| Goście | 269 |
| Zalogowani | 6 |
| Razem | 275 |
| Chat | 0 |
Jesteś w: News (1812) > Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych (81)

Tematem był „ Handel owocami w Polsce i Austrii teraz i w przyszłości” który jak najbardziej jest na czasie. Sadownicy szczelnie wypełnili salę konferencyjną Uniwersytetu gdyż tematyka spotkania bardzo istotna dla zainteresowanych sytuacją bieżącą jak i przyszłością sadownictwa.Bardzo dobre zestawienie poszczególnych prelekcji jak i dobre przygotowanie prelegentów sprawiło że całe spotkanie odbywało się bardzo dynamicznie co rzadko się już zdarza na tego typu spotkaniach.W naszym kraju stale rośnie produkcja owoców zwłaszcza w latach 2008-2009 jest większa o 85 % w stosunku do lat 1986-1988. Szczególnie duży był wzrost produkcji jabłek, z 1,3 do 3 mln ton, czyli około 130 % - poinformował profesor Makosz na wstępie. Spożycie świeżych owoców w naszym kraju spadło w ostatnich 5 latach z 37 do 30 kg na osobę, czyli z 1,3 do 1,1 mln ton. Stanowi to około 30 % produkcji krajowej owoców. Z powodu niskich cen skupu owoców przemysłowych wiśni , jabłek i truskawek w ostatnich dwóch latach nie zbierano ich z wszystkich plantacji. Z tego powodu można się spodziewać spadku produkcji tych gatunków owoców.
Profesora martwią coraz bardziej rozwierające się nożyce miedzy produkcją i spożyciem owoców. Zaznaczył że jesteśmy jedynym krajem , w którym dotąd nie było promocji spożycia świeżych owoców. Uważa że bardzo dyskusyjna jest rola supermarketów w handlu owocami. Obawia się czarnego snu sadownika tj. wszystko opanowały supermarkety. O handlu owocami w supermarketach było bardzo dużo na tym spotkaniu bo Dr. Janusz Suszyna z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej z Sandomierza jak i Piotr Zajkowski, Bio Agris z Warszawy bardzo dobrze przybliżyli wszystkie za i przeciw handlu z wielkimi sieciami . Współpraca producent – supermarket to ciężki kawałek chleba zwłaszcza dla sadownika . Potęgę supermarketów najbardziej nam uzmysłowili goście z Austrii Dr. L. Steinbauer i Dr. K. Timoschek z Grazu. W Austrii 90 % handlu owocami opanowały sieci sklepowe a tylko 10 % reszta . Jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy goście uważają, zmiany naszego trybu życia , sposobu kupowania tzn. chcemy kupować wszystko w jednym miejscu a ten kierunek rozwoju sprawia że małe sklepu upadają. Sprawia to zarazem że duzi stają się jeszcze więksi a mali znikają. To po stronie sklepów a po naszej tj. producentów np. w Niemczech zniknęło 30 % gospodarstw , 27 % Włochy , Francja a w Austrii 21 %. Doktor Timoschek zaznaczył że kto w ostatnich 5 latach wypadł z rynku już na niego nie wrócił. Uważa że rynek jabłka nie jest rynkiem sprzedającego ale rynkiem kupującego. Rentowność sadownicy powinni rozpatrywać pod kontem kilku lat a nie tylko jednego sezonu. Na pytanie sadowników z sali „czy sadownikom z Austrii udaje się uzyskać ceny wyższe od kosztów produkcji” goście odpowiedzieli owszem mieli super ceny gdy w Polsce był mróz ! a ten sezon i ubiegły poniżej kosztów produkcji .
Bardzo ciekawe zestawienie i prezentacje odnośnie cen skupu , hurtu i detalu w kontekście jesień , wiosna przygotowała mgr. Grażyna Stępka , mgr. Irena Stryjewska z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z Warszawy. Kierunki sprzedaży owoców deserowych w Polsce omówił Doktor Grzegorz Klimek z ISiK w Skierniewicach. Sadownik jedzie na giełdę jak musi , ten kierunek nie jest istotnym kanałem dystrybucji jabłek. O kondycji rynku krajowego decyduje eksport, czy to się nam podoba czy też nie, jest to być lub nie być naszych owoców. W Polsce poprzez supermarkety sprzedaje się od 20- 30% owoców, niech tak pozostanie uważa prelegent ze Skierniewic. Uważa on że sieci maja jedną zaletę są stałym odbiorcą ale stawiają ogromne wymagania , zaniżają ceny. Za przyszłość widzi własne sieci sprzedaży poprzez grupy producenckie, które teraz sprzedają tylko 8% produkcji. Podkreślił - musimy skończyć z konkurencją polską-polską, bo tak dalej się po prostu nie da !Lubelska konferencja była tak bogata w programowa że nie sposób jej streścić w kilku słowach.
Profesor Makosz zwrócił wszystkich zebranych na rynek przetwórczy na którym odbywa się ogromna koncentracja ryku co jest bardzo niebezpieczne dla nas. Uważa także że bardzo ważnym i niebezpiecznym sygnałem dla nas będzie przekroczenie 50% udziału w dystrybucji przez supermarkety. Przeciwstawić się im możemy tylko zorganizowani w grupy producenckie zwłaszcza że za 3 lata kończą się do nich dopłaty. Jeżeli nadal ktoś myśli, że w pojedynkę da rade, to nic z tego wszystkiego nie będzie. Musimy się między sobą dogadać stworzyć taką siłę która będzie w stanie przeciwstawić się niebezpieczeństwom które na grożą .
autor. Robert Bokwa hanat.pl
| Data | 2012-05-23 18:00:00 |
| Śr. temp. (C) | 26.39 |
| Śr. wilgotność powietrza (%) | 45.79 |
| Sum. opady (mm) | 0.00 |
Temat na czasie, a tu cicho.