Strona główna » Forum Sadownicze Portalu - sadownictwo.com.pl » Pszczelarstwo » W mediach o pszczołach
| W mediach o pszczołach [wiadomość #11555] |
wto, 05 luty 2008 11:57  |
jc51gucio Wiadomości: 25 Dołączył(a): grudzień 2006 |
Początkujący |
|
|
Witam!
Nie mogłem tego nigdzie dopasować więc utworzyłem nowy temat http://www.gazetawyborcza.pl/1,76506,4856851.html
Miłej lektury.
[Uaktualnione dnia: nie, 10 luty 2008 22:05] przez Moderatora
|
|
| | | |
| Odp: W mediach o pszczołach [wiadomość #11563 (odpowiedź na #11555) ] |
wto, 05 luty 2008 20:30   |
michal1986 Wiadomości: 25 Dołączył(a): listopad 2007 |
Początkujący |
|
|
|
PO pierwsze to świadczy o sadowniku. Każdy dobry sadownik by tego nie zrobił, po to są godziny wieczorne by pryskać ja mam sad i umiem to połaczyć tylko trzeba chcieć. W każdej kwarantanie jest osoba co tym sie zajmuje by ukarać takiego gospodarza. 500 zł dla jednego to nic a drugiego dużo i sie nauczy ze sie nie pryska w dzień. To tylko teoria a w praktyce to inaczej wygląda. Mało kto sie tym przejmuje. Trzeba to zmienić i uswiadomić Gospodarzy co o tym myślisz?? 4599598 zapraszam na gg pozdrawiam
[Uaktualnione dnia: wto, 05 luty 2008 20:48]
|
|
|
| Odp: W mediach o pszczołach [wiadomość #11564 (odpowiedź na #11559) ] |
wto, 05 luty 2008 20:51   |
michal1986 Wiadomości: 25 Dołączył(a): listopad 2007 |
Początkujący |
|
|
Orzeczenia Sądu Najwyższego w przedmiocie zatrucia pszczół.
Istnieje kilka orzeczeń Sądu Najwyższego, które zmierzają do wzmożenia ochrony pszczół przed pestycydami i są cennym drogowskazem do unormowania w przyszłości przepisów o ochronie pszczół przed zatruciami. Sądy wojewódzkie i sądy rejonowe kierują się nimi rozpoznając procesy odszkodowawcze.
Orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 4.03.1971 r. 1 CR 671/70 w procesie właściciela pasieki przeciwko inspektorowi PGR i Skarbowi Państwa wyjaśnia znaczenie paragrafu 67 i 68 Rozporządzenia Ministrów Roi. i Zdrowia z dnia 24.11.1959 r., w szczególności zagadnienie "kto powinien zawiadomić hodowców pszczół o zaplanowanym opylaniu". Sąd Najwyższy stwierdza, że § 67 tego rozporządzenia nakłada na jednostkę organizującą zabieg chemiczny obowiązek powiadomienia przewodniczącego prezydium GRN (obecnie naczelnika gminy) o zamierzonym zabiegu, a § 68 dodatkowo stanowi, że ponadto należy powiadomić na 3 dni naprzód posiadaczy pasiek.
Wynika stąd, że zachodzi tu obowiązek podwójnego zawiadomienia pszczelarzy. Ustawodawcy chodziło więc o obciążenie wspomnianym obowiązkiem co najmniej dwóch jednostek, aby mieć gwarancję, że do takiego powiadomienia dojdzie.
Wzmożeniu ochrony pszczół przed pestycydami służy również Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 21.01.1974 r. III CR 762/73, które zawiera tezę ,,(...), że szkoda powstała wskutek wytrucia pszczół środkami chemicznymi rozpylanymi przez państwowy ośrodek maszynowy, wyrządzona ruchem tego przedsiębiorstwa uzasadnia jego odpowiedzialność na podstawie ryzyka z art. 435 § 1 kodeksu cywilnego, który brzmi:
"Prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej, albo wyłącznie z winy poszkodowanego, lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.""
Również inne instytucje (PGR, SKR, RSP i inne jednostki gospodarcze) posługują się z reguły maszynami wprawianymi w ruch za pomocą sił przyrody, przeto i one odpowiadają w myśl przepisu z art. 435 kc. Z artykułu tego wynika, że poszkodowany nie musi wykazywać winy sprawcy szkody, wystarczy bowiem wykazać powstanie szkody, tj. wytrucie pszczół stosowanymi w zabiegu środkami chemicznymi.
Ochronę pszczół przed zatruciami omawia również uchwała Sądu Najwyższego z dnia 25.07.1974 r. III CZP 40/74. Sąd Najwyższy odpowiedział w niej Sądowi Wojewódzkiemu w Szczecinie na dwa następujące pytania o charakterze prawnym:
,,1) czy wykonawca zabiegu ochrony roślin ma obowiązek zawiadomienia tylko naczelnika urzędu gminy, do którego terytorialnie należy plantacja podlegająca zabiegowi, czy też obowiązek ten rozciąga się także na naczelników gmin graniczących z tą plantacją?
2) czy pojęcie roślin kwitnących dotyczy jedynie "roślin uprawnych", czy też przez określenie rośliny kwitnące bądź wydzielające nektar rozumieć należy również wszelkiego rodzaju chwasty rosnące wśród roślin uprawnych?" ;
Sąd Najwyższy udzielił odpowiedzi na te pytania:
"a.d. 1) Nie czyni zadość obowiązkowi przepisu § 67 Rozp. Min. Roi. i Zdrowia z dnia 24.11.59 r. Dz.U. z 1960 r. zawiadomienie naczelnika tej gminy, do której terytorialnie należy teren podlegający zabiegowi, jeżeli z uwagi na miejsce położenia pola lub sadu można przy zachowaniu należytej staranności wnioskować, że zastosowane środki chemiczne ochrony roślin mogą spowodować zatrucie zwierząt gospodarskich, drobiu i pszczół z terenu innej gminy; w takim wypadku należy również zawiadomić naczelnika sąsiedniej gminy. "Powszechność stosowania w rolnictwie pestycydów nakłada na tego, kto wykonuje prace związane z użyciem tych środków, szczególne obowiązki zmierzające do ochrony środowiska".
a.d. 2) Zdaniem Sądu Najwyższego w oparciu o wytyczne Min. Roi. wydane w kwietniu 1962 r. do Rozp. z dn. 24.11.59 r. - zakaz określony w § 68 zdanie 1 cytowanego rozporządzenia dotyczy także chwastów miododajnych i wszelkich roślin nawiedzanych przez pszczoły ".
Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 28.02.75 r. ICR 23/75 również traktuje o ochronie pszczół. Oto cytat z tego orzeczenia:
"Z uwagi na cel przepisów § 68 Rozp. Min. Roi. i Zdrowia z 24.11.59. r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy stosowaniu środków chemicznych w rolnictwie (Dz.U. z 1960 r. Nr 1 póz. 4), którym jest przede wszystkim zabezpieczenie pszczół przed zatruciem, za rośliny kwitnące (w sensie tego przepisu) trzeba uważać każdą roślinę wydzielającą nektar i odwiedzaną przez pszczoły, czyli również chwasty, jak chaber, ognicha, oset".
Wynika z tego, że producent rolny, zamierzając zastosować środki chemiczne do ochrony określonej plantacji, powinien najpierw usunąć z niej wydzielające nektar chwasty.
W sprawie z powództwa Dionizego K. przeciwko Skarbowi Państwa, Urzędowi Miasta i Gminy w B. i Wielozakładowemu Przedsiębiorstwu PGR w M. o uiszczenie odszkodowania, Sąd Najwyższy podzielił zdanie Sądu Wojewódzkiego: "...pozwane instytucje naruszyły przepisy Rozporządzenia Min. Rolnictwa i Min. Zdrowia z 24.11.59 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy. Zawiadomienie pozwanego urzędu o dacie oprysku ze wskazaniem środka chemicznego, który miał być zastosowany, nakładało na służbę rolną tegoż urzędu obowiązek zawiadomienia pszczelarzy o terminie oprysków. Kierownik służby rolnej ówczesnej gminy B. obowiązku tego nie wykonał, a mianowicie nie zawiadomił o planowanym oprysku" nawet sołtysa wsi. Opryskiwane pole ziemniaczane było położone w odległości 1-1,5 km od miejsca stacjonowania pasieki powoda. W czasie stosowania oprysku kwitły na nim także chwasty, takie jak ognicha, oset i bławatek. W tej sytuacji pozwane PGR powinno również zawiadomić na trzy dni przedtem posiadaczy pasiek, by ci mogli zabezpieczyć pszczoły przed wytruciem".
Wyrok Sądu Najwyższego z 9.09.66 r. 2 CZ 269/66 zawiera tezę, że "(...) posiadacz pasieki powinien ją prowadzić zgodnie z wymogami prawidłowej gospodarki i dlatego zobowiązany jest ją tak zorganizować, aby na obszarze, na którym został zastosowany owadobójczy środek ochrony roślin, pszczoły w okresie działania tego środka nie dokonywały wylotów na pożytki (...)". Taki stan pasieki może być osiągnięty przez: np. zakup lekkich uli, których koszt przeniesienia poza miejsce zastosowania środka chemicznego byłby stosunkowo niski, wynajęcie stodoły, w której ule mogłyby być umieszczone, zakup odpowiednich siatek itp.
Glosa dotycząca tegoż wyroku interpretuje to zagadnienie w sposób następujący: Sąd Najwyższy stwierdza w swym orzeczeniu, że posiadacz pasieki powinien po zawiadomieniu go o czasie i miejscu przeprowadzania zabiegu ochrony roślin pszczoły swoje zabezpieczyć tak, żeby nie uległy one zatruciu. Rozwijając tę myśl Sąd Najwyższy wyraził stanowisko uprzednio zacytowane.
Jeżeli posiadacz pasieki zostałby zawiadomiony o dniu i miejscu zastosowania środka owadobójczego, to musiałby sam ponosić wydatki na ochronę swojej pasieki. Posiadacz, który nie został o tym powiadomiony, nie poniósł takich wydatków i dlatego może żądać odszkodowania ustalonego po odliczeniu tej oszczędności.
Do powyższych wskazówek Sądu Najwyższego autor glosy podaje następujące uwagi:
,,(...) Nie wywołuje zastrzeżeń stanowisko, że odszkodowanie powinno być ustalone po dokonaniu kompensaty szkód i tych wartości majątkowych, które pozostały w posiadaniu poszkodowanego. Jakkolwiek w normalnym biegu rzeczy poszkodowany musiałby ich kosztem dokonać odpowiednich nakładów, aby uzyskać odpowiedni dochód z pasieki, którego nieosiągnięcie stanowi właśnie jego szkodę, której naprawienia dochodzi (art. 361 kc). Pogląd ten jest od dawna przyjęty zarówno w praktyce, jak i w prawoznawstwie. Problem sprowadza się tylko do ustalenia, jakie to korzyści poszkodowany sobie zaoszczędził, a tym samym o jaką kwotę pieniężną jego szkoda jest mniejsza. Prawdą jest, że pszczelarze winni się liczyć ze stosowaniem w rolnictwie środków chemicznych trujących dla pszczół, ale z tego bynajmniej nie wynika, aby można było w każdym wypadku stawiać im takie wymagania. Przekraczałoby to w praktyce ich możliwości albo pociągałoby koszta przekraczające granice rentowności. Być może, że w szczególnych okolicznościach sprawy stanowisko takie tyłoby prawidłowe. Nie wiadomo jednakże, na czym oparte jest zdanie, że z wymagań prawidłowej gospodarki wynika konieczność przystosowania pasieki do przewożenia jej w dowolnym czasie na inne miejsce w drodze zapewne bardzo kosztownej inwestycji, jak np. zastosowanie lekkich uli i zorganizowanie odpowiedniego transportu w ciągu zaledwie trzech dni. Są to okoliczności wymagające z reguły wiadomości specjalnych, którymi mogą dysponować tylko biegli odpowiedniej specjalności z zakresu ekonomii, organizacji i techniki pszczelarstwa. Nie wydaje się, żeby wymagania takie były realne zarówno w stosunku do pasiek towarowych składających się z co najmniej 50 pni, prowadzonych przez SKR, jak też pasiek indywidualnych, dla których przewożenie pasieki w ciągu 3 dni w inne miejsce byłoby w wielu wypadkach wręcz niewykonalne i rujnujące (...)".
Stąd też zalecenia ministerstwa rolnictwa, mające najwidoczniej na względzie dwa typy pasiek - wędrowne i stałe, określają, że zabezpieczenia pasiek przed szkodliwym działaniem środków chemicznych powinni dokonać właściciele bądź to przez wywiezienie uli poza zagrożony teren, bądź też przez zamknięcie pszczół w ulach w sposób pozwalający na ich przetrzymanie w okresie prewencji, tj. między terminem wykonania zabiegu chemicznego a terminem dopuszczalnego oblotu przez pszczoły roślin, na które zostały naniesione środki chemiczne. Ten drugi sposób zabezpieczenia dotyczy z reguły pasiek stałych, których posiadacze powinni dokonać odpowiednich zabiegów chroniących pszczoły przed wytruciem.
Ustalenie, jakimi środkami powinien posłużyć się posiadacz pasieki po zawiadomieniu go o opryskiwaniu lub opylaniu roślin kwitnących środkami trującymi (§ 68) może nastąpić tylko na podstawie konkretnych okoliczności faktycznych. Z reguły niezbędna jest przy tym opinia biegłego. Tylko z tym zastrzeżeniem można przyjąć wyrażone w głosowanym orzeczeniu ogólne stanowisko popierające zaliczenie na poczet poniesionej szkody "zaoszczędzonych przez posiadacza pasieki wydatków na zabezpieczenie pszczół przed zatruciem".
Narazie tyle znalazłem wiadomości jeszcze poszukam konkrenych informacji
|
|
| | |
| Odp: W mediach o pszczołach [wiadomość #12094 (odpowiedź na #11555) ] |
sob, 23 luty 2008 08:25   |
jc51gucio Wiadomości: 25 Dołączył(a): grudzień 2006 |
Początkujący |
|
|
Witam !
Na forum Polanki Pytla napisała;
Oczywiście, że jest.
Pozwolę się podzielić z Wami swoim doświadczeniem.
Miód był i jest obecny w wielu kulturach nie tylko, jako produkt spożywczy.
Powiedziałabym, że wręcz rytualny.
Pomijajac te aspekty pozwolę sobie przytoczyć przepis na jego jego zastosowanie do użytku...jeśli nie codziennego to bardzo wspomagajacego i przynoszacego zbawienne skutki.
Mamy okres gryp, przeziębień katarów i infekcji wszelkiej maści.
Dziwię sie pszczelarzom, że nikt nie mówi głośno...,a może nie zna prostego sposobu na dobre samopoczucie i zapobieganie nasileniu się objawów choroby.
Zaczepiałam...nie raz temat na Polance, ale mijał bez echa.
Uznałam, że jest w Was zbyt mało wiary w niebywałe walory miodowej terapii ażeby przekonać resztę społeczeństwa do jej niezaprzeczalnych zalet.
Skoro sami zużywacie niewiele...to jakim cudem może się Wam udać nakłonić innych do wzrostu spoczycia, czy też po prostu zużycia i zapewnienia sobie zbytu za cenę, której ten produkt jest wart.
Ponieważ większość pszczelarzy jest z rodzaju sknerusów, zacznę od prostego przepisu zamiast, jak zamierzałam od miodowych kapieli, które są zbawienne w przypadku wysokiej temperatury..i nie tylko, ale wymagają minimum pół kilograma miodu do jednorazowego zabiegu.
Zacznijmy od codziennej profilaktyki.
Chyba się kąpiemy (??) no nie?
- woda bardzo gorąca (dla tych którzy maja jeszcze serce, jak dzwon, czyli dla nas wszystkich)
- zanurzamy się na minutę lub dłużej, jeśli się da i następnie wykonujemy masaż całego ciała miodem.
- nie jest istotne skrystalizowanym czy patoką. Idzie świetnie i nie ludźcie się, że się będziecie lepić, jeśli wykonacie to dobrze.
- nie ma lepszego mydła i według mnie nie należy go używać, bo miód jest daleko bardziej skuteczny.
- jeśli traficie na "krupiec" to będzie taki lifting..czy tam piling, że nawet szorstkie pięty przypominają po kilku zabiegach pupę niemowlaka
- o innych efektach specjalnych napiszę, jak będe w lepszym humorze.
- po takim masażu (1/2-3/4 szklanki miodu wypija skóra błyskawicznie) relaksujemy się w wannie do pełnego upojenia, no może bez przesady, bo się obudziłam ostatnio w lodowatej wodzie.
- ważne jest to, że wychodzi się z niej niczym nowonarodzony.
- od tego jest się zdrowym, gładkim, słodkim (nie dosłownie ale w kontekście dobrego nastroju i pozbycia się stresu), a także dużo dużo zdrowszym.
- pomaga zbić gorączke, cudownie rozgrzewa i dodaje urody (nawet na stare lata).
- najlepiej zwyczajnie spróbować i zapamiętać na zawsze, że nie ma to jak miód!
- jest fantastycznym środkiem , który stosowany na wiele sposobów zapewnia wymierne efekty :
zdrowie
radość życia
pogodę ducha
urodę
..i jeszcze pare rzeczy bardzo ważnych.
uważam, że ten tekst to dobra reklama i powinien być kopiowany na inne Fora
|
|
| |
| Odp: W mediach o pszczołach [wiadomość #15993 (odpowiedź na #15986) ] |
wto, 03 czerwiec 2008 19:35  |
michal1986 Wiadomości: 25 Dołączył(a): listopad 2007 |
Początkujący |
|
|
|
Witam to zależy od ciepła jak już kwitnie akacja to od 6 rano do 21 latają jak jest ciepło i nie ma rosy. a np na gryce to lataja tylko jak sie rozwidnia i musi być rosa tylko wtedy jest dostępny nektar. pozdrawiam
|
|
|
Idź do forum:
|