| Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #69362] |
sob, 21 styczeń 2012 22:20  |
wlodek3121 Wiadomości: 48 Dołączył(a): październik 2011 |
Początkujący |
|
|
|
Po wykładach sobotnich w warszawie na mtas 2012 zaczełem rozmyślania nad piłami tarczowymi do cięcia sadów. Wykład wygłosił pan Jos de Wit na temat właśnie tych pił tarczowych i bardzo mnie to zainteresowało. Owymi piłami można skrócić czas cięcia, obniżyć koszty robocizny, no i ułatwić sobie pracę. Wady są między innymi: owoce są mniejsze niż przy cięciu standardowymi, gdy już wprowadzimy cięcie mechaniczne nie ma odwortu trzeba już ciąć mechanicznie i jest wiele innych wad które można by wymieniać. Cięcie należy by wykonywać najlepiej w lutym i maju. Lecz chciałbym się coś więcej dowiedzieć od użytkowników owych pił, jak się one sprawują i czy jest to przyszłość w cięciu sadów w Polsce. Pozdrawiam.
|
|
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #69368 (odpowiedź na #69366) ] |
sob, 21 styczeń 2012 22:58   |
Melolontha Wiadomości: 1852 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
|
Prawidłowa nazwa tego urządzenia, to...kosiarka konturowa... I na ten temat toczyliśmy tu kiedyś burzliwą dyskusję, w której większość z tych, którzy mieli już z tym wynalazkiem kontakt w latach osiemdziesiątych, była na NIE ! Ale widzę, że pan Jos de Wit dalej swoje, to ja myślę, że chyba ma Pan tylko jedno wyjście... Znależć jakoś te sady, w których demonstracja tego cięcia była prowadzona w ubiegłym roku, pojechać, obejrzeć, pogadać... Bo co z tego, że ktoś napisze tu, że urządzenie jest " be ", a ktoś inny , że ... " super " ? Przejście na ten sposób cięcia sadu to poważna sprawa i nie chodzi już nawet o koszt tego urządzenia, który prawdopodobnie jakiś astronomiczny, nie jest... Nie będę tu już pisał, jakie są argumenty przeciw temu urządzeniu, ale dodam, że pan de Wit, ma do powiedzenia coś więcej na temat tego cięcia, niż to, co wiedzieliśmy w latach osiemdziesiątych... A ponad to, że kosiarę trzeba przystawić i czubki drzew oraz boczną ścianę na ziemię zwalić, więcej nie było wiadomo nic... To znaczy, wiadomo było, że niezbędne są ręczne poprawki, ale to nasuwało się samo... Pozdrawiam !
[Uaktualnione dnia: sob, 21 styczeń 2012 23:00]
|
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #69371 (odpowiedź na #69369) ] |
nie, 22 styczeń 2012 02:23   |
Melolontha Wiadomości: 1852 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
|
Myślę, że wszyscy ci, którzy są tej metodzie przeciwni, tylko takie / silnie rosnące sady / w ten sposób cięte, widzieli...I nie odkryję tu żadnej tajemnicy, gdy stwierdzę, że dla pełnej oceny tej technologi, potrzebna są kilkuletnie co najmniej obserwacje...
[Uaktualnione dnia: nie, 22 styczeń 2012 02:25]
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #69375 (odpowiedź na #69362) ] |
nie, 22 styczeń 2012 08:37   |
tomaszk123 Wiadomości: 658 Dołączył(a): grudzień 2006 |
Maniak |
|
|
Tak jak zauważył Melolontha temat był już poruszany na tym forum. Co do nazwy czy jest to ,,kosiarka konturowa" czy też ,,piły tarczowe do przycinania gałęzi w sadach" , ,, kosiarka listwowa do sadów" czy tez ,,piły nożowe do przycinania sadów" nie ma znaczenia gdyż różni producenci stosują różne nazewnictwo ważna jest istota i zastosowanie takowej maszyny. Z tego co się orientowałem piły tarczowe mają głównie zastosowanie do ciecia wiosennego a listwowe do korekty korony czy też doświetlenia korony w okresie letnim, piły nożowe raczej nie nadają się do cięcia sadów.
Czy ta technologia ma szanse zaistnienia?? Na pewno tak ale głównie w gospodarstwach wielkopowierzchniowych, koszty maszyn nie są takie duże.
krzysztof44 ja porównał bym cięcie piłami do ,,cięcia na pąk" -- ale to jest moje takie odczucie po oglądnięciu sadu tak ciętego.
W pierwszym numerze SN lub SP jest opisane gospodarstwo sadownicze z Niemiec gdzie piły nożowe zamontowane są w samojezdnym opryskiwaczu tunelowym i obcinaja czubki drzew.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #71227 (odpowiedź na #69362) ] |
pon, 13 luty 2012 13:18   |
AdamO Wiadomości: 13 Dołączył(a): luty 2008 |
Nowy |
|
|
Ja też byłem na pokazie takiego cięcia mechanicznego w Białej Rawskiej, poprzedzonym wykładem Petera Van Arkela. W moim odczuciu, nie tyle namawiał on do takiej formy prowadzenia sadu, ile do rozwagi w jej stosowaniu. Przedstawiał swoje doświadczenia z kilkoma odmianami i doświadczenia francuskie. I mówił wręcz, że stosowanie tej techniki w innych niesprawdzonych odmianach może przynieść niepożądane skutki. Kluczem wg. niego jest termin przeprowadzenia cięcia. Zimowe jest najmniej wskazane i raczej jako formujące kształt korony. I to właśnie cięcie, i tylko to, wykonane jest szybkoobrotowymi piłami tarczowymi. I z tego co oglądałem cięcia w poprzek pędu były czyste, bez postrzępień. Zapewne o ile piły, z węglikami, są ostre i nie wyszczerbione. Natomiast tam gdzie piła trafiła w inaczej ustawioną gałązkę, lub taką która się odchyliła, widać ślady przeskakiwania po gałązce. Tylko pytanie, czy jest się czym martwić skoro i tak nie pozostanie długo na drzewie.
Natomiast zasadnicze cięcie wykonuje się mniej więcej gdy gałązki mają 8-10 liści, lub w fazie różowego pąka, lub po zbiorach. Wtedy tnie się nożami listwowymi, montowanymi zamiast tarcz. I takie noże, o ile dobrze rozpoznałem ślady cięcia z zeszłego sezonu zostawiają postrzępione końcówki gałązek. Ale chyba lepiej to cięcie "na zielono" wykonać maszyną z listwą tnącą, nożycowo-palcową albo lepiej dwulistwową. Wtedy cięcia powinny być gładkie (oczywiście też zależne od stanu nożyków, obrotów, prędkości jazdy). Dlatego wcale nie polecał on konkretnej maszyny a już na pewno nie tej w piłami. No i oczywiście mówił, że cięcie mechaniczne nie zwalnia z korekty ręcznej, ale jest to zależne od "siły wzrostu" odmiany.
Zapytany o możliwości przenoszenia chorób, Peter Van Arkel powiedział, że przecież i tak po cięciu wykonujemy oprysk. Więc w swoich doświadczeniach nie zauważył znaczącego zwiększenia porażeń.
Mam nadzieję że coś widać z tych zdjęć. Na pierwszym ślady cięcia zeszłorocznego, dwa kolejne cięcie zimą piłami tarczowymi.
Załącznik: ciecie.jpg
(Rozmiar: 167.83KB, Pobrane 253 razy)
[Uaktualnione dnia: wto, 14 luty 2012 11:30]
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #71346 (odpowiedź na #69362) ] |
wto, 14 luty 2012 00:15   |
AdamO Wiadomości: 13 Dołączył(a): luty 2008 |
Nowy |
|
|
I może jeszcze jedna dygresja na boku. Przeglądając filmy z cięcia na YouTube nasunęło mi się spostrzeżenie:
1. Maszyny do cięcia są dość sztywno powiązane z ciągnikiem (mimo regulacji hydraulicznych) i jeżeli podłoże jest nierówne, wygląda na to, że trudno jest utrzymać tor jazdy a tym samym stale może się nam zmieniać odległość od drzewka. Na pewno wpływa to na kształt korony. Chyba że udaje się utrzymać "stolik" między rzędami.
2. Kosiarkami konturowymi które mają dwie sekcje z piłami tarczowymi, zwykle dzielone w ok. połowie długości, nie daje się ukształtować ładnego trapezu. Górę tniemy pod kątem, bok nie na całej wysokości, a dołu wcale. Można nimi dobrze wyciąć tylko boczne ściany, ustawiają obie sekcje w jednej linii.
Na pewno kosiarki które mają trzy sekcje: długą boczną, krótsza górną i najkrótszą (nawet 1 tarcza) dolną, pozwalają na lepsze ukształtowanie korony. Każda sekcja ma niezależnie regulowane położenie.
3. Jak już wcześniej pisałem kosiarki dwulistwowe ładnie tną zielony sad. Chociaż na filmach zawsze gałązek jest tyle co kot napłakał ale to może tyle rocznie przyrasta. Korektę bliżej pnia trzeba i tak wykonać ręcznie.
Polecam poszukać - mechanical pruning, z krajowych pokazów też można znaleźć filmiki.
Pzd
|
|
|
|
| Odp: Piły tarczowe- czy znajdą zastosowanie w polskich sadach? [wiadomość #71354 (odpowiedź na #69362) ] |
wto, 14 luty 2012 13:06   |
AdamO Wiadomości: 13 Dołączył(a): luty 2008 |
Nowy |
|
|
Takie wyliczenie, w polskich warunkach, niestety jest dość bliskie prawdy. Na zachodzie koszty ręcznego cięcia są dużo wyższe niż u nas. Peter Van Arkel mówił, że u nich „… pracownicy z Polski są kosztowni”. Dochodzą ubezpieczenia, rejestracje, podatki czyli to, przed czym się jeszcze bronimy. Ale i u nas nie wiadomo jeszcze, co czas przyniesie. Oby nie jakieś drastyczne zwyżki kosztów. W takim przypadku te różnice kosztów nie są już tak kolosalne. Mówił też, że cięcie mechaniczne zmniejsza o 40-60% czas potrzebny na cięcie.
Nie każdy sadownik ma takie powierzchnie sadu, które zapewnią odpowiednie wykorzystanie takich maszyn. Przy wydajnościach cięcia mechanicznego, o których mówił ok. 2-3 ha/h, maszyna która jest używana sporadycznie będzie pracowała kilka powiedzmy kilkanaście dni w roku. Jak zwykle w takich przypadkach, proponuje się użytkowanie ich w grupie osób, w grupie producenckiej lub usługowo. Zwiększy to jej wykorzystanie i skróci ten czas, o którym Pan pisze. Ale niestety sami wiemy, że w naszych warunkach mamy złe skojarzenia związane z użytkowaniem grupowym. Trudno też o taką grupę osób o podobnej kulturze użytkowania sprzętu. Zawsze będą jakieś nieporozumienia. Jak każdy system ma swoje zalety, ale też i wady. Zgadzam się też, że decyzja o przejściu na taki system prowadzenia nie jest łatwa, bo sięga głęboko do kieszeni, a zyski mogą być niewielkie.
|
|
|
|
|
|