użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > Targi, wystawy, spotkania sadownicze (111)

O przyszłości jabłek w Limanowej     

To już jubileuszowe XXX spotkanie w Limanowej pod hasłem „Jabłko w Europie”. Spotkania te, są ważne dla polskiego sadownictwa, gdyż zawsze wytyczały kierunki rozwoju, zwłaszcza w produkcji jabłek. Mentorem tegorocznego Międzynarodowego Seminarium Sadowniczego jak i poprzednich był i jest niezastąpiony Profesor Eberhard Makosz, którego na początku konferencji uhonorowano jubileuszowym dyplomem jak i podziękowaniami za długoletnią pracę na rzecz sadowniczej braci. Panie Profesorze dziękujemy i prosimy o dalsze wspieranie nas, zwłaszcza w tak trudnym czasie dla sadowników.

W wielu krajach zachodniej Europy, a także w Polsce opłacalność produkcji jabłek spadła. W związku z tym Profesor Makosz uważa że nasuwają się następujące pytania:

  • Czy w Europie jest nadprodukcja jabłek?
  • Jaki w najbliższej przyszłości może być udział europejskiej produkcji jabłek w produkcji światowej?
  • Jakie są szanse na wzrost eksportu europejskich jabłek do krajów pozaeuropejskich, a jakie na ograniczenie importu tych owoców do Europy, np. z krajów zamorskich?
  • Jak zwiększyć spożycie i opłacalności produkcji jabłek Europie? Co decyduje o cenie i opłacalności takiej metody?
  • W jakim stopniu zmiana konwencjonalnej produkcji na ekologiczną może zwiększyć spożycie i poprawić opłacalność produkcji jabłek?


Obecnie dla polskich producentów jabłek najważniejszymi problemami są wielkość produkcji tych owoców w najbliższych latach w kraju oraz sposoby gwarantujące ich zbyt po opłacalnej cenie. O tych sprawach warto dyskutować, i to nie tylko w Limanowej zaznaczył profesor. Mamy już grupę gospodarstw, które poziomem nie ustępują najlepszym gospodarstwom na świecie. W najbliższych latach, prawdopodobnie, zmniejszy się liczba gospodarstw oraz powierzchnia sadów z niskim poziomem intensywności produkcji jabłek. Nieznacznie wzrośnie liczba gospodarstw, w których plony przekraczają 40 t/ha jabłek wysokiej jakości i atrakcyjnych odmian. Do tych zmian zmuszają warunki ekonomiczne. Ze względu na obecne warunki ekonomiczne w naszym rolnictwie nie ulegną likwidacji niskoprodukcyjne nasadzenia jabłoni w małych sadach. Mimo niskiej cenie jabłek przemysłowych (około 0,20 zł/kg) jest to nadal dla wielu osób bardziej dochodowa uprawa niż jakakolwiek inna rolnicza prowadzona w ich gospodarstwach. Jednym z największych problemów w produkcji jabłek jest duża liczba małych gospodarstw z niskim poziomem intensywności produkcji jabłek – powiedział gość z Lublina.

Przy średniej produkcji powyżej 2,5 mln ton jabłek rocznie jesteśmy największym ich producentem w Europie. Stanowi to około 25% produkcji Unii Europejskiej i 4,5% światowej produkcji jabłek. Istotnym problemem produkcji jabłek jest nadal zbyt wysoki udział owoców niskiej jakości. Z tego powodu aż 50-60% jabłek przerabia się na koncentrat jabłkowy. Tylko 40-50% jabłek stanowią owoce wysokiej jakości, które mogą konkurować na rynkach zagranicznych. Poprawa jakości to jeden z najważniejszych problemów krajowej produkcji. Najłatwiej można to uzyskać zakładając sady z drzewek na podkładkach karłowych, z liczba 2500-3000 szt./ha i prowadząc ich korony w formie wrzecionowej – mówił Profesor Makosz. W Polsce w ostatnich dwóch sezonach ceny skupu jabłek przemysłowych na punktach skupu wynosiły 0,10-0,18 zł/kg. Przy tak niskich cenach nie tylko nieopłacalna jest produkcja, lecz także zbiór jabłek. Zakładanie tzw. sadów przemysłowych ma sens przy cenie skupu powyżej 0,35 zł/kg.

Obecnie musimy wyeksportować co roku minimum 500 tys. ton jabłek deserowych, aby zagospodarować wszystkie wyprodukowane owoce po opłacalnej cenie. Nam opłaca się eksport jabłek jesienią po 0,25 euro/kg, a zimą po 0,40 euro/kg. Natomiast dla takich krajów, jak Włochy, Francja, czy Niemcy, a niedalekiej przyszłości także Chiny, przy takich cenach eksport jabłek jest nieopłacalny – informował nasz mentor.

Reasumując Profesor Makosz uważa, aby utrzymać wysoka pozycje na europejskim rynku i zapewnić opłacalna produkcje jabłek w kraju, należy podając następujące działania:
  • Istotnie poprawić jakość jabłek. Jeśli nie zwiększy się ilości owoców wysokiej jakości, stracimy możliwość dużego eksportu jabłek
  • Zwiększyć liczbę grup i organizacji producentów
  • Zacieśnić współdziałanie miedzy krajowymi organizacjami sadowniczymi, samorządem terytorialnym i władza centralna w zakresie rozwoju sadownictwa w Polsce
  • Przestrzegał że musimy się dostosować do rynku eksportowego, który porównał do pociągu pędzącego przez całą Europę. Kto nie wsiądzie do niego i nie zabierze się, zostanie na stacji i nigdy już go nie dogoni


Rynek jabłek w Europie, teraz i w przyszłości omówił – Helwig Schwartau z Niemiec, który uważa ze rynek jabłek wypadł z równowagi. Na całym świecie wzrasta produkcja, natomiast konsumpcja spada prowadząc do zaostrzonej konkurencji, która stale pomniejsza dochody producentów. Od kilku lat konsumpcja jabłek w Europie spada. Rozpoczął się proces „oczyszczania rynku owocowego” z licznych europejskich gospodarstw sadowniczych, co wydaje się koniecznością. Ważny jest właściwy dobór odmian. Nie wystarcza już dbać jedynie o łatwa produkcję z możliwie najwyższym plonem. Odmiany takie, jak ‘Idared’ czy ‘Jonagold’ w dłuższej perspektywie stracą na znaczeniu. Polskie sadownictwo znajduje się przed przełomem. Zbyt duża powierzchnia upraw nie jest zgodna z europejskimi standardami, może w następnych 20 latach zmniejszyć się o połowę.

Producentom jabłek pozostaje tylko jedno – dostosować produkcję do wzrastających wymagań rynku. Ponadto należy pamiętać, że tendencja do „oczyszczania” upraw sadowniczych w UE może dotkliwie dotknąć również polskich producentów owoców – informował gość z Niemiec. Czy europejski rynek jabłek jest w stanie kryzysu? Tylko dla tego, kto nie potrafi odgadnąć znaków czasu! – mówił Kurt Werth z Włoch.

„O cenie decyduje oferta” – stwierdzenie to jest fundamentem w nauce o gospodarce rynkowej, które od dawien dawna każdy zna, a które obowiązuje również dzisiaj (także na rynku jabłek). Niestety, nikt nie chce w to uwierzyć. Przeżyje ten, kto się odróżnia. Ten kto nie odejdzie od prostego sposobu myślenia „produkcji w tonach/ha” nie będzie długo utrzymać się na coraz bardziej wymagającym rynku – informował gość z południowego Tyrolu.

„W ciągu 5 lat produkcja jabłek w holenderskich sadach będzie skończona, z wyjątkiem odmian klubowych.” Na takie stwierdzenie które padło na jednym z seminariów sadowniczych, starał się nam odpowiedzieć Leon Jahae z Holandii. Uważa że 0,25 euro za jeden kilogram jabłek to cena graniczna, stanowiąca o dochodowości holenderskich sadowników. Odpowiednio ceną stanowiącą koszt produkcji gruszy Konferencji jest 0,35-0,40 euro/kg. Szeroko omówił co się przyczynia do podnoszenia plonów i poprawy jakości jabłek w polskich sadach. Największy problem widzi w trudności zmiany mentalności wielu naszych sadowników, która wywiera ogromny wpływ na to co i jak robimy w sadzie.

Potęgę rosyjskiego rynku uświadomił nam Artur Stasiak prezes firmy „Silvi Cola” który 11 lat zajmuje się eksportem owoców i warzyw do Rosji. Rosja jest największym importerem jabłek na świecie i trzecim (po USA i Niemczech) importerem owoców netto. Rocznie importuje około 5,1 mln ton owoców, w tym około 1,1 mln ton jabłek. W Rosji konsumpcja owoców wzrosła. Około 40 % konsumentów deklaruje, że woli jabłka od innych owoców, a spożycie jabłek szacuje się na 20 kg na osobę na rok. Od stycznia do marca oraz wiosną Polska nie ma większych konkurentów sprzedając tanie jabłka dla przeciętnego rosyjskiego konsumenta. Na tego typu jabłka zapotrzebowanie jest kilkanaście razy większe niż na jabłka drogie. Stosunek sprzedaży drogich holenderskich jabłek o czerwonej skórce do tanich polskich, wynosi 1do 20, co daje realnie 1 paletę sprzedanych drogich jabłek do 20 palet tanich, sprzedanych w tym samym czasie. Wraz ze wzrostem rodzimej produkcji Rosja będzie dążyła do protekcjonizmu i ograniczania importu jabłek, jednak w najbliższych latach polskim jabłkom to jeszcze nie grozi – informował Artur Stasiak.

XXX Międzynarodowe Seminarium Sadownicze w Limanowej dzięki autorytetowi Profesora Eberharda Makosza rok rocznie gromadzi rzesze sadowników, nie tylko z Polski ale z wielu innych krajów Europy. Trudno omówić tak szeroki wachlarz tematów, zagadnień poruszanych w trakcie tegorocznego spotkania. Kto nie uczestniczył w tym seminarium niech żałuje.

Zapraszam na fotorelację >>>

Autor. Robert Bokwa www.hanat.pl


Reklama:

Popularne tagi:


zsrp   jablka   trsk   ue   maliny   ceny   ochrona   parch   rosja   sadownicy   zbiory   jabłka   gruszki   owoce   sady   truskawka   sadownictwo   przymrozki   wisnie   eksport  

Stacja meteo - Kamieńszczyzna

Data2012-05-23 18:00:00
Śr. temp. (C)26.80
Śr. wilgotność powietrza (%)48.57
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# jerzy45 08.03.2010 19:04
Dawno, dawno temu byłem w Limanowej. Co się od tego czasu zmieniło ? Wszystko...Upad Wielki Brat, padł system w Polsce i innych demoludach...Ale jedno co trwa do dziś, to polskie sady. Inne niż wówczas... Tylko smutno mi szaremu sadownikowi robi się na duszy, jak Nasz Mentor zbiera oklaski, pochwały, dyplomy...To też musi być, to się nie zmieniło. Nawet pewnie i klakierzy by się znaleźli... Jednak jeśli ja, maluczki człowieczek jestem zdany na "hurrra optymizm" lat ubiegłych, gdzie ja nie miałem pojęcia, co się święci w światowej gospodarce sadowniczej, bo paszportu np. nie mogłem dostać i osobiście nie dostrzegałem zagrożeń, jakie spadną na polskie sady w dzisiejszych czasach. Nawoływano - sadźcie sady przemysłowe - przemysł tego potrzebuje ! Modernizujcie, twórzcie nowe nasadzenia, jesteśmy potęgą w Europie i Świecie... Czy wówczas nikt nie dostrzegał zagrożenia - nadprodukcja... Jeśli, jak podano wyżej, musimy wyeksportować połowe produkcji jabłek konsumpcyjnych, to taki system nie jest chory ? Czy w tym kraju nikt nie zajmuje się już przeróżnymi analizami przeróżnych rynków ? czy nikt nie dostrzega problemu, że jeśli Polska wdroży w życie euro, to większość polskich gospodarstw zostanie bankrutami... czy dziś jest to powód do dumy, by cieszyć się z tych 20 palet...?! Jeśli mamy wzorować się na przykładach holenderskich, które tak ochoczo "wciska" się Nam i wręcz straszy, że to jedyna droga, to dziś w czasie gdy mówi się o zagładzie sadownictwa holenderskiego, nie jest jeszcze czas, by powstrzymać się od brnięcia w ślepy zaułek, z którego nie będzie powrotu ? Czy polskie sadownictwo nie jest mocne dlatego, że jest rozdrobnione i różnorodne ? Jaką alternatywe zaproponujecie tym ludziom, którzy będą musieli się poddać ? Mają hodować kozy, krówke, owieczke i barana, a może parke świnek...?
# jerzy45 08.03.2010 19:19
Gdy swoją działalność zaczynała „Silvi Cola” to ta firma szukała Idareda na ówczesny Leningrad...Uszykowałem całego TIR-a... Pieniędzy nie dostałem nic, dałem na gębe, zaufałem firmie i się nie zawiodłem - zapaciła. Uważam, że tak powinien wyglądać polski eksport... Jedna prężna i mocna finansowo firma, która na bazie naszych gospodarstw, będzie bez zabójczych inwestycji taką działalność prowadziła. Istnieje polska norma, która jasno określa co i jak... Jeśli będziemy tego przestrzegać, to nie potrzebne są komputery i fotokomórki... Dlaczego polskie sadownictwo jest mocne ? Bo jest różnorodne, a tylko takim gospodarstwom będzie dane przeżyć te trudne czasy. Tam gdzie gospodarka rolna jest "sterowana" po przez banki, to taka gospodarka prędzej czy później się kończy klapom... Polska przeżyła już nie jedno w ostatnim czasie, ale w porównaniu z innymi krajami jesteśmy jeszcze w dużej mierze "wolnymi ludźmi" nie uwikłanymi w machinacje bankierów. !! Dlatego prosze nie zachwycajmy się czymś, co w każdej chwili może się załamać...dbajmy o swoje partykularne interesy i kierujmy się polskimi interesami polskich sadowników, a nie niemieckim, holenderskim, brytyjskim, belgijskim...kapitałem ! Przecież taka polityka, to jest przejaw prostej walki z konkurencjom. Oni chcą Nas po prostu umoczyć w koszty i tym samym pozbawić nas wszystkiego. Oni muszą zaprzestać produkcji, my wiążemy jakoś koniec z końcem, ale jeszcze dajemy sobie rade. ..
# jerzy45 08.03.2010 19:27
Nie jestem wrogiem nowoczesności i przeróżnych sadowniczych spotkań, ale uważam, że należy zmienić "ton", póki jeszcze jest czas. Co by dziś było gdyby Rząd posłuchał przeróżnych pożal się Boże ekonomistów, którzy chcieli wymuszenia zwiększenia deficytu ? Rząd nie posłucha i nie drukował pustych pieniędzy. dziś podobny wariant powinno się zastosować w polskich sadach...Nie ingerować i nie namawiać do wielomilionowych inwestycji by wzorem holenderskiego sadownictwa zobaczyć i przeżyć "piękną katastrofe"... Jest w pokerze taka odzywka - czakam... Dziś ten wariant jest na czasie. Róbmy swoje i nie popadajmy w paranoje... Pozornie unijne pieniądze są łatwe i "tanie". Jednak z biegiem czasu okaże się, że dla niektórych podmiotów były zabójcze...!
# Melolontha 08.03.2010 23:06
Moje pytanie do Profesora Makosza brzmi następująco : Panie Profesorze ! Czy / wspominając o ekologicznym sadownictwie /, chce Pan powiedzieć, że benedyktyńska często, kilkudziesiecioletnia praca Pana i Pańskich kolegów nad zbadaniem tych setek chorób i szkodników zabierających sadownikom plony i metodami ich zwalczania, odchodzi do lamusa jako coś, co nie jest już potrzebne, co okazało sie ślepym zaułkiem i teraz zastąpione będzie przez " tajemnicze siły natury ", dzięki którym, w sadownictwie ekologicznym, rosliny przed chorobami i szkodnikami bedą bronić się same ? Bo to Pan, na jednej z wycieczek w Brzeznej, pokazał mi coś, co mnie przekonało i co póżniej przez wiele lat stosowałem i upowszechniałem. Co to takiego było ? c.d.n.
# Melolontha 08.03.2010 23:18
A był to taki rząd jabłoni, które celowo " wypuszczono " na jakieś 5-6 m w górę, aby pokazywać wycieczkom, dlaczego należy wszystkie stare nasadzenia obniżać, a nowych tak wysoko, nie rozpuszczać. Zwiazane było to m.in. z tym, że ówczesne opryskiwacze, na wysokość 5-6 m, nie " donosiły " i w strefie powyżej 3 m, panowały... Ano własnie ! Panowały choroby i szkodniki, przez co nie było tam nie tylko owoców, ale nawet...kwiatów. Dziś powiedzielibyśmy pewnie, że panowały tam swobodnie, nierozpoznane / niby / siły natury, czyli ekologia. Panie Profesorze ! To tak, jak w Brzeznej, na tym rzędzie, w strefie powyżej 3 m, mają wyglądać polskie sady przyszłości ? Proszę o pilną odpowiedż, bo choć mamy z pewnością w Polsce kryzys tzw. autorytetów, to Pan ciągle, dla polskich sadowników, takim autorytetem, jest ! Pozdrawiam !
# Melolontha 08.03.2010 23:27
P.S. Powyżej 3 m nie było nie tylko owoców i kwiatów, ale jak pamiętam, nie było tam praktycznie, nawet ... liści. A przecież to, od zdrowego liścia, wszystko / plon ! /, się w sadownictwie, zaczyna !...
# jerzy45 09.03.2010 00:07
Nawoływanie dzisiaj do sadownictwa ekologicznego...??? Przecież to jest jawne nawoływanie do tego by sadownicy wykopnęli stołek, na którym stoją, a nad głową mają gałąź w wiadomym celu...Czy ekologia ma Nas wyżywić - ma Nam zapewnić dobrobyt i godziwe zyski ? A może ta ekologia, jest komuś na ręke ? Komu ? Nie odpowiem, bo każdy wie...Kto ma pod bokiem "sad ekologiczny", to wie czym to grozi. Takie myślenie, to jest pogodzenie się z faktem, że w roku 2012 może być prawdziwy koniec Świata, ale dla sadowników... Kto kupi "te" owoce... Klient marketu, który i tak nie kupuje polskich jabłek, a może emeryci i renciści, by wydłużyć średnią życia...? Po to przez całe życie człowiek inwestował, odejmował sobie od ust, pilnował, harował, by teraz to wszystko poszło w nie pamięć, porosło pokrzywami...? Spoglądając na "nowe teorie", w które ma kroczyć polskie sadownictwo, dochodze do prostego wniosku - to jest na ręke przetwórcom, to jest na ręke obcemu kapitałowi, to jest na ręke bankierom,... to jest każdemu na ręke, tylko nie polskiemu sadownikowi... Nie tak miała wyglądać świetlana przyszłość polskiego sadownika... Takie konferencje, sympozja...są potrzebne, tylko co będzie jak już zapanuje ekologia ? komu to będzie potrzebne...?
# Melolontha 09.03.2010 06:48
... I żeby było jasne ! Mnie nie chodzi o taką " chemię " / Owadofos /, po której na drugi dzień w sadzie, panuje kompletna cisza, a ostatnie muchy dogorywają na ziemi... Ale przecież takiej " chemii " już praktycznie nie ma. Jest inna : selektywna, integrowana, miękka, np. dla pszczół praktycznie nieszkodliwa... I to nie " ekologiczne " sadownictwo, jest dziś / i zawsze / sadownikowi, potrzebne. Sadownikowi/ ale i konsumentowi /, potrzebny jest ... rozum ! Kto i po co, ciągle upowszechnia mit o tym, że " ciemny " polski chłop, nic tylko truje i myśli, co by tu kopnąć ? Przecież te środki chemiczne są tak drogie, że każdy kombinuje jak może, żeby " nie prysnąć ", a przeżyć... Pozdrawiam !
# Kazimierz 09.03.2010 08:11
Nie widziałem i nie słyszałem aby gdzieś w Polsce istniał sad np.20ha ekologiczny i z którego właściciel mógł by się wyłącznie utrzymywać.Nie widziałem nigdzie w sklepie jabłek żeby było napisane że są ekologiczne.Nawet w postępowej Holandi nie ma ekologicznych sadów.Wniosek z tego jest taki że tego nie da się zrobić.A może się mylę?
# Piotrek81 09.03.2010 08:45
Sady ekologiczne istnieją w Niemczech, nawet blisko naszej granicy, w okolicach Berlina. Funkcjonują one jednak w zupełnie innych okolicznościach: świadomy konsument i sklepy ekologiczne na każdej ulicy Berlina, oraz dostęp do biologicznych srodków ochrony roślin, bez czego taka produkcja nie byłaby możliwa. Pozdrawiam
# jerzy45 09.03.2010 14:02
Ostatnio ciągle na takich spotkaniach pojawiają się ostrzeżenia, że jeśli nie to, czy tamto, to inaczej... Pytam się czy już zapomniano, co i do czego namawiano sadowników ? Sady przemysłowe !! to jest przyszłość... ! To co jest napisane tłustym drukiem względem tego co należy zrobić w polskich sadach jest propagowane od lat...My to wiemy. Jak to osiągnąć ?! podnosząc kwalifikacje rolnika, czy puszczenie tego " na żywioł ", na normalną gre rynkową...Kto produkuje dobrze - dobrze zarabia, kto robi to źle musi wypaść z rynku i tylko takimi kryteriami należy się kierować. Uszczęśliwiać wszystkich na siłe już próbowano. Co z tego wyszło ? Widzimy dookoła... Szaro, smutno, biednie i coraz gorzej. To co oferuje się wszystkim sadownikom, jest nakierowane na to, by powolnie, lub bardzo szybko stoczyli się po równi pochyłej w dół. Przyjdzie jeden taki sezon jak poprzedni z kombinacjami finansistów i ten misterny plan (za pożyczone zachodnie pieniądze) może runąć...Co zrobi kredytobiorca, jak kredytodawca zażąda w ciągu kilku dni do zwrotu swoich pieniędzy ? czarny scenariusz, ale realny. Wówczas kumpli, ani sentymentów nie będzie. Nie wiem dlaczego polskie rolnictwo jest tak sterowane - wręcz zmuszane do pewnych "czynności" wbrew logice. To rolnik ma w końcu robić to co należy do przedsiębiorców ? Moim zdaniem nie mieszanie się w sadownictwo doprowadzi powoli do jego "uzdrowienia" i wzmocnienia. "Góra" niech zajmie się, jak zrobić, by ugory sadownicze nie zagrażały zdrowym sadom, bo to kosztuje krocie i trzeba stosować, a tym samym truć coraz większą liczbe oprysków np. na szkodniki. "Góra" niech tworzy podwaliny teoretyczne pod przeróżne tematy, ale jak ma wyglądać biznes jabłkowy niech pozostawi w spokoju. Jeśli on sam nie powstanie spontanicznie i z prywatnej inicjatywy, to wszelka ingerencja czynników zewnętrznych spali na panewce. To już przerabialiśmy... Wmawia się, że system Spółdzielni, to był relikt socjalizmu i musiał upaść. Może tamto zostało przyniesione na bagnetach "wolności" (może i zniewolenia), ale przetrwał kilkadziesiąt lat...Oby ten system "przyniesiony" nam "na cudzych" pieniądzach nie skończył się szybciej niż poprzedni. Poprzednie formy "współpracy" zniszczyli sami członkowie tych organizacji. te organizacje natomiast może zniszczyć fiskalizm państwa, nie urodzajne lata, przymrozki i wszelkie zjawiska pogodowe. Ten biznes niestety jest uzależniony od pogody. Nie można traktować podobnie naszego biznesu z produkcjom gwoździ, czy marmolady...
# icus69 09.03.2010 16:57
W 2003 roku na Seminarium Sadownicze w Limanowej przygotowałem referat "Moje spojrzenie na kryzys w sadownictwie". Miała to być opinaia młodego sadownika-praktyka na aktualną sytuację w branży i przewidywaną przez niego jej przyszłoć. Pamiętam jak jego treść wielu oburzyła. Niektórzy poczuli sie nawet obrażeni. Bo w sumie, jaki kryzys? W 2003 roku?!!! Wtedy panował wielki hurraoptymizm. Teraz mogę powiedzieć z czystym sumieniem: "A nie mówiłem". Jak ktoś ma dostęp do materiałów z tamtych lat, niech sobie poczyta. Mój głos był wtedy odosobniony i u większości przedstawicieli branży wywoływał może jedynie, nawet nie skrywany, uśmiech politowania.
# Kazimierz 09.03.2010 19:59
Mampytanie do Piotrek 81 .Ile te sady ekologiczne spod Berlina dostają dotacji na 1 ha?
# Regis 09.03.2010 20:23
I ty Makoszu za 30 srebrników... "...należy podając następujące działania: Istotnie poprawić jakość jabłek..." Już lecę do banku po kredyt na środki ochrony, nawozy itd. Poprawię moje zbiory ( według mnie już teraz zadowalające ilościowo i jakościowo). I opchnę to potem po 60 groszy + VAT. Pan profesor ma rację: w ten sposób utrzymamy nasza pozycję, a nawet ją wzmocnimy!
# Regis 09.03.2010 20:27
A, jeszcze jedno :( "Przestrzegał że musimy się dostosować do rynku eksportowego, który porównał do pociągu pędzącego przez całą Europę. Kto nie wsiądzie do niego i nie zabierze się, zostanie na stacji i nigdy już go nie dogoni".... Panie profesorze, pan przegapił zdaje mi się bardzo wiele stacji, na których ważyły się losy polskiego sadownictwa. Teraz będziemy piszczeć z radości gdy "rzuci" nam się złotówkę za export, a przecież zakładanie grup itp itd oraz dostosowanie się do norm europejskich kosztuje o wiele więcej... Jak to mój dziadek mawiał : "baju baju, będziesz w raju"
# sandvik 10.03.2010 08:05
A co myśleliście ze zawsze jabłko będzie 2zł przecież każde dziecko wiedziało ze jak produkcja wzrosnie i będzie więcej chłodni KA to ceny będą poniżej kosztów produkcji.
# jerzy45 10.03.2010 19:09
Tu sandviku wychodzisz z błędną tezą. Nie jest niczyją rolą zakazywać, bądź nakazywać, co i jak masz w prywatnej firmie produkować. PRYWATNEJ ! Jednak ta firma nie jest w pustce i rolą państwa, ministerstwa, bądź też przeróżnych Profesorów, ekonomistów... od przeróżnych dziedzin tak by pewnymi instrumentami sterować... Tu aż się prosi o wskazanie "winnego" zaistniałej sytuacji, a mianowicie na puszczenie na żywioł tej branży! Kto ? Jeśli ma być to opłacalna branża, to trzeba było np. sadownictwo i inne specjalistyczne dziedziny rolnictwa wprowadzić np. podatek dochodowy, ZUS lub inne elementy, które byłyby "hamulcem" do drastycznego, nie kontrolowanego wzrostu produkcji. A co za tym idzie i opłacalności. Nie moją rolą jest tworzenie prawa, ale jest to zajęcie dla teoretyków i innych speców...Wskazywanie dziś co mamy robić, jak już się pali, to nie jest najlepsza wskazówka co do dalszych naszych losów. Mógłbyś mi sandviku wskazać inną dziedzine gospodarki, gdzie jest tak, jak w Naszej branży...? Piszesz o dziecku, które wiedziało...Otóż właśnie jest tak, że ono nie wiedziało !!! Icus69 podał przykład "edukacji" jaką się stosuje na tych spotkaniach...Najważniejsza rzecz tam, to optymizm i patrzenie przez różowe okulary. Przecież musimy doganiać Świat... Jaki ? By dobrze produkować jabłka nie trzeba być profesorem, magistrem, czy inżynierem. Prosty chłop też to potrafi... Przecież większość owoców niestety (zależy dla kogo) produkuje się w krajach trzeciego świata ...Nie jest to trudny zawód...Wszystko zależy tylko od pogody...Ale i przy dobrym nosie i praktyce można i ją przechytrzyć. Dziś zamiast zastanowić się, jak ograniczyć rozdmuchaną produkcje serwuje się "gotowce" na jakiś zachodni wzór. Tworzyć grupy i po problemie...Tylko ile hektarów sadów wypadnie z produkcji ? Śmie twierdzić, że taka postawa i takie "podpowiadanie" przyniesie odwrotny skutek... To jest pewnik...jak w banku.
# jerzy45 10.03.2010 19:30
Jeszcze kilka lat temu sądziłem, że na nasze problemy będzie wprowadzenie euro...Jeśli dziś przy niskich cenach owoców spożycie ich spada, to strach pomyśleć, jeśli będzie trzeba to przeliczyć na eurocenty...Spadek spożycia jeszcze wzrośnie. A może odwrotnie...Coś co jest tanie "nie idzie" - trzeba podnieść cene i towar jest już dobrem luksusowym i dopiero wtedy "pójdzie"...Nie wiem. My zastanawiamy się, jak dożyć do następnego sezonu, a tu wbrew panującej sytuacji na rynku owoców proponuje, wręcz straszy, byśmy w imie "swego dobra" zaciągali kredyty, zadłużali się i ryzykowali swoim majątkiem, Naszymi warsztatami pracy...Czy tak ma wyglądać polska rzeczywistość prostego producenta jabłek. Kto zagwarantuje, że ta dekoniunktura szybko się skończy i będziemy pływać w "dobrobycie". Jeden polityk w ostatnią sobote powiedział, że w 2020 ...(Egipt, Tunezja, plaże, Sfinks...) A może się myli w swojej wizji i miast koniunktury i ożywienia nastąpi jeszcze większy kryzys, zwyczajny krach... Większość gospodarstw po roku 2007 ma duże problemy...Czy na wznowienie produkcji, która jest "obliczona" na kilkanaście lat mamy zastawić w banku wszystko ? Niektórzy już nie mają czego zastawić. Jeśli czytać między wierszami, to widać, że ten regres tak szybko się nie skończy...Profesor Makosz tego pewnie nie dostrzega, bo swoją pensje ma z budżetu i nie jest ona uzależniona od Naszej sytuacji ekonomicznej. Może Profesor bywa tu na portalu i czyta nasze komentarze... Jeśli tak, to prosiłbym choć o teoretyczną symulacje inwestycji i wyliczenie jak postępować, gdy np. 50-60 sadowników powołało taką grupe i co mają zrobić by "żyć". By nie było tak łatwo, to daje Panu Profesorowi maje 40 hektarowe gospodarstwo i z tej perspektywy niech zapewni mi teraz przyszłość i dobrobyt...
# macgaiwer 10.03.2010 21:06
Tak Sandviku nie masz racji, tutaj racje ma zawsze wszechwiedzący ....hahaha jerzy45
# jerzy45 10.03.2010 22:06
Jeśli Twój nick macgaiwer jest tym samym synonimem, co ten telewizyjny bohater (moge się mylić), to Ty dasz sobie rade w każdej sytuacji. Do tej pory nie zauważyłem takiej ksywy, więc witam na pokładzie... Na początek...Pewnie nie czytasz zbyt dokładnie słowa pisanego, więc i dyskusja z Twojej strony jest mikra i bardzo oszczędna w literach. Jeśli jesteś "nowy" w pisaniu, to musze Cię poinformować, że jest to dyskusja, a nie rozprawa naukowa i nigdzie nie jest napisane, że ktoś ma racje. Możesz się nie zgadzać, możesz dyskutować, ale po co ! Ty wiesz najlepiej. Ty potrafisz w 55 literach ocenić człowieka i wydać "wyrok"...Z tych 55 liter wynika jedno macgaiwer - to Ty jesteś wszechwiedzący...trudno pewnie Tobie w to uwierzyć, ale tak jest - przeanalizuj swój tekst, a sam, bez podpowiedzi dojdziesz do takiego wniosku...
# jerzy45 10.03.2010 22:08
Dleczego ? Napisze krócej jak Ty. Ty ... Sandvik ma racje, jerzy45 nie...
# macgaiwer 10.03.2010 22:41
Często czytam Pana wypowiedzi na forum. Fakt może mnie poniosło... Jeśli tak Pan uważa to przepraszam. Ale nie będę się wdawał w dyskusję kto ma rację. Ale gość o niku Sandvik napisał krótko i zwięzle...znaczy podstawa ekonomii szanowni koledzy to- prawo popytu i podaży. I tego nikt nie przeskoczy. A propo to Pan najczęsciej ocenia innych tu na forum. I do tego te poglądy polityczne ...Pozdrawiam
# macgaiwer 10.03.2010 22:45
Jeszcze jedno, przeanalizowałem tekst swój i Pański. Kurcze jasno z niego wynika że, to Pan ma rację. Ale może niech ktoś inny się wypowie.
# jerzy45 11.03.2010 00:00
Dlaczego uważasz, że ja kogoś oceniam...gdzie...? Po raz kolejny ktoś pisze, że kogoś oceniam ! Przedstaw fakty...małe fragmenty moich komentarzy gdzie takie słowa padają...! Ja mam swój określony pogląd na niektóre sprawy...może się on nie podobać, ale go mam w przeciwieństwie do innych. A Ty tych poglądów nie masz ? Potrafisz lać wode i nic o polityce, od której wszystko zależy. Przecież usłyszałeś, że lepiej będzie dopiero w 2020. To jest polityka ? Mnie już do tego czasu mogą "obrobić" robaki...Mam czekać i nie domagać się swoich praw ? Każde prawo, które obowiązuje w każdym kraju jest tworzone przez polityków. Twoje, moje i innych życie składa się wyłącznie z tego, co obmyślą politycy. Niestety, jest to szczerz prawda i musisz przyjąć to do wiadomości bez względu czy Ci się to podoba czy nie. Mówisz prawo podaży i popytu ... Zgodnie z oficjalną wersją w szkołach, masz słuszną racje...Tylko co z tego wynika ? Nic. Prawo popytu i podaży odnosi się do wszystkich podmiotów, tylko jest wyjątek - nie dotyczy rolnika. Czy tego nie zauważyłeś ? Może jestem głupi, ale od kilku lat czuje się okradany...a Ty ? Pewnie nie, bo zarabiasz uczciwe i duże pieniądze za swą prace...Czy prawo, o którym piszesz dotyczy jabłka przemysłowego ? ...a może truskawki, pewnie może dotyczyć malin...- nie wiem, może jesteś zadowolony z ceny zbóż ? Jutro sprzedaje partie owsa za 265 złotych tona. Tu też działa prawo popytu i podaży. A może nie opłacalna branża mleczarska, to przejaw tych praw. Czy wreszcie zwykłe winie, do których musisz dokładać. Tu działa prawo podaży i popytu, ale dlaczego tyczy się tylko jednej strony. Masz racje pisząc o tych prawach...Pewnie jesteś z nich zadowolony i popierasz takie działania. Żyje już troche na tym świecie i dużo polityków brało w swoje ręce moje sprawy. Zawsze człowiek dostawa po dupie. Tym razem jest podobnie. Jeśli w tym kraju, w Naszej Ojczyźnie jest tak dobrze, to krytykujcie mnie, mieszajcie z błotem, bo taki odmieniec, jak ja tylko burzy spokój i sieje zamieszanie...Macie wówczas słuszną racje. Jednak jeśli jest źle...
# arkadia 11.03.2010 07:55
Czytam komentarze i mam wynika z nich jeden wniosek;ONI SĄ WINNI!!! ONI czyli KTO? Minister! Który? Unia! Za co? A może jest to splot wydarzeń wynikający z dynamicznych czasów w których żyjemy. Parę cyfr; w ciągu 23-30 lat plony z jednostki powierzchni wzrosły przeciętnie o 100%. W tym czasie wiele krajów z importerów stało się eksporterami żywności /Ukraina, Brazylia, Chiny.../ W Polsce spożycie mięsa od czasu "kartek" prawie nie wzrosło, spożycie jabłek praktycznie nie rośnie. cdn
# arkadia 11.03.2010 08:10
Działania urzędników Unii często przypominają działania wariata we mgle- vide zamykanie cukrowni,a obecnie import cukru, nacisk na wzrost wydajności przez GMO!!! Ugorować czy sadzić rośliny energetyczne, sadzić tysiące ha orzechów!!! Kolejny gwóźdź - do trumny producentów - znaczna część żywności to wypełniacze ile jest owoców w przetworach, ile jest mięsa w wędlinach. Jeszcze o Naszych sprawach, naszego rolnictwa- część gospodarstw mogłoby żyć z produkcji ekologicznej i agroturystyki /oczywiście kilkanaście tysięcy żyje/ ale mogłoby o wiele więcej. Jakie są w tym trudności to coś wiem na ten temat jako że "bawię się " w tej branży. Kuriozum - poPISowy numer -Polacy jedźcie wygrzewać tyłki do Egiptu. I to by było na tyle bo i tak tekst ten niewielu zainteresuje ale nieco sobie ulżyłem.
# jerzy45 11.03.2010 12:26
Jeśli arkadio, to co napisałeś wyżej, miało Ci ulżyć, to powiem Tobie tak...Masz bracie spokojne nerwy i mało kłopotów...:)) Ja pisząc tu, chce wdać się w dyskusje na tematy, o których rozmawiać należy. Tylko specjalnie nikt nie jest zainteresowany...Owszem, stwierdzenie, że oceniam ludzi...często się pojawia. Ja nikogo nie oceniam, a chce wciągnąć do dyskusji. Bo jeśli zostane Premierem lub prezydentem, będe miał wyrobione zdanie na przeróżne tematy. Niestety potencjalni wyborcy milczą i godzą się z rzeczywistością...A kto Twoim zdaniem arkadio jest winien ? POLITYCY ! To oni kreują rzeczywistość i kierują naszymi losami. Niestety prawo boże, dekalog... w tym wypadku nie działa i działać nie będzie. Tak, tu masz racje...to wina czasów, każdy chce lepiej żyć i dąży do wzrostu plonów. Jednak gdy na świecie ludzie głodują, to po licho im jabłka... Jednak za te jabłka mogą kupić żywność...Tu stety kolego masz racje w ostatnim komentarzu. Tylko kogo to interesuje... Liczy się coraz niższa cena, a jak mówił Kurski - ciemny lud to kupi. I kupuje mimo afer, skandali, oszustw, fałszerstw...itp. Kupują taką żywność bo muszą ? Nie. Bo chcą być oszukiwani, że za niską cene kupuje wysokiej jakości towar...Ile w parówce jest mięsa ? Nie będe obrzydzał - smacznego. Co może być w kiełbasie za 5 zł...? Naród chce kupować tanie artykuły...Więc tu działa prawo podaży i popytu...Tylko kto na tym dostaje po pośladkach...
# arkadia 11.03.2010 15:45
Aby coś zmienić należałoby premiować URZĘDNIKÓW za aktywność. Takim aktywnym /jeżeli mówił tylko prawdę był p. Rosół/ niestety następni widząc jego kłopoty nie będą mieli tyle odwagi.
# macgaiwer 11.03.2010 19:53
Arkadia zgadzam się z tobą. Do jerzy45, prawo popytu i podaży nie funkcjonuje w rolnictwie???? A ceny rok 2007 np. a zmiana ceny na giełdzie w ciągu godziny ? a że, jest ogromna nadprodukcja to producent dostaje po czterech literach najczęściej. Przez zwiększanie produkcji sami się zniszczymy. Pracujemy na zyski innych firm, a jak wprowadzą GMO to ...katastrofa.
# Kazimierz 11.03.2010 20:31
Arkadia.Bardzo podoba mi się twoje hasło aby premiować urzędników za aktywność.Ponieważ według mnie z tą :aktywnością: nie jest najlepiej.
# Sigmund 11.03.2010 20:32
"Zbyt duża powierzchnia upraw nie jest zgodna z europejskimi standardami, może w następnych 20 latach zmniejszyć się o połowę." Ciekawe co to za standardy ?!? Działania urzędników zawsze przypominają błądzenie we mgle gdy stosujemy centralne planowanie. Gdyby trzy czwarte urzędników ,nie przyszłoby pewnego dnia do pracy nikt by nawet nie zauważył. I dzięki Bogu !! Strach pomyśleć jak wyglądał by ten kraj gdyby próbowano na serio egzekwować metry przepisów produkowane przez brukselę i naszych legislatorów. A większość gospodarstw odniosło sukces i rozwineło się ,właśnie dlatego ,że rolnictwo to swoista ostoja liberalizmu w naszym kraju. Prosty niski podatek gruntowy,niskie (adekwatne do świadczeń...)opłaty na Krus itd. A kryzys ? Trochę tak jak napisał Arkadia ,splot wydarzeń zewnętrznych.
# Melolontha 11.03.2010 22:32
Ja tego, nie rozumiem... Jak taki jeden chciał sprzedać polskie stocznie, to nawet do Arabów pojechał... To może by Pawlak / Waldemar / też ruszył d... i też gdzieś pojechał i zaoferował polskie jabłka, co ? To on potrafi tylko puścić " zajączka " i powiedzieć, że " zwy-cię-ży-my !" ??? No, mnie się to wszystko, w pale nie mieści... Pozdrawiam !
# Melolontha 11.03.2010 23:03
Piotrek 81... No i właśnie o coś takiego / o taką informację /, by mi chodziło... Że np. w Niemczech i sady ekologiczne i takie sklepy, są... To może trzeba tam jechać i podpatrywać ? Bo u nas, to ja do tej pory nie spotkałem się z informacją, że po jakiejś konferencji, odbyła się wycieczka do takiego ekologicznego sadu, w którym własciciel pokazał by z dumą swój sad i swojego, nowego... mercedesa, kupionego, za " wytrzepaną " na ekologicznej produkcji / nie dopłatach np. do orzechów ! /, kasiorę... Pozdrawiam !
# arkadia 12.03.2010 07:12
Melolontha - Pawlak był w Chinach, ale sprzeda tylko miedź choć Chińczycy produkują zaledwie 25 mln ton jabłek tj 2kG na parę skośnych oczu. Powtarzam po raz kolejny - bez aktywności SADOWNIKÓW nic się nie poprawi. Nawet "mądre słowa" na portalu to nic kiedy urzędnik powie "moja krowa". Jeżeli aktywność będzie taka jak gdzieś tam, że na 600 uczestników odezwał się JEDEN to cieszę się, że jestem na emeryturze i mogę pisać dyrdymały.
# jerzy45 12.03.2010 15:53
macgaiwer. Skończmy o tych prawach, bo na końcu pierdoły wyjdą :)) Jednak nie porównuj roku 2007 - tak powinno wyglądać prawo popytu i podaży. To Ty mówisz - 1 kilogram 2,50...kupujący mówi 2,30... wówczas można mówić o jakichkolwiek prawach. Takie prawo jak obowiązuje dziś określa się prawem zbójnickim...I to tyle. Ale Panowie...mówcie wprost ! To nie są urzędnicy to są politycy ! I tak ich postrzegajcie. Urzędnicy siedzą dopiero za nimi...Ci co się nie zmieniają po wyborach. Nie okłamujcie siebie i opinii publicznej. Czy ten przytoczony Pawlak zna się na gospodarce ? Wątpie. Całą robote odwalają za niego właśnie urzędnicy... Uważam, że nie Oni są od biznesu. Od tego biznesu nie jest również sadownik, któremu wmawia się by się nim stał, poprzez tworzenie czysto fiskalnych grup. Tym biznesem muszą zająć się specjaliści i prywatne firmy. Inaczej nikt palcem nie kiwnie. Politycy niech trzymają się jak najdalej od gospodarki ! To oni właśnie są korupcjogenni i zachłanni. Jedyny, który miał nie być, to był A.L. ale i on zaczął grabić...Jeśli biznes zarobi, to i sadownik będzie miał z tego pożytek. Inaczej stoczymy się na całkowite dno. I chyba o to chodzi konkurencji...Najpierw zainwestować - czytaj dać unijne pieniążki, a potem utopić zadłużone grupy...Potem starczy za kilka złotych odkupić upadające podmioty z inwentarzem...I o to chodzi... Jeszcze nie widziałem Niemca, by zależało mu na szczęściu i pomyślności Polaka. Inni mogą nawet nie wiedzieć, gdzie Polska leży. (kurcze - wychodzi mi coraz lepiej - retoryka Giertycha...)
# macgaiwer 12.03.2010 17:35
Bełkot najpierw piszesz o zbójnickim prawie popytu i podaży . Kilka zdań dalej o tym konieczności gospodarki wolnorynkowej. Kolego może bloga sobie założysz? jak Palikot, i tam przekaz telewizyjny zrobisz. Wtedy nam wyjaśnisz na przykładzie sztucznego penisa, lub koszulki. Koszulka ma dwie strony, na pszodzie można napisać jestem za na tyle jestem przeciw.
# pluton 12.03.2010 18:46
arkadio: na każde skośne oko przypada 10 kilo. kalkulator jest za krótki ale zabawmy się tak: obie części działania podzielmy przez milion...wtedy na 1300 ludków przypadnie 25000 kg jabłek ...mogą się jednak z nami podzielić..mają czym.
# arkadia 12.03.2010 20:18
Masz rację - pluton - produkcja w Chinach to ok. 20 kg na twarz, jakie jest spożycie nie wiem. W Polsce produkcja ok. 80 kG na piękne oczy ale spożycie ok. 25 kG i... nie rośnie. Za ile lat Rosja i Ukraina będą samowystarczalne??? W pszenicy z importerów stają się eksporterami!!! Według mnie dzisiejsze kłopoty mają podłoże w statusie sadownika sprzed 20-25 lat kiedy sadownicy byli KIMŚ. Inni zaczęli sadzić sady jako "sadzić każdy może..." Dziś sytuacja jest podobna do produkcji stoczniowej...
# Melolontha 13.03.2010 07:03
Kurde ! Ja nie wiem jak to jest... Tak chciałbym czasem " dowalić " jerzemu 45, a tu znów, muszę się z nim zgodzić... No z tym że tym biznesem / sprzedaż polskiego jabłka /, powinny się zająć jakieś wyspecjalizowane firmy, a nie sadownicy... I trzeba by wreszcie podejść do naszych jabłek jako do naszego bogactwa, a nie utrapienia narodowego... I tylko EKSPORT ! Bo ładnie by wyglądała np. Brazylia, gdyby swoją kawę opierała wyłącznie na popycie wewnętrznym... A saudyjscy Arabowie, pewnie dalej jeżdzili by na wielbłądach, gdyby wydobycie i sprzedaż ropy ograniczyli do tej ilości, jaka potrzebna była by Beduinom na pustyni, zamiast ognisk...Pozdrawiam ! Al;e coś się chyba wreszcie zaczyna dziać... Już nie wiem gdzie, ale ktoś dopytuje o to, jak się zdobywa uprawnienia eksportera... Trzymajmy kciuki za tego / mam nadzieję - młodego /, człowieka ! Pozdrawiam !
# arkadia 13.03.2010 07:17
Przeczytaj sobie obok - Melolontha - co się dzieje z nasadzeniami malin, wygląda na to, że tak wielu chce "wejść w maliny" że się "pale nie mieści". I co będzie za 3-4 lata? _ Winien rząd, premier, minister? a gdzie gwarancja zbytu? gdzie umowy? "Owczy pęd" sprzed lat daje skutki dzisiaj. Co na to ZWIĄZEK SADOWNIKÓW RZECZYPOSPOLITEJ???
# Melolontha 13.03.2010 20:35
A ja arkadio nigdy w to nie uwierzę, że na kilkuset hektarowej / na dodatek pewnie ekologicznej / plantacji, możliwym jest zwalczenie chwastów czy choćby wycięcie suchych pędów... Bo wiadomo, że chodzi tu tylko o dopłaty... I nawet nie przejmowałbym się tymi dopłatami ani tym " zabagnionym " po kilku latach polem, gdyby nie fakt, że tego rodzaju " działalność ", finansowana jest po części z moich / budżetowych / pieniędzy... Ale pic polega na tym, że z czymś takim, to nawet nie można pójść do prokuratora, bo / podobnie jak osławione " orzechy " /, jest to zgodne z unijnym prawem... I co z tym zrobić ? To to ja wiem, ale nie powiem, bo nie chciałbym być posądzony o wywoływanie jakichś niepokojów społecznych... Ale może zacytuję powiedzonko pewnego, nieżyjącego już, mojego sąsiada, który patrząc na otaczającą go głupotę, mawiał : Nie należy obawiać się czasów stalinowskich... One wrócą same... I to jeszcze jedna z tych przepowiedni, która oby, nigdy się nie sprawdziła... Pozdrawiam !
# jerzy45 13.03.2010 23:27
macgaiwer Nie wiem, czy Ty w końcu wiesz, co chcesz pisać , czego chcesz i czego oczekujesz ... Na tym portalu jest takich, jak Ty - wielu. Przyczyne swoich nie powodzeń szukają gdziekolwiek... Czepiają się przysłowiowej brzytwy. Brak Ci pewnie argumentów, w sumie w prostej dyskusji i gdy ich braknie uderzamy w "tony" nie pasujące do sytuacji. Nikt Cię nie zmusza byś się udzielał i pouczał co kto ma pisać lub nie i robić. ... Swój pogląd kolego macgaiwer wyraziłeś tym jednym komentarzem. Nic więcej nie musisz dodawać. Rozumiem Twoje rozczarowanie. Nawet nie musisz mówić na kogo (jeśli) głosujesz...To jest jasne. Rozczarowałem się Twoją postawą... Myślałem, że wniesiesz co nowego do dyskusji, ale się pomyliłem :( Merytoryczna dyskusja jest Tobie obca...:(
# jerzy45 13.03.2010 23:50
Jakiś czas temu zadałem pytanie, ( 10 marca)ale nie uzyskałem żadnej odpowiedzi, nawet malutkiej wzmianki. Czy usilne upieranie się przy grupach coś zmieni w mym życiu ...? Pewnie nie, bo z samego początku, to pięknie nawet wygląda. A jaka forsa unijna się "wali" drzwiami i oknami... Osobiście jestem za "gigantomanią", ale nie w rolnictwie ! Duże mają być huty, kopalnie, autostrady, pensje... Jeśli Melolontho uważasz, że to mój pogląd na sprawe jest słuszny, to już jest na tym forum Nas dwóch... Jestem przeciwnikiem "chłopskiego rozumu", ale w tym wypadku pomyślmy "nim"... 50 % rynku jest opanowane przez grupy, drugie 50 % to wolny lud... Popatrzmy "pragmatycznym okiem" Wolny lud jest elastyczny, sprawny, szybki, mobilny, szybko można się z nim dogadać....same plusy. Pozostała część - generuje koszty, "zjada" dużą część zysków, musi przestrzegać kodeks pracy, prawa pracownicze ...itp, Można długo wymieniać wady dużych firm. Jedna jest jednak najważniejsza - by "żyć", musi tak skalkulować cene "zakupu" i związane z tym czynności, by "zarobić" na swoje pensje, popłacić wszelkie należności na rzecz gminy, państwa, ubezpieczycieli....iip. I teraz rodzi się pytanie - jak te firmy będą kupowały to jabłko...po cenach giełdowych, wolnorynkowych, "po znajomości", czy po cenach bardzo korzystnych dla producenta... ? Jeśli dziś jabłko w eksporcie kosztuje 70 groszy, to po ile firma musi kupić, by mogła funkcjonować ? Jeśli grupy mają opanować sieci, to po ile będą kupować, jak duża część jabłek wróci jako zwroty...Czy te grupy "wydmuchają" markety, czy markety grupy ?
# jerzy45 14.03.2010 00:05
Inaczej przedstawia się sytuacja z prywaciarzem...On by żyć nie może zaniżać ceny, bo nikt mu nie sprzeda jabłek ! Czy trudno jest przezwyciężyć jednostronne myślenie, które moim zdaniem prowadzi sadowników na wysoką krawędź. Spoglądając z niej w dół widzimy dno... Czy na podstawie np. giełd nie można stworzyć dużych centrów dystrybucji owoców ? Mamy takich giełd kilka. To te centra, byłyby jedynymi firmami zdolnymi sprostać wymaganiom ilościowym by obsłużyć sieci. Jak czytam, że w Polsce jest coś koło 100 grup, a to jest tylko kilka procent w rynku, to ogarnia mnie lepperowski rechot.... By opanować te 50 % rynku, to ile powstanie grup...? 1000 ? ...więcej ? Nie tędy droga. Te grupy w końcowym rozrachunku pozabijają się na wzajem... By sadownik miał coś z dużych "tworów" to w skali kraju powinno ich być co najwyżej 4 - 5. Inaczej takie przedsięwzięcia nie maj sensu...szkoda ludzkiego wysiłku i nadziei z nim związanych. Nie porównujmy państw Europy Zachodniej do Polski. Jeśli tak chcemy uzdrowić sadownictwo, to jest to oszukiwanie sadowników i najzwyklejsze kłamstwo...
# jerzy45 14.03.2010 15:55
Oczywiście, że napisałem nie prawde...Około 70 groszy dostaje sadownik za jabłko. Powinno być napisane w dalszej części - po ile musi sprzedać...
# jerzy45 15.03.2010 15:09
Z tej zażartej dyskusji wynika i wyłania się jeden wniosek - jedna przewodnia myśl, która jest jedynie słuszna, bo jest to idea zaakceptowana przez "najwyższych" i po za nią nie ma innej alternatywy. My Polacy pomni błędów, jakie popełnili poprzednicy z za Odry mamy naśladować kropka w kropke, to co u nich. Tylko u nich "prywacizna" była od zawsze - nikt nie znał innej formy gospodarki. W Polsce tak nie jest i miną lata, zanim pewne stereotypy umrą... Historia polskiej ziemi jest po II wojnie diametralnie inna niż przed...i tu wszyscy wiedzą o co chodzi. To co było przed wojną własnością innych i zostało znacjonalizowane, niekiedy z naruszaniem ówczesnego prawa, dziś porasta chwastami i idzie w ruine...Nie chodzi nawet o wiek budynków, bo te są niekiedy w lepszym stanie niż współczesne... Jednak obraz pozostawiony po poprzednim systemie budzi przerażenie i groze...Gdzie nie spojrzysz czy to w Wielkopolsce czy w lubuskim czy innych rejonach kraju straszą i szpecą pozostałości po PGR-ach, RKS... Rozkradziono wszystko - pozostały puste mury...Boje się tylko jednego, że jeśli w polskim krajobrazie będą powstawały nowe powierzchnie... itp, to nasze gospodarstwa będą wyglądać w niedalekiej przyszłości podobnie. Może i idea grup ma sens, ale nie na taką "rozdrobnioną" skale... Nie jestem przeciwnikiem prywatnej inicjatywy - jestem za, jednak "przynoszenie" w teczce gotowych rozwiązań dla polskiej słabej gospodarki może skończyć się inaczej niż zamierzali osiągnąć to naśladowcy zachodu... Coś co może i sprawdza się w bogatej unii nie musi sprawdzić się w biednej Polsce. Czy mój los się przez to poprawi ? Nie. Bo spoglądając na inne działy gospodarki, nawet prawie zmonopolizowane przez tylko kilka firm, tworzą konkurencje między sobą miast opanować rynek w całości. Taki sam scenariusz będzie i tu. Szczytne hasła by nie robić wojny polsko-polskiej jest słuszny. Tylko do tego musi zostać spełniony jeden warunek. To Państwo musi wkroczyć i znacjonalizować nas i na sprawdzone socjalistyczne wzory powołać centrale, które będą reprezentowały polski interes jednym głosem...
# jerzy45 15.03.2010 15:17
Nie wiem dlaczego w tak ważnej sprawie jest taka dyskusja. Nie ma jej prawie wcale... Może mam racje, albo i nie, ale mam choć wyrobione zdanie na ten temat i bronie takiej idei... Nasze gospodarstwa na pierwszym miejscu, a w okół nich powstaje infrastruktura, która z Nami współpracuje. Sytuacja na odwrót jest chora... To nie rolnik jest od handlu, od marketingu, od eksportu, od polityki gospodarczej Wsi. Jeśli odpowiedzialność za bezpieczeństwo żywnościowe kraju i jego obywateli "składa" się na barki rolnika, to coś tu jest nie tak. Jeśli jednak tak ma być, to należy dokonać "przewrotu i dojść" do władzy. Wówczas można tą odpowiedzialność ponosić.
# jerzy45 15.03.2010 18:21
Jest jeszcze jeden element tej układanki, której nikt nie dostrzega - element ludzki. Otóż Ameryki nie odkryje, jeśli powiem, że większość prac w sadzie, to praca ludzkich rąk. Tu niczego nie zmechanizujecie... Dziś coraz trudniej jest o człowieka do "normalnych" prac w sadzie, a o fachowcach przez duże F już nie wspomne. Jak zatrzymacie w swoich sadach ludzi do prac sezonowych, jeśli zatrudniać będziecie, tylko przy cięciu i zbiorze ? Tu nic nikt nie wspomina, o wzorcach zachodnich... To jest temat tabu. Tylko tam pracowali i pracują fachowcy z Polski...za 8-10 euro na godzine. Co możecie zaoferować tym co pozostaną ? 10 złotych, 20 złotych na godzine...a może równowartość tego co zarabiają tam 40 złotych na godzine... Pytam się jak powstrzymacie siłę roboczą na Wsi. Liczyć będziecie na tych pod sklepem ? Zaraz usłysze, że Ukraińcy, Chińczycy, Wietnamczycy... Problem jest jednak zgoła inny... Jeśli Niemcowi urodzi się syn i nie będzie rudy, tylko brunet, to niemiaszek uwierz i wmówi sobie że...ja, Onkel Helmut też był schwartz ... W wersji polskiej trudno będzie znaleźć przodka o skośnych oczach i żółtej cerze... Można się ewentualnie "podeprzeć", że prapraprababka ze strony ojca miała w czasie najazdów tatarskich posiadała takie dziecko. Genetycznie byłoby to chyba do udowodnienia...:)) Problem jest już dziś wielki, bo robocizna pochłania znaczną część dochodów. Co jednak bedzie jeśli nawet i 20 złotych nikogo nie skusi...? Myśle, że dziś tego nikt jeszcze nie dostrzega i liczy, że bezrobocie jest naszym sprzymierzeńcem...Błędne myślenie. To dopiero dotknie każdego z osobna...Prędzej czy później i tak urzędnicy dobiorą się do prac sezonowych i nie będzie, że boli...
# lajkonik 17.03.2010 20:32
Ponieważ temat niejako umarł polecam lekturę felietonu profesora Makosza w marcowym HO.Co o tym sądzicie,albo lepiej po której stronie jesteście.
# jerzy45 18.03.2010 13:32
Lajkoniku, temat nie umarł, tylko nikt nie chce brać udziału w dyskusji. Teoria, teorią, a praktyka niestety nie idzie w parze z nią. Profesora nie czytałem, ale wiem co On może powiedzieć. Ja zadaje pytania i prowokuje choćby kilka osób do odpowiedzi na cokolwiek...Cisza. Prowadzenie firmy, jaką są grupy, wcale tak różowo nie wygląda. Co z tego, że masz 2-5 tysięcy ton jabłka...? Chciałbym się choć troche dowiedzieć, a tym samym i Ci co milczą i też czekają na wskazówki, czy warto jednak iść tak jak Makosz pisze....może należy czekać... W jakim kierunku pójść, a z czego zrezygnować... W tej chwili na forum online jest 215 osób, które są także ciekawe tego co robić dalej. Pewnie i "ciało naukowe" także tu się znajduje, ale milczy... Chciałbym usłyszeć kogoś, co jest w grupie i liznąć troche szczegółów...Kto zajmuje się handlem, ile wynosi pensja, jakie są koszty eksploatacji...ect....ect... Jeśli jest cisza, to mniemam, że w większości mam racje. Chyba, że jestem na tyle głupi i plote bajdy, że nie warto dyskutować... No ale i tu nikt mnie z tego błędnego myślenia nie wyprowadza... Jeśli w tym kraju ma powstać coś, co Makosz propaguje, to pewnie jest taki sam entuzjazm do tworzenia tych grup, jak ten entuzjazm i zaangażowanie w tej dyskusji... Rozumiem - pisanie, to strata czasu, ale jak podjąć jakąkolwiek współprace pomiędzy sadownikami, jak sami jej nie chcą...:((
# arkadia 18.03.2010 17:15
Aby Ci - Jerzy - nie było smutno, parę ogólniejszych refleksji. Pisałeś sporo, sporo było w tym racji ale nie ma sytuacji idealnej typu że coś jest ABSOLUTNIE dobre lub złe. Wiele zależy od okoliczności , dam przykład po '56 roku z 10 000 Spółdzielni produkcyjnych zostało 1000 . Czy ci co się nie rozwiązali to zbieranina głupców czy po prostu poradzili sobie i radzą do dziś? Podobnie było z GS- ami większość to już historia ale trochę zostało, oczywiście dostosowując się do nowych warunków. Pytanie to samo ; głupcy czy pragmatycy? Jak chcesz komentować wystąpienie p Makosza nie czytając tego co powiedział? Ja czytałem ale chyba się nie będę "wymądrzał" - nie wniósłbym nic nowego do tego o czym nieraz pisałem a z perspektywy czasu widzę że korekta byłaby niewielka.
# jerzy45 18.03.2010 18:35
Tego wywiadu z marca z HO nie czytałem, ale wiele innych tak. Makosz ciągle powiada to samo...podobnie jak ja. Kto ma racje ? Tego nikt nie wie. Czas i rzeczywistość weryfikuje założone tezy. To nie front wojenny, by można było szturmem zdobyć pozycje. Co do tych przeróżnych Spółdzielni. kto je zlikwidował ? Sami członkowie ! Głównie ludzie ze wsi, bo to oni mieli w niej udziały... Nie chodzili na walne, nie popłacili wkładów, udziałów...itp... Do władzy dorwali się wówczas ludzie, którzy mieli skorzystać z tego "porzuconego" majątku...i po sprawie. Dziś krzyk i lament...Gdzie mamy sprzedać swoją produkcje ! W miejsce sieci geesowskich, społemowskich...itp...sklepów w to miejsce wchodzi biedronka lub inna swołocz, co skubie tych co nie chcieli "pracować na swoim". Historia tym samym zatoczyła koło i zamiast handel być w rękach polskich, przeszedł lekkim dydkiem w łapy obcokrajowców... Wróciliśmy do punktu wyjścia...
# Kazimierz 18.03.2010 20:21
Przecierz zysk musi być.Skoro wydałem 10zł to muszę mieć potem 11zł.Inaczej nie jadę w pole.Nie wiem czy wszycsy wiedzą że zapalenie ciągnika kosztuje 10zł. Pozdrawiam.
# arkadia 19.03.2010 06:55
Trudno płakać " nad rozlanym mlekiem", Ci co widzą swoją przyszłość w sadownictwie winni zabierać głos ale widzę, że im dobrze więc od czasu do czasu "bojowo" wykrzyczą swoje niezadowolenie /nie zawsze cenzuralnym językiem/ nie wnosząc nic konstruktywnego. ŻENADA jak mówią młodzi "komputerowym" językiem. ZERO ZAANGAŻOWANIA a dużo oczekiwań. Kreślę się z godną wieku powagą. Arkadia
# jerzy45 19.03.2010 13:20
Cały pomysł z grupami jest może i dobry, ale jakoś nikt, łącznie z Profesorem nie mówi, o szczegółach i szczególikach, a te są właśnie ciekawe. Jeśli spytasz się - czy jesteś za - odpowiedź będzie na tak ... Dziś rolnicy i działacze (haha...) nie godzą się na podniesienie składki na KRUS, jeszcze większy krzyk jest jeśli mówi się o opodatkowaniu produkcji...itp. A właśnie cała filozofia tych grup właśnie polega na tym, by bodajże w ciągu 3 lat 100% produkcji przeszło przez fiskalizm i składki ZUS-owskie dla zatrudnionych. I teraz czegoś nie rozumiem...albo jest tak jak co poniektórzy piszą, takie grupy, to są tylko fikcją dla wyłudzenia dotacji, a potem upadłość, albo jak niektórzy mówią wręcz o cwaniactwie... Teraz czy to wszystko co powstaje dookoła nas ma być fikcją, bańką mydlaną... Jeśli mamy iść w tym kierunku li tylko by wykorzystać dotacje - jestem za a nawet i przeciw. Za, bo to nie będą wyrzucone pieniądze w błoto - pozostaną w rolnictwie, ale przeciw, bo to jest katastrofa dla tych wszystkich uczciwych ludzi, którzy chcą jednak coś zrobić, a mogą nie sprostać ostrej konkurencji rynkowej, nie tylko polsko-polskiej, bo nastawianie się tylko na rynek wschodni, pachnie plajtą... Zachęcanie i snucie świetlanej przyszłości dla tych podmiotów może skończyć się szybciej niż się zaczęło. Takie tworzenie czegoś "na siłe" wbrew indywidualnej inicjatywie nie zawsze jest trafionym pomysłem...Przykładów takich działań w rolnictwie można się doszukać dużo... Produkcja ekologiczna, agroturystyka ( J. K. wręcz "eksportuje" polskiego turyste do ciepłych krajów), rośliny energetyczne, biopaliwa... I zatrzymam się przy tym ostatnim punkcie... Gdyby Profesor Makosz (oczywiście z całym szacunkiem dla Niego) poszedł właśnie w ten temat i gdyby przekonać "kogo trzeba" by z jabłek pędzić bimber...a potem na nim jeździć...Przecież w latach 80 to był podstawowy surowiec dla pobliskich gorzelni... Takie rozwiązanie przekonało by wielu... jednak jak poznać czego chcą polscy rolnicy, jak się nie wypowiadają... Musi być dobrze, a i przyszłość widzą świetlaną i bogatą...
# lajkonik 19.03.2010 19:23
Ponieważ nikt nie czytał felietonu,pozwolę sobie na nieobiektywny komentarz.Czuję się dotknięty słowami profesora które sugerują ,że wina za brak postępu w sadownictwie leży po stronie małych gospodarstw.A twierdzenie że małym opłaca się produkować przemysł uznaję za prowokację.Gdyby tak dalej myśleć to największą winą tych kilkuset tysięcy rolników jest to że żyją.
# Kazimierz 19.03.2010 20:29
Jerzy 45 wspomniał o produkcji ekologicznej.Miałem sąsiadkę która chciała być ekologiczna.Jednak po plonie przenicy jaki uzyskała i po 10 kontrolach wylądowała w szpitalu.Po prostu wysiadły jej nerwy. Pozdrawiam.Jeszcze nie ze szpitala.
# jerzy45 19.03.2010 23:12
A propos tych gorzelni ... i tego rozpijania chłopa. Jak popatrzyłem kiedyś ile w pobliżu mego miejsca zamieszkania było lub jest gorzelni, to zastanawiałem się później, kto to wypijał ! i czy kiedykolwiek trzeźwieli....
# arkadia 20.03.2010 07:47
Już z tej niemrawo kiełkującej dyskusji wynika , że wiele "złotych myśli" głoszonych przez ŚWIAT NAUKI należałoby zapisać złotymi zgłoskami i ... złożyć w IPN. Tylko jest druga strona medalu kto ma siłę i wolę przebicia się z innymi poglądami. Jako "ten z bocznej ławki" mogę zapytać; dobrze Wam tak?
# jerzy45 20.03.2010 13:49
...IPN...?? Nie. To nie ta instytucja. Jednak historia wskazuje, w jakim kierunku należy "iść". Prosze spojrzeć na komisje hazardową... Poseł Stefaniuk. Zamiast gonić lobbystów, to coś kreślił na kartkach. Coś tam napisał. Weźmy takiego Mao Tse Tunga - on zapisywał złote myśli w czerwonej książeczce i cały naród chiński je znał...na pamięć. Jego naśladowca Kim Ir Sen ... jak siedział na kamieniu,(inni mówią, że na drzewie) to też zapisywał swoje myśli... czy mi jest dobrze ? Jeszcze jakoś daje rade, ale jak długo to potrwa - nie wiem. Wpychanie się na moje rynki innych sadowników, to już jest nie tyle konkurencja, a nawet zaciekła walka. Moja gruszka na sklep po 2 złote, zjawił się konkurent, który sprzedawał po 50 groszy. No to szok, tego przebić nie mogłem... I co roku jest gorzej. Ktoś kto nie szanuje ceny opłacalnej jest dla mnie zwykłym frajerem... Czy tym dziesiątkom tysięcy sadowników, którzy stoją na uboczu i się przyglądają - nie wiem. Ja mówie własnym głosem. Jest tu tylko małe ale...czy głos Profesora Makosza nie może być skonfrontowany z głosem innego ciała profesorskiego z dziedziny ekonomi i podobnych nauk ?... Czy to co nazywa się "nie ma innej drogi" jest właściwym kierunkiem polskiego rolnictwa ? czy nie zapomina się czasem, że gospodarka zachodnia opiera się głównie na forsie z banków i jest kontrolowana przez banki... Polacy za ciężko zarobione pieniądze inwestują w swoje gospodarstwo, tam większość kasy pochodzi z banków. Oni za swoje pieniądze jadą w szeroki świat...My nie. Czy zadłużanie się na samym starcie w niepewną produkcje, jaką jest sadownictwo w dzisiejszym i przyszłym czasie, ma szanse powodzenia na długą mete ? A może wzorem świńskiej grypy i szczepionkami, których nie zakupiono, nie należy ingerować w tą dziedzine ? Czy Fachowcy z WHO pomylili się ??? przypadek ?
# jerzy45 20.03.2010 13:54
Chętnie zobaczyłbym dyskusje Makosza i innego profesora w konfrontacji czy taki model sadownictwa, to fanaberia, naśladownictwo, a może jest szkodliwe dla polskich sadowników, bez sensu, skórka nie warta wyprawki, czy ewidentna fiskalizacja owoców.
# arkadia 20.03.2010 15:59
Dla mnie wniosek jest prosty; jest wystarczająco DOBRZE aby zawracać sobie głowę tym aby coś robić żeby było LEPIEJ.
# DECOSTA 21.03.2010 09:32
Najgorzej jak ktoś chcę we wszystkich sprawach wygłaszać swe mądrości i wszystko jest po plątane we wszystkie strony że można się złapać we własne sieci .
# DECOSTA 21.03.2010 09:36
Popieram komentarze arkadi .
# jerzy45 21.03.2010 13:12
Pewnie te uwagi tyczą się mojej osoby. Musisz DECOSTO, to pisać, bo inaczej trzeba się domyślać, a kogo chodzi. Ty, jak wynika z tego jednego zdania nie masz żadnych pomysłów ani pytań czy wątpliwości...Tobie jest dobrze.... Jeśli popierasz komentarze arkadii, to za bardzo się nie przyłożyłeś do lektury tych komentarzy. Według mnie, to arkadia popiera mój punkt widzenia i daje temu upust w krótkim poparciu moich wątpliwości. Podam Tobie DECOSTO cytaty..."jest wystarczająco DOBRZE aby zawracać sobie głowę",..." coś robić żeby było LEPIEJ."..."mogę zapytać; dobrze Wam tak?"... I to, co pisze kolega arkadia nie jest skierowane przeciwko mnie... Czyli jeśli popierasz komentarze arkadii, to tym samym musisz popierać mnie... Jeśli nie, to już nie rozumiem, co czytasz... Czy te kilka cytatów, to nie ironia między wierszami, dla całego grona naszej społeczności sadowniczej, na apatie, stanie z boku, przyglądaniu się i krytykowaniu.... np. takimi słowami..."ktoś chcę we wszystkich sprawach wygłaszać swe mądrości". Tymi prostymi słowami dajesz dojść do głosu Twojej wyższości nade mną... Tym samym to Ty jesteś sędzią i to Ty uważasz się za "wyższego" Ja nie mam takich ambicji... Do tej pory nie wiem, jaki masz stosunek do przyszłości polskiego sadownictwa...? Określ je, by można było się do Twoich poglądów ustosunkować... Otwórz się ! Moje poglądy na przyszłość, może i nie popularne, ale są...i tylko oby się nie sprawdziły... Słucham Cię DECOSTO...
# DECOSTA 21.03.2010 15:49
jerzy 45 . Chodziło mi o komentarz "Już z tej niemrawo kiełkującej dyskusji wynika , że wiele "złotych myśli" głoszonych przez ŚWIAT NAUKI należałoby zapisać złotymi zgłoskami i ... złożyć w IPN." Natomiast szybko czytając Twoje teksty mam wrażenie ,że najlepiej by było nadal sprzedawać na rynku prosto z samochodu bez żadnych faktur i prowadzić życie jak cygan ( po pięć sześć dni spać na skrzyni lub ostatnio w kabinie z ogrzewaniem postojowym ) . Ja jestem za sprzedażą bardziej cywilizowaną a żeby tak było muszą powstać firmy handlowe tzn :Grupy , które mają za zadanie sprzedać towar członków grupy . Problem według mnie nie polega na tym że trzeba sprzedaż fakturować, tylko na tym żeby uzyskać godziwe ceny za ciężką pracę .Na zachodzie europy też od razu nie powstały duże jednostki handlowe, tylko z czasem się łączyły . Dlatego działanie w pojedynkę w globalnym rynku owocami ,nie ma szans powodzenia .
# jerzy45 21.03.2010 17:43
Przepraszam Cię DECOSTO, ale ja nie należe do świata nauki, a tym bardziej nie pisze i nie formułuje złotych myśli. Prawdopodobieństwo, że miałem swoją teczke sięga 99,9 %. Ciekawe tylko co mój kumpel SB-ek tam pisał. Nie dokładnie czytasz moje wypowiedzi...Czy ja jestem za takim sadownictwem, jakie przedstawiłeś ? Pomyłka. Nie czytasz wszystkich komentarzy, a staram się by to była ciągłość...Błędne wnioski wyciągasz. To ostatnie zdanie jest trafne, jednak nie do końca. Otóż niejaki Berlusconi pojechał do Putina i ten ściskając dłoń Włocha zapewnił go, że włoskie jabłka mogą bez problemu wjeżdżać do federacji... Ja ciągle powtarzam - nie "czy, tylko jak ! Jak to chcesz zrobić, jak ... Mówić ogólnikowo i teoretycznie o problemie, czy merytorycznie. Samo powstanie grupy niczego nie zmieni ! Jak przekonasz ludzi do zadłużania się ? Bo tylko w bajkach życie radykalnie się zmienia, np. o Kopciuszku, Śpiącej Królewnie czy o Naszym bohaterze Szewczyku Dratewce... Tu bez wielkiej forsy niczego nie zrobisz. Marzenia i chciejstwo, bez pieniędzy jest tylko mrzonką. A jak już powstaną, to co z tym towarem zrobią - bez doświadczenia, kontaktów... jest inne pytanie - kto to ma zrobić...Prezes, członek, czy wynajęty handlowiec, który będzie tylko najemnikiem... Sądzisz, że znajdziesz takich ludzi pod budką z piwem ? Czy sprostasz finansowym wymaganiom takiego handlowca ? A może sam zakaszesz rękawy i zajmiesz się tym biznesem ? Czy uwierzenie w sumie w czyste intencje w powstawanie takich podmiotów nie skończy się dramatem całego szeregu gospodarstw. Czy nie powodzenia spadną na plecy grupy ? ... czy sadowników... W biznesie nie ma sentymentów... No i tak na koniec (oszczędzam siły)... kolego DECOSTO ! Jednego nie rozumiem... z tym fakturowaniem, to jest fałszować księgi ? Nie rozumiem. I tu w ostatnim zdaniu wyłuszczyłeś i powiedziałeś prawde. Na zachodzie nie od razu Kraków zbudowano...trwało to latami w systemie gospodarki wolnorynkowej... U Nas natomiast szybko, na chybcika po chwilowym "łyku wolności", po zachłystnięciu się możliwościami wolnego rynku zostaliśmy postawieni w odpowiednim szeregu... To nie grupy czy inne podmioty będą Ci tą "godną" cene dyktowały. To będzie niestety po za zasięgiem grupy. Nie będe się powtarzał, bo już nie raz o tym pisałem, jak powinno moim zdaniem wyglądać system walki z marketami. Jednym zdaniem - monopolizacja i koncentracja dystrybucji owoców w 4-5 firmach w oparciu o nasze prywatne gospodarstwa. Oczywiście kto chce - prosze bardzo... Można i tak, ale i tak prędzej czy później dojdzie do takiej sytuacji, że te grupy nie zdadzą egzaminu, bo nie mogą sprostać nie tyle wymaganiom jakościowym czy ilościowym, tylko w nadziejach w nich pokładanych - godziwej ceny, jak piszesz. Takie "małe grupy" zeżrą koszty jej obsługi i w sumie miast tej godziwej ceny będzie rozczarowanie. Zachód pewnie taki model już przeszedł i po co Polsce uczyć się na ich dochodzeniu do takiego modelu jaki jest teraz, poprzez "łzy i cierpienie"... Ja zadaje pytania i chce polemizować co do kształtu czy modelu, a tym samym przyszłości... Czy tworzenie grup, to nie jest to samo, co tworzenie większych sadów...takich 200-500-1000 ha ? czy powstanie setek grup rozwiąże problem niskich cen, braku opłacalności, poprawi warunki życia i stworzy dobrobyt na Wsi. Ja nie jestem handlowcem, ale sadownikiem. Jednak w tym wypadku "łudzenie" braci sadowniczej, że poprzez takie programy poprawi się nasze życie...błędna teza. Może za 20 - 30 lat. Może wcześniej, ale tu niestety musi dojść do masowych bankructw... W świecie nie ma modelu doskonałego, tylko dlaczego ludziom nikt nie chce mówić prawdy ? Dlaczego się ich okłamuje i nawołuje do czegoś, co tak na prawde nie wniesie nic nowego w naszą produkcje i życie... Nasz biznes jest już skazany na "wymarcie" Świat kusi tyloma "atrakcjami", że w tej chwili jest coraz mniej czasu na konsumpcje jabłek, nie mówiąc już o ich kupnie...
# jerzy45 22.03.2010 11:44
Podsumuje tą dyskusje z mej strony - inni mogą dalej dyskutować :) Zgodnie z tytułem newsa..."Przyszłość jabłek..." Ja widze tą przyszłość, jako ciąg zdarzeń, który to doprowadzi do powolnego upadku małych gospodarstw (nie tylko sadowniczych)...Im więcej będziemy dyskutowali nad modelem polskiego sadownictwa, tym więcej niepewności się będzie "rodziło"... Dlaczego. Teoria, teorią, a żyć trzeba. Każdemu na gwałt są potrzebne pieniądze na bieżące wydatki... Snucie wielkich planów na przyszłość, to dla wielu rodzin żyjących z roli jest przygnębiającym dla nich ględzeniem i bredzeniem (sorry za słowa). Ich to nie interesuje. Oni żyją dziś i dzisiaj chcą za swoją prace dostać im należne pieniądze. Jutro dla niektórych, jest to czas przyszły z mglistą, ciemną rzeczywistością. Ciągłe pisanie i mówienie o Grupach potęguje tylko niechęć do nich. Trzeba sobie zadać proste pytanie i sobie na nie odpowiedzieć... Czy Grupy rozwiążą problem opłacalności i zwiększą tym samym dochody sadowników ? Śmie wątpić, gdyż dla wielu ludzi sad to nie 10, 20 czy 50 hektarów. Dla niektórych to niekiedy 1 hektar. Czy ktoś ma moralne prawo do tego, by taką rodzine skazać na zagłade ? Jakim prawem chce się stworzyć "nowoczesność", ale wyłącznie w przygotowaniu i w dystrybucji owoców nie oferując w zamian tym grupom ludzi niczego. Usłysze zaraz, że to domena Państwa. Niestety Państwo to MY wszyscy. Czy Grupy miast być liderem i "pociągowym" całego sadownictwa, nie staną się jej 5 kołem u wozu ? Czy polskie sadownictwo jest na tyle "mocne", że może dostarczyć w 100% jabłka o 100% teoretycznej jakości odmianowej ? A co wypełni luki na spodzie skrzynki ? Dziś szczycimy się, że jesteśmy potęgo w koncentracie jabłkowym... Jeśli kryteria jakościowe będą powszechnie stosowane, to produkcja tego koncentratu radykalnie wzrośnie. Nie oszukujmy się ... Polskie jabłko może w 30-40 % spełnia kryteria jakościowe... Gdyby PIH tylko zabrała się za ten sektor, to pewnie prawie każda partia owoców byłaby zakwestionowana. Kto ma chęci i możliwości niech się rozwija w tym kierunku i udzielam im na tę droge mego błogosławieństwa, ale to nie rozwiąże podstawowego problemu - braku opłacalności. Wróg już dawno wkroczył na Nasze terytorium - okupuje, wyzyskuje ...(i inne takie czasowniki) i zgarnia wszystko co może. Naszą odpowiedzią mają być Grupy, które pozwolą im jeszcze bardziej i sprawniej łupić polskiego sadownika. I tu jest podstawowa sprawa - dla kogo mają być te Grupy ? Dla sadowników czy dla gigantycznych sieci handlowych, które właśnie takich rozwiązań oczekują. Dla marketów tworzenie takich podmiotów jest jak powietrze... Dla nich najważniejsze jest podpisanie umowy...Potem już mają z górki. Moja skromna osoba upomina się o tysiące sadowników i ich rodziny, które to nie będą mogły uczestniczyć w tym dobrowolnym "ograbianiu się". Sądzicie mili Państwo, że likwidując te tysiące gospodarstw, a tym samym i tysiące hektarów sadów uzyskacie lepszą cene ? Nawet nie dopuszczajcie do siebie takiej płonnej nadziei...Przypatrzcie się na rynek zbóż... Mamy prawie kwiecień, do żniw 4 miesiące, a cena jak stała tak stoi. A jeszcze troche zacznie spadać... Pomyślcie ...zaimportować 100 000 ton ziarna (kropla na 23 mln ton krajowej produkcji) . Te tony razy tylko 10 złotych czystego zysku...= okrągły milion złotych polskich... Nie rozumiem tego. Polski rolnik ma zapasy, a tu idzie import... Ale tak jest i niestety będzie... Przyszłość jabłek...Dla jednych to dystrybucja i godzenie się na narzucone ceny - nawet Profesorowie tego nie zmienią, a dla innych sprawa gardłowa...za co żyć... Przyszłość ma różne oblicza...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]