| Goście | 91 |
| Zalogowani | 1 |
| Razem | 92 |
| Chat | 0 |
Jesteś w: News (1806) > News - Ochrona roślin sadowniczych (126)

Konferencję prowadził i rozpoczął dr Jerzy Pątek, prezes zarządu Arysta LifeScience Polska witając zaproszonych gości i przedstawiając plan spotkania. Wprowadzenie do głównej tematyki, jaką było przedstawienie wyników badań wpływu poszczególnych preparatów na owoce i warzywa, kontynuował Remi Lacaille prezentując plany rozwojowe firmy przez poruszenie sprawy reguł prawnych dotyczących biostymulatorów. Ponadto Dyrektor marketingu i rozwoju Arysta LifeScience przedstawił dotychczasowe osiągnięcia firmy oraz jej historię. Arysta LifeScience, jako lider branży biostymulatorów, powołała Konsorcjum w sprawie ustalenia granic prawnych oraz usystematyzowania pozycji tych środków na rynku.
Dr Adam Słowiński, podkreślił, że środki te nie należą ani do grupy nawozów, ani środków ochrony roślin. Zadaniem Konsorcjum na najbliższy czas jest uprawomocnienie biostymulatorów przez ustalenie nowego prawodawstwa w tej sprawie. Prace trwają od sześciu miesięcy, a Konsorcjum stoi na stanowisku wypracowania prawa mniej restrykcyjnego w tym zakresie niż zasady dotyczące nawozów i środków ochrony roślin. Jak dotąd w sposób szczegółowy sprecyzowano definicję oddzielającą biostymulatory od innych preparatów.
Ustalono, że biostymulatory nie wpływają na rośliny odżywczo, nie zmieniają również środowiska przez obniżenie natężenia czynnika stresowego. Ich stosowanie podwyższa poziom naturalnej odporności roślin na czynniki stresowe. W warunkach optymalnych, czyli bezstresowych, biostymulatory wpływają na lepsze wykorzystanie genetycznie uwarunkowanych możliwości roślin uprawnych.
| Data | 2012-05-18 05:00:00 |
| Śr. temp. (C) | 0.25 |
| Śr. wilgotność powietrza (%) | 99.19 |
| Sum. opady (mm) | 0.00 |
Witam
Kilka lat temu byłem na naukowej konferencji o biostymulatorach i regulatorach wzrostu.O ile te drugie mają ewidentny wpływ na roślinę pozytywny lub negatywny, to te pierwsze ???
Ja mam swoją opinię opartą na kilkuletnich badaniach porównawczych we własnym sadzie.Entuzjastom zawsze polecam zostawianie części kwater nieopryskiwanych tymi magicznymi środkami.
Pamiętam wykład na tamtej konferencji, jednego z czołowych doradców z okolic Lublina.Polecał on stosowanie min A. każdorazowo przed przewidywanym spadkiem temperatury nocą poniżej pewnej granicy(nie chodzi o mróz tylko chłód) w początkowym okresie wzrostu zawiązków Reginy.Miało to zdecydowanie poprawic zawiązanie jej owoców.Taaa ,się najeździłem , napryskałem iii efekt wiadomy, no ale wiedza musi kosztować.
Pozdrawiam bezkrytycznych fanów ww środków.
Witam.
Tomek 74 , dokładnie o to chodzi : ...zbyt dużo zmiennych...W doświadczeniach można sobie czekać na idealne warunki np dla skuteczności A mają one kolosalne znaczenie : wilgotność powietrza, nasłonecznienie , temperatura , wiatr.A do tego w niektórych zaleceniach nie należy mieszać ww preparatów ze śor ...Ta , a w okresach krytycznych pogodowo-parchowych zawsze zabawa takimi środkami musi zejść na drugi plan bo najważniejsza jest ochrona przed parchem czy niektórymi robalami.
Z resztą podobne są zachwyty niektórych techników nad belkami herbicydowymi z jedną asymetryczną dyszą, ba wręcz szydzą z belek z kilkoma dyszami(sam słyszałem).A tu rzeczywistość skrzeczy zawsze w przeciętnym gospodarstwie ochrona przed chwastami przegrywa z ochroną przed chorobami i często chwasty " uciekają" w górę a wtedy belką z pojedynczą dyszą można sobie pryskać...
Warto aby naukowcy częściej brali w swych rozważaniach także praktykę , realia sadownicze a nie tworzyli preparaty idealne wyłącznie do zastosowań w warunkach idealnych.
Gdzie się podziały tabele mieszania pestycydów!!!To co jest teraz jest żałosne!!! proszę państwa Basfów , Baeyrów, Syngentów, Chemturów iii wielu innych.
ja myślę, że jest pewne, może zamierzone niezrozumienie tematu. Czy buntujecie się Państwo przeciw wciskaniu Wam "maści na szczury" czy przeciwko tejże maści - istnieniu i idei jej wynalezienia?
Jak sądzę, również z własnych doświadczeń, podnoszenie (słowem) walorów sprzedawanego przez siebie produktu, bez różnicy -kartofle czy zegarek, to normalna praktyka handlowa. Natomiast okłamywanie, że te kartofle są ...od razu posolone i same się obierają, a zegarek ...odmierza tylko szczęśliwe godziny, to żerowanie na ludzkiej naiwności.
Produkty ktoś wymyślił, ktoś je z przeświadczeniem o ich przydatności wyprodukował i ktoś je (zachwala i) sprzedaje.
Jak zostaną przedstawione i jak odebrane zależy od kultury, mądrości, zaufania (do) sprzedawcy i klienta.
Pewnie na rynku jest wiele różnych produktów, różnego przeznaczenia i różnej jakości i przydatności. Po to człowiek
ma rozum, by to odróżniać. I nie kupować....
Ps. albo kupować
Dlaczego żenada Albertgo? ;) To po prostu szczery głos producentów w temacie: "nowe technologie produkcji roślin sadowniczych" ;)
Pozdrawiam
wypowiedzi kolegi stoper57 i kolegi Fragii wydają mi się najbardziej trafione w tym temacie.
tak jak napisali w artykule że ,,tylko 5-7% wie czym są biostymulatory i w jakim celu je stosować" po przeczytaniu ww. wpisów i na ich podstawie powiedział bym że jeszcze mniej i zapytał bym ile osób zabierających głos w tym temacie w ogóle miało doczynienia z tymi środkami i w jakim zakresie???
Wstałem dzisiaj rano i najpierw spojrzałem za okno, a póżniej przeczytałem ten, zadany mi do przeczytania tekst... Tekst jak tekst, ale najbardziej porażające w nim jest / moim zdaniem / zdanie ostatnie... Dlatego doszedłem do wniosku, że ten koniec świata w r 2012, musi jednak chyba nastąpić... Pozdrawiam z uśmiechem !