Śnieżny handel owocami
Tej zimy przez ujemne temperatury sadownicy nie wyjdą "na plus". Przymrozki spowodowały, że handel detaliczny jest niemożliwy. Opady śniegu i mróz utrudniają sadownikom dostarczanie na czas owoców do sklepów czy hurtowni.
Konsumenci częściej niż na targowiskach robią zakupy w marketach, a zamiast jabłek kupują czosnek i cebulę. Opady śniegu i niskie temperatury poważnie utrudniają handel detaliczny…
Pełne magazyny owoców, ale zysków brak. Dla wielu sadowników z regionu to najgorszy sezon zimowy od lat. Krystyna Kościuszko z Wtelna utrzymuje gospodarstwo ze sprzedaży jabłek na targowiskach. Jednak od początku stycznia niskie temperatury uniemożliwiają jej handel. Owoce przemarzają. Na dodatek, gdy jest zimno, klienci zamiast na bazar, wolą iść na zakupy do marketu.
Źródło:
TVP Bydgoszcz Maria Sikorska
Artykuł dość nawet sympatyczny, ale skłaniający mnie do kilku wyjaśnień... Owszem, mróz w handlu sadownikom nie pomaga, ale podstawową przyczyną tego, że sadownicy nie wyjdą " na swoje ", są ceny, poniżej kosztów produkcji... Ja nie przypuszczam, żeby konsumenci kupowali w miejsce jabłek, czosnek i cebulę... Raczej są to banany i mandarynki... Nie wszystkie dzikie zwierzęta, które wchodzą zimą do sadu, czynią tam szkody. Np. lisy, które " wycinają " w sadach zające, spełniają tam pożyteczną / z punktu widzenia sadowników, oczywiście /, rolę. ... Ale artykuł, ogólnie dość sympatyczny, bo nacechowany troską... Pozdrawiam !