Kilka dni temu widziałem w TV reportaż o dziwnej chorobie pszczół, która przyczynia się do znacznego spadku ich liczebności. W związku z tym poruszono temat zapylania w uprawach ogrodniczych oraz sadowniczych. A dokładnie,że jeżeli będzie tak dalej to m.in. sadownicy będą zmuszeni używać do zapylania środków chemicznych. To stwierdzenie mnie bardzo zdziwiło, ponieważ do tej pory nie słyszałem o możliwości chemicznego zapylania.
Tak więc poruszam ten temat na forum- czy można do zapylania gatunków sadowniczych stosować jakieś środki chemiczne??
Jeżeli tak to jakie i do jakich gatunków?
Dodam jeszcze,że w związku z sadownictwem mowa była o chemicznym zapylaniu jabłoni. Być może to był tylko jakiś komentarz niezorientowanego dziennikarza...
Witam.
Masz bardzo dobre zdanie o dziennikarzach skoro tylko podejrzewasz,że mógł być niezorientowany.Ja odnoszę wrażenie, ilekroć coś oglądam w TV lub czytam w prasie nie fachowej,że(PO ZA KILKOMA WYJATKAMI)w redakcjach rolnych ludzie pracują za karę.Na podobnej zasadzie np jest obsługiwana część działów prasy kolorowej-kto ostatni przyjdzie do redakcji ten pisze horoskop itd.
Zapylenie chemiczne...no szkoda gadać.Można oczywiście u niektórych gatunków-grusza i niektóre odmiany jabłoni wywołać partenokarpię czyli wytworzenie owocu z dna kwiatowego,bez zapylenia i zapłodnienia.Ale to zupełnie inna bajka.No a zapylenie chemiczne...no chyba że powstały jakieś cudowne środki migrujące między odmianami...kto wie?
Hej.