użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > News - Ekonomika (335)

Jabłka na targu w Koszalinie są tańsze     

Niskie ceny jabłek są efektem zeszłorocznego urodzaju. Wczoraj, aż na 6 straganach. oferowano te owoce w cenie od 60 groszy.




Źródło: gk24.pl     dodał hanat.pl


Reklama:

Popularne tagi:


trsk   jabłka   eksport   przymrozki   zbiory   gruszki   jablka   zsrp   owoce   maliny   ue   wisnie   sadownicy   sady   rosja   truskawka   ochrona   ceny   sadownictwo   parch  

Stacja meteo - Kostrzyn Wlkp.

Data2012-05-23 18:00:00
Śr. temp. (C)24.18
Śr. wilgotność powietrza (%)59.93
Sum. opady (mm)1.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# slgadam 25.02.2010 09:40
no i co tu sie dziwić ze takie ceny, jak producenci sami je zaniżają ?! pozdrawiam
# jerzy45 25.02.2010 13:41
Czytając takie teksty zawsze płacze, Dlaczego ? Nie wiem. Wiem tylko jedno...Z Polakiem u boku nigdy nie dojdziesz do pieniędzy... Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale jest to regułą. Jeżeli ten ktoś jedzie do Piły ok. 200 km w jedną strone, ma takie ceny, to kto mu to sprzedaje... Ile ma pośrednik, a ile producent... Bez urazy Białośliwie i Pobórka... trzeba było się trzymać tych owiec i nie przechodzić na sadownictwo... Górali powykańczaliście - musieli zrezygnować z hodowli. Dziś wykańczacie reszte... Jednak nie tyczy się to tylko tego zakątka Polski, ale całej RP... Amerykanie by nie "zepsuć" ceny na pszenice - topili ją w oceanie, gdzie indziej postępowano podobnie z kawą...Ceny poprzez takie zabiegi szły do góry... U nas niestety brak zdrowego rozsądku - czyli brak ekonomicznego myślenia i takiego przygotowania. Jedyną słuszną alternatywą dla takiego stanu rzeczy jest obligatoryjne narzucenie z góry zobowiązań fiskalnych, by tym sposobem "przymusić na siłe" do rachunku ekonomicznego... Jest inna metoda... przyglądanie się, jak polski chłop wbrew temu co mówi ich szlagierowe powiedzenie - "na chłopski rozum" sami podciągali sobie linke, którą mają założoną na szyi... Siłe w rękach jeszcze maj i są w stanie tak wysoko się podciągnąć, by nogi zaczęły tracić kontakt z podłożem... Brakuje tylko tego, który wbije gwóźdź, do którego tenże przywiąże koniec linki... Tak konać można długo - kilka lat. Pewniejsza jest metoda agresywna - skok... Czy poprzez zaniżanie cen zwiększa się sprzedaż ? Czy jabłko po 60 gr, to jest jeszcze jabłko ? Czy są prowadzone badania nad wpływem ceny na sprzedaż ...W innych branżach to skutkuje, ale nie dotyczy to Naszej. Psucie ceny może powstrzymać tylko sroga wiosna, która wymrozi wszystko. Kto ma nauczyć myślenia ekonomicznego ? Profesor - nie, doktor - nie, ekonomista - nie, Balcerowicz też nie, to pozostaje jeszcze tylko pogoda...Życze każdemu krociowych zysków, które tak chętnie oddajemy w obce łapy... Nic tak sadownika nie cieszy, jak szczęście drugiego człowieka...Dobrobyt i godziwe życie dla ludzi Wsi, to tylko Utopia, mrzonka...
# Melolontha 25.02.2010 21:52
Z tego co mnie wiadomo kolego jerzy, Amerykanie topili pszenicę w oceanie, po uprzednim WYKUPIENIu jej, przez państwo... A dokąd tej interwencji PAŃSTWA nie było, to Amerykanie, wykańczali się dokładnie tak samo, jak polscy sadownicy. No, ale Amerykanie, to swoje państwo, mieli... Państwo, którego obowiązkiem jest nie tylko Ściąganie podatków, ale również interweniowanie, gdy obywatelom , dzieje się krzywda... Państwo, które nawet nieodpowiedzialnych bankierów wspomogło, gdy chcieli sobie / i obywatelom /, zrobić krzywdę... Pozdrawiam !
# Melolontha 25.02.2010 22:00
Czy Amerykanów było stać na ten wykup a Polaków nie ? Nie było ich stać, bo to był kryzys lat 30-ch i w Ameryce panoszyła się nędza i bezrobocie... Ale jednak skądś ta kasę znależli, pszenicę utopili, jej ceny poszły w górę dzięki czemu rolników zaczęło być stać na kupowanie tego i owego, z czego cieszyli się robotnicy / i kapitaliści /, którzy znów mogli produkować to i owo... No, przynajmniej tak mnie uczono, na ekonomii... Pozdrawiam raz jeszcze !
# jerzy45 25.02.2010 23:19
Jeśli poruszyłeś lata 30-ste, to za ten stan winni są sami Amerykanie. Kto im kazał "stworzyć" prohibicje ? Nie pędzili, to i nadwyżki mieli... Dziś już tej prohibicji nie ma i mogą swobodnie i pić i pędzić. Jednak i w latach 60-70 palono kawe, topiono pszenice, ale tu w gre wchodziła już polityka. Nie tylko zimna wojna, ale i wysokie ceny doprowadzały powoli do demontażu światowego czerwonego terroryzmu. Szkoda tylko, że życia nikt nie cofnie tym wszystkim uciemiężonym przez tą zaraze. Skutki tej polityki odczuwamy do dziś...Akcje typu - każdy kłos na wage złota, plewy dobrem narodu...umacniały i doprowadzały do patologi w życiu Wsi. Wypaczone rozumienie zawodu rolnika doprowadzało do obowiązkowych dostaw, a w konsekwencji do pogłębiającej się zapaści pomiędzy wschodem, a zachodem... Technologicznie pozostaliśmy w tyle i o zgrozo patrząc dziś na polskie wsie stwierdzam, że ten postęp długo nie zawita... Kupując używany sprzęt i maszyny "moczymy" cztery litery na długie lata inwestując w co co innym już obrzydło. Części do tego szmelcu niestety kosztują... Nie mnie jednak oceniać postępowanie poszczególnych rolników, ale rozwijając swoją przyszłość na przeszłości, to nie najlepsza droga. Koleżanki i koledzy...nie w tym problem, kto czym jeździ... można i wozem drabiniastym, ale ekonomiczne podejście do problemu polskiej nadprodukcji. Prześciganie się kto kogo, do nikąd nikogo nie doprowadziło. To nie olimpiada. naszym celem powinno być windowanie cen, a nie ich zaniżanie. Jeśli nawet ma to się skończyć wykarczowaniem połowy sadów, to warto...!
# arkadia 26.02.2010 07:46
Odwołam się do Wojciecha Młynarskiego, choć go nieco zmodyfikuję; Przyjdzie Chińczyk i wyrówna...la, la, la....
# jerzy45 26.02.2010 12:02
A dlaczego arkadio sądzisz, że Chińczycy, to głupi naród ? Po co mają się pchać na rynek, gdzie ceny im też będą za niski. Przecież to co robią Chińczycy jest oparte na rachunku ekonomicznym, a nie na tym, byle tylko szło. To niereformowalne polskie rolnictwo samo dobije się i będzie coraz biedniejsze...po co Chińczycy mają konkurować z taniutkim polskim jabłkiem ? Dla nich pewien poziom, to już rynek nie opłacalny !
# Melolontha 26.02.2010 20:45
Trochę jednak upierałbym się przy tej konieczności jakiegoś interwencjonizmu... Bo to nie jest tak, że upadnie sobie " zacofana " polska wieś, a w jej miejsce, narodzi się nowoczesna, dla której 40 groszy za jabłka i wiśnie, będzie dobrym biznesem... Bo oto, gdy biednieje w zzastraszającym tempie wieś, to również np. zakładom produkującym nawozy, grozi upadłość... Zwolnieni z nich pracownicy, nie będą mieli za co kupić dzieciom, butów, a to z kolei grozi upadkiem / o ile jeszcze coś takiego w Polsce jest... / branży obuwniczej itd, itp... Więc jednak obstawałbym za jakimś, interwencjonizmem... I tyle w tym temacie... Pozdrawiam!
# arkadia 27.02.2010 07:21
I rok, i dwa lata temu opowiadałem się za pewną dozą interwencjonizmu czyli sterowania ukierunkowywaniem skali produkcji /przez mądrą politykę fiskalną, bo ta jest najskuteczniejsza/ ale ciągle postrzegany byłem jako beton... i coś tam jeszcze. A tu skutki pełnej liberalizacji rynku skrzeczą. Sądzę, że i ta wypowiedź sprowadzi wiosenną burzę ...
# Melolontha 27.02.2010 21:52
Pełna liberalizacja w gospodarce, podobnie jak pełna liberalizacja w rodzinie, to krok, do zagłady... Ja już na szczęście tego nie muszę przerabiać, ale przerażony byłem, kiedy chodziłem na wywiadówki, na których wychowawca skarżył się rodzicom, że niektórzy uczniowie / w szkole średniej ! / wyzywaja go od ch..., a on nie może odpowiedzieć w podobny sposób, a nawet strzelić gnoja w pysk... No i to, pełne " partnerstwo ", w rodzinach, to w niejednej rodzinie, wszystkim czasem, bokiem, wychodzi... Pozdrawiam !
# arkadia 28.02.2010 08:53
Jakoś burzy nie widzę - to może mam rację?
# Melolontha 28.02.2010 12:28
Wolność, to tylko wolność wyboru, a równość, to tylko równość szans... Wolnośc bez ograniczeń, to jak wiadomo arkadio, anarchia. Dlatego np. na drodze, te różne przepisy i ograniczenia, muszą być, a w każdym domu ten pas / choćby w celach ozdobnych / wisieć, powinien, o czym już pisałem. Jestem przeciwny używaniu pasa, ale tak gospodarce jak i w rodzinie, powinniśmy się czasem spotykać, żeby ustalać wspólnie dokąd zmierzamy i co chcemy osiągnąć. A wtedy, każdy musi przyjąć zakres jakichś swoich obowiązków, wiedzieć jakie ma przywileje, ale i ograniczenia... Proste, jak świński ogon... Szkoda, że nie dla wszystkich... Pozdrawiam ! P.S. Kurde ! Ja nie wiedziałem, że ja jestem taki, mądry !!!
# jerzy45 28.02.2010 16:45
Burzy nie ma arkadio, bo być nie może. Ja nie tylko tu mówie, o równym traktowaniu ludzi w Naszej Ojczyźnie. Tylko czyste i jasne zasady fiskalne mogą mieć wpływ na tzw. interwencjonizm państwa. Tylko trzeba przepisy dostosować do realiów rolnictwa, do jego specyfiki i sezonowości, a nie traktować, jak fabryki gwoździ. Zaczęła by się normalna gra rynkowa, oparta na rachunku ekonomicznym. Skorzystaliby na tym wszyscy producenci, bo tym prostym mechanizmem (podatki) ceny musiały by zostać urealnione do rzeczywistych kosztów, a ci co psują cene podają po roku, dwóch. Skończyłaby się pewna epoka w polskim rolnictwie. Epoka postsocjalistyczna, która ponoć dla dobra człowieka, wprowadziła go w stan wegetacji i ubóstwa. Skończyłaby się wizja równości i sprawiedliwości społecznej, która z założenia jest i słuszna, ale w życiu pasuje, tak jak pięść do nosa. To moim zdaniem nie jest żaden liberalizm lub inne "szumne" określenia i poglądy. To jest proste pozostawienie ludzi wsi na pastwe losu, na to, że jakoś to będzie i niech radzą sobie sami. Ponoć chłop na zagrodzie równy wojewodzie... Tu mści się brak jakiejkolwiek polityki...! Tylko fiskalizm (mądry i pro rolniczy) jest w stanie uzdrowić polską Wieś. Nie grupy, nie zrzeszenia lub inne twory, bo one właśnie po to są by choć grupke ludzi spacyfikować i opodatkować. A co z pozostałymi rolnikami ? Nadal wciskać, że będzie lepiej...tylko wybierzcie nas... Czy ogłupiane ludzi perspektywą dobrobytu w przyszłości nie jest przejawem słabości tych, co tak mówią. Tak od początku mego udziału w tym gronie szanownych Pań i Panów pisze i nawołuje do przewartościowania swoich poglądów i spojrzenia na problem dobrobytu nie przez pryzmat swoich hektarów, swojej produkcji, czy Ojcowizny i tradycji (tym ostatnim się nie najesz...) tylko całego polskiego sektora produkcji rolnej.
# jerzy45 28.02.2010 16:59
Większość polskiego społeczeństwa akceptuje zmiany wszędzie tam, gdzie one jego nie dotyczą. Takiego, jak mój poglądu nie będzie akceptował bardzo duży odsetek rolników. Prawdopodobnie może i 99 %. Dlaczego. Bo się do takiego stanu przyzwyczaili i tak jest wygodnie choć biednie... Zasiać, posadzić coś nowego - owszem, ale poglądów ekonomicznych już nie są w stanie zmienić. Lepiej niech płacą za żywiec 3 złote, lub jabłko po 10 groszy, bo mogą wcale nie płacić... Błędne myślenie. I tak właśnie chodzi tym różnym wizjonerom od budowania przeróżnych wizji o nie robienie nic - problem powoli będzie się rozwiązywał sam...Powoli, rok po roku, wśród zaawansowanej wiekiem Wsi, po cichutku będzie umierała coraz to liczniejsza rzesza rolników nie doczekawszy się godziwego życia. Ale i tu nawet i nie można doczekać się godziwej śmierci... Ja powtarzam ciągle, że gdyby nie "zmiany pośmiertne", to leżelibyśmy, jak puszki po piwie i inne śmieci po rowach i lasach...Nasz los jest tylko w Naszych rękach i tylko taka polityka może Nam pomóc, a nie zaszkodzić arkadio.
# arkadia 28.02.2010 18:06
Oj Melolontha, oznaką zdrowia u świni jest ogon z a k r ę c o n y. Pozdrawiam.
# Melolontha 01.03.2010 07:11
Przypuszczalnie arkadio masz rację... Raczej napewno masz rację... A z tego wyciągnąć można wniosek, że wiedza / rónież moja /, nie jest mądrością... Kurde ! A ja nie wiedziałem, że pomimo dość dużej już wiedzy w niektórych tematach, mogę być jednak ciągle jeszcze, taki głupi... Pozdrawiam !
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]