Żeby miodu było więcej
Ochrony pszczelarstwa na obszarze Unii Europejskiej domagają się polscy producenci miodu. Pszczelarze, którzy spotkali się w Trzcianie podczas V Podkarpackiego Święta Miodu, podsumowali miniony rok w pasiekach, który był dobry tylko pod względem wielkości produkcji miodu.
Miód - naturalny produkt spożywczy, wysokokaloryczny, konserwujący, a przy tym posiadający właściwości lecznicze, cieszy się uznaniem od wieków. Jak podkreśla prof. Sławomir Bakier z Politechniki Białostockiej, o zaletach miodu nie trzeba nikogo przekonywać. Już Sumeryjczycy przed blisko czterema tysiącami lat doceniali jego właściwości i polecali jako produkt odżywczy i remedium na różne dolegliwości. Hipokrates stosował miód jako składnik do maści, a także przy słodzeniu wywarów z ziół. Podobnie jego uczniowie opracowali kilkaset recept z miodem.
O walorach leczniczych miodu, choć nie tylko, dyskutowało kilkuset pszczelarzy, którzy uczestniczyli w Podkarpackim Święcie Miodu w Trzcianie niedaleko Rzeszowa. Podsumowując miniony rok zbiorów, określili go jako dobry, a nawet lepszy niż poprzednie. Świadczy o tym fakt, że obrodziły miody spadziowe, nie brakowało też miodów wrzosowych i nawłociowych, a przeciętna wydajność z pasieki powinna się wahać w granicach 15 kg, co przy 9 kg uzyskiwanych średnio w ubiegłym roku stanowi wyraźny postęp. Warto przypomnieć, że przed dwoma laty natura zawiodła na całej linii. Było mniej niż zazwyczaj pyłków kwiatowych i spadzi, z których powstaje słodki specjał. Stąd, żeby wyżywić pszczoły, pszczelarze musieli kupować ogromne ilości cukru, a tym samym produkcja miodu stawała się nieopłacalna. Obecnie jest dużo lepiej i pewnie, gdyby zakończyć statystykami, zabrzmiałoby to bardzo optymistycznie.
Kwestią pszczelarstwa zajęła się także sejmowa komisja rolnictwa. Posłowie, głosami PO, odrzucili dezyderat w sprawie pogarszającej się sytuacji polskiego pszczelarstwa. Projekt dokumentu przewidywał wystąpienie posłów do rządu w tej sprawie, m.in. weryfikację zasad rejestracji pestycydów w aspekcie toksyczności i uproszczenie zasad likwidacji szkód spowodowanych zatruciami pszczół środkami ochrony roślin.
aut.Mariusz Kamieniecki, MD
źródło. www.naszdziennik.pl dodał.hanat.
W tym roku widać jaki wpływ na pszczelarstwo ma polityka; po ujawnieniu podsłuchów spadła ilość rozmów przez telefony komórkowe i od razu wzrosła produkcja "z ula". To w kontekście wypowiedzi wielu "fachowców" którzy twierdzą , że owe telefony mają wpływ na"syndrom masowych padnięć". O tempora! o obyczajach nie wspomnę. Posłowie PO doszli do wniosku, że skoro jest lepiej... tzn jest dobrze i lepiej nie przeszkadzać. Widać jesteśmy na drodze do "krainy miodem płynącej". Marzy mi się by była to kraina miodem PITNYM LEGALNIE PRODUKOWANYM w pasiekach a nie fabrykach.