użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > Eksport owoców (37)

Gruszki również z certyfikatem     

Komunikat Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa w sprawie eksportu produktów roślinnych przeznaczonych do spożycia przez ludzi i wwożonych do Federacji Rosyjskiej

W związku z występującymi przekroczeniami najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów, azotanów i azotynów określonych w prawie rosyjskim uprzejmie informuję, że od 1 marca 2010 roku Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej wprowadza dodatkowo obowiązek dołączania certyfikatów bezpieczeństwa do każdej partii gruszek wyprodukowanych i eksportowanych z Polski do Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie przypominam, iż nie uległ zmianie dotychczasowy obowiązek dołączania certyfikatów bezpieczeństwa do każdej partii jabłek, kapusty pekińskiej, truskawek, wiśni i pomidorów eksportowanych z Polski do Federacji Rosyjskiej.



Strona rosyjska rozszerzyła również obowiązek dołączania certyfikatów bezpieczeństwa do przesyłek i produktów roślinnych pochodzących z następujących państw: - Belgia – marchew, jabłka;
- Grecja – kiwi;
- Włochy – nektarynki;
- Holandia – cytryny.

Ponadto, w związku dołączeniem certyfikatów bezpieczeństwa do partii produkcji dostarczanej do Federacji Rosyjskiej z państw członkowskich UE, w których zawartość pestycydów, azotanów i azotynów znacznie przekracza najwyższe dopuszczalne poziomy, ustanowione przez ustawodawstwo rosyjskie, Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Federacji Rosyjskiej nie będzie uznawać po 1 marca 2010 r. certyfikatów bezpieczeństwa wydanych przez następujące laboratoria:
1. Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa im. Szczepana Pieniążka, Pracownia Badania Bezpieczeństwa śywności – Polska
;

2. TNO-Bigg – AgriQ BV – Holandia.

Źródło: piorin.gov.pl


Reklama:

Popularne tagi:


rosja   jablka   ceny   wisnie   sadownictwo   gruszki   ue   zbiory   eksport   ochrona   jabłka   przymrozki   sady   owoce   maliny   trsk   parch   zsrp   truskawka   sadownicy  

Stacja meteo - Otorowo

Data2012-05-23 18:00:00
Śr. temp. (C)24.65
Śr. wilgotność powietrza (%)70.55
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# pomolog 18.02.2010 11:02
Cisza "jak makiem zasiał" :) Są takie tematy, gdzie komentarz jest w zasadzie zbyteczny - i to chyba jeden z nich... mimo to, warto zwrócić uwagę na jeden - jakby poboczny aspekt sprawy - podważono wiarygodność kilku czołowych europejskich laboratoriów analitycznych... ot, taka drobnostka niby, ale chyba nie powinna pozostać bez echa...
# jerzy45 18.02.2010 16:55
Siedze cicho, bo gruszek nie mam... A jakakolwiek interwencja czy uwaga ma w tym odniesieniu jakiś sens... Tamta strona ma wszelkie uwagi gdzieś...
# Melolontha 19.02.2010 07:06
Jest taka piosenka " Skaldów ", w której padają słowa o ciszy, która ... krzyczy. A tu mamy / wg. mnie / doczynienia z dwoma takimi " ciszami ". Jedna to cisza naszych komentatorów i " komentatorów ". I ta druga, moim zdaniem, grożniejsza... To cisza Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa im. Szczepana Pieniążka. Wierzę, że ta cisza, zostanie przerwana... I ja nie neguję prawa Rosjan do osiągnięcia samowystarczalności żywnościowej, o której znów niedawno gdzieś, czytałem... I mnie naprawdę nie przeszkadza Cyryl. Tylko te, metody... Pozdrawiam ! P.S. A swoją drogą, dbałość rządu rosyjskiego, o zdrowie swych obywateli imponująca i godna naśladowania...
# Melolontha 19.02.2010 10:53
No i dodam jeszcze tylko, że ja komunikat zrozumiałem, że konieczność certyfikowania i " zjawisko " nieuznawania certyfikatów ISK, dotyczy " RÓWNIEŻ GRUSZEK " . A jeżeli " RÓWNIEŻ ", to dla mnie znaczy to tylko, że " NIE TYLKO ". Zresztą stosowne przypomnienie w tym temacie, w komunikacie, jest. A ponieważ ja, do Federacji Rosyjskiej nie eksportuję nic, to obiecuję, że też już będę siedział cicho...
# jerzy45 21.02.2010 13:14
Tutaj Melolontha poruszył temat godny dyskusji. Co tak właściwie robi Nasz Instytut w tym kierunku, by polska produkcja była uznawana za zdrową... Czy te wszystkie certyfikaty są tylko nic nie wartym świstkiem papieru ? ja jako sadownik, który miał i prowadzi produkcje IPO z nr. 791 w kraju moge powiedzieć, że to zwykły pic...? Czy dzisiejsze certyfikaty tejże produkcji, to jedna wielka ściema i mistyfikacja. Jeśli ma ten papier liczna rzesza producentów, to w konfrontacji w sumie z prostymi wymogami ze strony rosyjskiej, okazuje się on w rzeczywistości urzędniczym bublem... jeśli Rosjanie dbają o zdrowie swoich obywateli, to znaczy, że polski sadownik, ogrodnik to społeczeństwo truje. I pisze, to z pełną wiadomością i odpowiedzialnością wypowiadanych słów. gdzie w tej bitwie o prawde są nasze instytucje, które za pieniądze z budżetu mają dbać o interesy polskiego rolnika. Czy mam znowu użyć wielokrotnie przeze mnie powtarzanego hasła - Premierze, tu można ciąć wydatki bez szkody dla rolników. Jednak spotka się to z dezaprobatą, bo będzie to uważane za mieszanie polityki do tego tematu. problem jest jednak zgoła polityczny, bo w tym wypadku pokazuje, jak nie efektywnie są wykorzystywane środki z budżetu. Miast dbać o wspólny cel, jakim jest dobro potężnej produkcji rolnej - Naszej dumy narodowej, całego sektora owoców i warzyw, te instytucje zachowują się, jak typowi konsumenci np. marchewki - przejadają środki, a nic z tego dla Nas nie wynika. Sympozja, zgromadzenia, spotkania... W takich wypadkach takie instytucje zachowują się jak typowi urzędnicy...pracują od godziny 8-16. Pytam się więc, o celowość takich instytutów...są potrzebne, czy nie ? Odpowiedź jest jedna. Jednakże jeśli w negocjacjach ze stroną rosyjską jest brak tych podmiotów, to odnosze nie odparte wrażenie, że nie ma tu nic do roboty fachowiec z tej dziedziny, tylko zwykła polityka. Jednak jeśli takie negocjacje prowadzi dajmy na to "zielony" polityk, to efekty widzimy na własne oczy. Dzisiaj nic nie eksportuje. W przeszłości były takie transporty. Przestrzegam karencji, prewencji, terminów, dawek, środków...ect. Uważam się za uczciwego i solidnego producenta i z ręką na sercu moge powiedzieć, że nikogo nie truje. Czy my z rosji niczego nie importujemy ? Czy w ich produkcji, produktach nie można niczego "znaleźć" ? Czytam - nie kupujcie na Walentynki róż, bo są pryskane niekiedy zabronionymi substancjami...! Importujemy... Nie podważam celowości, czy osiągnięć Instytutu, ale uważam, że to Ci ludzie powinni stanąć w naszej obronie i to Oni powinni prowadzić negocjacje ze stroną zainteresowaną, bo są "wielkimi fachowcami". Takie sprawy załatwia się "przy kielichu" po cichutku w pokojach hotelowych, w miłym towarzystwie, a nie na pierwszych stronach gazet. Jeśli w Naszym interesie nie działa nikt, to zróbmy narodową zbiórke wśród sadowników i zatrudnijmy do takich negocjacji rzutkich ludzi, a nie głąbów politycznych. Za ten stan rzeczy możemy podziękować wojence, jaką IV RP wypowiedziała Rosji. Teraz winnego tej wojenki nie widać...Mam nadzieje, że sadownicy wiedzą komu podziękować i powiedzieć - My Panowie Wam już dziękujemy... Wracając jednak do tej zbiórki i jej celowoci. Mamy w kraju ludzi zarejestrowanych i legalnie działających tzw. lobbistów. Jest Dochnal, który bez wyroku kibluje, sam nie wiem za co, mamy innych zdolnych lobbystów, którzy działają w imieniu przeróżnych grup zawodowych i działaj skutecznie i po cichutku. Nie dzieje się to w świetle jupiterów, tylko tak jak wymaga tego etykieta... Jeśli nie mogą Nam pomóc ludzie, którzy są dotowani z budżetu, to spójrzmy przychylnym okiem na moją propozycje i zgromadźmy odpowiednie środki na koncie na wspomniany cel. Putin w sumie to fajny gość - z nim zawsze można się dogadać, ale nie pobrzękując szabelką i grożąc mocarstwu odwetem... Rozwiązanie jest jedno - negocjacje z tymi, co trzeba, przy użyciu dostępnych środków i przez ludzi, którzy się na tym ZNAJĄ !
# pomolog 21.02.2010 13:47
Jerzy45 - po raz pierwszy muszę przyznać, że za bardzo nie wiesz o czym piszesz... przeczytaj proszę jeszcze raz swoją wypowiedź powyżej, potem raz jeszcze i jeszcze... i zastanów się. Może też warto, żebyś zapoznał się ze statutami jednostek, które tak łatwo oskarżasz o "lenistwo" i "nic nierobienie", z ich zadaniami i tym, jak się z nich wywiązują. Już samo stwierdzenie: "pracują w godz. 8-16" jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że tak naprawdę nie wiesz nic... Moja instytucja np. pracuje w godz. 7-15... nie pamiętam takiego dnia w sezonie, żebym mógł po 15 odłożyć pracę na bok... Odnośnie sprawy rosyjskiej - muszę przyznać, że pewne zamierzone działania propagandowe w niektórych przypadkach odnoszą skutek - jesteś najlepszym na to dowodem. "Rosjanie dbają o zdrowie swoich obywateli, a polscy sadownicy ich trują" - jakbym słyszał ministra z tamtej strony granicy. I oczywiście ustalone normy i założenia uważasz za właściwe i proste do spełnienia... Pozdrawiam
# jerzy45 21.02.2010 17:11
Przepraszam bardzo pomologu, ale nie pisałem w tym kontekście, o którym Ty piszesz. Nie zrozumieliśmy się. Może za dużo pisze w jednym komentarzu i dlatego umyka moja intencja. otóż nie jest to żadne oskarżenie Instytutu. Pisze o zepchnięciu tych "fachowych" jednostek na margines w podejmowaniu strategicznych decyzji względem "Naszej sprawy"... Decyzje podejmują dyletanci i politycy. Czy świat nauki ma w tym wypadku coś do powiedzenia ? Nie siedze w tych strukturach, więc nie wiem - moge się tylko domyślać. I z tą porą urzędowania właśnie jest ta przenośnią. W zdaniu poprzedzającym napisałem, jak nie efektywnie "przejadane" są środki budżetowe, ale nie z winy Instytutów !!! Sorry, że zostałem źle odebrany, ale w tym komentarzu nic nie ma o lenistwie, czy nieróbstwie... Wręcz przeciwnie...podkreśliłem - odpowiedź jest jedna - nie nie, tylko TAK. Nie wiem, czy moje komentarze są mało przejrzyste, czy jestem postrzegany jako krytykant wszystkiego, co się rusza. Rozumiem - raz przyklejona łata np. u bydła jest jej przypisana do końca, aż do jej wygarbowania... Dlatego pomologu musze sprostować Twoje zarzuty w moim kierunku. Zresztą na samym końcu napisałem...negocjacje z tymi, co trzeba, przy użyciu dostępnych środków i przez ludzi, którzy się na tym ZNAJĄ !"...
# pomolog 21.02.2010 17:15
Na początek należy wyraźnie rozróżnić instytucje (instytuty) naukowe czy badawczo-naukowe (które w wymienionej sprawie nic to, a nic do powiedzenia nie mają) od instytucji rządowych (powołanych i do tego celu). I teraz - ja widzę tu dwie, zasadnicze przeszkody. Pierwsza - to (niestety dla sadowników) pewnego rodzaju hierarchia ważności takiego tematu jak jabłka. Ropa, "atom", zbrojenia, programy kosmiczne - o tym rozmawia się na najwyższych szczeblach areny międzynarodowej. Temat jabłek (uogólniam) poruszany jest znacznie niżej. Przeszkoda druga... no cóż - nie ma co tu ukrywać, że po przystąpieniu do UE jest znacznie gorzej w kwestii rozmów i "dostosowania się" do sytuacji. Mówiąc krótko straciliśmy pewnego rodzaju elastyczność (mam na myśli m.in. podejmowanie decyzji). A Rosja (zgodnie z porzekadłem, że jak nauczyciel chce, to i tak ucznia obleje) może to wykorzystać... i tak robi. Wspólnie wypracowane i zatwierdzone normy unijne (w różnych dziedzinach) są doskonale znane... wystarczy więc, że strona, która ich respektować nie musi - przyjmie swoje... a jeśli polityka państwa zmierza do ochrony rynku wewnętrznego wystarczy, że normy te będą w niewielkim nawet stopniu stały w sprzeczności czy się różniły. Szlaban (przynajmniej ten oficjalny) zaczyna się zamykać.
# jerzy45 21.02.2010 17:16
Jeśli teraz przeczytasz jeszcze raz, to będzie on już inaczej brzmiał. Tak myśle. Przecież to ministerstwo rolnictwa chyba przejęło "nadzór" nad integrowaną produkcją, nie zabezpieczając na ten cel środków. Czyż nie tak. Już sam nie wiem......
# jerzy45 21.02.2010 17:26
Przez całe moje "sadownicze" życie czerpie z tego, co Instytut wypracował, opracował ... wdrożył. Niekiedy jest to stu procentowe skopiowanie "ideału", niekiedy tylko dostosowanie do mych potrzeb. Niektóre rozwiązania musze odrzucić, bo najzwyczajniej nie stać mnie na nie... Nigdy jednak nie odważyłbym się by taki zasłużony instytut skrytykować. Zresztą w wątku o doradztwie rzuciłem taką myśl. Stwórzmy takie doradztwo na wzór Instytutu w Skierniewicach, kilka centralnych, branżowych ośrodków kosztem tego doradztwa "blisko" rolnika...które faktycznie jest li tylko "fikcją doradczą".
# pomolog 21.02.2010 17:31
Ok, prawdopodobnie źle odczytałem kontekst Twojej wypowiedzi. Na pytanie: "czy nauka ma coś do powiedzenia?" trzeba odpowiedzieć następująco - w kwestiach decyzyjnych nie ma nic do powiedzenia, w czysto informacyjnych - tak, trochę, niewiele... specjaliści z różnych dziedzin są coprawda zapraszani i uczestniczą w pracach nad przygotowaniem ustaw, rozporządzeń, przepisów - ale te z kolei, nie mogą stać w sprzeczności z unijnymi... a potem i tak może się zdarzyć sytuacja, że "ta druga strona", która tych przepisów respektować nie musi - wykorzysta sytuację np. w celu ochrony własnego rynku
# jerzy45 21.02.2010 17:44
Ja pomologu nie powołuje się na instytucje w tym wypadku, bo ten temat nie jest mi dobrze znany, więc milcze. Odnosze się do Instytutu, co podkreślam, jako Naszego powiernika w Naszych sprawach...! Do Instytutu mam zaufanie ! do instytucji już nie ! Już niejednokrotnie dostaliśmy z tego kierunku niezłego kopa. To poprzez luźne !!! kontakty pewnych środowisk dociera się do konkretnych środowisk zainteresowanych współpracą z polskimi sadownikami, a w wyniku tych kontaktów można przeprowadzić i "dostosować się" do konkretnych wymagań. Możemy się jako Polacy ciągle oszukiwać, że naszym największym wrogiem jest Rosja. Rosja nigdy nie będzie samowystarczalna żywnościowo... Ona zawsze jako mocarstwo będzie potrzebowała dolarów i euro, po to by utrzymać swoją dominująca role na arenie światowej. Sama ropa i gaz tego nie zapewni. Jeśli do osiągnięcia swej pozycji i hegemoni trzeba będzie wywołać konflikt zbrojny - Rosja to zrobi... Piszesz pomologu o przystąpieniu do UE. Czy to nam przeszkadza w tym, by polska gospodarka choć próbowałaby zdominować ten rynek, jak Chińczycy zrobili to w Europie...czy tylko oficjalne rozmowy są receptą na sukces w danej dziedzinie...? Nie. Do tego trzeba przygotować odpowiedni grunt. Polityka tego nie załatwi. Ona więcej popsuje niż naprawi. Może jestem naiwny, ale tylko poprzez taką forme "dyplomacji" "możemy" coś wskórać.
# jerzy45 21.02.2010 17:56
Rosja jako jedyny "cywilizowany' kraj na świecie jest w stanie strzelić sobie w stope, a i tak społeczeństwo "poprze" Putina. Bez względu co się będzie działo Matka Rosja dla Rosjan jest jedna. Będą za pewne podejmowali zawsze takie działania, jak ochrona własnego rynku...tylko dlaczego najczęściej to Polacy są ofiarą, a nie Niemcy ? Unia "wykańcza powoli" polski rynek wewnętrzny i nie jesteśmy za bardzo z tego powodu zadowoleni. jednak w kontaktach z Rosją można brać wzorce z Niemców. Jeżeli trzeba, to trzeba tego, co od niego coś zależy nawet w du** pocałować by załatwić sprawe. My mamy dume. Tylko ta duma jest skierowana na Wschód...a na zachodzie nie tylko całujemy, a nawet liżemy... W tym wypadku Unia niczym nie krępuje Polakom rąk...
# jerzy45 21.02.2010 18:08
Piszesz pomologu, że nauka ...nie ma nic do powiedzenia... czyli musimy się pogodzić z tym faktem, by to np. urzędnik Szczygło decydował o naszym być lub nie. On wie co dla polskiego producenta jest najważniejsze...szczerzenie zębów, machanie kijkiem, uderzanie pięściom w stół, czy odgrażanie się coś na wzór wilka i zająca... Ja ci jeszcze pokaże...Na takie "podskakiwanie" Rosja jest odporna i ma wiele wyjść np. zacieśniać więzy z Niemcami i Zachodem, a nam pokazywać kciuk wysunięty pomiędzy palcem wskazującym, a środkowym... Jeśli do władzy dojdzie taka polityka, to znowu, ale teraz już prawdopodobnie na baaardzoooo długo możemy zapomnieć o rynku żywnościowym tego imperium...
# pomolog 21.02.2010 18:14
Oczywiście trudno się z Tobą nie zgodzić, że nasza polityka względem Rosji jest zupełnie inna niż względem państw (ogólnie określając) zachodnich i związana z uprzedzeniami, przesadną dumą, historią... ale też i daleki jestem od koncepcji załatwiania różnych spraw, poprzez całowanie we wskazane przez Ciebie miejsce :) (niezależnie kogo). Przystępując (z pełną ponoć świadomością) do UE przyjęliśmy zobowiązania, które teraz musimy realizować (czy nam się to podoba, czy nie)... i tylko to miałem na myśli. Jedyne co mnie bardzo, ale to bardzo rozczarowało to realizacja hasła: "wspólna polityka (rolna i każda inna)"... bo wspólna bardziej mi się kojarzy z "za wolność Waszą i naszą" niż z "szarpaniną" każdego z państw członkowskich w swoją stronę. Tej wspólnoty we wspólnocie najbardziej mi właśnie brakuje...
# jerzy45 21.02.2010 21:06
Oczywiście, że z tym całowaniem nie można przesadzać, ale wojne, to my możemy wypowiedzieć Malcie, Cyprowi, może Islandii... Ale to są nasi sojusznicy. Dobrosąsiedzkie stosunki nie polegają na tworzeniu konfliktów, tylko na szukaniu porozumienia. Tu "mali" politykierzy jednak uderzają w duże tony by pozyskać poklask, a faktycznie to ich bębnienie uderza bezpośrednio w Nas. Tu jest słuszna uwaga... brak w ogóle jakiekolwiek wspólnej polityki rolnej. A tak na marginesie, ta Pani Minister Ashton (bodajże) i ten Prezydent...(coś tam, coś tam). Żenujące. Pewnie palcem na mapie byłoby im trudno wskazać gdzie właściwie kończy się Unia...
# jerzy45 21.02.2010 21:10
Bardzo mnie poruszyła informacja o komunikacie, z którego zaczerpnąłem ten punkt...Holandia – cytryny. A mówią, że ocieplenie klimatu, to pic...
# Melolontha 21.02.2010 21:40
Też zwróciłem uwagę na te cytryny, ale skoro obiecałem, że będę siedział cicho.... Te cytryny spowodowały jednak że, ostatecznie zdecydowałem się napisać komentarz, który zatytułowany jest : MÓJ KOMENTARZ ABSURDALNY, ALE CZY ABY NAPEWNO ? ... Bo ja sobie przypominam tą konferencję prasową prezydenta Putina, który na pytanie polskiej dziennikarki odpowiedział, że Rosjanie nie mają nic przeciw polskiemu mięsu, tylko że to nie może być mięso brazylijskie, argentyńskie, amerykańskie i Bóg wie jakie , które jako polskie, z polskim certyfikatem, wpływa bez ograniczeń do Rosji, niszcząc rosyjskich producentów np. wieprzowiny. Co się zaś tyczy tych gruszek, to nie wykluczone, że tą afere, wywołałem... ja. Bo to ja spytałem w jednym z komentarzy braci Holendrów, czy te gruszki, których produkcję zamierzają rozwinąć, po ewentualnym wjechaniu do Polski, z tej Polski, wyjadą ? A może oni, już na etapie planowania tej produkcji przewidzieli, że jakby co, to wyjadą, jako polskie i z polskim certyfikatem ? I na taką ewentualność, z góry i z pewnym wyprzedzeniem, zareagowały " wiadome " służby ? A jeśli tak, to znów, dbałość Rosjan o własny kraj, własną gospodarkę i własnych producentów, godna podziwu i naśladowania.
# Melolontha 21.02.2010 22:34
Ponieważ , jak widzę , temat gruszek skłonił kolegów do rozwinięcia szerszej dyskusji politycznej niestety, również ja, zdecydowałem się na przedstawienie swojej analizy strategicznej na temat zbliżającego się roku 2012, Trzeciej Wojny Światowej, czyli ... Końca Świata. Z analizy tej / łączącej w sobie wątek gruszek i Czarnobyla /, wynika, że w razie czego, Polska jest ... bezpieczna ! Bo tak : Jeśli i wiatr i atak z zachodu, to riposta na agresora, ze wschodu. Jeśli odwrotnie, to ... odwrotnie. A jeśli pogoda bezwietrzna i np. atak z dwóch stron ? A, to wtedy riposta na agresora / agresorów / z ... ciepło... ciepło... ciepło... sucho. I dlatego, należy zrobić wszystko, aby uniemożliwić Iranowi, skonstruowanie, bomby atomowej ! W ten sposób, Polska bedzie bezpieczna, a życie przerośnie ...kabaret ! I będzie jak w starym dowcipie : Amerykanie ? Zbroją się i się boją... Rosjanie ? Zbroją się i się boją... Polacy ? Ani sie nie zbroją, ani się nie boją... Pozdrawiam z uśmiechem !
# Melolontha 21.02.2010 22:43
I inny stary kawał - pytanie : Która bomba atomowa lepsza ... Ruska, czy amerykańska ? Odpowiedż: Napewno lepsza ruska / amerykańska /. Lepsza, bo po pierwsze... No, nie wiadomo, ale... lepsza ! Dobranoc Państwu !
# arkadia 22.02.2010 08:56
Podobnie Dolas był przekonany że wywołał II Wojnę Światową!
# arkadia 22.02.2010 09:13
Niestety moje "doświadczenia" z placówkami naukowymi są jak najgorsze. Opracowałem pewien produkt który został wysoko oceniony przez wielu zainteresowanych. Próbki do oceny przekazałem do Akademii Rolniczej we Wrocławiu /wówczas Akademii/ Po wielu monitach okazało się, że "zaginęły" i nikt nie potrafił nic więcej powiedzieć. W ub roku ów produkt na podobnej zasadzie trafił do Uniwersytetu Przyrodniczego w Krakowie -historia się powtórzyła. Dopiero "na wysokości" zadania stanęła Politechnika Gdańska która potwierdziła moje założenia i mam mieć na TO "papiery". Podobnie było z opryskiwaczem z recyklingiem cieczy, był patent, niby nikogo TO nie interesowało, wszedł do jakimiś bocznymi furtkami kiedy skończył się okres ochronny a ja mam z tego owoc egzotyczny czyli FIGĘ.
# jerzy45 22.02.2010 14:59
Pojawiają się na tym forum przeróżne wypowiedzi i dla niektórych osób pewne dane są jasno i wyraźnie napisane...Inni mówią, po co się czepiasz !! i tak wszyscy wiedzą o co chodzi. Dla niektórych WP, SC, EC, FJ to jest bez różnicy - mówią, co to za różnica ? Chcę tu wyjaśnić dla tych wątpiących w prawdziwość danych, na tym forum, że prawdopodobnie z 99, 999% chodzi nie o cytryny z Holandii, tylko z Hiszpanii. Niektóry znowu powiedzą, że co to za różnica - przecież i to i to jest na H...
# jerzy45 22.02.2010 15:03
To Franek jest nie winny ! Przecież Bronek W. mówi, że takie gnioty, jak 4 pancernych i Szarik zakłamują historie. Czy F. Dolas też nie występował w filmie dokumentalnym...? A ja głupi myślałem, że to dokument... :(
# jerzy45 22.02.2010 15:09
Wniosek życiowy arkadio w Twoim wypadku - nigdy nie idź z czymkolwiek do odpowiedniej placówki, która się tym zajmuje, tylko do konkurencyjnej. I to z Twojej "męki" można udzielić rady wszystkim racjonalizatorom...Zawsze kieruj się taką dewizą - masz pomysł w dziedzinie rolnictwa, to wal na Politechnike. Chyba dobrze napisałem... A znasz arkadio przypadek gości, co wynaleźli i opatentowali wielkie wynalazki za granicą, bo w kraju nikt nie był zainteresowany, gdyż przeszkadzało to w tworzeniu wiekopomnych wynalazków...np. przyrządu do papieru toaletowego...
# Melolontha 22.02.2010 18:44
Dzięki arkadio ! Muszę przyznać, że dawno się tak nie uśmiałem . Chciałbym jednak zaznaczyć, że w odróżnieniu od Dolasa który wywołał II wojnę światową, ja / Melolontha /, zapobiegłem, trzeciej ! Natomiast wracając jeszcze do tych gruszek, to chciałbym przypomnieć powiedzonko pewnego, nieżyjącego już traktorzysty z mojego byłego zakładu, które choć w swej części pierwszej niezupełnie zgodne jest z prawdą historyczną, to chyba warte jest, jakiegoś, uwiecznienia... A szło to, tak: " Przekwitły już jabłka, przekwitły już gruszki... Wygonilim Niemca / ? /... Wp...rowadził się Ruski ". Aż wreszcie Ruski się wyprowadził / fakt historyczny /, tyle, że teraz wprowadził, swój certyfikat ... na gruszki ! Myślę, że nie tylko w Legnicy, są ciągle ludzie, którzy pobyt Ruskich w naszym kraju, wspominają, z nostalgią... Bo przyjeżdżali po towar, płacili, nie grymasili , a i " stakańczyk " przy okazji, wypili / śmy /... Pozdrawiam !
# Melolontha 22.02.2010 18:58
...a jerzemu 45, opowiem NRD-owski dowcip o " Czterech pancernych i psie ", żeby nie myślał, że nie czytam jego postów... Po Trzeciej Wojnie Światowej, lecą nad światem w helikopterze; przywódca radzecki i amerykański prezydent. Wszędzie ruiny , zgliszcza i brak jakichkolwiek śladów życia... Wreszcie przelatują nad Polską... Patrzą, a tam w dole, coś się rusza... Obniżają się i co widzą ? 4 Panzer und ein Hund ! Niezniszczalni ! ... Tylko, co to ma wspólnego z gruszkami ? Odpowiem uczciwie... Nic !
# jerzy45 22.02.2010 21:25
Ale fajnie komponuje się z Frankiem Dolasem...Toż to nasi bohaterowie narodowi... Jeszcze będą się o nich w szkole na historii uczyć...do kompletu dokooptują jeszcze Hansa...A za jaki czas, to i Brunera się znaturalizuje, ubierze w mundur WP i wciągnie się go do panteonu bohaterów narodowych... :) A gruszki ? A co tam gruszki...
# arkadia 23.02.2010 06:54
Wszystkich, którzy chcą przeżyć krótką lekcję historii związaną z pobytem wojsk Krasnoj Armii zapraszam do prywatnego muzeum które znajduje się u p. Michała Sabadacha w Uniejowicach k. Zagrodna pow. Złotoryja. 80 km od Wrocławia. /gospodarstwo agroturystyczne/.
# Melolontha 23.02.2010 09:14
1. jerzy 45...a tu się właśnie z tym lekceważącym stosunkiem do gruszek, nie zgodzę... powiem więcej: o gruszki trzeba dbać, a nawet ... " nie zasypiać ich w popiele " ! 2. arkadia... no proszę... a ktoś " nie zasypiał " i nazbierał... mam nadzieję, że wszystkie zapalniki są, poodkręcane... Kurde... Jak ja dziś żałuję, że ta czapka , z czerwonym otokiem, którą znalazłem kiedyś w tamtejszych lasach bywszy na grzybach, gdzieś mi się, zapodziała... toż to dziś, byłby ... zabytek ! Pozdrawiam wszystkich miłośników, gruszek !
# Melolontha 23.02.2010 09:44
Film " o Generale " i tego typu podobne " klocki ", skłaniają mnie do opowiedzenia pewnej scenki, która kiedyś, na rogatkach Wrocławia, rozegrała się na moich oczach, w stanie wojennym... Bo kiedy ten zołnierz z " kałachem " na plecach , sprawdzał zawartość bagażnika w moim " maluchu ", przez punkt kontrolny przejechał bez zatrzymywania się, gazik z napiswm " CA ". A wtedy ten żołnierz zauważył : A to co ? " Towarzyszy ", znak " Stop ", nie obowiązuje ?...
# Melolontha 23.02.2010 09:53
A wracając do gruszek, to moje... zjadły zające ! Zjadły do linii, śniegu. Strata niby nie duża, bo to było ok. 200 gruszek w III i IV wyborze, ale jednak trochę się przy sadzeniu, narobiłem... Mam nadzieję, że spod śniegu, coś jeszcze, wybije... Ale nie o tym chciałem... Chciałem zapytać, jak uważacie, czy pozostawienie tam co 10-j wiśni, z przeznaczeniem okrzesanego pnia na rusztowanie, jest dobrym pomysłem ? Bo to chyba tych parę lat / nim zgnije / postoi ? A póżniej się zobaczy... Pozdrawiam !
# jerzy45 23.02.2010 19:22
co Wy z tymi zającami ? Zając wszystkiemu winny... :( A przysłowie mówi...chłop śpi snem zimowym, a zając musi harować, by przeżyć
# arkadia 23.02.2010 20:26
Takie moje spostrzeżenie /w temacie zając/ z czasów dawno minionych; otóż na kwaterze gdzie był posadzony James Grive, Close i Lobo zające obgryzały prawie wyłącznie tę pierwszą odmianę i to od strony zachodniej. Dlaczego? nigdy tej zagadki nie rozwiązałem.
# Melolontha 23.02.2010 20:54
wg. moich obserwacji arkadio, zając fantastycznie rozróżna smaki... również kory ... w wymienionym zestawie, najlepsza / najsłodsza ? / była dla niego kora Jamesa Grieva... gdyby gdzieś w sadzie rosła Fantazja, z pewnością by ją odnalazł i zżarł, w pierwszej kolejności... dlaczego od zachodniej ? ... nie wiem... Pozdrawiam ! p.s. ... no i królik do zająca pod tym względem, podobny... gdy mu rzucam jakąś mieszankę traw i chwastów, najpierw obwąchuje, a potem wybiera to co lubi i robi to bezbłędnie ... ale gdy nie ma wyboru, będzie gryzł wszystko... nawet suchą deskę...
# Melolontha 23.02.2010 21:06
jerzy 45... a kiedy śpi, to przynajmniej, nie grzeszy... z tym harującym zającem to czasem lekka przesada... no chyba że sadownik też jeszcze śpi i nie tnie... mój zając " ozdobny " /kiedy tnę 3-4 godziny dziennie swojego Szampiona /, łazi za mną i czeka, kiedy już skończę... a na drugi dzień, zawsze widzę, gdzie sobie " panisko ", żerowało... a gruszki mi zjadł, bo rzeczywiście, wtedy lekko przysnąłem i trochę za mało mu naciąłem... pozdrawiam !
# Melolontha 23.02.2010 22:29
Już wiem, arkadio ! Myślę, że wiem, dlaczego ten zając wtedy, od zachodniej... Bo pewnie był silny, zachodni wiatr... Tak np. robią konie, gdy wieje i leje... Gdy nie są uwiązane, zawsze ustawiają sie zadem, pod wiatr ! A zając to przecież, niezły cwaniak ! Nie tylko świetnie pamięta, gdzie jest dziura w siatce... Nie tylko, do poruszania się w śniegu wykorzystuje ślad innego zająca... On nawet wie, że wykocić się warto gdzieś niedaleko zagrody, w której jest pies, bo tam nie zbliży się lis... Zając ? Zając, to nawet Wilka potrafi wodzić za nos / " Nu, pogadi " /, czyli jakby do sprawy nie podejść, znowu te ... gruszki. Pozdrawiam !
# jerzy45 23.02.2010 23:25
Może moja teoria arkadio przypadnie Ci do gustu. Nie podejrzewam, by wybierał zachodnią strone, bo tam jest lepsze życie... :) ...Możliwe, ale nie dla zajęcy !!! Wszystkie wystrzelali :( Słońce idzie ze wschodu na zachód - prawda ? Tak. To zachodnia strona drzewa, a tym samym kory, będzie w lepszej kondycji i w dalej posuniętej wegetacji, a tym i smaczniejsza. Proste...
# jerzy45 23.02.2010 23:26
To ze strony zachodniej jest najdłuższa operacja słoneczka w te zimowe dni.
# arkadia 24.02.2010 09:56
Do strony "zachodniej" można podejść politycznie /lata 80-te/ i fizjologicznie ale jakie kursy zaliczyły aby odróżnić odmiany. Kwatera sadzona była 2;2;2.
# jerzy45 24.02.2010 13:48
Zając musi mieć bystry wzrok... :) rzucił okiem i już wiedział co szczypać...To są mądrale... Oko u zająca działa jak fotokomórka... nie ma problemu, by odróżnić po korze Gale od Szampiona lub Lobo. Ja nie mam problemu. W procesie ewolucyjnym zając stoi wyżej od człowieka. Miał więcej czasu (o grube miliony lat) by przechytrzyć chytrego wroga :). To co pisze jest w trybie przypuszczającym :-)
# Melolontha 24.02.2010 20:57
Te moje gruszki III i IV wyboru, to były najprawdziwsze odpady, nie przekraczające czasem, 40 cm. Sadziłem " na chama ", w szparę, pod koronami starych wiśni, wśród chwastów, gałęzi, różnych odrośli... Wystawały ponad śnieg, czasem tylko na 15-20 cm... Wszystkie znalazł, wszystkie skubnął od góry i pokaleczył resztę... Kiedy to oglądam, to sam czasem mam problem w ustaleniu, co gruszka, a co patyk i chwast... Dlaczego takie coś posadziłem ? Bo było... Bo chodzi o to, że prawdopodobnie już niedługo, zapadnie decyzja, czy ten sad ma być, czy nie... Bo jeśli ma być, to z doświadczenia wiem, że najgorsze / i otrzymane za darmo / g...o, jeśli super zadbane, w końcu zmienia się w owocujące drzewo... Ale to nie znaczy, że takie metody zakładania sadu, należy, upowszechniać... I nie pisałbym o tym , gdyby nie chodziło o tego, jakże inteligentnego, kłapoucha... Pozdrawiam !
# jerzy45 25.02.2010 12:51
Czyli z tego co piszesz, to Twoje gospodarstwo jest w pełni ekologicznym "tworem", ogólnodostępnym i przede wszystkim chętnie odwiedzanym, dla czerpania samych korzyści... W świecie zwierząt, jesteś postrzegany, jako wielki "mały brat" którego powinny odznaczyć i wciągnąć w swą strefe wpływów. Oddany miłośnik przyrody ożywionej i nie ożywionej. :-)) Tylko nie wiem, co musiałbyś zrobić, by do tego klanu wstąpić ? Sok z cytryny odpada...hmm. A może czytając Playboya zauważyłeś, że dziewczyny noszą takie uszka - królicze pewnie, ale można dorobić dłuższe uszy...Jednak pewnie głupio byś wyglądał :-))) Proponowałbym stosownie do wieku, jednak byś "ubrał" co skromnego i sprawił sobie ogonek... Czy zające by Cię zaakceptowały ? Tego nie wiem. Ale była by kupa śmiechu... :)) Jednak jedno nie ulega wątpliwości - sadownik najlepszym przyjacielem zająca...Myśliwy (czytaj kłusownik), to jego największy wróg... Sadownik, któremu zające obgryzły minimum 100 drzew powinien automatycznie być włączony w poczet posłów polskich...
# jerzy45 25.02.2010 23:28
Troche satyrycznie pozwoliłem sobie napisać o tych zajączkach... Faktycznie jak jest w moim sadzie "za domem" to nie wiem, bo od miesiąca tam nie byłem. Jeśli siatki nie ukradli, to i zajęcy nie powinno być. Jednak problem bezśnieżnych zim uświadomił sadownikom, że te zające jednak hasają sobie po polach. Przystosowały się do dzisiejszych warunków i jak zauważyłem więcej zajęcy kręci się w pobliżu lasu. Mają nosa, bo ani pies, ani lis im nie zagrozi. Więcej szkody w sadzie wyrządzają dziki niż te gryzonie. Przynajmniej u mnie. Musze kupić jakiegoś kałacha...
# Melolontha 27.02.2010 22:14
W moim starym sadzie wiśniowym i jabłoniowym / za wyjątkiem tych nieszczęsnych gruszek /, każde stworzenie / również zając /, jest traktowane jako stworzenie, ozdobne... Nie rozumiem tylko jednej rzeczy, którą obserwuję u innych... Jeśli zając lub lis robi np. podkop pod siatką, to każdy od razu, zarzuca ta dziurę gałęziami, a najlepiej kamieniami... Pytam, po co ? A dokładniej, to jak ma wtedy ten zając czy lis wyjść ? A kiedy się zatka taką dziurę, to zaraz obok jest, następna... No pewnie że w nasadzeniu młodym, warto i zające wygonić i dziury zatkać, ale w starym ? Pozdrawiam !
# Melolontha 27.02.2010 22:31
Tak myślę jakby tu jerzemu czterdziestemu piątemu odpowiedzieć na zaczepkę w temacie ogonka, ale jakoś mi nic do głowy nie przychodzi... To może powiem taki wierszyk o zającu : Głupi zającu, gdybyś w mateczniku siedział... To nie było o zającu ? A to, przepraszam... To może opowiem o lisie, a właściwie o Icku i Salci, w nadziei, że jest to dowcip żydowski, bo jako taki, mi opowiadano... Salcia : Icek, Ty jak lisek... Icek : Z powodu chitryj ? Salcia : Nie... Z powodu miękka kita... P.S. Tylko nie bardzo wiem, dlaczego miałby to być niby kawał żydowski, skoro taka rozmowa, mogłaby odbyć sie w każdym małżeństwie a nawet związku partnerskim z określonym stażem, bez względu na narodowość i wyznanie... Pozdrawiam !
# jerzy45 01.03.2010 17:43
Czy gruszki padają daleko od zająca ? (by nawiązać do tematu artykułu). Nie wiem, ale byłem w sobote w moim sadzie i ze zdumieniem stwierdziłem, że brama otwarta...!!! na szczęście sarny nie weszły, a zająca z początku nie było widać. O zgrozo... początkowo sądziem, że ktoś się pofatygował i przyciął mi nowo posadzone drzewka od strony płota. Ładnie, równiutko, nawet i boczne prawidłowo przyciął, choć troche nie fachowo, bo pozostawił tylko 1/4 gałązki... Dopiero jak spostrzegłem bobki, to zrozumiałem - zając !!! Tylko świeżych śladów nie było, czyli jak pisze Melolontha - NIE zatykajcie dziury ! jak biedaczek ma wyjść ? Dobrze, że to nie były sarny. W tym rzędzie jest około 300 sztuk drzewek i jak zacżął od początku, to myśle, że skończył na końcu. Choć dziura była po środku... Słysze, że co poniektórym te gryzonie narobiły "gnoju"... Moje zające, to wielkiej klasy fachowcy...W sadzie się urodziły, w sadzie się żywią i pomagają... :))
# jerzy45 01.03.2010 17:47
Jak stopnieje śnieg, to dopiero ocenie stopień umiejętności tych gryzoni. Jedno nie ulega wątpliwości...Miał wielki zapał do pracy i ostra ząbki. Tak dobrych cięć, to nawet Gerlachem byś nie zrobił. Nikt mu nie przeszkadzał, to dał sobie czas i żadnemu nie przepuścił...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]