Szkolenie na temat PROW 2007-2013
W dniach 14 i 15 grudnia br. odbyło się szkolenie nt. „Możliwości wykorzystania środków w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013”.
Wzięła w nim udział grupa 40 osób - członków Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej.
Poruszono wiele istotnych kwestii dotyczących możliwości, z których mogą skorzystać rolnicy w ramach PROW 2007-1013. Dyskusja głównie dotyczyła środków finansowych przeznaczonych na modernizację gospodarstw rolnych, procesu powstawania grup producenckich, zasad ich funkcjonowania i pozyskiwaniu przez nie środków na rozwój przemysłu przetwórczego.
Kolejnym omawianym punktem był program „ Owoce w szkole”, którego współtwórcą jest Związek Sadowników RP i lokalne grupy producentów.
Ostatnim zagadnieniem, które było poruszone podczas dwudniowego szkolenia była aktualna sytuacja na rynku owoców i warzyw.
Szkolenie prowadzili: Grażyna Barszczyńska – Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Rafał Sęk z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Prezes Związku Sadowników RP – Mirosław Maliszewski.
Źródło:
polskiesadownictwo.pl
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
Szkolić się trzeba. Trzeba podnosić swoje kwalifikacje i wiedzę. Trzeba mieć świadomość przemian, jaki następują w naszym kraju i nie tylko. Tylko czytając o tych wszystkich sympozjach, spotkaniach szkoleniach...trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wszystko jest pociągane za sznurek i to jakby ciągle przez jedną i tą samą osobe. Nie będe pisał dlaczego jest lansowany tylko i wyłącznie jeden model "przyszłości" polskiego rolnika. Odniose się do tego tylko bardzo znaczącym przykładem ze świata ryb. Wędkarze bardzo dobrze wiedzą o co chodzi i zrozumieją ten przykład... Otóż ryby morskie i słodkowodne tworzą ławice. Np. sardynki, śledzie, dorsze...a ze słodkowodnych np. płotki, leszcze... I o co chodzi z tymi ławicami. Otóż bardzo łatwo w dzisiejszej erze mieć echosonde , zlokalizować ławice - zarzucić sieć, drgawice itp. i po ławicy. Robią tak i rybacy zawodowi i amatorzy kłusownicy... My mamy być tą ławicą... Po co ten cały cyrk z gospodarstwami rodzinnymi z wyznaczaniem granicy, co nim jeszcze jest, a co już nie. Takie podejście do sprawy jest w przyszłości ubezwłasnowolnieniem tychże gospodarstw i pełna nad nimi kontrola. tylko pytam się przez kogo ? Przez polski rząd, polski fiskus...? Raczej nie. To kapitał zachodni w większości finansuje Nam te przeróżne inwestycje i dbając o Nasz prawidłowy rozwój chce polską wieś skolektywizować i w konsekwencji przejąć nad nią kontrole. Za niedługi czas przyjdą na gotowe. Czy Unia inwestuje zacofane rolnictwa krajów postsocjalistycznych, by one pogrążyły ich rolnictwo ? Czy dziś opłaca im przyjeżdżać na Panterach, Tygrysach i innym sprzęcie wojskowym ? Po co wydawać forse na kosztowne zbrojenia, jak można podbić każdy kraj dojąc mu pieniądze... Potem starczy tylko postawić markety, przejąć kilka banków - nawet nie ma potrzeby się tu przeprowadzać, budować dróg, autostrad... Wystarczy tylko kij ze sznurkiem, a na końcu marchewka... pozabijają się gryząc ile się tylko da, by urwać choć kęs. Marchew jest zawieszona wysoko, ale już jest obgryziona w znacznym stopniu. Teraz tylko trzeba czasu i cierpliwości... Zainwestowany kapitał już za pewne zwraca się im znacznie w formie sprzedanych ciągników, kombajnów, samochodów, części...ect, a kończąc na odsetkach, które choć nie takie duże, ale od kwoty kilkuset tysięcy robią się wcale nie małe. Jeśli chodzi o taką forme "uświadamiania" polskiego chłopa, że tylko taka jest droga do rozwoju i nowoczesności, a co za tym idzie i w konsekwencji "nie konkurencyjność" polskiej wsi, to jesteśmy na właściwych torach. takim prostym sposobem można walczyć z silnym polskim rolnictwem... Po co amerykańcy mają ganiać terrorystów po całych Stanach, jak można ich związać w Iraku czy Afganistanie... Po co Zachód ma walczyć z konkurencją, jak można ją "załatwić" spokojnie i pozostawić między Odrą a Bugiem... A gdy podniesie ta konkurencja główke, to na wzór Rosji wystarczy zastosować jeden z wariantów ochronnych...Nie jestem takim pesymistom, jak opisałem wyżej, ale taki scenariusz jest realny i prawdopodobieństwo jest prawie 100 procentowe... Można się w tym wypadku ze mną nie zgadzać i mówić, że idę pod prąd...Wnioski jednak same pyną nie tylko z tego komentarza - to urzędnicy zaczynają mówić, co jest dla Nas dobre i nie zostawiają wyboru. Czy gospodarka wolnorynkowa, to jest taka gospodarka, jak ją widzą urzędnicy ! Jeśli polskie gospodarstwa samoistnie nie dojdą do porozumienia w sprawie wspólnej polityki tychże gospodarstw, to takie sztuczne twory stworzone tylko po to, by wykorzystać środki nie tylko unijne - skończy się katastrofą i to dużą. ( Kupie za gotówke taką "padłą", "wypasioną" grupe...)