użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1812) > Pszczelarstwo (51)

Żeby miodu było więcej     

Ochrony pszczelarstwa na obszarze Unii Europejskiej domagają się polscy producenci miodu. Pszczelarze, którzy spotkali się w Trzcianie podczas V Podkarpackiego Święta Miodu, podsumowali miniony rok w pasiekach, który był dobry tylko pod względem wielkości produkcji miodu.

Miód - naturalny produkt spożywczy, wysokokaloryczny, konserwujący, a przy tym posiadający właściwości lecznicze, cieszy się uznaniem od wieków. Jak podkreśla prof. Sławomir Bakier z Politechniki Białostockiej, o zaletach miodu nie trzeba nikogo przekonywać. Już Sumeryjczycy przed blisko czterema tysiącami lat doceniali jego właściwości i polecali jako produkt odżywczy i remedium na różne dolegliwości. Hipokrates stosował miód jako składnik do maści, a także przy słodzeniu wywarów z ziół. Podobnie jego uczniowie opracowali kilkaset recept z miodem.


O walorach leczniczych miodu, choć nie tylko, dyskutowało kilkuset pszczelarzy, którzy uczestniczyli w Podkarpackim Święcie Miodu w Trzcianie niedaleko Rzeszowa. Podsumowując miniony rok zbiorów, określili go jako dobry, a nawet lepszy niż poprzednie. Świadczy o tym fakt, że obrodziły miody spadziowe, nie brakowało też miodów wrzosowych i nawłociowych, a przeciętna wydajność z pasieki powinna się wahać w granicach 15 kg, co przy 9 kg uzyskiwanych średnio w ubiegłym roku stanowi wyraźny postęp. Warto przypomnieć, że przed dwoma laty natura zawiodła na całej linii. Było mniej niż zazwyczaj pyłków kwiatowych i spadzi, z których powstaje słodki specjał. Stąd, żeby wyżywić pszczoły, pszczelarze musieli kupować ogromne ilości cukru, a tym samym produkcja miodu stawała się nieopłacalna. Obecnie jest dużo lepiej i pewnie, gdyby zakończyć statystykami, zabrzmiałoby to bardzo optymistycznie.
Kwestią pszczelarstwa zajęła się także sejmowa komisja rolnictwa. Posłowie, głosami PO, odrzucili dezyderat w sprawie pogarszającej się sytuacji polskiego pszczelarstwa. Projekt dokumentu przewidywał wystąpienie posłów do rządu w tej sprawie, m.in. weryfikację zasad rejestracji pestycydów w aspekcie toksyczności i uproszczenie zasad likwidacji szkód spowodowanych zatruciami pszczół środkami ochrony roślin.

 

aut.Mariusz Kamieniecki, MD

źródło. www.naszdziennik.pl                                          dodał.hanat.


Reklama:

Popularne tagi:


jabłka   jablka   ceny   sadownictwo   gruszki   sady   eksport   sadownicy   zsrp   maliny   ue   truskawka   rosja   ochrona   parch   przymrozki   wisnie   trsk   zbiory   owoce  

Stacja meteo - Tworki

Data2012-05-23 18:00:00
Śr. temp. (C)26.32
Śr. wilgotność powietrza (%)44.42
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# arkadia 18.10.2009 08:44
W tym roku widać jaki wpływ na pszczelarstwo ma polityka; po ujawnieniu podsłuchów spadła ilość rozmów przez telefony komórkowe i od razu wzrosła produkcja "z ula". To w kontekście wypowiedzi wielu "fachowców" którzy twierdzą , że owe telefony mają wpływ na"syndrom masowych padnięć". O tempora! o obyczajach nie wspomnę. Posłowie PO doszli do wniosku, że skoro jest lepiej... tzn jest dobrze i lepiej nie przeszkadzać. Widać jesteśmy na drodze do "krainy miodem płynącej". Marzy mi się by była to kraina miodem PITNYM LEGALNIE PRODUKOWANYM w pasiekach a nie fabrykach.
# jerzy45 18.10.2009 14:00
Co ma polityka do pszczoły... Według niektórych ma... I to jest smutne ... Upolitycznianie tego tematu, to jakieś nieporozumienie i totalna bzdura... Nie są prawdopodobnie producentem i nie zależy Im na tym, by sadownik, czy rolnik, ogrodnik mógł w ogóle czymś swoje plony i dochody bronić przed chorobami i szkodnikami...Chcieliby prawdopodobnie ograniczyć całkowicie te środki, które mogą "truć" pszczoły. Wówczas pozostanie tylko woda święcona, która w nadmiarze też jest szkodliwa. Mieszanie PO do tego, czym mamy chronić swoje sady jest zwykłym świństwem i nieznajomości tematu. Tak na zakończenie...W latach 50, 60, 70, 80, i 90 pryskało się różnym świństwem i były to środki, co by teściową powaliły w mgnieniu oka...i pszczoły były wszędzie, prawie w każdej zagrodzie...Dziś we wsi pszczoły mam tylko ja. Moje pszczoły obsługują obszar kilkuset hektarów, ale takiego trucia przy w miare bezpiecznych środkach dla pszczół - nie było dawno. Rolnicy, niestety są coraz głupsi i w dupie mają pszczoły, jeśli ich sami nie posiadają. Opryski w dzień, na kwitnące rośliny i chwasty, to norma i chleb powszedni pszczelarza... Pisanie bzdur i mieszanie do tego jeszcze polityki jest hiciorem ostatnich lat...Głupota ludzka niestety nie zna granic...
# arkadia 18.10.2009 16:39
Po analizie dwóch artykułów zamieszczonych na portalu a jednocześnie mając "przecieki" ze "źródła" uważam, że media informują wybiórczo, tendencyjnie zależnie kto komu kadzi, kto za czym lobbuje albo jak komu dołożyć. Zgadzam się z j45, że ŚOR nie są główną przyczyną kłopotów pszczelarzy. Za główne uważam warrozę /która ok. roku 87 była już na terenie całego kraju/, a tym samym "wykończyła" wiele pasiek u pszczelarzy amatorów,spadek cen miodów /import/ brak nawyku spożywania miodu przez Polaków./ podobnie jak owoców/ brak możliwości robienia miodów pitnych z przeznaczeniem na sprzedaż /podobnie jak win/. Co do wpływu GMO- być może - może mieć wpływ ale jeszcze nie w Polsce, /pszczoły kukurydzy nie zapylają / Co do powołania zespołu badania "syndromu ginięcia pszczół" - w kraju jest 14 pracowni, katedr, instytutów zajmujących się pszczołami - powoływać 15??? Ma koordynować tych 14 ?
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]