Strona główna » Forum Sadownicze Portalu - sadownictwo.com.pl » Wiśnia » Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360.
| Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360. [wiadomość #42688] |
czw, 08 lipiec 2010 21:23  |
nikilauda Wiadomości: 4 Dołączył(a): lipiec 2010 |
Nowy |
|
|
|
Witam, dziś przez pomyłkę mojego pracownika wiśnie zostały opryskane Glifosatem, jest to środek chwastobójczy typu Rundap.... Co robić da się to jakoś uratować????
|
|
| | |
| Odp: Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360. [wiadomość #42692 (odpowiedź na #42688) ] |
czw, 08 lipiec 2010 21:55   |
|
LIście napewno opadną ja bym poczekał do wiosny i zobaczył co się będzie działo to lanie wodą nie za wiele da...
|
|
| |
| Odp: Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360. [wiadomość #42700 (odpowiedź na #42692) ] |
czw, 08 lipiec 2010 23:25   |
Melolontha Wiadomości: 1852 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
A ten 1 l w 400 l wody, to na jaką powierzchnię poszedł ? Bo jeżeli z wyliczenia wyjdzie, że to 5 lub więcej litrów na 1 ha powierzchni opryskiwanej, to taka dawka raczej te wiśnie, zabije... Ja wiem, że wszyscy w takiej sytuacji, zalecają jak najszybsze, spłukanie... I to rzeczywiście, może trochę pomóc w sytuacji, gdy ten zabójczy roztwór, całkowicie nie wysechł... Nie likwiduje to jednak działania tej " trucizny " całkowicie... Ale uważam, że spłukanie po godzinie lub póżniej, praktycznie nie ma już wielkiego, znaczenia... Ja przerabiałem taką sytuację z Chwastoxem / wiadro Chwastoxu na 1000 l beczkę /. ... ... ... I w tym momencie, gdy napisałem o tej mojej sprawie tyle ciekawych spostrzeżeń i chciałem edytować, to mi nic z tego nie wyszło, bo wykryłem, jakiś błąd... Ale spróbuję " jechać " dalej... No to wychodzi Ci, stosunkowo nieduża dawka ...2 l na ha... I tylko w tym / i tym natychmiastowym spłukaniu /, nadzieja... Z mojego doświadczenia z Chwastoxem wiem, że teraz pozostało Ci już tylko kupić pół litra, wypić i pójść...spać. A jutro z osobą bliską... do kina . Bo CO MA BYĆ, TO BĘDZIE ! My co prawda podjęliśmy się gigantycznej / i niepotrzebnej ! / roboty, jaką było zcięcie na drugi dzień wszystkich zwiędniętych końcówek, a sad i tak, do jesieni, zamienił się w szeleszczący zbrązowiałymi liśćmi, nieużytek... A w roku nastepnym, ku naszemu zdumieniu, wiosną zaczął dawać normalne przyrosty, z drewna 2 i 3-letniego i tak zachowało się ponad 90 procent drzew zarówno tych przyciętych, jak i tych nie tkniętych, sekatorem. Drzewa te w latach następnych owocowały normalnie a niektóre dożyły...30 lat. Obawiam się, że z Roundupem sprawa może być trudniejsza niż z tym Chwastoxem, a jego działanie z pewnością będzie się " wlec " w roślinach, przez cały następny rok. Wiem też, że w przypadku np. podwiania Roundupem np. okulantów brzoskwiń / to pewnie i wiśni też /, drzewka, po okresie straszliwej walki, potrafią w końcu znów zacząć wypuszczać, w miarę normalne liście... I my też zastanawialiśmy się nad jakimś wspomaganiem dolistnym, tych naszych nieszczęsnych drzewek, ale jak tu wspomagać przez liście, gdy liście z każdym dniem, coraz bardziej nieczynne... Uważam, że to raczej, bez sensu... Cała nadzieja, to jednak tylko ta, stosunkowo nie wysoka dawka, no i to spłukanie... Pozostaje czas i wiara w to, z czego ja się czasami śmieję, a co nazywam " tajemniczymi i nie do końca zbadanymi , siłami natury ", w istnienie których, pozostało wierzyć... Tyle na podstawie mojej " przygody " z Chwastoxem, ale o takim przypadku z Roundupem / nie wierzę, że nikt wcześniej czegoś takiego nie " przerobił " /, chętnie przeczytam... Proszę Państwa ! Odrzućcie fałszywy wstyd i napiszcie o czymś takim, choć wiadomo że o sukcesach, pisze się łatwiej... Pozdrawiam ! P.S. A zapomniałem jeszcze spytać ilu letni to sad ? Bo czym starszy, tym jego szanse na przeżycie, większe... Mój przypadek z Chwastoxem, zdarzył się w sadzie 3-letnim... I pamiętam też że kiedyś, " wjechałem " z włączoną belką w jakieś grządki, po czym natychmiast pobiegłem po konewkę z wodą i wszystko spłukałem i te rośliny przeżyły, ale takie całkiem normalne, to one póżniej, nie były... I raz, opryskałem grządkę swoich truskawek z opryskiwacza plecakowego, którym syn , kilka dni wcześniej, zwalczał Roundupem chwasty i opryskiwacza nie wypłukał, ani mnie o tym nie poiformował... Objawy Roundupu na truskawkach dało sie póżniej bez trudu zauważyć / lekko podżółknięte i " staśmiające się " liście /, ale owocowanie było prawie normalne i większość truskawek, dorastała do normalnej wielkości, a w roku następnym już żadnych objawów, nie było... P.S. 2. I jeszcze możesz się spodziewać po jakimś czasie , straszliwego " gumowania ", ale to na pewno nie będzie rak, tylko gumowanie fizjologiczne, takie jakby " ratunkowe "... Może być tak silne, że guma będzie rozrywać korę i spadać na ziemię... I kurcze już nie pamiętam, czy myśmy wtedy nie dali Miedzianu, żeby to wszystko zdezynfekować... Trzeba by gdzieś sprawdzić, czy Miedzian na wiśnie można zastosować o tej porze roku, bo na niektórych gatunkach / czereśnie, brzoskwinie / to on o tej porze, parzy... Bo Topsin, to byłby raczej bardziej słuszny, przy jabłoniach na różne grzybowe choroby kory, a tu zagrożenie jest raczej ze strony bakterii / np. rak bakteryjny /, na które bardziej wskazany byłby ten Miedzian... No ale jesienią, po opadnięciu liści, to ten Miedzian raczej, obowiązkowo...
[Uaktualnione dnia: pią, 09 lipiec 2010 01:16]
|
|
| | | |
| Odp: Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360. [wiadomość #42717 (odpowiedź na #42709) ] |
pią, 09 lipiec 2010 11:17   |
Melolontha Wiadomości: 1852 Dołączył(a): styczeń 2009 |
Maniak |
|
|
... To może daj te asashi, skoro są te informacje, że może pomóc, ale prośba: No, napisz o tym gdy to pomoże, bo przecież to z pewnością nie pierwszy i ostatni taki przypadek, i komuś może będzie mogło się to przydać... Ale, żeby sprawdzić to lecznicze / mam nadzieję / działanie asashi, warto by było, ze 2-3 drzewka, zostawić bez asashi, jako kontrolę... Ale mam jeszcze coś, co może być też, trochę podtrzymujące na duchu... To pewien błąd, w tym oprysku... A ten błąd, to te 400 l wody, co w przeliczeniu na hektar, daje... 800 ! A to oznacza, że dużo tego " dziadowstwa " / może nawet połowa ... /, musiało skapywać, na ziemię... Bo Roundupem, zaleca się właściwie tylko zraszać w ilości wody, 100-300 l/ha powierzchni opryskiwanej... A tu... 800 ! To to, musiało nieżle spływać... I w tym też, nadzieja. Pozdrawiam !...................do ilek22 Sandomierz: Chwasty po kilku dniach, nie mogły być jeszcze poskręcane przez Roundup, ale prawdopodobnie był to efekt łączonego z Roundupem herbicydu, typu Chwastox albo Aminopielik... Ale diabli z tym... Najważniejsze, że po asashi, się wyprostowały... Pozdrawiam !
[Uaktualnione dnia: pią, 09 lipiec 2010 11:33]
|
|
| | | | |
| Odp: Wisnie przez pomłke opryskane GLIFOSAT 360. [wiadomość #43053 (odpowiedź na #42688) ] |
pią, 16 lipiec 2010 16:59  |
tomato Wiadomości: 53 Dołączył(a): kwiecień 2010 |
Początkujący |
|
|
|
miałem podobny problem z czereśnią opryskałem na jesieni niedopłukaną beczką wtedy tego nie zauważyłem bo i tak liście leciały ale cały następny rok miałem z głowy liście jeśli wyrastały to jakieś poskręcane teraz bekę płukam jak szalony , miejmy nadzieję że u ciebie tego nie będzie
|
|
|
Idź do forum:
|