użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych (81)

Profesora Makosza bój o przyszłość Polskiego sadownictwa     

W Lublinie 16 grudnia odbyła się IV Międzynarodowa Konferencja pod honorowym patronatem rektora Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie oraz Marszałka woj. Lubelskiego.


Tematem był „ Handel owocami w Polsce i Austrii teraz i w przyszłości” który jak najbardziej jest na czasie. Sadownicy szczelnie wypełnili salę konferencyjną Uniwersytetu gdyż tematyka spotkania bardzo istotna dla zainteresowanych sytuacją bieżącą jak i przyszłością sadownictwa.Bardzo dobre zestawienie poszczególnych prelekcji jak i dobre przygotowanie prelegentów sprawiło że całe spotkanie odbywało się bardzo dynamicznie co rzadko się już zdarza na tego typu spotkaniach.W naszym kraju stale rośnie produkcja owoców zwłaszcza w latach 2008-2009 jest większa o 85 % w stosunku do lat 1986-1988. Szczególnie duży był wzrost produkcji jabłek, z 1,3 do 3 mln ton, czyli około 130 % - poinformował profesor Makosz na wstępie. Spożycie świeżych owoców w naszym kraju spadło w ostatnich 5 latach z 37 do 30 kg na osobę, czyli z 1,3 do 1,1 mln ton. Stanowi to około 30 % produkcji krajowej owoców. Z powodu niskich cen skupu owoców przemysłowych wiśni , jabłek i truskawek w ostatnich dwóch latach nie zbierano ich z wszystkich plantacji. Z tego powodu można się spodziewać spadku produkcji tych gatunków owoców.

Profesora martwią coraz bardziej rozwierające się nożyce miedzy produkcją i spożyciem owoców. Zaznaczył że jesteśmy jedynym krajem , w którym dotąd nie było promocji spożycia świeżych owoców. Uważa że bardzo dyskusyjna jest rola supermarketów w handlu owocami. Obawia się czarnego snu sadownika tj. wszystko opanowały supermarkety. O handlu owocami w supermarketach było bardzo dużo na tym spotkaniu bo Dr. Janusz Suszyna z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej z Sandomierza jak i Piotr Zajkowski, Bio Agris z Warszawy bardzo dobrze przybliżyli wszystkie za i przeciw handlu z wielkimi sieciami . Współpraca producent – supermarket to ciężki kawałek chleba zwłaszcza dla sadownika . Potęgę supermarketów najbardziej nam uzmysłowili goście z Austrii Dr. L. Steinbauer i Dr. K. Timoschek z Grazu. W Austrii 90 % handlu owocami opanowały sieci sklepowe a tylko 10 % reszta . Jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy goście uważają, zmiany naszego trybu życia , sposobu kupowania tzn. chcemy kupować wszystko w jednym miejscu a ten kierunek rozwoju sprawia że małe sklepu upadają. Sprawia to zarazem że duzi stają się jeszcze więksi a mali znikają. To po stronie sklepów a po naszej tj. producentów np. w Niemczech zniknęło 30 % gospodarstw , 27 % Włochy , Francja a w Austrii 21 %. Doktor Timoschek zaznaczył że kto w ostatnich 5 latach wypadł z rynku już na niego nie wrócił. Uważa że rynek jabłka nie jest rynkiem sprzedającego ale rynkiem kupującego. Rentowność sadownicy powinni rozpatrywać pod kontem kilku lat a nie tylko jednego sezonu. Na pytanie sadowników z sali „czy sadownikom z Austrii udaje się uzyskać ceny wyższe od kosztów produkcji” goście odpowiedzieli owszem mieli super ceny gdy w Polsce był mróz ! a ten sezon i ubiegły poniżej kosztów produkcji .

Bardzo ciekawe zestawienie i prezentacje odnośnie cen skupu , hurtu i detalu w kontekście jesień , wiosna przygotowała mgr. Grażyna Stępka , mgr. Irena Stryjewska z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z Warszawy. Kierunki sprzedaży owoców deserowych w Polsce omówił Doktor Grzegorz Klimek z ISiK w Skierniewicach. Sadownik jedzie na giełdę jak musi , ten kierunek nie jest istotnym kanałem dystrybucji jabłek. O kondycji rynku krajowego decyduje eksport, czy to się nam podoba czy też nie, jest to być lub nie być naszych owoców. W Polsce poprzez supermarkety sprzedaje się od 20- 30% owoców, niech tak pozostanie uważa prelegent ze Skierniewic. Uważa on że sieci maja jedną zaletę są stałym odbiorcą ale stawiają ogromne wymagania , zaniżają ceny. Za przyszłość widzi własne sieci sprzedaży poprzez grupy producenckie, które teraz sprzedają tylko 8% produkcji. Podkreślił - musimy skończyć z konkurencją polską-polską, bo tak dalej się po prostu nie da !Lubelska konferencja była tak bogata w programowa że nie sposób jej streścić w kilku słowach.

Profesor Makosz zwrócił wszystkich zebranych na rynek przetwórczy na którym odbywa się ogromna koncentracja ryku co jest bardzo niebezpieczne dla nas. Uważa także że bardzo ważnym i niebezpiecznym sygnałem dla nas będzie przekroczenie 50% udziału w dystrybucji przez supermarkety. Przeciwstawić się im możemy tylko zorganizowani w grupy producenckie zwłaszcza że za 3 lata kończą się do nich dopłaty. Jeżeli nadal ktoś myśli, że w pojedynkę da rade, to nic z tego wszystkiego nie będzie. Musimy się między sobą dogadać stworzyć taką siłę która będzie w stanie przeciwstawić się niebezpieczeństwom które na grożą .

autor. Robert Bokwa hanat.pl


Reklama:

Popularne tagi:


sadownictwo   ue   zbiory   eksport   przymrozki   ceny   jabłka   maliny   owoce   jablka   zsrp   truskawka   ochrona   trsk   sady   wisnie   gruszki   sadownicy   rosja   parch  

Stacja meteo - Łobżenica

Data2012-05-23 18:00:00
Śr. temp. (C)26.64
Śr. wilgotność powietrza (%)48.17
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# sadownik58 18.12.2009 17:12
Temat na czasie, a tu cicho.
# jerzy45 18.12.2009 18:36
Zaczęło się... Jak był czas na wykreowanie odpowiedniej polityki względem sadownictwa, to każdy siedział cicho. Teraz każdy chce pomóc i ratować polskiego producenta. Gdzie byli Ci wszyscy prelegenci, jak Ja i jeszcze kilka gospodarstw w moim regionie chcieliśmy założyć grupe... Nie było ponoć przepisów. A kto miał je opracować...Ja ? Nie będe się czepiał już Profesora, ale nazwę to, całe gremium decydentów sadowniczych, jako światowcy, bo łatwiej jest ująć, to jednym słowem i nikogo nie pominąć... Otóż czy Ci światowcy jeździli na przeróżne praktyki, szkolenia, kursy, sympozja...itp. do krajów rozwijających się, czy każdy pruł na zachód, tam gdzie jest postęp. Czy świat zachodni rozwijał się równolegle do naszego ? Nie. Piękne zdjęcia, komentarze, opinie i wspomnienia, ale oprócz tego dla całego sadownictwa nic nie wynikało. Poznaliśmy Indie, Australie, Tyrol, Bawarie...Kto miał "przyjrzeć się" temu całemu światowemu cyrkowi owoców ? Poszczególny rolnik ? Nie. Chwała Instytutowi w Skierniewicach, za to, co uczynili dla polskiego sadownictwa, ale zrobili to co było zrobić najłatwiej...Posadzić, ochronić...itp. Najtrudniejszych spraw nikt nie ruszał. Nadzieja była w Lepperze...(...) Niestety, to co miało nastąpić było wiadomo od dawna i dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że Polska w 2005 wstąpiła do Unii. Nie jest zaskoczeniem, że jesteśmy w NATO. O tym w swoim ekspose 20 lat temu mówił L. Balcerowicz... Wszyscy o tym wiedzieli, tylko nikt niczego dla polskiej wsi nie przygotował... Wszyscy podróżowali, obserwowali, brali za to ciężkie pieniądze i widzieli jak funkcjonuje system sprzedaży i jak on jest zorganizowany, ale by przygotować odpowiednie akty prawne, to nikt nie ryzykował stołka. Dziś za wszelką cene i z uporem maniaka wciska się Nam ten nie najlepszy system dla polskiego producenta... O tym co tu się pisze w tym artykule, ja wspominałem już od samego początku swej obecności w tym portalu... Dziś po kilkunastu latach dowiaduje się, że światowcy tego nie widzieli i dopiero teraz mówią nam, jak to ma wyglądać. A ja mówie prostym językiem, bez upiększania i lukrowania słów. Taka forma i struktury polskiego sadownictwa, do których Nas się przekonuje i wmawia się Nam, że jest to jedyna alternatywa, to w konfrontacji z sieciami marketów jesteśmy na straconej pozycji. Jest to niestety koniec większości polskich gospodarstw. Komu tak bardzo zależy, by uwikłać wszystkich prawie producentów w grupy ? Wówczas należy uszyć każdej grupie mundurki na wzór chiński ... Komu na tym zależy ? Przecież nie nam, a marketom. Tyle lat wyrzeczeń, klepania biedy, nadziei na lepsze jutro...a tu okazuje się, że zostaliśmy sami - zostaliśmy w prostej formie - sprzedani ...Czy zawsze jest tylko jedna droga, czy w tym wypadku musimy iść pod dyktat marketów ? Przecież Wykończą Nas, "wyżują", a potem wyplują. Pytam się z czego będziemy żyli ? Z tego co da market... Jeszcze tylko ten tytuł "Profesora Makosza bój o przyszłość Polskiego sadownictwa"...Czy jest to w cudzysłowie, czy jest to ironia, czy kolejna kampania na rzecz dobrej miny do złej gry...
# murator123 18.12.2009 20:41
Jak ma wzrastać spożycie jabłek w kraju, jeśli w wielu supermarketach możemy kupić tylko jabłka trzeciego gatunku, drobne, zielone i paczkowane po trzy kilogramy. Jeśli ktoś raz kupi taki towar, to więcej po jabłka nie sięgnie.Dodam jeszcze, że są to odmiany typu:kortland, lobo, lub idared. A gdzie są nowoczesne odmiany, duże, wybarwione, soczyste. Piszę tu jako konsument.
# intercrop 18.12.2009 21:15
No właśnie. Może ktoś by się wziął za te supermarkety. Od dostawców wymagają najwyższej jakości a towar jaki widzimy na pułkach......... każdy chyba wie jaki jest.
# Melolontha 19.12.2009 01:14
Zastanawiam się często, czy Pan Profesor Makosz, nie popełnia czasem błędu, który był udziałem Gołoty i który, poopełnia, moim zdaniem, Małysz... Panie Profesorze ! Pan przecież dobrze wie, że my Pana kochamy... I my, Panie Profesorze , ciągle Pana potrzebujemy i w Pana, wierzymy... Panie Profesorze ! Do kogo pójdziemy w tej sytuacji, w której, jak jesteśmy o tym przekonani, wszyscy nas opuścili i nikt nas, nie kocha ? Życzę Panu dużo zdrowia, spokojnych i wesołych świąt i wielu jeszcze lat pracy dla nas i całego polskiego sadownictwa, które przecież jest nie tylko produkcją, ale i przygodą, dziełem sztuki, a nawet poezją i muzyką. Panie Profesorze. Ten bój, musimy wygrać !
# Sadownik3502 19.12.2009 21:05
Jak zwykle błędy w artykule. Konsumpcja jabłek w Polsce nie wynosi obecnie 30 kg., lecz 15,5 kg. Takie dane prezentowano na konferencji w Lublinie.
# YETII 20.12.2009 01:03
Tak, i ja tam byłem, miód i wino piłem... Niestety Lublin pokazał że mamy nadwyżkę produkcji jabłek, przy dobrych plonach reszty producentów na świecie. Dlatego jabłka będzie ciężej sprzedać zimą i wiosną.Lublin pokazał że sadownicy mogą konstruktywnie rozmawiać ze sobą i wyciągać wnioski z ewentualnych błędów. Brakowało mi tylko przedstawicieli przetwórców owoców. Oby tak dalej...:)
# arkadia 20.12.2009 10:22
Może cieszyć aprobata dla lubelskiej konferencji i to, że wyciągnięto wnioski. Konstruktywne wnioski to start do działania a chyba pole do czynu jest wielkie skoro przeciętny Polak zjada TYLKO 15,5kg jabłek /skąd takie precyzyjne wyliczenie?/. Na tę okoliczność przypomniał mi się przedwojenny dowcip. Z Czeskiej firmy Bata wysłano do Afryki dwóch komiwojażerów którzy mieli zebrać informacje na temat rynku zbytu na buty. Po miesiącu jeden depeszuje; nic nie sprzedamy - tu wszyscy chodzą boso!!! Depesza od drugiego; rynek nieograniczony - tu wszyscy chodzą boso!!! Jakie wnioski z Lublina?
# icus69 20.12.2009 12:24
Biorąc wszystko na zdrowy chłopski rozum to: znowu mamy w Europie dużą nadprodukcję, z ta różnicą ,że Zachód nie czeka jak w roku ubiegłym aż my towar sprzedamy lecz upycha go gdzie się da w bardzo niskiej cenie. Następuje penetracja przez państwa Starej Unii rynków poradzieckich.Rynek rosyjski ma olbrzymie klopoty z płatnościami za dostarczony towar. Obostrzenia fitosanitarne i olbrzymie opłaty za wycofanie produktu z rynku i utylizację, wykorzystywane przez Rosję dla prowadzenia polityki międzynarodowej, moga dużo namieszać. Bardzo chłonny rynek ukraiński kupuje w tym roku tylko najtańsze jabłka słabej jakości. Ogólnie robi się coraz bardziej nieciekawie. Do tego mimo wzrostu spożycia jabłek w Chinach, produkcja jabłek deserowych rośnie tam w zastraszającym tempie i jest wyższa od ubiegłorocznej. W tym roku zanotowano tam jedynie spadek produkcji jabłek przemysłowych. A co do sprzedazy poprzez sieci, to coraz wyższe ich wymagania nie przekładają sie na uzyskiwaną przez dostawców cenę. Optymizmem niestety nie powiało w moim odczuciu.
# jerzy45 20.12.2009 15:07
Chłopski rozum jest tu do niczego icusiu69. To było, ale się skończyło i nie powróci ! Jest tu na tym portalu kilku fanatyków zakładania Grup i zlecając im sprzedaż, i strząsają odpowiedzialność ze swoich barków czekają na poczynania "swoich władz". Niestety jest to błędne założenie i błędny kierunek. Po pierwsze niczego to nie zmieni, po drugie patrz - po pierwsze. Jeśli powstanie duża ilość Grup i zacznie się konkurencja między nimi, to dysponując dużą ilością towaru, będą walczyć ze sobą na śmierć i życie...Dlaczego. Bo Grupa nastawiona na rynek krajowy ma dwa wyjścia; sprzeda, albo nie sprzeda. Przy dużej presji ze strony innych konkurentów np. Grupa A za wszelką cene będzie chciała wcześniej pozbyć się towaru od grupy B i by wejść na "sieć" musi być tańsza (uproszczenie). Co robi więc Grupa B. Chce przechytrzyć A i proponuje cene niższą. Jest drugi wariant. Przechowywanie do wiosny - lepsza cena... Jednak koszty są większe, a cena wcale nie musi być większa...Lawinowo rosną koszty przechowywania i straty, oraz koszty pracownicze...ect. Przy takim modelu dystrybucji owoców jest to, normalna droga do prostego bankructwa. Grupa, która ma struktury demokratyczne 50% + 1 głos nigdy nie będzie w stanie dorównać operatywności, gdzie właścicielem jest Pani-Pan. To w ich interesie jest maksymalizacja zysku, a nie pomnażanie strat, ewentualnie oddać krwiopijcom za bezcen. I w tym wypadku i w tym drugim zawsze chodzi o to samo - o forse. To jest zawsze i wszędzie podstawowy "moter" do działania. Dlaczego to pisze. Otóż jeszcze nie tak dawno Ci, co głoszą, że taka jest kolej rzeczy, wmawiali Nam, że panaceum na kłopoty są systemy giełdowe... To W poznaniu, Warszawie........ect...takowe wybudowano i stworzono by polski rolnik miał sprzedawać swoje plony. Taki był zamiar i ten projekt zaczęto wdrażać ku uciesze rolników. Inną sprawą jest w tej chwili ich funkcjonowanie i kto tam bryluje. Przecież mówiono i podawano przykłady np. Holandii... Czy polskie rolnictwo jest gotowe do tego, by utracić swoją niezależność na rzecz podmiotów, które teoretycznie mają im pomóc ? czy konkurencja polsko-polska na rynku wewnętrznym i zewnętrznym ma szanse powodzenia ? Nie. Zawsze są mądrzejsi i cwansi, którzy to wykorzystają i pokarzą nam za naszymi plecami środkowy, wyprostowany uśmiech... Uważam, powyższy artykuł za zwykły lobbing na rzecz tych sieci handlowych, a ze strony naszych sadowniczych dysydentów zwykłe podkulenie ogona i branie przykładu z zajęcy. Tajna i bardzo skuteczna broń - nogi za pas... Dla mnie to właśnie Giełdy powinny być tym podmiotem, na którym i w którym dochodzi do transakcji. Kupujesz, sprzedajesz... Grupy, czy inne podmioty - prosze bardzo, niech się łączą i wspólnie współpracują, ale na miłość boską - tylko w takiej formie TO MY ! możemy dyktować ceny, a nie tak jak w tej chwili - dyktują Nam i powoli i skutecznie spuszczają z nas krew... Jeśli taki wariant dystrybucji zostałby wypracowany, to jest nadzieja, że z rynku zniknie jabłko przemysłowe, które w tej chwili trafia do sprzedaży marketowej i pozwoli choć w pewnym stopniu zapewnić Nam bezpieczeństwo finansowe Naszych gospodarstw. Założenie jest proste...Cena wyjściowa na dany dzień na godzine 00, to np. 1 złoty za kilogram i rośnie co godzine o 10 groszy... Sądze, że wówczas nikt nie sprzedawałby taniej, a i poza Giełdami każdy pojedynczy handlowiec podciągałby ceny do tego poziomu. Jeśli ktoś mówi, że inaczej nie można, to się pytam dlaczego ? Są prawdziwe giełdy z zapleczem, są operatorzy, są polskie normy, ...mamy własne zaplecze przechowalnicze...mamy w końcu ogromne doświadczenie...Pytam się więc - dlaczego wmawia się w około, że jest tylko jedna droga, a kto się temu nie podporządkuje - ginie. Jedynym argumentem mają być tylko pieniądze, które "daje" na początek Unia ? A co będzie jak tych pieniędzy już nie będzie ? ćzy dana grupa pozostawiona z rozbudowanym zapleczem, z produkcjom sezonową, z pracownikami i ich prawami, ...ect, ect... będzie w stanie długo "pływać" i utrzymać się na powierzchni ? Czy z Grupami, czy bez los poszczególnych gospodarstw jest mocno wątpliwy, jak i dla mnie jest wątpliwe zapewnianie, że innej drogi nie ma... Od socjalizmu też nie było odwrotu...A założenia były takie; w ZSRR w roku 1980 miał zapanować komunizm...miały zostać zniesione pieniądze, a pracowałby tylko ten, kto ma na to ochote i dla zabicia czas... reszta pławić się miała w luksusie i opływać w różne dobra... Jak skończyli ?
# arkadia 20.12.2009 16:16
Starożytni Słowianie mówili w takiej sytuacji; Jakbyś się nie odwrócił zawsze d... będzie z tyłu. Przy takiej nadprodukcji cud się nie zdarzy, mogą być drobne korekty które niewiele zaważą na ogólnym obrazie sytuacji "jabłkowiczów". Była nadprodukcja "świniny" , produkcja spadła o 20% i... sytuacja się ustabilizowała. Niestety sad to nie produkcja rolna gdzie zamiast pszenicy można posiać jęczmień, prosiąt nie wstawisz, nie karmisz, nie masz kosztów. Tu zaważyły "OWCZY PĘD" jako że "kto ma owce ten ma co chce". Tak samo myśleli sadownicy - jakoś i komuś się sprzeda. Tymczasem SPOŻYCIE jabłek spada. Czyja wina? Rządu? PSLu?. Wzrost produkcji z miliona ton do trzech to wynik niekontrolowanego rozwoju branży. Podobnie było z produkcją statków i co... wiemy co. Mam wątpliwą satysfakcję, że na jakimś forum 20 lat temu ostrzegałem o tym.
# SlawekS 20.12.2009 17:34
Zachód może i próbuje wedrzeć się na rynek wschodni, ale narazie odbijają się jak od ściany. Pewien Niemiec mający 35ha jabłoni (nawiasem mówiąc w tym roku dokupił jeszcze 15ha) próbował sprzedać Ukraińcom parę dni temu Idareda po 0.35euro. Nawet nie podjeli negocjacji, gdy zaoferował zejście z ceny. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ktoś przebije polskie stawki 0.12-0.15euro, na dodatek dochodzi transport przez tysiąc i więcej kilometrów. A na Chińczyków nie ma co psioczyć, bo po cenie koncentratu widać, że za darmo towaru nie będą oddawać. A te kilka miliardów w azji to rynek bez dna. Czymś ich trzeba wyżywić, jeszcze przyjdzie czas, że zaczną kupować żywność.
# grzegosz11 20.12.2009 18:25
Ale coś w tym musi być ze zachód pcha swoje jabłka bo polscy eksporterzy jednak sprzedali dużo mniej towaru niż rok temu w tym okresie. Rok temu w grudniu na skupach były spore kolejki z jabłkiem a teraz prawie pusto i z tego co wiem jest dużo mniej zamówień ze wschodu niż rok temu.
# darek 20.12.2009 20:26
To wszystko jest spowodowane niską ceną spadów a cena na giełdzie jest taka sama, czyli żadna jak by cena nagle poszła na 0,40 gr. to i sytuacja by się zmieniła a tak to tanie jabłko nigdzie nie idzie, bo w miesicie za 1 zł czy 1,20zł, kto by to jadł a Zachu krok po kroczku dąży do wykończenia nas a mówienie, że mamy nadprodukcje to pomojemu rozsiewnie paniki, bo osobiście słyszałem na pewnym spotkaniu jak prof., Makosz mówił 3mil.T jesteśmy wstanie sprzedać to było dwa lata temu.I co się od tego momentu zmieniło przez dwa lata już nie możemy. A co do takich spotkań przez ileś lat jedno i to samo parch,zwiększenie plonu i stado firm, które chcą wydrzyć kasę z człowieka super rzeczami a nikt nie pomuskał z szanownych organizatorów ze sadownik nie da sobie rady ze sprzedażą w naszych realiach, bo markety SA taka siłą, że państwo im nie da rady a co jeszcze chłop i mamy koło zamknięte.
# jerzy45 20.12.2009 20:39
Aby nie było nieporozumień - nie krytykuje działalności naukowej Profesora i innych "uczonych" jednak w odniesieniu do biznesowych zachowań Profesora, to odnosze wrażenie, że stanął w szerokim rozkroku i teraz co ma zrobić ?
# jerzy45 22.12.2009 16:51
Czekam...czekam...I tak wygląda dyskusja na konkretne tematy sadownicze w wykonaniu sadowników...
# Melolontha 24.12.2009 07:45
Panowie ! Przyznam się Wam, że z tej ekonomii, to ja jestem, głupi, jak " but z lewej nogi ". I dlatego, ja nigdy nie zrozumiem i nie pogodzę się z tym, że moje jabłko, rwane za ok. 6 złotych na godzinę i przewiezione ok. 20 km do kiosku, kosztuje w tym kiosku tyle samo, a jeżeli już, to conajwyżej dwa razy mniej, niż np. banan, rwany gdzieś w Kostaryce / ciekawe ile złotych na godzinę oni tam zarabiają /, transportowany przez ocean do tego Hamburga a potem z Hamburga na giełdę w Polsce i dopiero z tej giełdy, do sklepu . Rozumiem, " wolny rynek ", ichnia polityka dopłat i inne tego typu pierdoły. Ale przecież to wszystko z ich strony nazywa się dumping, a na to powinien być prokurator , albo cła. Ale , jak zaznaczyłem na wstępie, w tych sprawach, głupi jestem, choć wiem jedno: Jeśli nie doprowadzimy do tego, że jabłko będzie kosztować 2 złote, a banan, przynajmniej 10, to konsumpcja jabłek, będzie w Polsce, nadal spadać i spada. A ponieważ głupi jestem, to i ja... spadam !
# Zdzich 26.12.2009 14:51
Jeśli chodzi o banany Chrabąszczu - to kiedyś oglądałem program o uprawie bananów.Była tam informacja,że plantator dostaje za dziewiętnastokilogramowy karton bananów 0,20 - 0,23 $. To chyba o cenach dumpingowych nie ma co mówić w takiej sytuacji.
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]