Jesteś w: News (929) > News - Owoce w szkole (10)

Ponad połowa dzieci otrzyma owoce w szkole

Zgodnie z § 9 ust. 2 pkt 2) Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 11 sierpnia 2009 r. w sprawie realizacji przez Agencję Rynku Rolnego zadań związanych z wdrożeniem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej programu „Owoce w szkole” w roku szkolnym 2009/2010, Agencja Rynku Rolnego ogłasza informację o sposobie udostępniania owoców i warzyw w II semestrze roku szkolnego 2009/2010:

Informujemy, iż umowy z zatwierdzonymi podmiotami zawarło 5 648 szkół podstawowych i dotyczą one 571 119 dzieci z klas I-III. Liczba ta stanowi 53,03 % całkowitej liczby dzieci w grupie docelowej, która wynosi - zgodnie z informacjami MEN - 1 076 881 dzieci.



Zgodnie z § 9 ust. 1 pkt 2) ww. rozporządzenia Rady Ministrów, jeżeli liczba dzieci uczęszczających do szkół podstawowych, które zawarły umowy na bezpłatne dostawy owoców i warzyw w ramach programu wynosi co najmniej 50 %, lecz mniej niż 66% liczby określonej w pkt 1, owoce i warzywa są udostępniane dzieciom w sposób określony w cz. II załącznika do ww. rozporządzenia.

Zgodnie z powyższym, w II semestrze roku szkolnego 2009/2010 dzieci będą otrzymywały - przez okres 10 wybranych tygodni - porcje owoców i warzyw 3 razy w tygodniu (łącznie 30 porcji).



Agencja Rynku Rolnego opublikowała wykaz zatwierdzonych podmiotów na II semestr roku szkolnego 2009/2010..


Źródło: arr.gov.pl


KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# jerzy45 23.01.2010 13:13
Niestety wgryzając się w temat, wynika, że jesteśmy krajem gdzie panuje rasizm... Dlaczego jeśli tylko klasy I-III to nie w całym kraju. To żadne wytłumaczenie, że ktoś pokpił sprawe. Jeśli część dzieci jest pokrzywdzona takim stanem rzeczy, to pytam się dlaczego ? Jest to wina dzieci...? Ale pomysłodawcy takiego pomysłu zapewne "wiedzieli", że pokrzywdzone zostaną za pewne dzieci wiejskie i z małych miejscowości...a one mają blisko - przez płot...wystarczy przeskoczyć... To nie jest już segregacja na bystrych dyrektorów szkół...to jest segregacja dzieci pod względem pochodzenia... jeśli tak, to jest rasizm względem białego, małego, bezbronnego obywatela RP. Ładnie urzędasy wprowadzają je w nowe życie...Mam nadzieje, że jak dorosną nie będą pamiętliwi...
# arkadia 23.01.2010 19:14
Przyznaję, że w sposobie wprowadzania tego tematu dostrzegam "ciężką" pracę wielu urzędników ale aby to nazywać rasizmem? Chyba niewłaściwe słowo! Uważam iż sadownicy winni się włączyć w ten temat jako że to o wzrost spożycia owoców chodzi. Wdrożenie pewnych nawyków procentuje, w tym wypadku może dać korzyści dzieciom i ogrodnikom.
# tomek74 23.01.2010 20:22
To nie nowość. Na kartkach żywnościowych miałem o kilgram cukierków mniej niż moi bracia na asfalcie chowani, znaczy miastowi.
# jerzy45 23.01.2010 22:07
Świadomie i z premedytacją użyłem tego słowa. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie inwestował w takie przedsięwzięcie przy małej liczbie uczniów, a to domena małych miejscowości. Z góry jest to wiadoma polityka dyskryminacyjna, gdyż przy najprostszym wariancie wystarczyłoby dać każdemu uczniowi, to jabłko lub marchewke, bez tych głupich obwarowań. Toż to każda szkoła posiada stołówki, gdzie można te owoce umyć, przygotować i podać. Te pieniądze, które zaoszczędziłoby się na biurokratycznych przepisach przeznaczyć na dodatkowe owoce. Szlag mnie trafia, jakoby to my musielibyśmy przystosować się do standardów... A może odwrotnie...? Ostatni przykład z odżywianiem poza jelitowym pokazuje o co w tym wszystkim chodzi. I wcale nie chodzi o owoce, tylko jak nie wiadomo o co - to zawsze o to samo....o szmal. Oczywiście masz słuszną racje... czym skorupka za młodu... Jednak w tym wypadku wcale nie chodzi o faktyczne dotarcie do wszystkich...chodzi o szumną akcje dla wybranych dzieci. Paradoksem takich akcji jest to, że ta pomoc zawsze dociera nie tam gdzie jest najbardziej potrzebna. Niekiedy to jabłko byłoby faktycznie pierwszym, a może i jedynym posiłkiem. Gdyby przywiązać pojedynczego sadownika do danej szkoły i wyzbyć się niemożliwych do spełnienia warunków, to można by tą akcją objąć wszystkie dzieci z klas I-III
# jerzy45 23.01.2010 22:16
Z tego co się orientuje na ten cel jest przeznaczone 50 000 000 złotych. Gdyby sadownik dostarczał bezpośrednio do szkoły jabłka w wielkości tzw. szkolnej np. 5 sztuk na kilogram, daje to 250 000 000 sztuk jabłek przy założeniu 1 kg = 1 złoty. Docelowo podana jest liczba milion z małym kawałkiem dzieci... daje to nam 250 jabłek na ucznia na rok !!! Czyli odliczając niedziele, wolne soboty, ferie, wakacje, to jeden uczeń co dziennie zjadłby to jedno jabłko i dla belfrów może i by starczyło... Może się pomyliłem w liczeniu, ale prosze ruszyć wyobraźnie... Abstrahując już od tych przepisów mógłbym pójść dalej i powiedzieć, że gdybym miał taką możliwość, to umyłbym już te jabłka i zapakował w torebke, bo w takim wypadku np. dla 200-250-300 dzieci nie byłby to kłopot. 300 dzieci, to 300 jabłek. 5 jabłek na kilogram daje jakieś 50 kg. Pół godziny roboty...
# arkadia 24.01.2010 09:20
Z wyliczeniami się zgadzam. Na głupotę urzędników nigdy się nie zgadzałem a tu jest ewidentne potwierdzenie takiej "działalności". Pozostaje pytanie na które może lepiej znasz odpowiedź niż ja -co zrobili sadownicy aby było lepiej. Przejrzyj portal- ile było krytyki ze strony sadowników do tej sprawy!!!
# jerzy45 24.01.2010 11:35
Przepraszam Cię arkadio, ale nie rozumiem, dlaczego odbijasz piłeczke w strone sadowników ? Jeśli głupie przepisy mają obciążyć sadowników kosztami wprowadzenia takiego planu w życie, to sadownik mówi - nie ! Dlaczego. Dziś są na to pieniądze, jutro może już ich nie być, trzeba zainwestować, a to już nie jest tanie, trzeba spełnić wymogi sanitarne, ...przyczyn tego, że sadownicy nie pójdą w tym kierunku można wymieniać. Pisałem już o tym - są stołówki szkolne, które te standardy muszą spełniać, są tam zatrudnieni ludzie, którzy do końca nie pracują rzetelnie ośmiu bitych godzin (chodziło się do szkoły, to się wie), są doskonale do tego przygotowane firmy, produkujące surówki i one są technicznie i sanitarne gotowe na przejęcie tego zlecenia... Dlaczego sadownik ma tworzyć nową firme ! One już są. Pytam się po co ? Po to tylko by raptem (tak jak podałem w moim przykładzie) pozbyć się w roku raptem 50 000 ton (1 zł/kg)... określonego gatunku jabłka. Przecież prosze się zastanowić - czy jest to łakomy kąsek, by w skali kraju walczyć o te marne 50 milionów ? By coś z tego wyciągnąć, to taki podmiot musiałby obsługiwać minimum obszar województwa. Jednak by tak się stało ten zapis o owocach w szkole powinien pojawić się w preambule...
# arkadia 24.01.2010 13:37
Ja już nie sprzedaję jabłek. Na brak zbytu narzekają sadownicy a więc we WŁASNYM INTERESIE winni zabiegać o to by 100% dzieci jadło jabłka, nie tylko w klasach I-III. "Szczęściu trzeba pomagać" nie tylko w piosence , w sprzedaży owoców również.
# Melolontha 25.01.2010 00:59
tomek 74 ... A kiedy pracowałem jeszcze w zakładzie, ale już nabyłem ten kawałek pola, który w całości obsadziłem wiśniami, to pomimo że miałem 2 dzieci, zabrali mi kartki na mięso, bo byłem... rolnik. Pisałem nawet w tej sprawie do ministerstwa, to mi odpowiedzieli, że jak za kilka lat mi te wiśnie obrodzą, to sobie mięsa nakupię do woli, na wolnym rynku ... I to jest właśnie jedna z przyczyn, dla których, niektóre moje komentarze, są takie, jakby pisał je, młody anarchista. Pomysł rozdawania dzieciom owoców / i czegokolwiek w szkole / za darmo, odrzucam w całosci, bo uważam, że w owoce, kanapki, napoje, czapkę, szalik, ciepłe skarpety, rękawiczki, ołowek, zeszyt i parę jeszcze innych rzeczy, powinni dzieciom zapewnić, rodzice, tak jak i mnie, zabezpieczali. Socjalizm się nie sprawdził ! Pozdrawiam !
# Melolontha 25.01.2010 01:14
A jeżeli jest taki program, który zakłada, że jedni dostaną a inni nie, to jego efektem, może być tylko, skłócenie. Tak jak za komuny : Byli tacy, którzy dyrektorom,nie umiejącym sobie poradzic z zakładową " Solidarnością ", proponowali : " Podrzucimy Wam towarzyszu 4 kolorowe telewizory i niech dzielą w tej Waszej, 100 osobowej załodze... Albo fajki, których brakowało... Podrzucimy Wam tytoń i niech porcjują, dzielą, wydają, dyskutują, tworzą komitety itd, itp. A potem, wszyscy kupowali stęchłe papierosy, które " Oni ", blokowali miesiącami, w magazynach... Nie, nie... To nie jest tak, że ja o tym słyszałem... Ja te spleśniałe fajki, paliłem... Skłócać, skłócac, skłócać... Bo Cyryl, to się może i trochę zmienił, ale Metody, takie same ! Pozdrawiam !
# arkadia 25.01.2010 07:47
Hasło "divide et impera" /dziel i rządź/ ma swój rodowód z czasów rzymskich a tow. Lenina nawet Sybilla nie przepowiadała. Dawanie dzieciom jabłek, to jednak wsparcie dla tych dzieci /niestety 30% na to nie stać/ następne 30%??? zapewne kupi chipsy zamiast jabłek. Dlaczego Polacy nie jedzą ryżu tylko ziemniaki - bo się przyzwyczaili!!! Niech się przyzwyczajają do NASZYCH OWOCÓW CHOĆBY TO SIĘ KOJARZYŁO Z SOCJALIZMEM.
# Melolontha 25.01.2010 08:23
arkadia... Nie będę sie upierał... Niech się przyzwyczajają... Miałbym jednak postulat / ... postulaty... postulaty... " homo sovieticus " przyzwyczajony, do zgłaszania , postulatów /... To może by przy okazji, wydrukowac i rozdawać tym dzieciaczkom ulotkę, która uswiadomiłaby im, skąd się takie jabłuszko, bierze ? Bo bedzie tak, jak to już o tym pisałem kiedyś : Pytam taką jedną , z kolczykiem w nosie, ekspedientkę : Proszę Pania ... Dlaczego te jabłka są takie tanie ? Odpowiedziała mi : Bo witaminki proszę Pana, muszą być tanie ! Pomyślałem : A TY ... / CENZURA ! /... I ja Ci mam, te tanie witaminki, najlepiej za darmo, dostarczać ? I już miałem ją jeszcze o coś zapytać, ale się wstrzymałem, bo " Kiepskich " oglądam i wiem, że " to są ... drogie rzeczy ! " I jeszcze jeden cytat z tego, mojego ulubionego serialu : " Precz z komuną ! " ... Pozdrawiam, z usmiechem !
# jerzy45 25.01.2010 13:40
Historia dawna i współczesna pokazuje przy okazji takich "masowych" akcji, jak jest "rozdzielana" taka pomoc. Zawsze się to źle kończy. Dlaczego ? Bo jest to nie sprawiedliwe i w imie tych, co się nie załapali na te owoce - zostanie zlikwidowana...nie dla zasady, tylko dla sprawiedliwości społecznej. Sprawiedliwość mówi - wszystkim po równo... tylko czy po równo to sprawiedliwie...? Mam takie proste pytanie. Dlaczego, jeśli jest jakaś pomoc np. dla szkół w imie pomocy rolnikowi, za to wszystko ma płacić rolnik... ma myć, kroić, pakować, dostarczać... czy zadaniem gospodarstwa rolnego jest takie właśnie działanie czy tym procederem powinni zajmować się całkiem inni ludzie. Szuka się zawsze głupszego, który będzie jeszcze głupszy i zgodzi się na takie rozwiązania. Czy proste rozwiązania nie mogą w naszym kraju być normą. Musi decydować urzędnik ! tak było jest i będzie...Gdzie nie spojrzysz, do każdego programu rolnego potrzebni są urzędnicy... Szkoda, że nie potrafią pisać prostych i sensownych tekstów...Jeśli ma być pomoc w dostarczaniu owoców dla dzieci z klas I-III, to powinien być to prosty mechanizm... Tyle i tyle uczniów w szkołe - tyle i tyle kasy z tej puli 50 baniek. Moge umyć te jabłko, włożyć w opakowanie, pokroić marchewka, ale niech ten "pomysł" ma ręce i nogi... Przecież nikt o zdrowym poczuciu ekonomi nie będzie jechał 20 km by dostarczyć z 30 kg jabłek... Ja jako lokalny sadownik jestem w stanie coś takiego uczynić. W tym pomyśle powinno się bazować właśnie wyłącznie na lokalnym rolnictwie... !!! A ja żadnych kartek nie miałem...Ubranie i buty na ślub dostałem od nieboszczyków. Była taka pula materiałów ubraniowych i butów na tę szczególną okazje...Komuna przecież dbała o swoich obywateli od poczęcia do końca...
# arkadia 25.01.2010 15:44
Jeżeli dowiem się, że będzie spotkanie tych którzy zadecydowali aby dawać dzieciom jabłka z tymi którzy to mają realizować - stawiam flaszkę- może będzie okazja się dogadać; KTO, CO,ZA ILE, I DLACZEGO. Ciekawy jestem kto dostanie nagrodę za wdrożenie tej cennej inicjatywy. A może głos zabierze przedstawiciel ZSRP? A może to ja jestem tak upierdliwy w lansowaniu tematu bo sadownicy jakby nie byli zainteresowani? i jeszcze jedno- nie w każdym powiecie jest sad oczywiście towarowy.
# jerzy45 25.01.2010 17:03
Inicjatywa, jakby na to nie patrzeć jest słuszna i tylko brawo bić... Z moich dalszych wyliczeń wyszło, że dla tej grupy wiekowej, dla całe populacji, tych najmłodszych dzieci szkolnych przeznaczone jest 42 złote 70 groszy...rocznie... Gdyby teraz w szkole było np. 100 dzieci, razem wyszło by 4270 złotych... Byłby to budżet przeznaczony na owoce dla danej szkoły i niech ona już pertraktuje z sadownikiem nad korzystnym kontraktem. Nie zapominajmy, że nie daleko w każdym powiecie jest Agencja...przed którą szkoła się rozlicza. Czy rolnicy, to jacyś półgłówki, za których urzędnik musi podejmować decyzje i nawet wskazywać odmiane jabłka ? czy rolnik nie jest podmiotem, tylko przedmiotem ? Ciągle to powtarzam - mamy być niższą kategorią ludzi, a w ogólnym rozrachunku co i za ile podejmą za nas urzędasy. Walcze z takim podejściem do mej skromnej osoby, bym miał takie same prawa, jak Orlen, kopalnia, fabryka mczy biuro...czy moja praca wymaga prowadzenia mnie za rączke ? Wielu tak chce...ja nie. Ten program tak na poważnie nie jest dla szarych rolników, nawet dla grupy rolników... Prosze popatrzeć na ceny maszyn i urządzeń, które się oferuje... Kolega chciał kupić używaną prostą niemiecką - bardzo starą maszyne do obierania jabłek...3 sztuki na raz... zaśpiewano mu 150 000, Sprzedający kupił ją prawdopodobnie po cenie złomu... Jeśli tak ma wyglądać pomoc wyciągnięta do producenta, to ta pomocna doń zawsze rolnika trafi w postaci zaciśniętej pięści...
# Melolontha 25.01.2010 17:55
W związku z tym, że w telewizji wznowili tą " Bonanzę ", wrócę jeszcze do tych, kowbojów / cowboyów ? /. Otóż bywszy tam u nich, jeden z moich kolegów, miał problem. Problem polegał na tym, że on był winien / jeszcze z Polski /, swojemu koledze, przebywajacemu właśnie w sasiednim / kanadyjskim / kraju, 20 dolarów. I on , oczywisty jak my wszyscy wtedy, typowy " homo sovieticus ", ciężko myślał i długo sie zastanawiał, jak te 20 dolarów, do tego kanadyjskiego kraju, przesłać... Sprawa zaczęła wyglądać na beznadziejną... Wreszcie udaliśmy się w trójkę, do pewnego, znajomego bankiera, o polsko-góralskich korzeniach, żeby coś poradził. I ten, poradził. Co poradził ? ... o tym, niżej...
# Melolontha 25.01.2010 18:03
Otóż nasz bankier, kazał kupić kopertę, włożyć do niej 20 dolarów, zaadresować, przykleić znaczek / nawet pokazał, jak i z której strony należy znaczek potraktować językiem/, kopertę zakleić i na koniec, wrzucić do skrzynki pocztowej. Woleliśmy się upewnić, czy to dojdzie... Bankier przysiągł, że dojdzie. I doszło !!! Ech, ci kowboje... Tam taram taram taram, BONANZA ! Hi !
# jerzy45 25.01.2010 21:03
Powie ktoś, że głupoty pisze, ale ja chcę tylko pokazać, bezsensowne rozwiązania ludzi siedzących za biurkami. W demokracji nie ma nic lepszego, jak sąsiad-sąsiedzi i ci bliżsi i ci z dalszych rejonów np. gminy. Tu niczego się nie utajni, a i pokombinować jest trudno, bo każdy każdego zna i wie kto z kim śpi...To jest najlepszy gwarant, że dajmy na to jabłko będzie po złotówce za kilo, a nie od "zaprzyjaźnionych" firm po 3 złote. Chce również prostymi wyliczeniami pokazać, że te pieniądze które zostały by przekazane szkole dla tych z przykładu 100 dzieci, dałoby ponad 4 tony ! Prosze sobie wyobrazić teraz te 4 tony jabłka i te maluchy 6-10 letnie, których jedynym zadaniem jest ich zjedzenie. Pamiętajmy, że ten maluch nie jest w stanie zapewne zjeść jabłka wielkoowocowego...część wyrzuci. Jeśli jest akcja jedzenia jabłek przez np. moje dziecko (którego chyba nie mam...) w mojej szkole, to chciałbym, żeby to jabłko pochodziło również z mojego sadu. Powinna, to być pomoc dla społeczności lokalnych, a nie firm ogólnokrajowych... Jest coś takiego jak, patriotyzm lokalny... W imię takiego patriotyzmu serca lokalnych przedsiębiorców są bardziej szczodre i chętne do pomocy, bo pomagają dzieciom z sąsiedztwa, dzieciom z konkretnym nazwiskiem i uśmiechniętą twarzą... Pamiętajmy o tym, że łatwiej bije się cudze dzieci niż swoje. Ja osobiście jestem, za takim modelem i takimi rozwiązaniami, a nie decyzjami podejmowanymi gdzieś w Warszawie... Co komu potrzeba i co ktoś potrzebuje i co lubi najlepiej wiedzą lokalne społeczności, żyjące i znające codzienne problemy, a nie urzędasy, którzy za to biorą pieniądze i pracują osiem godzin...
# jerzy45 25.01.2010 21:08
Gdyby przyjąć takie rozwiązania, o których pisze, to podejrzewam, że tą akcją można by objąć większa liczbe dzieci niż tych najmłodszych z klas I-III. To co tak pobieżnie opisałem odnosi się też do tej drugiej części tych, którzy nie skorzystają z tej pomocy... Przypomne jeszcze kwote - około 42 złotych na łebka rocznie...
# jerzy45 25.01.2010 21:10
Jeśli w którymś momencie źle podzieliłem, pomnożyłem...itp, prosze o sprostowanie, bo człowiek nie maszyna - pomylić się może...
# arkadia 26.01.2010 08:09
Nie ważne czy wyliczyłeś precyzyjnie, nie ważne czy do formy dystrybucji jestem przekonany. Ważne, że NIKT się na ten temat nie wypowiedział. Zadziwiająca zgodność poglądów z decydentami. Tylko jest jedno pytanie; czy jest aż tak dobrze czy aż tak źle?
# jerzy45 27.01.2010 12:56
Mógłbym dalej pisać na ten temat, ale jest to monolog... Arkadio - to jest Polska. To jest nasza rzeczywistość. Nie będe pisał w tej chwili, czy te pieniądze są racjonalnie wykorzystane i w 100% przeznaczone na owoce, czy duża część jest przechwytywana na inne cele... Smutne, jeśli tak prosta sprawa jak jabłko, jest postawiona na głowie. Czy producent surówek ma obowiązek pakować próżniowo swój towar - nie , czy masarnia musi pakować swój wyrób próżniowo - nie, czy próżniowo musi być zapakowany chleb i bułki, które każdy dotyka, kicha na nie, wyciera nos, łapie brudnymi rękoma...itp czynności fizjologiczne i mechaniczno chemiczne - nie, czy posiłki w przeróżnych jadlodajniach i restauracjach, stołwkach, barach muszą być pakowane próżniowo - nie...Ale by to jabłko było dopuszczone do spożycia przez dzieci i spełniało warunki wymyślone przez urzędasów musi być tak zapakowane... Nie wiem dla kogo są wymyślane takie udogodnienia...pewnie dla ... dla kogo ? Może cdn.. będzie...
# jerzy45 27.01.2010 13:06
Może będe musiał powymieniać kilka nazwisk, ale wówczas taka dyskusja, jest już ponoć polityczna...A czym jest polityka ? To właśnie ten program - te udogodnienia...To jest tak zwana polityka rolna, która jak pamiętam (oprócz czasów walki z kułakami) miała zapalone zielone światło...Ale i wówczas gdy walczono z nimi zielone światełko się paliło, bo w tych młodzieżowych "bojówkach" dominowały dzieci małorolnych chłopów...(skrót myślowy. Dla takich wówczas paliło się to światełko, takie malutkie, ale jednak... Dziś jednak ta polityka względem Wsi nie jest ani dla tego co ma 2 ha, ani tego co ma 20 ha, ani dla tego co ma 200 ha...To dla kogo ? Jeśli ja, jako sadownik, od kilku dziesięcioleci (eech...) nie moge dostarczać jabłek do pobliskich szkół, to się pytam...co jest grane ??
# arkadia 27.01.2010 14:26
Piszesz - jerzy - że jest źle! ale chyba tylko Tobie , bo nikt Cię nie wsparł. To chyba jest dobrze?
# jerzy45 27.01.2010 18:54
Właśnie...Przecież o to chodzi. Najważniejsze, że dopłaty przelali na konto... Pożyje się troche. To właśnie jest dramat polskiej Wsi. Apatia i ...jakoś to będzie. Najważniejszym problemem będzie znowu walka z parchem...cena jabłka przemysłowego...Jakoś to będzie. Tylko już nie długo taki stan rzeczy się utrzyma. Tak jak po burzy wschodzi słońce, tak tej wiosny wielu może już nie przeżyć i nie doczekać kolejnych zbiorów. Oby ta zima dla sadowników nie zakończyła się tak samo, jak ten chwalebny program. W większości szkół w moim powiecie gdziekolwiek nie słysze takiego programu nie ma. Brak dostawców. A u mnie i u wielu jabłka czekają...A ja się zastanawiam, co dalej...Dochodze do wniosku, że ogranicze produkcje. Po co mi to. Inni żyją z 3-4 hektarów i mają czas na wszystko, a jesz jedną tylko łyżką. Po co komukolwiek jest potrzebne lokalne sadownictwo ? po co w ogóle coś produkować - przecież wszystko można zaimportować i jeszcze na tym zarobić... Jeśli nie moge sprzedawać swoim ziomalom jabłek, to po jaką cholere te wszystkie uprawy eko, IPO i inne takie bzdury... Może czas już by polska Wieś nie słuchała bajdurzenia poniektórych polityków i poparła w końcu takie warianty rozwoju rolnictwa, które rokują jakąkolwiek egzystencje...W wiecie ożywionym i nie ożywionym dominują trzy barwy zasadnicze... Czas skończyć z przeróżnymi odcieniami przeróżnych gawędziarzy, jak to dobrze będzie, jak wybierzecie nas. Z tego programu jasno i wyraźnie wynika gdzie i kto ciągnie za sznurki...
# jerzy45 27.01.2010 19:14
Mi arkadio nie jest źle. Żyje na określonym poziomie, mam swój warsztat pracy, w totolotka nie gram, jakoś sobie radze w życiu rodzinnym i zawodowym. Nie wiem ile jeszcze "pociągne latek", ale wiem jedno... jeśli polskie rolnictwo się nie zreformuje, to ono zbankrutuje. Dopiero wówczas na gruzach "po socjalistycznego" na gruzach reformy rolnej powstanie zdrowe i silne rolnictwo z mocnymi gospodarstwami. Wrócimy do tego co było - do wielkich majątków, do ziemiaństwa ...reszta nie ma szans na przeżycie. Te wszystkie nawoływania do tworzenia grup itp, to tylko dawanie namiastki "przetrwania"... Karty już zostały rozdane. Cała ta niby polityka rolna, to tylko opium dla mas, to nawet nie jest kiełbasa wyborcza, to jest zwykłe działanie na czas, leczenie bez lekarstwa, a tylko przedłużanie agonii pacjenta. To jest tak zwana uciążliwa terapia...Utrzymać "pacjenta" jak najdłużej przy życiu bez względu na koszty, bo już prawie martwy "pacjent" niejednej grupie zawodowej przynosi niezłe zyski...Oczywiście tym pacjentem jest w tym wypadku rolnik. Płaci ubezpieczenia, składki, podatki, ...kupuje energie, wode, żywność, węgiel...Same korzyści. Jednak My z tego nic nie mamy... Dla nas tworzy się bariery, stawia przeszkody nie do pokonania i spełnienia... W zimie 1978/79 obserwowałem zające, (których było mnóstwo) jak się będą zachowywały w czasie, gdzie śniegu pod płotem było bardzo dużo. Dla mnie przejście przez płot nie stanowiło problemu, raptem pół metra siatki wystawało nad śnieg. Niestety dla tych biednych wówczas zajęcy była to przeszkoda nie do pokonania... nie potrafiły przeskoczyć, gdzie dla nich było pożywienie....Podobnie jesteśmy traktowani My. Niby wszystko jest proste - na wyciągnięcie ręki, a jednak nie dostępne...nawet nie mamy szans podskoczyć.
# jerzy45 29.01.2010 15:14
Cisza... Te wyliczenia, tą symulacje przeprowadziłem, tylko i wyłącznie w odniesieniu do jabłek. W praktyce jednak są inne założenia...Jabłka mają mieć około 150 gram, czyli 7 sztuk na kilogram...Ja przyjąłem 5. I tu wcale nie chodzi wyłącznie o jabłka...marchewka - tania, papryka - b. droga... Jeśli przyjąć teraz limit złotówek, na jednego ucznia, w II semestrze, w kwocie około 24 złotych, to wcale się nie dziwie, że patrząc na liste podmiotów, które uzyskały prawo dostaw tych owoców i warzyw do szkół jest takie małe zainteresowanie... Nie wgryzam się już w poszczególne firmy, ale co poniektóre brały udział w tym programie w ubiegłym roku, w tym już nie. daje to wiele do myślenia. Dziwić się, że nie ma zainteresowania sadowników tym programów, to nie dziwota... Po co robić sobie kłopot i inwestować w coś co może skończyć się tak szybko, jak się zaczęło. Nie będe już wspominał o czasochłonności przygotowania jednej porcji, bo chcąc zarobić na tym programie powinno się zatrudnić człowieka, który stałby i pakował te owoce próżniowo... dla 100 dzieci się absolutnie w tej formie nie opłaca... dla 1000 - pewnie też nie, może dla 10 000 dzieciaków już tak... tylko teraz trzeba przeprowadzić całą "kalkulacje" od nowa i przeliczyć - czy skórka warta jest wyprawki... Patrząc na podmioty, które uczestniczą w tym programie, pojawiają się skróty, SJ, SC, SzOO, Przedsiębiorstwo, Firma, Hurtownia... Są i pojedyncze nazwiska, ale i one prawdopodobnie są uwikłane w podobną działalność, a ten program, to tylko wzbogacenie oferty, lub przyjęcie nowego zlecenia, by w pełni wykorzystać ośmiogodzinny dzień pracy... Jak by nie spojrzeć, to ten program nie jest dla sadownika, tylko dla pośrednika...Ale to nie nowość, do takich programów polska wieś jest przygotowana...
# jerzy45 29.01.2010 15:14
Cisza... Te wyliczenia, tą symulacje przeprowadziłem, tylko i wyłącznie w odniesieniu do jabłek. W praktyce jednak są inne założenia...Jabłka mają mieć około 150 gram, czyli 7 sztuk na kilogram...Ja przyjąłem 5. I tu wcale nie chodzi wyłącznie o jabłka...marchewka - tania, papryka - b. droga... Jeśli przyjąć teraz limit złotówek, na jednego ucznia, w II semestrze, w kwocie około 24 złotych, to wcale się nie dziwie, że patrząc na liste podmiotów, które uzyskały prawo dostaw tych owoców i warzyw do szkół jest takie małe zainteresowanie... Nie wgryzam się już w poszczególne firmy, ale co poniektóre brały udział w tym programie w ubiegłym roku, w tym już nie. daje to wiele do myślenia. Dziwić się, że nie ma zainteresowania sadowników tym programów, to nie dziwota... Po co robić sobie kłopot i inwestować w coś co może skończyć się tak szybko, jak się zaczęło. Nie będe już wspominał o czasochłonności przygotowania jednej porcji, bo chcąc zarobić na tym programie powinno się zatrudnić człowieka, który stałby i pakował te owoce próżniowo... dla 100 dzieci się absolutnie w tej formie nie opłaca... dla 1000 - pewnie też nie, może dla 10 000 dzieciaków już tak... tylko teraz trzeba przeprowadzić całą "kalkulacje" od nowa i przeliczyć - czy skórka warta jest wyprawki... Patrząc na podmioty, które uczestniczą w tym programie, pojawiają się skróty, SJ, SC, SzOO, Przedsiębiorstwo, Firma, Hurtownia... Są i pojedyncze nazwiska, ale i one prawdopodobnie są uwikłane w podobną działalność, a ten program, to tylko wzbogacenie oferty, lub przyjęcie nowego zlecenia, by w pełni wykorzystać ośmiogodzinny dzień pracy... Jak by nie spojrzeć, to ten program nie jest dla sadownika, tylko dla pośrednika...Ale to nie nowość, do takich programów polska wieś jest przygotowana...
# jerzy45 29.01.2010 15:14
Cisza... Te wyliczenia, tą symulacje przeprowadziłem, tylko i wyłącznie w odniesieniu do jabłek. W praktyce jednak są inne założenia...Jabłka mają mieć około 150 gram, czyli 7 sztuk na kilogram...Ja przyjąłem 5. I tu wcale nie chodzi wyłącznie o jabłka...marchewka - tania, papryka - b. droga... Jeśli przyjąć teraz limit złotówek, na jednego ucznia, w II semestrze, w kwocie około 24 złotych, to wcale się nie dziwie, że patrząc na liste podmiotów, które uzyskały prawo dostaw tych owoców i warzyw do szkół jest takie małe zainteresowanie... Nie wgryzam się już w poszczególne firmy, ale co poniektóre brały udział w tym programie w ubiegłym roku, w tym już nie. daje to wiele do myślenia. Dziwić się, że nie ma zainteresowania sadowników tym programów, to nie dziwota... Po co robić sobie kłopot i inwestować w coś co może skończyć się tak szybko, jak się zaczęło. Nie będe już wspominał o czasochłonności przygotowania jednej porcji, bo chcąc zarobić na tym programie powinno się zatrudnić człowieka, który stałby i pakował te owoce próżniowo... dla 100 dzieci się absolutnie w tej formie nie opłaca... dla 1000 - pewnie też nie, może dla 10 000 dzieciaków już tak... tylko teraz trzeba przeprowadzić całą "kalkulacje" od nowa i przeliczyć - czy skórka warta jest wyprawki... Patrząc na podmioty, które uczestniczą w tym programie, pojawiają się skróty, SJ, SC, SzOO, Przedsiębiorstwo, Firma, Hurtownia... Są i pojedyncze nazwiska, ale i one prawdopodobnie są uwikłane w podobną działalność, a ten program, to tylko wzbogacenie oferty, lub przyjęcie nowego zlecenia, by w pełni wykorzystać ośmiogodzinny dzień pracy... Jak by nie spojrzeć, to ten program nie jest dla sadownika, tylko dla pośrednika...Ale to nie nowość, do takich programów polska wieś jest przygotowana...
# jerzy45 29.01.2010 15:15
Upss... To nie tak miało być. Sklonowało się...
# arkadia 30.01.2010 07:04
Dał nam przykład Jerzy Owsiak...że jak się ma program i ZAANGAŻOWANYCH ludzi to można wiele. Jak się zdaje na urzędników i ciche biadolenie to jest jak jest. I tak "każdy sobie jabłko skrobie"... Piłsudski powiedział co myśli o takich którzy na widok polskich oddziałów zamykali okiennice...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]   [dodaj nową wiadomość w tej kategorii]