Zawsze uważam, że lepiej upić się szklanką spirytusu 96 % niż łykać litry piwska lub innego świństwa. Efekt ten sam, ale czy taki sam ???
[Uaktualnione dnia: czw, 22 lipiec 2010 23:28] ___pozdrawiam_____
|
|
|
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43332 (odpowiedź na #37715) ] |
pią, 23 lipiec 2010 11:23   |
Turysta Wiadomości: 738 Dołączył(a): luty 2007 |
Maniak |
|
|
Witam.
Co do możliwości potencjalnej odporności na kontakty:captan,ditianon....Według obecnej wiedzy ona nie powstanie,a w dłuższej perspektywie....za 50-100lat...Ludzie czy lekko nie przeginacie.....w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi(jak powiedział kiedyś noblista z ekonomi)...czy to jest powód aby już kupić sobie odpowiedni mundurek?
U nas ,odkąd pojawił się captan i ditianon, stosujemy je raz porazie.Ditianon do kwitnienia,a captan po -aż do końca sezonu ochrony.Bo w późniejszym okresie wegetacji mogą się wpakować różne dziwne choroby jeśli całkowicie zaniechamy ochrony przy braku parcha.
A ditianon po kwitnieniu może ordzawiać niektóre odmiany, z resztą już dawno o tym ktoś na Forum wspominał.I u mnie na Pinovie jest to tzw fakt autentyczny.Dlatego po kwitnieniu tylko captan i raz dithane.
[Uaktualnione dnia: pią, 23 lipiec 2010 11:24]
|
|
|
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43462 (odpowiedź na #43332) ] |
pon, 26 lipiec 2010 15:41   |
 |
jerzy45 Wiadomości: 1203 Dołączył(a): kwiecień 2007 |
Maniak |
|
|
ogrodnik64... Chyba udało mi się rozwiązać problem parcha na Idaredzie, gdzie inne odmiany mają się dobrze...Nikt nie ciągnął tego tematu, ale ja pryskając na mszyce przeanalizowałem położenie plamek na owocach i doszedłem do pewnych wniosków... Prawdopodobieństwo mej diagnozy oscyluje w granicach 90 %. W tym czasie, gdy zawiązki Idareda zaczęły szybko rosnąć, to inne dopiero okwitały lub kończyły kwitnienie. I tu w tej fazie rozwoju i z występującymi wówczas warunkami atmosferycznymi doszło do tego aktu wandalizmu...
Otóż, gdy Idared okwitł w tym czasie liście i zawiązki od kilku dni ciągle były mokre. Raz po raz dopadywała porcja wilgoci w postaci drobnego deszczu. Taka pogoda utrzymywała się kilka dni pod rząd. W związku z tym, że musiałem już wykonać oprysk i to interwencyjny, wykonywałem go na mokre liście i zawiązki i do tego jeszcze padała bardzo drobna mżawka - niby nic, ale jednak. Owoce miały średnice ok. 10-12 milimetrów i co za tym idzie już powstała wielka powierzchnia do infekcji, a zarazem doskonałe już okrągłe podłoże do tego by w takich warunkach ciecz robocza mogła spłynąc z wierzchołka owocu...Wówczas zawiązki w większości stały jeszcze do góry i całe nieszczęście zaczęło się od tej części owoców skierowanych ku górze. Te, które były umiejscowione ku dołowi, czyli od ogonka są czyste. Z tej części owoce nie spłynęło, bo część cieczy została przy ogonku i stworzyła ochronną powłoke. Te które były ku górze zostały pod wpływem nadmiaru wilgoci jej pozbawione i dodatkowo rozmywana została przez ten drobny opad... Inne odmiany w tym czasie miały jeszcze płatki, na których to zatrzymywała się znaczna część cieczy. Pryskałem wówczas Zato.
Jaki wniosek z tego ? Otóż, nie jest prawdą, że są to środki skuteczne i w czasie mżawki i w czasie mokrych liści... Ich przyczepność jest może większa, ale z prawami fizyki czy chemii nie są w stanie sobie poradzić. O ochronie tzw. kroczącej nie wspominam, bo w tym wypadku to blef.
Sądziłem początkowo, że to opad burzowy postarał się o niespodzianke, że pewien środek zawiódł...Tu powstał splot niekorzystnych czynników, które doprowadziły do plamek na Idaredzie. Gdyby były warunki na zastosowanie interwencji powyżej 96 godzin, to nie byłoby tematu. Niestety pierwszy raz IBE mogłem zastosować dopiero około 25 maja...Niestety dla mnie było już jednak za późno...Zabrakło 4-5 dni...
Gala - czysta, Elstar - czysty, Szampion - czysty, Golden - czysty, Gloster - czysty, Melrosa - czysta, Jonica - czysta....Poziom porażenia owoców poniżej 1 %...
Ten sam oprysk, te same warunki, ta sama beczka cieczy, a efekty różne. Innego wytłumaczenia tego fenomenu, jak to nazwałeś ogrodniku64 nie znalazłem...Ot kolejny dowód na to, że nie ma takich samych lat i że nawet najbardziej przypilnowane sady potrafią przegrać ze splotem niekorzystnych czynników... Może gdybym pryskał Ardentem...
___pozdrawiam_____
|
|
| | |
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43532 (odpowiedź na #43475) ] |
wto, 27 lipiec 2010 23:50   |
 |
jerzy45 Wiadomości: 1203 Dołączył(a): kwiecień 2007 |
Maniak |
|
|
Pewnie i ciekawostka dla Ciebie Zdzichu. Czy w początkowej fazie rozwoju zawiązek jabłuszka jest takie same jak dorosłe jabłko ? To co w tym wypadku dla Ciebie jest może i śmieszne, to dla mnie jest to ciekawa obserwacja i zarazem przyczyna infekcji. Przyjrzyj się w przyszłym roku i zrozumiesz o czym pisze. Mam nadzieje, że z Twojej strony jest to tylko kolejny żart, ot taki "kwiatek"... Jednak nie musisz czekać tak długo... Cofnij się na strone 20, a tam molik wkleił zdjęcie młodego zawiązka... Nie jest to zawiązek Idareda, ale jak przyjrzysz się dokładnie to zrozumiesz, o czym pisze. Miłego oglądania...
daath1.. By ochrona była skuteczna, to faktycznie nie powinno się wcale stosować środków na mokre liście... Jednak w tym konkretnym wypadku był to już zabieg interwencyjny i na pograniczu infekcji... Na ten czas była to jedyna możliwość wykonania zabiegu...Co by było gdybym go nie wykonał - można się domyślać. A co do propagandy, to jest właściwa ocena. Ardent mógł sprostać może tym warunkom, jednak czas interwencji ma tylko 48 godzin. Wówczas było to za krótko...Czy tak byłoby w istocie moge się przekonać dopiero w przyszłym sezonie...
___pozdrawiam_____
|
|
| | |
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43620 (odpowiedź na #43613) ] |
czw, 29 lipiec 2010 15:22   |
daath1 Wiadomości: 169 Dołączył(a): luty 2009 |
Zaawansowany |
|
|
Myślę że kogo, jak kogo ale Ciebie nie trzeba oświecać Przy takiej pogodzie i temp.to nie mamy zbyt wielkiego wyboru,ale myślę że Mythos byłby lepszy w tym wypadku(pamiętając o odporności),interwencja 72h,czy by to starczyło ??dał bym to z Ventopem czy Delanem. ,no i cudów żadnych nie wymyśle i nikt nie wymyśli.Nie bardzo wieże nawet w takie coś jak siekiera Mythos+IBE+Stroby+kontakt za dobrze by to było,chyba że OmniProtect ,ale to u mnie może jak zawiodą mnie anilinopirymidyny,myśle że to nie nastąpi.
[Uaktualnione dnia: czw, 29 lipiec 2010 20:18]
|
|
|
| Odp: Parch jabłoni 2010 [wiadomość #43656 (odpowiedź na #43620) ] |
czw, 29 lipiec 2010 23:40   |
 |
jerzy45 Wiadomości: 1203 Dołączył(a): kwiecień 2007 |
Maniak |
|
|
Niby wszystko byłoby OK gdyby nie te prawie ciągłe opady, a na to Mytos nie bardzo. Co do Mytosu w tym terminie, gdy zawiązki mają już powyżej 12-15 mm jest chyba błędem. Na Mytosie przy niesprzyjających warunkach, jakie panowały tej wiosny można się "przejechać"... Niby dobry środek (jeśli nie ma odporności), ale ja mam "małe ale" do jego działania zapobiegawczego. Na tym można, jak na skórce od banana się poślizgnąć... To Zato było stosowane z Antracolem. Dziś jest zbytnie "zaufanie" do Delanu... Jak czytam, że ktoś stosuje cykle delanowe, to zaraz przypominają mi się cykle rubiganowe... Taki bardzoooo dobryyyyy środek zmarnowano... U mnie odporności na niego nie stwierdziłem... Ja stosuje ochrone, co najwyżej dwoma zabiegami z tej samej grupy w sezonie... Tak dla bezpieczeństwa... Delan poszedł na początku... Zdzichu drwił sobie z moich spostrzeżeń... Nie jest sztuką stwierdzić, że parch jest, bo go gołym okiem widać, ale znalezienie przyczyny, że jest. Ja wzorem Nelli Rokity zabawiłem się w detektywa i zlokalizowałem prawdopodobnie powód nie powodzenia w Idaredzie. Czy mam racje, czy nie, ale choć "robie" wszystko, by w następnym sezonie być "bystrzejszym" i bardziej przebiegłym od tego "gościa"...
___pozdrawiam_____
|
|
| | | | | | | | |
| Stron (22): [ 21 ] |
 |
Idź do forum:
|