Wiosna latoś jakaś kapryśna. Podobnie może być w czasie kwitnienia sadów. Jak wygląda sprawa "wsparcia" sadów przez pszczelarzy. Mam na myśli umowy na zapylanie. Kto z takiej formy współpracy korzysta i jak?
Wiele lat temu zaczęliśmy wyanajmować ule do sadu.I nie mamy z tym żadnych problemów.Sąsiad który ma sad obok tak jak i my stosuje środki patrząc na prewencję,dalej wokół ziemniaki i zboża to strat pszczelarz nie ma.I w związku z tym zawsze gdy zadzwonię przed kwitnieniem czereśni -przywozi tyle uli ile chcę.
A gdy kwitnienie zapowiada się wyjątkowo dobrze to rezygnujemy z tych uli.Jego pszczoły z jednej z pasiek nieopodal wystarczą.
Wiem ,że są problemy w niektórych rejonach-ale te problemy są na wyraźne życzenie tych sadowników którzy nie patrzą na prewencję.Jednak tam każdy może sobie kupić trzmiele i po problemie ....tylko kasa znacznie większa.
Witam, chętnie skontaktowałbym się z pszczelarzami którzy współpracują z właścicielami sadów/plantacji. Poszukuję miodów odmianowych z takich pożytków. Jeśli ktoś mógłby pomóc, proszę o kontakt: miod1500@o2.pl
pozdrawiam
Ja od 3 lata mam u ojca w sadzie Murarkę, zrobiliśmy rok przerwy od trzmieli ale trzeba będzie powrócić jednak.
A co do uli to przywożą u nas na rzepak.
Jeśli chodzi o zapylanie w sadach to moim zdaniem najlepiej jest się o to zatroszczyć samemu i zainwestować trochę pieniędzy w hodowle murarki ogrodowe. Nie ma z nią wile problemu a prace odwala znaczną.