użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > Pszczelarstwo (51)

Ratunek w polskiej pszczole     

To nie opryski, nawozy sztuczne czy zanieczyszczony cukier przyczyniają się do masowego ginięcia pszczelich rodzin, ale hodowla niewłaściwych ras tych owadów, nieprzystosowanych do naszego klimatu. Tak przynajmniej uważa część naukowców, którzy od kilku lat badają zjawisko wymierania pszczół.

W tym roku nie udało się zahamować wyginięcia pszczelich rodzin. Wielu hodowców, także tych, którym udało się odbudować przynajmniej część pasiek, znowu zostało dotkniętych tą plagą. Pszczelarze oraz znaczna część naukowców wyrażali dotąd przekonanie, że przyczynami opadania pszczół (tak w języku pszczelarzy nazywa się ich wymieranie) są przede wszystkim środki ochrony roślin. Dlatego apelowano do rolników, a zwłaszcza sadowników, aby nie przeprowadzali oprysków w ciągu dnia, gdy aktywność pszczół poszukujących nektaru jest największa, ale wczesnym rankiem lub wieczorem. I choć mało który rolnik nie stosował się do tych próśb, pszczołom niewiele to pomogło. Badano także np. zanieczyszczenie cukru w wyniku stosowania przy jego produkcji zbyt dużej ilości środków chemicznych. Za tego typu dociekaniami przemawiał fakt, że wiele pszczelich rodzin wyginęło zimą, gdy owady są dokarmiane właśnie cukrem. Teraz jednak naukowcy poszli innym tropem i podejrzewają, że pszczoły giną, bo są nieprzystosowane do naszego klimatu. Od lat w polskich pasiekach spada liczba pszczół rodzimych gatunków.



Większość pszczelarzy w poprzednich latach sprowadziła bowiem matki ras południowych, głównie włoskich. - Te pszczoły są bardzo miodne, produkują więcej miodu od naszych rodzimych gatunków i nie ma się co dziwić, że pszczelarze zaczęli sprowadzać je do swoich uli - mówi Wiktor Bujakowski, były pszczelarz, który podobnie jak wiele osób musiał zlikwidować hodowlę, gdy wyginęły mu wszystkie pszczele rodziny. Owady, które posiadał, także pochodziły z południa Europy. - Mamy ogromne koszty, a ceny miodu są niższe niż przed laty. Dlatego, aby poprawić efektywność hodowli, przestawialiśmy się na "południowe pszczoły" - dodaje Bujakowski. Z danych Polskiego Związku Pszczelarskiego wynika, że krajowe gatunki pszczół stanowią już mniej niż 1 proc. wszystkich owadów w naszych ulach. I nie byłby to problem, gdyby nie to, że owady południowe nie radzą sobie ani z naszym klimatem, ani z chorobami, które atakują w Polsce pszczoły. Oczywiście, także rodzime gatunki giną od chorób wirusowych czy grzybiczych, ale na mniejszą skalę. Są też odporniejsze na duże spadki temperatur czy opóźnienie atmosferycznej wiosny. Dlatego naukowcy postulują powrót do hodowli krajowych odmian pszczół.

Źródło: naszdziennik.pl Krzysztof Losz dodał hanat.pl


Reklama:

Popularne tagi:


eksport   przymrozki   truskawka   parch   zbiory   ceny   sadownicy   trsk   owoce   rosja   maliny   zsrp   jabłka   wisnie   sadownictwo   ochrona   ue   jablka   gruszki   sady  

Stacja meteo - Lubawa

Data2012-05-23 06:00:00
Śr. temp. (C)14.16
Śr. wilgotność powietrza (%)100.00
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# janekr 18.12.2009 15:27
ciekawe czy jest to prawda.. może jakiś hodowca skomentuje ten tekst? i jak to się ma do ochrony środowiska? przecież jeżeli wprowadzany jest obcy gatunek to jest to najgorsza rzecz jaki może spotkać nasz rodzimy ekosystem.
# waldemar11 20.12.2009 07:14
jak dotyczyło to sadowników to były mandaciki,jak okazało się,że cukrownie zawiniły,może najbrdziej te zachdnie to naukwcy stwirdzili,że zawiniła rasa.
# Melolontha 21.12.2009 01:36
stwierdzenia różnych, dyspozycyjnych naukowców, bywają czasem śmieszne, czasem tragiczne i co najgorsze - zbrodnicze. Mnie bardzo ubawiło niedawno to co, wiele wieków temu, udowodnili uczeni, zatrudnieni w jakichś klasztorach hiszpańskich, czy francuskich. Udowodnili oni mianowicie, że królik, jest ... rybą ! I dzięki temu, zakonnicy, mogli obżerać się mięsem króliczym w świątek i piątek, a nawet w Wielki Piątek !
# Melolontha 21.12.2009 01:46
... no, ale przecież , my Polacy, nie na darmo, mamy to swoje przysłowie o nauczycielach i uczonych : Uczył Marcin Marcina, a sam... O cholera... Dopiero teraz zauważyłem, że to powiedzonko, może być w portalu sadowniczym , żle przyjęte, z przyczyn, politycznych... No, ale trudno... Poszło !
# arkadia 21.12.2009 09:41
Sytuacja w pszczelarstwie staje się dramatyczna. Wiele mówi się i pisze na ten temat ale na razie nikt nie jest wstanie zdiagnozować przyczyny a tym bardziej wskazać środków zaradczych. Jest wiele teorii, często wręcz fantastycznych /telefonia komórkowa/ i tych bardziej przyziemnych; środki och. roślin, nawozy, cukier o ostatnio południowe rasy pszczół. Do tego tygla domysłów i faktów chciałbym dorzucić swoją teorie, być może kontrowersyjną ale...gdzieś istnieje prawdziwe praźródło obecnej sytuacji. Otóż uważam, że źródłem niewytłumaczalnego zachowania się pszczół są zmiany genetyczne spowodowane mutacją zaistniałą w hodowli matek. Tylko za takiego "ośrodka" zaistniała możliwość rozprzestrzeniania się szybko i w różnych kierunkach matek które przekazują kolejnym pokoleniom /w jakimś rozszczepieniu/ zmutowane geny . Jako najbardziej prawdopodobna wydaje się mutacja genu genomu odpowiedzialnego za rytm dobowy, co w konsekwencji powoduje, że pszczoły, w pewnej fazie życia zaczynają się spóźniać z powrotem do uli i w konsekwencji giną poza gniazdem. Rodzina, z czasem słabnie i ginie. cdn.
# arkadia 21.12.2009 09:56
Powszechne występowanie tego zjawiska mogłoby wskazywać iż mutacja mogła zaistnieć w większej ilości miejsc lub dochodzi do niej w dalszym ciągu jeżeli czynnikiem mutagennym są np leki /syndrom Thalidomidu w latach 70 u ludzi/ środki ochrony roślin /DDT u ptaków/ Nie wykluczałbym pyłku np; zmutowanego rzepaku /GMO/. Teorie o patogennej przyczynie uważam za mało prawdopodobne gdyż patogena trzeba przenieść, po drugie - cukier; objawy występowałyby w całej pasiece i to tylko w okresie dokarmiania pszczół. Pszczoły z uli "znikają", nie ma osypu czy zamarłego czerwiu. Zazwyczaj ginie część rodzin kiedy inne pozostają całkiem "zdrowe". Pozostaje mi czekać na krytykę!
# jerzy45 22.12.2009 17:02
Czytając - szczena mi opadła... A nikt jeszcze nie uwzględnił czynników poza ziemskich... Jest znany przypadek Trójkąta Bermudzkiego...Tam też giną żywe organizmy, a zostają tylko martwe przedmioty...Tu też jest podobnie...giną pszczoły, a pozostają ule... :-( . Albo inna teoria ...UFO...
# jerzy45 22.12.2009 17:21
Pożartowaliśmy sobie, a teraz do konkretów. Może i Twoja teoria z genami mogła by być i słuszna, ale zmutowany gen pojawiłby się pojedynczo, lokalnie, ewentualnie w procesie długofalowym tzn. kilku lat rozmnażania, by daną ceche utrwalić...i przenieść w inne rejony. Jednak w tym wypadku dochodziłoby do masowych zmian genetycznych na olbrzymim obszarze i w różnych strefach geograficznych i klimatycznych. Troche zbyt daleko idąca teoria, ale ciut prawdy może też w niej być... Ale to już tak jest, jak miesza się "nienaturalną" pule genową np. z Afryki i Ameryki, z Kaukazu i Europy...ect. Przecież w naturalnych warunkach są to przeszkody dla pszczół nie do przebycia. To co kształtowało się przez miliony lat, to człowiek zepsuł w ciągu ćwierćwiecza. Oto są skutki kombinowania na masową skale w genach, jeśli byłaby to słuszna teoria. Mam jednak wątpliwości... Moje pszczoły są poddane hodowli ekstensywnej i nigdy !! nie miałem matek mieszańcowych. Powtarzam. Nigdy. Jak mam swoją pasieke i jeszcze wcześniej - od 1972 w tej pasiece nie pojawiła się matka z zewnątrz ! Nie wiem, jak będzie dalej, ale nie zamierzam w dalszym ciągu wymieniać matek. Może jest to śmieszne dla innych i nie postępowe, ale moja pasieka jest nastawiona wyłącznie na zapylanie mojego sadu, a miód jaki uzyskuje, to już inna bajka.
# arkadia 22.12.2009 20:12
Jeżeli nie gen to co??? Nie wiem co, ale fakty są bezwzględne. Próbowałem moja hipotezę przedstawić "uczonym w piśmie" ale zawsze trafiałem na mur lub pytanie o dowody. No cóż mogę udowodnić że nie jestem osłem ale ... nie to co wymyśliłem. Piszesz, że masz pszczoły od prawie 40 lat i ... czyli pośrednio potwierdzasz, że moją bajkę. Podobne obserwacje ma wielu pszczelarzy gospodarujących w sposób "naturalny". cdn.
# arkadia 22.12.2009 20:32
Nie wiem czy znasz tragiczną historię stosowania Thalidomidu w RFN w latach 70-tych gdzie niedoskonale dopracowany lek spowodował iż urodziło się ok 400 dzieci bez rąk. Czy był to czynnik mutagenny cze kancerogenny - nie wiem . Pokolenie ludzi trwa ćwierć wieku, potomstwo - kilka osobników. U pszczół w hodowlach matek... Czynnikiem mutagennym może być nawet środek występujący w naturze - zastosowany w dobrej wierze na "coś" jako "nieszkodliwy" ujawniający się w jakimś rozszczepieniu w kolejnych pokoleniach /vide hemofilia/. A taki czynnik to np kolchicyna w zimowicie jesiennym. Ile może być związków syntetycznych? Czy leki na choroby czy pasożyty są dostatecznie pod tym względem przebadane? DDT po latach powodowało, iż ptaki drapieżne znosiły jaj o bardzo cienkich skorupkach. Cóż, choćby mi mówiono "święte słowa", że to telefonia komórkowa- powiem "moja krowa".
# jerzy45 22.12.2009 21:09
W obecnej chwili większe spustoszenia wśród polskich pasiek czyni warroza, niż inne choroby i inne czynniki . Czy potwierdzam ? Nie powiem nie, ani tak. Jednak jeśli nie godzimy się na genetycznie zmutowaną żywność, czy rośliny, to dla dobra takiego działu rolnictwa jakim jest pszczelarstwo powinno się zakazać krzyżowania odmian pszczół, które nigdy nie spotkałyby się. Przykład pszczół zabójców, jest ewidentnym dowodem. Nikt nie może zagwarantować, że teraz ich agresywność jeszcze nie wzrośnie. Specyfika amerykańskiego i kanadyjskiego pszczelarstwa może doprowadzić, do krzyżówki z rodzimą pszczołą i w jednej pszczole będą geny z Afryki, Ameryki południowej i północnej. Jest już to ich problem, Jednak z perspektywy tego doświadczenia można wnioskować, że ewolucja jest tak ciekawa przez swoją różnorodność, a nie monotematyczność. Jednak są pewne bariery, które chronią jedną pule genową od innej. Nie mam dostatecznej wiedzy z genetyki i z poziomu struktur komórkowych...bo ich nie stosowałem w życiu codziennym i po prostu pewne rzeczy pozapominałem...Nie będe się wymądrzał by nie popełnić gafy. Ale mój przykład z zapominaniem odzwierciedlać może także zachowanie pszczółek... Przecież one też w końcowej fazie życia mogą mieć skleroze (hihihi). (tak źle jeszcze ze mną nie jest haha) Wracając do tematu. Nie jestem zbyt aktywnym członkiem PZP, ale z tego co wiem w pasiekach są przeróżne linie pszczół po sprowadzane legalnie lub nie legalnie z różnych zakątków Europy. Są z pasiek polskich i włoskich. Nie wiem, czy taka "włoszka" jest w stanie tak zmienić swoje przyzwyczajenia by przeżyć polskie zimy. Weźmy przykład z W. Brytanii... Troche śniegu i totalny paraliż, a mówi się, że nasi drogowcy są zaskoczeni. Nie związany z pszczołami przykład, ale dowodzi on, że niczego nie spodziewający się "organizm" jest narażony na duże "stresy" ze strony natury. Jakie w między czasie wytworzy odruchy obronne - jeden Bóg raczy wiedzieć. Pszczoła nie jest na Świecie od wczoraj i była o wiele wcześniej, od człowieka na tym padole. Nasi przodkowie stety przystosowywali się do życia na dwóch nogach (wyjątkiem jednak jest Maciej Giertych i jemu podobni, bo oni ponoć pochodzą bezpośrednio z tej samej gliny, z której Bóg ulepił człowieka doskonałego - Adama i Ewe)a one były już "uformowane" od setek milionów lat. Nie sądze, by jakaś substancja w środowisku naturalnym mogła szkodzić pszczole, by ona się do tego nie przystosowała i nie nauczyła się tych zagrożeń omijać. Te dzieci, o których piszesz, to głośna sprawa i wiem o nich. Jednak nie orientuje się jak długo żyli lub żyją, czy mają dzieci i czy one też są uszkodzone... Nie wiem. W tej historii jest jedna prawda - przyczyną jest człowiek i tylko on zapewne za to odpowiada. Inne czynniki bym odrzucił od razu, bo to dzieje się na Naszych oczach, z dnia na dzień, z roku na rok... Kto się dziś przyzna, że w pewnym momencie koncerny chemiczne czegoś nie spaprały. Dziś przyznanie się do tego jest ruiną dla firmy, więc trwają i trują ...
# arkadia 23.12.2009 09:09
Dwa drobiazgi do komentarza; nie sądzę by jakaś substancja występująca w naturalnym środowisku SAMOISTNIE zadziałała i drugie; wydaje mi się że boczną furtką próbuje się przejść do tematu czytaj; wracajmy do natury, jest szansa że wrócimy pszczoły środowisku i gospodarce.
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]