Zbijamy ceny zawodowo!
W ostatnich kilku latach w polskim sadownictwie jest zapaść. Ceny jabłek – zarówno tych przeznaczonych do przetwórstwa jak i deserowych - są skupowane „grubo” poniżej kosztów ich produkcji. Tak było (i jest) głównie ze sprzedażą naszych rodzimych towarów do zakładów przetwórczych, gdzie płacono nam za towar dosłownie grosze.
Jednakże w ostatnim czasie naszą dramatyczną sytuację zaczęły wykorzystywać sieci super- i hipermarketów.
„Zbijamy ceny zawodowo” – tak brzmi reklama jednego z supermarketów. Faktycznie ceny są „porażająco” niskie, bo jak można inaczej nazwać to, co niedawno mogliśmy obejrzeć na jednym z folderów reklamujących w/w sieć sklepów. Otóż cena za 3 kg jabłek wynosi ..... 0,45! zł (słownie: czterdzieści pięć groszy).To nie pomyłka. Wielu z nas może szokować tak niska cena za w/w towar. Z prostej kalkulacji wynika bowiem, że za 1 kg jabłek zapłacimy jedyne 0,15 zł. Warto dodać, że koszt wyprodukowania kilograma jabłka deserowego (bo właśnie takie przeznacza się na sprzedaż do sklepów) wynosi ok. 0,80 zł, czyli prawie 6 razy więcej.
W myśl obowiązujących w Polsce przepisów (Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów) zakazane jest nadużywanie pozycji dominującej na rynku w szczególności polegającym na m.in. bezpośrednim lub pośrednim narzucaniu nieuczciwych cen – nadmiernie wygórowanych albo rażąco niskich (art. 9 ust. 2 pkt 1).
Często spotykamy się z powszechną opinią dotyczącą możliwości unikania płacenia podatku dochodowego przez podmioty zagraniczne prowadzące działalność handlową na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Wykorzystując możliwości obowiązującego systemu prawnego, transferują osiągane dochody poza granice naszego państwa. Naraża to na ogromne ryzyko wiele tysięcy małych, osiedlowych sklepików, często rodzinnych które nie mając takich zdolności i możliwości negocjacyjnych jak sieci, a także takiego udziału w rynku, ponoszą ogromne straty, nie mogąc sprzedać swoich produktów.
Drugą grupą ponoszącą straty są dostawcy do tych sieciowych sklepów, zwłaszcza- na co zwraca uwagę w swoich działaniach Minister Rolnictwa - rolnicy i przetwórcy płodów rolnych. Otóż sieci handlowe bardzo mocno wykorzystując swoją dominującą pozycję na rynku, niejako zmuszają dostawców do zawierania z góry skazanych na ekonomiczne niepowodzenie umów. Pozbawiony możliwości sprzedaży w innym miejscu, rolnik, grupa producentów, mała przetwórnia jest zmuszony takie warunki zaakceptować. Wpływa to przede wszystkim na kłopoty finansowe tych podmiotów, które ratując się przed bankructwem, zaniżają jakość dostarczanych towarów, bądź przerzucają koszty obsługi takiego kontraktu np. na rolnika.
Wydaje się, że utrzymywanie takiego stanu rzeczy nie jest korzystne dla gospodarki naszego kraju w sytuacji niewystarczających wpływów do budżetu.
Dlatego też na ostatnim posiedzeniu Sejmu poseł Mirosław Maliszewski złożył na ręce Pana Premiera Donalda Tuska pytanie w sprawie bieżącej w tej sprawie.
Poniżej prezentujemy treść pytania oraz odpowiedź:
Mirosław Maliszewski : „(….) Moje pytanie dotyczy polityki, którą prowadzą sieci super - i hipermarketów w Polsce, a która w rozumieniu naszym, moim, ale także w rozumieniu wielu posłów jest nieuczciwa, zarówno w stosunku do konkurentów – małych sklepów osiedlowych prowadzonych przez polski kapitał rodzinny, jak i w dużej części w stosunku do dostawców produktów, zwłaszcza tych, z których sprzedażą są na rynku kłopoty. Dzisiaj takimi produktami są produkty rolne. Zresztą słusznie zwracał na to uwagę pan minister rolnictwa, który chce powołać zespół monitorujący ceny w supermarketach, analizujący sytuację i tę właśnie politykę, którą prowadzą sieci super- i hipermarketów.
O ile jednak pewne działania, które prowadzą te sieci, są trudne do udowodnienia, chodzi właściwie o ich niezgodność z prawem, polegającą na wykorzystywaniu swojej nadzwyczajnej pozycji – mają one bowiem duży udział w rynku – zwłaszcza w zakresie negocjacji i zbijania cen dostaw produktów, o tyle pewne działania sieci super- i hipermarketów są dość łatwe do udowodnienia, a są one bezsprzecznie niezgodne z prawem, zwłaszcza z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów. Myślę tu o tzw. cenach dumpingowych.
W ostatnim czasie, zwłaszcza w odniesieniu do wielu produktów rolnych, mam tu na myśli mleko i mięso, a w ostatnim czasie także owoce i warzywa, dochodzi do takiej oto sytuacji, że już nie tylko obciąża się dostawców dodatkowymi kosztami, tzw. kosztami marketingowymi niezwiązanymi bezpośrednio ze sprzedażą, ale w wielu przypadkach pojawiają się oferty promocyjne dotyczące sprzedaży produktów po cenach dużo niższych niż ceny rynkowe, a w bardzo wielu przypadkach po cenach niższych niż te, po których dostawcy sprzedają te produkty do sieci super- i hipermarketów.
To nosi znamiona przestępstwa polegającego na stosowaniu cen dumpingowych.
Mam pytanie. Czy prowadzony jest przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów monitoring w tym zakresie? Ewentualnie, w przypadku stwierdzenia tego typu nieprawidłowości, jakie mogą być konsekwencje dla sieci, które stosują takie praktyki?
Jarosław Król wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów:
„(…) Pytanie pana posła dotyczy w istocie dwóch zagadnień. Pierwszym z nich jest zjawisko sprzedaży przez sieci sklepów wielkopowierzchniowych niektórych towarów po bardzo niskich cenach, które, zdaniem pana posła, są nierzadko poniżej kosztów zakupu.
Natomiast drugie z zasygnalizowanych zagadnień dotyczy wykorzystywania przez sieci sklepów wielkopowierzchniowych swojej pozycji na rynku do wymuszania na dostawcach, rolnikach i przetwórcach płodów rolnych niekorzystnych dla nich warunków umów, a w szczególności wymuszania sprzedaży towarów po cenach minimalnych.
Odnosząc się do tej pierwszej kwestii, pragnę zauważyć, że - w mojej ocenie - przedstawiony przez pana posła stan faktyczny, te problemy, o których pan poseł powiedział, należy analizować z punktu widzenia przepisów ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z art. 15 tej ustawy czynem nieuczciwej konkurencji jest m.in. utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku. Ustawa ta stanowi, że utrudnianie dostępu do rynku może przejawiać się właśnie poprzez sprzedaż towarów lub usług poniżej kosztów ich wytworzenia lub świadczenia albo ich sprzedaż poniżej kosztów zakupu w celu eliminacji innych przedsiębiorców. Przy tym tutaj istotne - co trzeba podkreślić - jest to, że zgodnie z ugruntowanym poglądem doktryny nie mają w tym kontekście znaczenia koszty przeciętne ponoszone przez konkurentów, czy tym bardziej koszty ponoszone przez przedsiębiorcę dotkniętego tym czynem. Przykładowo, jeżeli przedsiębiorca uzyska szczególnie tanie źródło zakupu surowca, to będący tego efektem niski koszt wyrobu finalnego czy sprzedaży towaru nie może stanowić podstawy do zastosowania art. 15 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Mówiąc o naruszeniu przepisów określających standardy uczciwego konkurowania, nie można pominąć analizy celu działań przedsiębiorcy. Ustawodawca uznał za nieuczciwą wyłącznie taką sprzedaż poniżej kosztów, która podejmowana jest w celu eliminacji innego przedsiębiorcy. Mając to na uwadze, chcę podkreślić, że z samego faktu wprowadzenia przez daną sieć sklepów wielkopowierzchniowych bardzo niskich cen na określone produkty nie można automatycznie wysnuwać wniosku, że mamy do czynienia ze świadomym, sprzecznym z prawem zaniżaniem ceny. Konieczne jest ustalenie, że jest to cena niższa niż cena zakupu tych towarów przez przedsiębiorcę. Tymczasem nawet z treści zapytania pana posła wynika, że niskie ceny, po jakich produkty rolne sprzedawane są w sieciach sklepów wielkopowierzchniowych, nie wynikają z tego, że produkty te sprzedawane są poniżej kosztów zakupu, tylko z tego, co może być niepokojące i ten niepokój pan poseł wyraża, że przedsiębiorcy prowadzący sklepy wielkopowierzchniowe kupują od dostawców towary po bardzo niskich cenach.
Niezależnie od tego chciałbym zauważyć, że ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji reguluje stosunki o charakterze prywatnoprawnym i wszelkie roszczenia z niej wynikające mogą być dochodzone wyłącznie na drodze sądowej. Każdy przedsiębiorca, rolnik, sadownik lub mały sklep, którego interes został zagrożony czy naruszony przez czyn nieuczciwej konkurencji, ma prawo wystąpić na drodze powództwa cywilnego do sądu powszechnego przeciwko przedsiębiorcy, który takiego czynu się dopuszcza. Właśnie ta regulacja, ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ma na celu m.in. ochronę interesów dostawców, z reguły tych mniejszych przedsiębiorców, w ich relacjach z przedsiębiorcami z dużym potencjałem ekonomicznym, jakim dysponują sieci.
Jednocześnie chciałbym odnieść się do drugiej podniesionej przez pana posła kwestii, tj. problemu narzucania przez sieci niskich cen, i w tym kontekście oceny prawnej możliwości zastosowania ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, ustawy z 16 lutego 2007 r. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że ta ustawa to akt należący do dziedziny prawa publicznego, celem którego jest ochrona interesu publicznego, nie zaś interesu poszczególnych przedsiębiorców. Tutaj moglibyśmy rozważać ewentualne zastosowanie art. 9 ust. 2 pkt 1 ustawy. Zgodnie z tym przepisem zakazane jest nadużywanie pozycji dominującej na rynku właściwym przez bezpośrednie lub pośrednie narzucanie nieuczciwych cen, w tym cen nadmiernie wygórowanych albo rażąco niskich. Tutaj ocena prawna jest jednoznaczna. Brak jest podstaw do oceny na podstawie tego przepisu relacji zachodzących między sklepami sieci wielkopowierzchniowych a rolnikami, przetwórcami płodów rolnych. Wynika to z braku podstaw do uznania, że na rynkach zaopatrzenia sieci sklepów wielkopowierzchniowych mają pozycję dominującą. (…).
Działania przyniosły efekt- bilbordy reklamujące towary opisane w art. znikły po dwóch dniach.
Źródło:
polskiesadownictwo.pl
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
Pośle Maliszewski. Ja jako zwykły i prosty sadownik moge być zaskoczony niektórymi działaniami sieci handlowych. Jednakże Pan jako polityk kreujący rzeczywistość, a zarazem pytający się o metody działania sieci handlowych - jest nie na miejscu. Mam pytanie - kto te sieci wpuścił do Polski...?? Ja ?? Ja się dziwie, że Pan Poseł się dziwi. Zanim te molochy weszły do Naszej ukochanej Ojczyzny było wiadomo jak i na jakich zasadach działają. Twierdzi Pan, że łatwo udowodnić, że ich działanie jest bezsprzecznie niezgodne z prawem i łatwo to udowodnić. Więc pytam się - po co, Pan się pyta - niech Pan działa...Cała machina Państwa stoi za Panem...Prokuratura, UOKK, Sądy, Prezydent, Prymas... Jesteś Panie Maliszewski Posłem wybranym, by działać, a nie pytać się. Od pytania to My jesteśmy - wyborcy...Mam nadzieje, że w całej cywilizowanej Europie nie udało się zakazać takich praktyk, a dzięki inicjatywie poselskiej Pana Posła, Polska może stać się wzorem do naśladowania dla innych nieudolnych Państw i Rządów...Trzymam za Pana Posła mocno kciuki. Czekam.