Jesteś w: News (1131) > News - Targi i wystawy (75)

Sadownicy na zamku w Sandomierzu

Królewskie miasto Sandomierz już dziewiętnasty raz gościło sadowników z całego kraju, a także specjalistów z Polski jak i za granicy. Mimo dużego mrozu i śniegu zamek Kazimierzowski szczelnie wypełniła sadownicza brać. Bardziej niż mróz sadownikom doskwiera aktualna sytuacja w sadownictwie.





Branża boryka się z wieloma istotnymi problemami, które odnalazły odzwierciedlenie w tematyce spotkania. Marek Kawalec jako organizator postarał się i dobrał tematykę wykładów, które stanowią sedno naszych sadowniczych kłopotów. Jednym z nich jest spożycie jabłek w kraju. Być może konsumpcję, a tym samym i sprzedaż jabłek udałoby się zwiększyć przez skuteczną promocję, na którą dotychczas brakowało środków finansowych. Takie możliwości stwarza utworzony niedawno Fundusz Promocji Owoców i Warzyw – powiedział pomysłodawca spotkania. Szeroko temat funduszu omówił Piotr Kondraciuk, dyrektor Biura Promocji Żywności ARR, który zwrócił uwagę na promocje eksportową. Powinna ona umacniać wizerunek naszych produktów, rozwijać kontakty handlowe. Ważna też jest promocja produktów wysokiej jakości, miał tu na myśli produkty ekologiczne, regionalne oraz tradycyjne.

Zasady opodatkowania rolnictwa w wybranych krajach UE oraz przesłanki zmian opodatkowania rolnictwa w Polsce omówiła dr inż. Kinga Gruziel z Wydziału Nauk Ekonomicznych SGGW w Warszawie. Sprawiedliwy podatek to taki, który nie dyskryminuje żądnego podatnika ani nie oddziałuje negatywnie na jego zachowanie gospodarcze, na zdolność kreowania dochodu lub nie narusza majątku podatnika. W tej kategorii mieści się również neutralność podatku, tzn. system podatkowy nie powinien oddziaływać na decyzje ekonomiczne podatnika – takimi słowami wprowadził nas w tematykę podatków gość z Warszawy.

Pogląd zachodni na temat podatków przybliżyła pani Doktor cytując Ronalda Reagana „Poglądy rządu na gospodarkę można podsumować krótko: jeśli coś żyje opodatkuj to. Jeśli nadal ma się dobrze, ureguluj to. Jeśli przestanie funkcjonować, wprowadź subsydia”



Nowości w mechanizacji sadownictwa przybliżył nam prof. dr hab. Ryszard Hołownicki z Zakładu Agroinżynierii ISK w Skierniewicach. Profesor przygotował bogatą prezentację najnowszych kombajnów, maszyn do zbioru a także opryskiwaczy. Mechanizacja zbiorów to przyszłość, szansa na zmniejszenie kosztów i możliwość dalszego rozwoju sadownictwa. Metody zbioru jak i maszyny do zbioru wiśni, jabłek, śliwek można zobaczyć w fotorelacji z targów. Najlepszym do polskich sadów opryskiwaczem jest z „odwróconym ciągiem” – tak uważa profesor Hołownicki. Zaprezentował też … „Co to jest ???” pytał wykładowca, czy to jest opryskiwacz ? Trwają prace nad nie chemicznym zwalczaniem chorób grzybowych za pomocą lamp ultrafioletowych. Słowem które dominowało w ustach gościa ze Skierniewic było wydajność, maszyna pracująca wydajniej, … i jeszcze wydajniej. Opryskiwacze używające dwa preparaty jednocześnie, 2 zbiorniki, niezależne układy cieczowe , opryskiwacze wielorzędowe, inteligentne. Podsumowując prelegent stwierdził że opryskiwacz to najważniejsza maszyna w gospodarstwie, a my mamy sady które są już w XXI wieku, a opryskiwacze wciąż w latach 70-tych ubiegłego stulecia, kupujemy wciąż najprostsze opryskiwacze którymi nie da się chronić „wysokich sadów” do tego są potrzebne dwuwentylatorowe. Nawet najbardziej nowoczesny opryskiwacz nic nie jest wart, gdy jest niesprawny czy też niewykalibrowany. Już wkrótce pojawia się nowe opryskiwacze z samoczynną regulacją dawki cieczy (wielkość, gęstość drzewa ), z asymetryczną regulacją wydajności powietrza (wiatr, gęstość). Uważa że polscy producenci produkują opryskiwacze sadownicze na najwyższym światowym poziomie (niska cena – braki w estetyce). Na koniec podkreślił że ISK w Skierniewicach od ponad 40 lat uczestniczy w rozwoju opryskiwaczy w Polsce nadmieniając Huragan, Ślęza, opryskiwacze tunelowe, „odwrócony ciąg”; inteligentne opryskiwacze.

Głęboki kryzys w Holandii trwa – takimi słowami zebranych przywitał zagraniczny gość Peter van Arkel - banki nie chcą udzielać kredytów, koszty produkcji wysokie a ceny niskie. Powierzchnia upraw (jabłonie, grusze, śliwy, czereśnie, krzewy jagodowe) w ciągu 50 lat tj. 1948 r. z 63 000 ha zmniejszyła się do 24 000 ha w 1998 roku. Sukcesywnie powierzchnia produkcji jabłek spada na rzecz grusz, rokiem granicznym kiedy produkcja tych owoców się zrówna jest 2015 rok - tak uważa holenderski gość. Przyszłość widzi w odmianach klubowych, grusz i jabłkowych które już zajmują 10 % upraw. Uprawa gruszy będzie stanowiła o przyszłości holenderskiego sadownictwa, produkcja rośnie lawinowo, głównie Konferencji. Peter van Arkel zastanawiał się również kto będzie jadł te gruszki? Holendrzy myślą, że Rosjanie. Uważa też że dawniej - Holendrzy byli Chińczykami Europy, teraz to Polacy są Chińczykami Europy. Miał tu na myśli opanowanie handlu owocami w Europie. Podsumowując sezon 2009 r. jabłka powszechne sytuacja tragiczna, jabłka klubowe bardzo dobra, gruszki na poziomie kosztów produkcji. Warto zobaczyć jak Peter van Arkel graficznie przedstawia sytuacje ekonomiczna sadowników w Holandii i Belgii zapraszam do fotorelacji.

Do negocjacji handlowych przygotowywał nas dr Sławomir Dybka. Pomagał nam obrać właściwe metody negocjacji, uważa że negocjujemy wszyscy. Z lepszym czy gorszym skutkiem, ale negocjujemy przez całe życie. Czasem nie jesteśmy tego świadomi.

Wymogi formalne i sankcje w gospodarstwach sadowniczych objętych systemem płatności obszarowych w latach 2009-2013 obszernie przedstawiła mgr inż. Anita Jolanta Łukawska z ŚODR o/Sandomierz.

Tradycyjnie drugiego dnia spotkań wykłady były poświęcone produkcji wina z własnej winnicy oraz nieprzetworzonych soków tłoczonych z jabłek. Dużo emocji na sali zamkowej wzbudził wykład Marcina Płochockiego - Winnica Płochockich - który praktycznie zdał relacje z pola bitwy. Walka z procedurami, kontrolami i stosami „papierków” aby móc produkować wino gronowe. Dokładna relacja była poparta praktycznymi uwagami odnośnie konkretnych problemów z dana instytucją czy też urzędem. Trafną uwagę z sali na zakończenie przedstawił Ryszard Ciźla prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej, odniósł wrażenie jakby ta cała procedura służyła nie produkcji wina w małej wytwórni przydomowej, a bomby biologicznej czy też chemicznej. Wyraził podziw i gratulacje za upór i determinacje właściciela winnicy, zwłaszcza że Winnica Płochockich przebrnęła wszystkie procedury i wprowadziła legalnie do sprzedaży swoje wina. Podobne problemy małego przetwórstwa w gospodarstwie sadowniczym na przykładzie tłoczni soków przedstawił – Krzysztof Maurer z tłoczni Maurer . Maszynę do mobilnego tłoczenia soków nie zagęszczanych, zaprezentowali Józef i Dariusz Jezierscy z firmy Dar Ogrodu. Może to być jeden z wielu perspektywicznych sposobów na zagospodarowanie nadwyżki owoców na rynku.

Z sal zamkowych przenieśliśmy się na pokazy cięcia drzew w sadzie Elżbiety Gotfryd w Ostrołęce koło Sandomierza, które poprowadził jak zwykle emocjonalnie Peter van Arkel z Holandii. Mimo ostrego mrozu sadownicy nie zawiedli i licznie uczestniczyli w pokazie holenderskiego doradcy sadowniczego. Sandomierskie spotkanie to już tradycja i nie może nas zabraknąć na kolejnym które zapewne odbędzie się, już za rok.


Robert Bokwa hanat.pl

Reklama:


KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# Melolontha 29.01.2010 08:50
Znałem takiego kowboja, który często powtarzał, że " w życiu są tylko dwie rzeczy pewne, a są to śmierć i ...podatki. Ale chyba polscy " kowboje " / i Indianie / , też o tym wiedzą ? Tylko dlaczego u nas, ciągle najpewniejszymi płatnikami są emeryci i renciści ? Natomiast wznowienie emisji " Bonanzy " w polskiej telewizji, z myślą o tych ostatnich, jest jak najbardziej, słuszne... Bo z tą " Seksmisją ", to ostatnio stanowczo przesadzali... Pozdrawiam ! P.S. No a dlaczego to znowu ja musiałem być tym pierwszym, który był pierwszym / komentatorem, ocvzywiście... /? Odśnieżacie ? Słusznie... Bo znowu sprawdziło się, że " zawieje i zamiecie "... I znowu / jak to u nas / zawiało, ale nie zamiotło... Ale to już prawie luty... A w lutym, choćby w nocy nie wiadomo co, to w dzień z dachu kapie... Trzeba ostrzyć i smarować sekatory, bo wiosna przyjdzie... To pewne ! I tym optymistycznym akcentem...
# Melolontha 29.01.2010 08:59
Dawno dawno temu, pisaem, że wśród różnych systemów cięcia, znam jeszcze cięcie " na owoc " i cięcie " na opał ". Dziś mółbym dodać jeszcze jedną metodę. Metodę na " Alleluja ". A dokładniej, " Alleluja i do przodu ! ". Przy każdej, przeszkodą nie powinien być, poranny " rozrusznik. Ile? Tyle co zawsze, tyle co " nic ". A ile to jest " nic " ? Toż w Polsce każde dziecko wie, że " nic ", to jest ... pół litra w czterech... Pozdrawiam !
# Melolontha 29.01.2010 16:30
Trochę i ja poodsnieżałem, trochę pospałem, to i przyszedł czas, aby ustosunkować się do satyrycznego / moim zdaniem / wystąpienia Pana Petera van Arkela, z Holandii, który ma / tak myślę / podobne do mojego, poczucie humoru... Goeie morgen / czyta się " chuje morchen " / Panie Arkel ! Nazwanie mnie " Chińczykiem Europy ", uważam za nieco przedwczesne, bo ja jednak, aby przeżyć, ciągle jeszcze potrzebuję wtrążolić dwie michy ryżu, dziennie, niestety... Po drugie, zgodzę się w pełni na to miano, ale dopiero wtedy, kiedy i mnie, uda się sprzedać Holendrom ich, holenderskie tulipany, tak jak oni nam, sprzedali, naszą polską cebulę... W związku z tym, mam nadzieję, że najlepsze, dopiero, przed nami ! Pozdrawiam !
# Melolontha 29.01.2010 16:44
A w związku z trudną sytuacja w sadownictwie holenderskim, zastanawiam się, czy nie mógłbym jakoś pomóc, coś doradzić... To może, przemyślelibyście tam w tej Holandii, obsadzić trochę tych depresji np. orzechami włoskimi ? To się w Polsce, sprawdziło ! Wy moglibyście dokonać tych nasadzeń gęściej, w oparciu o orzechy szczepione, które z pewnością w Waszym , łagodniejszym klimacie, zrewanżowły by się odpowiednio wysokimi plonami. A Waszą ekspansję na rynek rosyjski, będziemy obserwować... Polubią napewno... Tyle tylko, że graniczący z nimi Chińczycy nie gęsi i też swoje / ussuryjskie / gruszki, mają... To może wymyślimy coś razem ? Tylko, żeby te Wasze gruszki, po wjeżdzie do Polski, stąd wyjeżdżały ! Nara ! P.S. Jak by to było po holendersku, " nara " ?
# jerzy45 29.01.2010 17:57
Artykułu jeszcze nie czytałem, bo nie mam "pociągu" do sowa pisanego, jednakże Twoje komentarze Melolontho...i owszem... Ale dołożyłeś im...najlepsze, to z tymi orzechami...A oni głupole jabłka uprawiają :-0 hahaha... frajerzy. Niech się od dumnego i mądrego Polaka uczą, jak coś mieć nie mając niczego. jeszcze dobre jest to cięcie...dobre. ja moim powtarzam, że jak będe chciał mieć drewno na opał, to ide do lasu, a nie do sadu. Tutaj stety lub niestety trzeba będzie iść w ich ślady i "ciąć na owoc i na opał"... Jak przeczytam, to ustosunkuje się. Są może jeszcze wśród Nas tacy fanatycy holenderskich doradców, fachowców, ...którzy to uczyli polskiego sadownika jak dogonić Świat ? Uczeń przerósł mistrza ? Nie Polak zawsze schylał kark przed zachodnią wiedzą sadowniczą i nie tylko... Później okazuje się, że to co nam wciskają, to zwykła kreda i pokost...
# jerzy45 29.01.2010 17:58
Ta mieszanka kreda i pokost...to kit..
# Melolontha 29.01.2010 20:20
Ja oczywiście trochę przesadzam z tym moim podejrzliwym stosunkiem do obecności holenderskich doradców w polskim krajobrazie, bo mam pełną świadomość, że polskie sadownictwo, to jednak taki amerykańsko / Prof. Pieniążek / - holenderski i zachodnioeuropejski / Profesor Makosz /, mix. Chodzi mi tylko o to, żeby polscy , w tym zwłaszcza młodzi, sadownicy, mieli świadomość, że nie wszystko co nam proponują " tamci ", jest mądre, uczciwe, sprawdzone i przystające do naszych, warunków. Aż tyle i tylko tyle... A jeżdzić, suchać, podgladać i uczyć się, warto zawsze, a choćby od samego diabła, ale przecież nawet w kontakcie z Nim / a bestia często dobro nazywa złem i odwrotnie /, zachować szczyptę swojego rozsadku, a nawet tzw. chłopskiego rozumu. Pozdrawiam !
# jerzy45 30.01.2010 11:16
Co poniektórzy sadownicy jeszcze pamiętają pamiętną zime ubiegłego stulecia... Przypomne. Była bratnia pomoc, był lament, ale co przyszło jako pomoc, to najczęściej z zachodu...piły, sekatory, ... no i oczywiście materiał szkółkarski. Nowe odmiany ! Jonagold... ! Piękny, wyrośnięty, mocny, świetny materiał... Tylko jakie było rozczarowanie, jak przez kolejne lata skubany nie chciał owocować... Sam mam w kolekcji z tamtych czasów Jonagolda "spod lady", który "dostałem" jako super odmiane... Zawsze jabłka były zielone, odmiana rośnie jak głupia, ...jedyna pociecha, że bardzo dobrze pień przybiera w obwodzie... Ten sezon był już dla niej sezonem ostatnim. Czy już ją wytne ? Tak. Jest to raptem może ze 40 drzew... Ilu posadziło ten piękny materiał ? dziś niewielu już o tym fakcie pamięta, bo to było ze 30 lat temu. Kto się przyzna ? Tak zawsze nam pomagali Holendrzy. Pomagali najlepiej jak umieli. Te uniwersalki, które powiązane drutem i sznurkiem, skąd pochodzą ? Zostały zaimportowane wraz z jabłkami, ale opakowań już nie chcieli, bo tam zostały wycofane. Zawsze pomagali i pomagają polskiemu sadownictwu... Chcesz kupić gruszke prosze - polska 3,50, a "holenderka" w małych opakowaniach po 2,80 złotego... Gdyby nie te niskie ceny na polskie owoce, to prawdopodobnie na polskim rynku dominowałyby owoce od nich... ładne, wybarwione, zapakowane, tanie. Jest to jedyna pociecha, że przez tak niski poziom cen na polskim rynku nie wleźli nam na nasze giełdy...To jest jedyna bariera... Oni zawsze nam pomagali jak mogli...
# jerzy45 30.01.2010 19:42
Profesorze dr hab. Ryszard Hołownicki... Uważasz, że jeśli posiadam takowy opryskiwacz, wykonuje nim opryski, nie mam parcha, nie mam kłopotu ze strony sprzętu, tylko pogody, to Profesor uważa, że jestem przestarzały i nie nowoczesny...?? Jestem głupi ? bo nie mam "nowoczesnego opryskiwacza" ??? A czym ta nowoczesność się wyraża...Ceną sprzętu, a wszystkie podzespoły są takie same, tylko w innym kolorze... Podwójne wentylatory... Czy służyć on ma rozpędzaniu chmur. Jeśli moje drzewo ma raptem 2-2,5 m wysokości, na M 9 luźna malutka korona... To po co mi takie cudo... A do tego opryskiwacza potrzebny jest jeszcze tylko nowy ciągnik o dużej mocy...Mowa trawa. Czy idąc tym tropem moja małżonka powinna być wymieniona na nową, bardziej nowoczesną... Duże niebieskie oczy, brunetka , ........tutaj w tych kropkach są inne walory tej nowej przyszłościowej niewiasty. A co mam zrobić ze starą ? Fajnie się to czyta i mówiąc głośno, dużo jest w tym racji, tylko kij ma dwa końce... Sprzęt nawet kosmiczny nie zastąpi ludzkiego mózgu, a tych szarych komórek w Polsce brakuje. Albo są one upośledzone, albo zbyt wybujałe w swych "wizjonerskich" knowaniach. By to przetrawić i się z tym zgodzić należy te komórki zalać C2H5OH w stężeniu powyżej 40 %. Jest karnawał, a to najlepsza pora na takie kolorowe i wybujałe marzenia...Można się upajać takimi wizjami aż do Środy Popielcowej, gdy te marzenia prysną jak bańka mydlana... Może przy okazji...z czego to sfinansować ? Sprzedać z 15 hektarów po 15 000 i kupić ...
# arkadia 31.01.2010 08:22
Skąd ta pewność iż to Małżonka /idąc tropem rozumowania prof. Ryszarda/ nie zechciała bi Cię wymienić na nowy model...
# Melolontha 31.01.2010 09:02
arkadio ! Gdyby małżonka jerzego 45, chciała wymienić Go na lepszy model i gdyby / co nie daj Boże ! /, musiał szukać gdzieś ewentualnie nowego przytuliska, to ja / oczywiście na okres przejściowy /, prawie gotów już jestem, udostępnić mu, jeden pokój. Bo jerzego komentarze, coraz częściej zbieżne są z moimi przemyśleniami... Ale jestem też przekonany, że jerzemu eks / nie sex, tylko eks ! / ... eksmisja nie grozi, bo widzę, że ten gość, ma fantazję ! Pozdrawiam Panów obydwu ! Jak pozdrawiam ? No tak, jak jest w tej chwili u mnie, za oknem, czyli na minus 12 stopni !
# Melolontha 31.01.2010 12:42
... no i zapraszam Panów obydwu na forum, do przedyskutowania mojej propozycji, na kalendarz 2011, bo na 2010, już chyba, nie zdążymy... To może kiedy Wy będziecie się zastanawiać, to ja jeszcze wrócę na chwilę do tych naszych polsko-europejskich kontaktów sadowniczo-handlowych...
# Melolontha 31.01.2010 12:57
I tu, chciałem na samym początku zaznaczyć, ze w pełni zgadzam sie z opinią Pana Andrzeja Grabowskiego / Ferdynand Kiepski /, który powiedział był niedawno w telewizji, że każdy, kto mówiąc o ludziach uogólnia, jest durniem. I ja też staram się nigdy nie napisać, że moim zdaniem , wszyscy / tu można wpisać sobie dowolną nację a nawet rasę / , w tym Polacy, są tacy a tacy... I teraz przejdę do znanych mi przypadków. Pewien Holender, po załadowaniu dwóch tirów drzewkami, po wyjechaniu za bramę, rozpłynął się we mgle i tyle go / oraz oczekiwanej kasy /, widziano... Inny, który zamówił kilka tirów z jabłkami extra, kiedy otworzył u siebie na podwórzu drzwi, oświadczył, że to przemysł i tak też zapłacił, a pastikowe skrzynki wysłał na przemiał, choć oczywiście można było to wszystko na swój koszt, odebrać, z powrotem. Pewną rekompensatą pocieszenia dla managera, który tam pojechał w ślad za jabłkami był fakt, że wrócił używanym volkswagenem kupionym po wyjątkowo atrakcyjnej cenie, od tegoż Holendra, właśnie...
# Melolontha 31.01.2010 13:04
No i taki jeden Szwed, który potrafi zamówić kontener z drzewkami z Polski a nawet Rumunii, żeby na miejscu zaproponować 1/10 wynegocjowanej ceny, albo odebranie sobie kontenera z powrotem, na własny koszt. Nie trudno domyslić sie, jaka decyzja wtedy przeważnie, zapada... I pewnie sadownicy, mogli by też podać nam tu wiele, podobnych i niekoniecznie związanych z Fenicjanami i Wikingami Europy, przykładów... dokończenie - niżej
# Melolontha 31.01.2010 13:10
Dlatego, tak bardzo podobała mi się kiedyś rozmowa między pewnym odbiorcą a pewnym sadownikiem, który to sadownik, zapytany o warunki i terminy płatności, oswiadczył : Gotówką i najpóżniej, na pięć minut, przed odjazdem samochodu ! I ku mojemu zdumieniu, odbiorca który początkowo jakby lekko się zachwiał, wyjął portfel, odliczył pieniądze i dopiero odjechał. A pierwsze 200 m przejechał bardzo wolno. Może nie mógł jeszcze przez kilka chwil, ochłonąć ? Pozdrawiam !
# Melolontha 31.01.2010 13:19
Bycie / a jeszcze lepiej, udawanie / Durniem Europy, może mieć jednak czasem zbawienne skutki. Znam przypadek Polaka, który w niemieckiej niewoli, zawsze, gdy kazano mu rozrzucać widłami gnój, udawał że nie umie i brał się za ten gnój, swoimi, jak powiedzielibyśmy, " ręcami ". Efekt ? Polaka wysłano do pasienia krów, a za widły wziął się, sam gospodarz... Tylko ja nie wiem, czy ja to wszystko potrzebnie piszę, bo może lepiej byłoby, żeby " Oni " o nas wszystkiego, nie wiedzieli ? Pozdrawiam !
# Melolontha 31.01.2010 13:34
Na zorganizowanej niedawno w Pałacu Prezydenckim naradzie, dyskutowano nad szkodliwymi i niczym nieuzasadnionymi stereotypami na temat rolników i polskiej, wsi... Słusznie ! Bo chłopy nie gęsi a nawet języków obcych uczą sie szybciej, niżby się ktoś, spodziewał... Ja na przykład , byłem niedawno świadkiem, jak pod sklepem, dyskutowali o tej nowej, zatwierdzonej do masowej uprawy w Chinach, genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy o nazwie Huahui. I zauważyłem, że o ile początek tej nazwy / " Hua " / jeszcze nie bardzo chce przejść im przez gardło, to druga część, wychodzi im już, całkiem , nieżle ! I tym optymistycznym akcentem... Pozdrawiam !
# Melolontha 31.01.2010 19:19
Natomiast, żeby już zakończyć swoje " występy " w tym temacie, chciałem odnotować jeszcze to, co powiedziała Pani Prezydent Argentyny o wzmacniającym / chyba jej męża ? / działaniu, wieprzowiny... Co powiedziała ? No, mniej więcej to samo, co ja lansowałem tu mniej więcej rok temu, gdy pisałem, że " tylko po kiełbasie, jest siła w ... ramionach ", przy czym ja, miałem na myśli wyłącznie zdolnośc do dłuższehgo utrzymania w pionie sekatora, w trakcie cięcia, które myślę, już się, rozpoczęło... Za chwilę w dziale " Kalendarz 2011 " / forum / opublikoję kolejny wiersz i piosenkę " Wiśniowy sad ", w wersji hip-hop. Zapraszam !
# jerzy45 31.01.2010 20:24
Troche jestem podłamany wynikiem Reprezentacji w piłce ręcznej... Straciłem dużo na swej werwie do pisania. Jednak podziękować musze kolegom, za troske o moją osobe i związane z tym obawy, abym nie skończył w rynsztoku... Bez obawy. Dom mam duży i mam już upatrzone pomieszczenie. Najważniejszym elementem - musiałby być internet...i jeszcze satelita. Kontakty męsko-damskie...? Moją Królewna wie, że lepszy gość, jak ja nie trafiłby się Jej w życiu. Gdzie lepiej by miała niż u mego boku... Kobiety narzekają na mężów dziwkarzy, nierobów i pijaków. Ja się do tych nie zaliczam i Ona wie, że nie pieniądze są najważniejsze. Co z tego, że jestem z Nią dużżżooo lat...Jeszcze moge z Niej sporo wycisnąć...Lepszy model...Zawsze może trafić z deszczu spod rynny...Co do "pomocy" naszych pobratymców z unijnych krajów moge napisać jedno...Tak samo kombinują i kradną, jak inni, tylko czekają na okazje, kogoby tu skubnąć. dziwie się właśnie dlaczego tak "łaskawym" okiem potrzymy na nich i uporczywie chcemy zbudować podobne struktury jak u nich. Czy tam wymyślono proch, czy opanowali "kwadrature koła" ...? Śmie wątpić, by to co przenika do Nas jest najlepszymi rozwiązywaniami... Jeśli nie wiesz o co chodzi, to zawsze chodzi o ...forse.
# jerzy45 31.01.2010 20:43
Jeśli przyjrzymy się działaniu komisji hazardowej, to pytam się ...gdzie jest ten grzech ? Od momentu wyjaśnienia sprawy "cmentarnej" co poniektórym śledczym opadły pióra i cały misterny plan runął...Pytanie...czy nie było żadnego mądrali, ani ze strony dziennikarzy, pisowców, a głównie Kamińskiego... To jest błąd w sztuce śledczej. Dlaczego o tym wspominam. Otóż caa otoczka naszej gospodarki i nie tylko, to styk polityki i gospodarki...Przecież nie oszukujmy się... Wszystko zależy od polityki w tym lub innym stopniu. Pisze tak, gdyż mam wrażenie, że to co ponoć zrobił Chlebowski czy Drzewiecki, to znajomość z Płacącym podatki Sobiesiakiem. Pytam się czy powyższe kontakty z holenderskimi "specami" od sadów, kontakty z producentami sprzętu dla rolnictwa i sadownictwa, firmami "stawiającymi" chłodnie, przechowalnie, mroźnie...ect... nie jest podobnym grzechem, jak grzech "bohaterów" tej niby afery...Gdyby nie wybory prezydenckie tej afery by nie było. Zobacze, jak się to skończy. Celowo, o tym pisze, bo lobbing, lobbowanie...na rzecz tej firmy, takich rozwizań...itp w naszym przypadku nie jest już występkiem lecz tylko chęciom pomocy sadownikom... Wmawia się mi usilnie, że to, co do tej pory robiłem i robie dobrze jest nie nowoczesne i pachnie stęchlizną... Czy ten przykład w porównaniu z tamtym, jest inny ? Dla polityków tak, dla mnie nie !!! Branie forsy od "zachodu" by przekonywać polskich producentów do ich "toku myślenia" (sprzedać Nam sprzęt, maszyny...) jest gorszym zachowaniem.... Nie dziwiłbym się laweciarzom, którzy niejednokrotnie podstawówek nie pokończyli, ale tu i w tym wypadku ludzie na świeczniku zachowują się nie w porządku względem Nas i Państwa... Z jednej strony wpychają Nas w poważne "problemy", a z drugiej uszczuplają dochody Naszego Państwa... Kto zarabia ? Nie będe tego pisał, bo to proste.
# jerzy45 31.01.2010 20:49
Nie będe wchodził, kto od kogo, za ile, czemu tylko tyle... Gdyby ci "fachowcy" nic z tego nie mieli, to za zupełną darmoche by tu nie przyjechali. Zawsze coś z tego mają i to nie mało ! Jeśli ktoś sądzi, że robią to dla Naszego dobra, to są w błędzie... Jeśli będziesz Trzymał się zasady - życie się ma jedno i trzeba je odpowiednio wykorzystać i z niego korzystać, to już będziesz wiedział, od czego muchy zdychają...
# Melolontha 31.01.2010 23:13
Już miałem dać sobie na dziś spokój, ale pobudziłeś mnie, jerzy... Zgadzam się ! 1.Nie pamietam już kto / ktoś ze świecznika i to ze środowiska, w którym wolność, zdrada itp. rzeczy wkalkulowane są w wykonywanie zawodu / , wywołał ogromne zakłopotanie wśród przepytujących go dziennikarzy, gdy odpowiedział, że najważniejszym człowiekiem w życiu, któremu ufa, który jest jego najlepszym przyjacielem i którego kocha, jest jego ... żona ! 2. To prawda ! Afera hazardowa i te inne, które się zdarzyły / lub nie... /, to jednak tylko " opium dla ludu ". W moim przekonaniu. chodzi o coś więcej... Chodzi o Polskę, a może nawet, całą Europę... A może nawet ktoś, ma ochote na panowanie nad całym / a tacy przecież już byli ! / światem ? Dobrej nocy !
# arkadia 01.02.2010 07:09
Po odcinku "Chlebowski" przestałem oglądać serial "Afera Hazardowa" jako nudny, nic nie wnoszący i nikomu niepotrzebny./z wyjątkiem polityków opozycji/ Jest wiele "legalnych" działań, wielu VIP-ów które mają NAPRAWDĘ duży wpływ na gospodarkę. A to co pokazuje się to zamroczony Pikuś.Salam alejkum.
# Melolontha 01.02.2010 15:05
Witam wszystkich polityków i " politykierów " ! Spotkałem kiedyś człowieka, który na brak roboty, nigdy nie narzekał i mówił : Zobacz Pan... Ja te wszystkie szklarnie, które teraz wycinam palnikiem, kiedyś wszystkie, stawiałem... I on się cieszył, kiedy widział, że on już wycina, a te holenderskie / z demontażu /, ciągle napływają... Natomiast, wracając do tego spotkania w Sandomierzu i nawiązując też do wypowiedzi jerzego, którego zbulwersowały te ultra-niby-nowoczesne opryskiwacze, to chce powiedzieć, że coś podobnego obserwowałem dawno, dawno temu, kiedy mój Ojciec, tak bardzo nie mógł się rozstać z koniem i opryskiwaczem " huragan "... Ojca i konia już co prawda nie ma, ale " huragan " jeszcze jest i z tego co słyszałem, to czasem bywa jeszcze używany, choć nie wiem, czy to jest, optymistyczne... Pozdrawiam !
# Melolontha 01.02.2010 15:17
SPROSTOWANIE: W moim wczorajszym komentarzu, który oparłem na podsłuchanej pod sklepem rozmowie, dokonałem nieświadomej, dezinformacji. Bo jednak Shanyou 63 i Huahui, o których mówił / TG TVP 1 s . 394 / dyrektor Jikun Huang, to genetycznie zmodyfikowane odmiany ryżu, a nie kukurydzy. I dlatego te ch... / przepraszam, ale właśnie troszkę zakrztusiłem się poobiednią kawą /... te chłopy pod sklepem, mogły rozmawiać, o czym innym. Stąd wniosek, że podsłuch, to nie jest najlepsza metoda śledcza, a wszystkie wywiadownie świata, monitorujące Internet i zbierające dane na temat nastrojów panujących "pod sklepem", które również nieświadomie mogłem wprowadzić w błąd, przepraszam ...
# arkadia 01.02.2010 17:39
Kiedyś "wykonywano xyz% normy. Na portalu Fundacji Gaja wyczytałem że 40 000 ludzi zasadziło "w czynie społecznym" 63 000 drzew. Toż to był wysiłek!!! Ponad 1,5 drzewka na osobę. No coment.
# krzysztof44 01.02.2010 17:54
Witam.Jerzy 45 całkowicie się z Tobą zgadzam.Nie mogę zrozumieć tego,że Polska najpotężniejszy sadownik Europy nie ma swoich doradców przez tyle lat sadownictwa.Słuchamy tylko fachowców z zachodu a przecież jest to nasza kon kurencja.Wygląda to tak jakby Polski duży sadownik słuchał tego mniejszego.Zawsze warto słuchać ale trzeba to przemyśleć.Pozdrawiam.
# lajkonik 01.02.2010 19:48
Warto mieć marzenia,ale lepiej twardo stąpać po ziemi żeby w razie czego niespaść i niezrobić sobie krzywdy. W 2004 roku Polacy powiedzieli tak nieświadomi konsekwencji tej decyzji i teraz możemy popatrzeć jak inni rozdają karty do gry.
# jerzy45 01.02.2010 19:50
krzysztof44...i nie tylko. Paradoksem współczesnego polskiego sadownictwa i całej polskiej gospodarki jest to, że po upływie 65 lat od ukończenia II wojny światowej (taka data do porównania postępu technologicznego...) My tak naprawde jako Naród polski nie mamy się czym szczycić i czego pokazywać... Nie neguje osiągnięć poszczególnych, pojedynczych firm, którym się "udało"...Tylko to co udało się tym firmom, na zachodzie jest to normalka i nikogo nie zachwyca i nikogo nie podnieca np. 500 m autostrady oddanej do użytku... :-O ...zastanawiam się co wpisać, bo co to może być za produkt...? Co jest najgorsze w tym wszystkim ? Otóż to, że miejsca pracy i podatki pozostają za Odrą, a nam pozostaje złom, w którym jesteśmy europejską potęgom... (Od lat tyle ludzi to zbiera, a on ciągle jest i jeszcze jest to ich główne źródło utrzymania...) Takie wielkie złomowisko Europy... I co tu z tego wynika... Otóż ciągły lobbing, ciągłe lobbowanie na rzecz innych zagranicznych firm... Ciągłe lansowanie pewnych tez, które jako takie i tak w końcowym rozrachunku się nie mogą obronić... Dlaczego Nasi specjaliści od sadownictwa nie wspierają polskiego kapitału i polskiej przedsiębiorczości...? Dlaczego ! Dlaczego ciągły pęd w tamtym kierunku !... Dlaczego...Bo tam jest łatwa forsa, którą tak łatwo jest "wypracować" Czy dzisiaj nawet złożenie opryskiwacza z najlepszych części i kosmicznych technologi jest wielkim problemem... Nie... To wszystko można kupić nawet na Allegro... Nie wymieniam nazwisk, bo nie o to chodzi...Chodzi o szersze spojrzenie na problem, kto tak faktycznie jest "grabarzem" polskiego rolnictwa i nie tylko... Dlaczego w Polsce nie ma pracy, gdzie jest Ursus, gdzie jest Pilmet, gdzie są inne polskie firmy, które walczą o przeżycie w światowej gospodarce, a tak by takim firmom pomóc, wypromować je, spopularyzować ich produkty, stworzyć miejsca pracy, zasilić budżet podatkami...ect... Daje się im pomocną dłoń, w której jest ostry i długi nóż...nóż w plecy. Jeśli tak mają wyglądać przeróżne spotkania braci sadowniczej, gdzie robi się im pranie mózgów wyłącznie tylko po to, by zrozumieli, że przez całe swoje życie robią źle i są nie efektywni, ale "MY" wam pomożemy. Wystarczy kupić.....a problemy same znikną. Czy z Polaka i z polskiego rolnika można robić ciągle głupka i życiowego nieudacznika ? taka europejska niedorajda... Zejdźcie, lub spadnijcie z tego wiecznika !! i zastanówcie się co jest Wam bliższe...co jest ważniejsze dla Nas ! Interes obcego kapitału ?, a może interes polskiego kapitału, interes polskiego rolnika, czy własny interes... Widze, że na pewno jedno i drugie, a już na pewno nie to, co polskie...
# jerzy45 01.02.2010 19:54
To co piszesz lajkoniku jest nie prawdą... Tym właśnie aktem definitywnie przekreśliliśmy podział Europy. Tym niby wejściem do Unii przekreśliliśmy Jałte, Teheran...My od ZAWSZE byliśmy w Europie, ją tworzyliśmy i jej broniliśmy ! Mam nadzieje, że nie jesteś za blokiem wschodnim...(dziś niejeden z Nas może odśnieżałby Syberie...)
# arkadia 02.02.2010 09:43
Coś w tym jest, że bałwochwalczo patrzymy na to "z Zachodu", nie cenimy własnych rozwiązań i postępu który się rodzi u nas. Parokrotnie ukazywałem, iż wielkie wynalazki okazują się wielkimi niewypałami. Dlaczego tak się je nagłaśnia? Bo za tym idzie KASA dla tych co je promują często kłamiąc jak z nut. Amerykańska zasada w reklamie mówi; reklamuj, że twój produkt jest najlepszy jeżeli nie jest gorszy od przeciętnego! Ostatnim hitem mogą być probiotyki /preparaty poprawiające "kondycję" pszczół/ wynalezione w Japonii. W tym czasie ilość pni pszczół w Japonii szybko zbliża się do zera. /30 000 pni/. Pogratulować! Sprowadzą od nas. Inaczej do tematu; Na portalu przeczytałem i oglądnąłem platformę za 110 000. Rzekomo droga i niedopracowana. Spytałem czy są w użyciu tańsze, prostsze - nikt się nie odezwał. Czyżby prostsze rozwiązania nie miały racji bytu? Pytano na forum o urządzenie do wykaszania chwastów w rzędach drzew. Poinformowałem że mam dokumentację - nikt się nie zainteresował. Potrzebne czy niepotrzebne???
# jerzy45 02.02.2010 13:03
To jest to arkadio, o co się bije od dawna... Dlaczego popierrra się "obcych", a niszczy swoich ...dlaczego ? Bo tak jak piszesz tam jest łatwa forsa...Po cichutku, w kopercie, niekiedy pod stołem, bez faktury - bez podatku...Oficjalnie za darmo, za uścisk dłoni... Nie będe wdawał się w dywagacje, co to jest korupcja...bo ona ma wiele twarzy i nie o to chodzi akurat w tej sprawie, ale o podejście "decydentów sadowniczych" do naszych problemów... Dla mnie większym świństwem jest popieranie i namawianie do "ich" poglądów, technologi i sprzętu niż podziękowanie za włożony trud i wręczenie koperty. Nie kojarzyć tego prosze ze zwykłym łapownictwem. Inna sprawa. Do wielu rozwiązań za Odry jestem sceptycznie nastawiony np. te słynne już grupy itp. W polskiej rzeczywistości na długą mete te inwestycje nie mają szans powodzenia i raczej są skazane na plajte, bo będą nie efektywne, przeinwestowane, zbiurokratyzowane, a w końcu doprowadzi to do dramatycznych upadków całych rejonów i wielkiej liczby gospodarstw... Może się myle, może jestem naiwny, że tak myśle, ale w zderzeniu naszej gospodarki z tamtą - zawsze przegramy... Komuna chciała zniszczyć to co drobne i indywidualne - nie udało się i dlatego w tak szybkim stopniu została stworzona prawie normalnie działająca gospodarka...To nie to samo co w Rosji, ale to inna bajka. Dzisiaj niszczy się fundamenty, na których ta gospodarka została zbudowana...A została zbudowana z pieniędzy wszystkich obywateli, a nie X,Y czy Z. W ich miejsce wprowadza się obcy kapitał, który jest wyłącznie kapitałem, który ma "wyciągać" pieniądze z rynku, a nie w w niego pompować. I tu są ci lobbiści, ci co dużo mogą. Lobbiści, to legalnie działająca grupa ludzi, która jest zarejestrowana i może wpływać w ten czy inny sposób na to czy tamto. Tu nie ma sprzeczności interesu. Jednak jeśli robi to, osoba mająca szerokie koneksje i "szacunek" branży, ale działającej w końcowym efekcie na szkode państwa i tejże grupy ludzi...Gdzie są Ci ludzie, jak dzieje się krzywda i trzeba Nam pomóc...gdzie ? Gdzie...? Jeśli przy okazji przeróżnych spotkań wciska się przysłowiowy kit i "prosi" się do tego jeszcze ludzi za Odry, to uważam takie postępowanie jako delikatnie mówiąc nie stosowne, wręcz naganne...
# jerzy45 02.02.2010 13:08
Pytasz się potrzebne czy nie potrzebne... odpowiedź jest prosta, ale przewrotna...potrzebny jesteś jak masz coś kupić, później już jesteś nie potrzebny...Dlaczego taka platforma jest droższa, od prawie nowego, wypasionego Mercedesa..? Tego za jasną cholere nie jestem w stanie pojąć !!! Tam komfort, luksus, wygoda i bezpieczeństwo, a tu troche pospawanego metalu................Jeśli ktoś mi to wyjaśni, to będe mu wdzięczny do końca mych dni.
# lajkonik 02.02.2010 14:23
Wejscie do UE było czysto politycznym posunięciem ,bezradność naszych negocjatorów jest tego konsekwencją.Oddaliśmy trzydziestomilionowy rynek zbytu za frico,liczyły się tylko ciepłe posadki w Brukseli.Kto zgodził się na 22 procent wat,akcyzę na paliwa i energię i oddał w obce ręce najlepsze firmy,a wszystko poto żeby zlikwidowć konkurencyjność naszej gospodarki.Teraz jesteśmy rynkiem zbytu na towary ze starej UE których nikt inny niechce kupować. To najprostsza odpowiedź co dało nam wejście do wspólnoty,ale jak w przysłowiu "polak mądry po ...
# Solaris79 02.02.2010 16:00
Panowie sadownicy czytam Wasze opinie i spostrzeżenia i mam też i swoje uwagi. Otóż Drogi Jerzy45 z częścią Twoich wypowiedzi się zgadzam w zasadzie w zwiększością, ale wydaje mi się że trochę przesadzasz z tym krytycyzmem zachodnioeuropejskim. Jasne jesteśmy Polakami i o to co Nasze winniśmy walczyć, to wszystko racja. Tylko nie możemy też zamykać się na to co nie uniknione, czyli szeroko pojętę modernizację. Nie bez powodu tak też nazwano jeden z programów wsparcia gospodarstw wiejskich w ramach PROW 2007-2013. Zwróc uwagę, że wiele mechanizmów funkcjonowania naszych gospodarstw zaczerpnęło z "tamtych" i to z korzyścią. Podonie sytuacja wygląda w kwesti wybory np. odmiany. Czym się sugerujesz, gdy szukasz odmiany. Bo ja biore pod uwagę wszystkie okoliczności m.in. np. to czy dana odmiana ma już swoją ocenę producenta zachodnioeuropejskiego, czy pretendowała do klubowej odmiany itp. Dlatego też uważam, że w większości masz rację ale nie do końca.
# jerzy45 02.02.2010 18:00
Solaris79...Ależ ja w tych komentarzach nie jestem anty zachodni. Pewnie źle może napisałem, lub Ty złe wnioski wyciągnołeś... Otóż te komentarze, w tym wypadku dotyczą sfery kontaktów i lobbingu zachodnich producentów i naszych decydentów z branży sadowniczej, i nie tylko, ale z całego rolnictwa. Otóż nie neguje tego, że ich sprzęt jest gorszy...wręcz przeciwnie, jednak jak to się "robi" jest obrzydliwe... Pod płaszczykiem nowoczesności, kosmicznych technologi "nakłania się", wręcz wmawia, że My polscy sadownicy jesteśmy daleko w tyle i takie tam pierdoły... Moją intencjom jest by sprzęt powstawał w kraju, był wytworzony polskimi rękoma, podatki wpłynęły by do polskiego budżetu...Nie mam nic przeciwko lepszej technologi, jednak polscy decydenci mogliby promować polską myśl i polskie przedsiębiorstwa... Czy w kraju nie ma takich firm ? Otóż są. Tylko zamiast zachwalać np. holenderski opryskiwacz, wystarczy dodać, że polskie firmy też takie robią. Nic nie pisze o pieniądzach, bo nic za darmo nie ma, ale krew mnie zalewa, jak Polak zachowuje się jak zwykły najemnik...Swojemu nie pomoże, a tam ... za kilka srebrników i bez wazeliny wciśnie się .... Jest to nie w porządku. Jest to nie w porządku, jest to bardzo nie w porządku...
# jerzy45 02.02.2010 18:15
...czyli lajkoniku rozumiem, że jesteś za dawnym ustrojem, za towarzyszem I sekretarzem, za UB, ZOMO, za PRL-em, za kartkami, tęsknisz za bratnimi krajami demokracji ludowej i innymi mrzonkami tamtego systemu... Ciekawy jestem, jak Ty lajkoniku "protestujesz" w życiu codziennym przeciwko wyzwoleniu się Polski spod jarzma ZSRR i wejściu Polski do strefy wolności i demokracji... Pewnie jeździsz Polonezem, oglądasz DTV w Rubinie, masz portret Lenina, Stalina i Marksa w domowym kąciku przyjaźni polsko-radzieckiej, świętujesz 9 maja i chyba 7 października wybuch rewolucji bolszewickiej...odwracasz się plecami do np. J. Piłsudskiego... Pewnie sobie wyobrażasz, że Ci niedobrzy imperialiści narzucili nam podatki, akcyzy...itp. Gdyby nie oni, to dziś w Polsce byłby już raj na ziemi...Ja nie jestem tego pewien, czy Ty jesteś taki... Ja zgaduje, strzelam, bo innego wytłumaczenia Twych słów nie jestem w stanie zrozumieć. O co Ci chodzi ?
# lajkonik 02.02.2010 20:06
Jerzy że też Tobie wszystko kojarzy się z polityką.Pozwolę sobie zauwżyć że mamy rok 2010 i tych towarzyszy co stali się Twoją obsesją niema wkoło polskich granic. Próbuję wytłumaczyć że wejście do UE to biznes w którym każdy chciał coś ugrać czy to tak trudno zrozumieć. Deklarujesz się jako gorący zwolennik wspólnoty europejskiej to przyjmij całe dobrodziejstwo inwentarza i przestań narzekać.Za i jednocześnie przeciw to może buć tylko Lech W.Co do Twoich "komplementów" pod moim adresem to może wyhamuj trochę bo każdy ma granice cierpliwości.
# arkadia 02.02.2010 20:24
W tych komentarzach dostrzegam coś z Biblii a dokładniej przejście Żydów przez morze Czerwone. Rzekomo się rozstąpiło ale czy naprawdę nikt utonął, a że za Egiptem niektórzy tęsknili to również można wyczytać.
# jerzy45 02.02.2010 21:04
Nie wiem, co to znaczy w twoich oczach.."ugrać coś dla siebie"... Czy tak "działa" gospodarka w szerokim pojęciu wolnorynkowa ? Ja nie narzekam, to Ty narzekasz. Może nie jesteś tego świadomy, ale taki ton wyrażasz w swoich wypowiedziach. Polityka kolego, to jest ile płacisz za prąd, polityką jest to, ile płacisz za drewno czy węgiel, polityką jest to co oglądasz w telewizji...ect...Jedyne co nie podlega polityce, to jabłka. ja się wcale lajkoniku na Tobie nie odgrywam, broń Boże, ja się nawet Ciebie nie czepiam...ja z Tobą dyskutuje. Dodając swój komentarz na tym forum stajesz się osobom publiczną i nie możesz mieć pretensji, że zostajesz "skomentowany", że wytyka się błędy, że prostuje się pewne fakty. Ja osobiście Cię lubie i nie chcę byś Ty nie lubił mnie, ale jeśli mam wątpliwości co do Twego podejścia do sprawy, to mam takie prawo. Nie możesz mi tego odmówić. Może w niektórych wypadkach możesz mieć wrażenie, że się "czepiam"... Jednak starając się pisać, a przy okazji oszczędzając słownictwo i długość wypowiedzi wychodzą nieraz "dziwne" komentarze. Dlatego nie miej do mnie pretensji. W jednej z Twoich ostatnich wypowiedzi wyszło Ci, że chcesz zjeść ciastko, ale je również mieć... Nie można żyć sentymentami z przeszłości, a korzystać z życia i teraźniejszości. Nie musisz się wówczas dziwić, że pytam Ciebie o czas przeszły, którego możesz i tak nie pamiętać. Tak przypuszczam. (to jest komplement) :-)
# Solaris79 03.02.2010 21:02
Witam. Tak to prawda, że my Polacy jesteśmy w stanie poradzić sobie w najgorszych warunkach. Zawsze umiemy znaleźć rozwiązanie na wszystko: poradzimy sobie gdy mróz, grad i same przeciwności losu. Ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że przyszedł czas na NOWE, i My sobie poradzimy. Wierze w to, bo nie takie czasy moi przodkowie przeżyli. Napewno nie bedzie łatwo, ale warto. Nie sprzeczajcie się Panowie o polityke o słowo o rację, tylko pogadajmy o tym, co dla Nas najważniejsze, czyli jak przeżyć te ciężkie czasy.
# jerzy45 03.02.2010 22:52
Pięknie Solaris79 to ująłeś...To gadajmy...Rzuć pierwszy temat.
# Melolontha 04.02.2010 08:21
Problem, jak przeżyć ciężkie czasy, raz już był poruszany, ale skoro taka potrzeba istnieje, to mogę byc znów tym pierwszym, który rzuci...kamieniem. Np. nawożenie... Można z niego całkowicie zrezygnować, ale uwaga ! Znam takie powiedzenie / chyba zgodne z prawdą ? / że drzewo zagłodzić, nie jest wcale tak łatwo... Ale kiedy już się drzewo zagłodzi, to i jego ponowne odżywienie, też trwać musi potem, kilka lat... Można / w pewnych granicach ! / odpuścić sobie chwasty, pod warunkiem, że ma się deszczownię... Nie wyobrażam sobie całkowitego zaniechania ochrony, nawet w kwaterach, przeznaczonych na przemysł... Z cięciem sprawa podobna jak z ochroną, bo sad nie cięty się zagęści i też / z braku światła i z powodu chorób / stanie się ekstensywnym sadem, owocującym przemiennie, o trudności wjechania tam po ten " przemysł ", nie wspominając... Pozdrawiam !
# lajkonik 04.02.2010 17:08
Najlepiej w tym kraju to leżeć bykiem i nic nierobić.Podam przykład z własnego życia.Kupiłem materiał na słupki ogrodzeniowe sam materiał kosztował 22 złote sztuka wykonałem i zadowolony że niemarnuję czasu wybrałem się po siatkę a tam niespodzianka leżą gotowe pomalowne słupki po 20 złotych.
# jerzy45 04.02.2010 18:31
Właśnie Melolontho, to ci wspaniali doradcy zagraniczni wpuścili Nas w te gęste nasadzenia i mocne cięcie... Przecież w USA drzewa rosną w dużej rozstawie i praktycznie nie są cięte i świetnie owocują... Ci zachodni "eksperci" wykreowali taki model prowadzenia sadu, by sadownik inwestowałi miał z tego coraz mniej...Druty, słupy, kołki, robocizna, wiązanie...itp. Dlaczego. Po to by Nasze sadownictwo nie stało się zbyt konkurencyjne względem tych za Odry... Taka długofalowa polityka...Nasi fachowcy podchwycili i mamy to co mamy... Jeszcze nie tak dawno, jakieś 15 lat wstecz miałem Jonathana, Bankrofta, Landsberską w rozstawie 6x5 i plony sięgały poziomu 40-45 ton bez wysiłku. Z przemysłem to i 60 ton wychodziło... Jednak w tym wypadku rozstawa była jeszcze za gęsta... Wniosek. Naśladujemy, to, co nie zawsze jest dla nas najlepszym rozwiązaniem, małpujemy, a nie potrafimy wypromować swego modelu. W takich sadach drzewa same "wiedzą", jak mają rosnąć i same to regulują. Prosze się tylko przyjrzeć zaniedbanym, nie ciętym sadom. Prawie idealna korona...Fakt - z czasem owocowanie przeniesie się na obrzeża, ale jest na to sposób....Amerykanie mają sady takie na ich potrzeby, a My chcemy prześcignąć nauczycieli, którzy wcale nie powinni nimi być. Czy w 40 milionowym narodzie jest mniej fachowców sadowniczych, niż w malutkiej Holandii czy Belgii ?
# jerzy45 04.02.2010 18:36
Święte słowa lajkoniku... Jest sposób na to, byś w przyszłości uniknął takich wpadek... Strać ze 100-300 złotych na paliwo, zrób mnóstwo kilometrów, rozeznaj rynek i nie dasz się wpuścić w maliny... Jednak gdyby podchodzić tak do wszystkiego, to można wyłysieć.
# Solaris79 06.02.2010 13:04
Dokładnie. Nie da się uniknąć takich sytuacji. Czasami zarobimy, a czasami stracimy. Ale nie ma co przeżywać, tak to już w gospodarce wolnorynkowej. A co do tematów Jerzy45 to wydaje mi się że najbardziej, odpowiednim ten odnoszący się do kosztów produkcji, które z roku na rok rosną. Wiadomym jest, że jak nie zasiejesz to i nie zbierzesz. Ale warto chyba zastanowić się nad wymianą dośwaidczeń w celu choćby racjonalnej ochrony naszych sadów przed parchem, która to w chyba w największym stopniu pochłania wspomniane koszty produkcji. Na nawożeniu też bardzo nie ma co oszczędzać, ale znalazłem chyba tani nawóz do sadu, bo cena za tonę to 1300 zł pakowany po 500 kg. Co o tym sądzisz? na jednoliścienne chwasty znalazłem Tajfun 290 zł za 20l. Ponieważ będę sadził na wiosnę 2000 sztuk Jonaprince poszukuję też siatki ochronnej i znalazłem 80 zł. za 500 m. Z tego co się zdążyłem zorientować to środki do ochrony sa na podobnym pziomie. A u Was co słychać w tym temacie?
# jerzy45 08.02.2010 22:50
Normalka. Ceny podobne. Kwestia u kogo kupujesz. W "miejskich" sklepach golą, a w półhurcie - hurcie można nie biegać po 40-50 km. Więcej na paliwo stracisz niż zyskasz...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]   [dodaj nową wiadomość w tej kategorii]