użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych (75)

jabłka eksport

Konkurencyjni na rynku jabłek     

Od czasu zamiany niskopiennych sadów jabłoniowych na karłowe wielkość produkcji jabłek wzrosła z około 1,5 mln ton do prawie 3,0 mln ton. Przy produkcji jabłek powyżej 2,5 mln ton zajmujemy pierwsze miejsce w Europie i trzecie na świecie po Chinach i USA. Tak jest od kilku lat.


Aby przy zbiorach około 2,7 mln ton zagospodarować wszystkie jabłka po opłacalnych cenach trzeba wyeksportować około 700 tys. ton, w kraju spożyć co najmniej 600 tys. ton, a na sok zagęszczony przerobić pozostałe 1,4 mln ton. Niższy eksport jabłek wpłynie na obniżenie cen skupu, gdyż więcej jabłek zostaje w kraju. Podobnie jest przy produkcji jabłek powyżej 2,7 mln ton. Wtedy spada opłacalność produkcji, a w następstwie spadek produkcji jabłek.

W latach 2008 – 2009 eksport jabłek deserowych wyniósł średnio 750 tys. ton. Z taką wielkością konkurowaliśmy z Włochami na rynku europejskim. Wygrywaliśmy na rynku rosyjskim, głównie z powodu niższych cen naszych jabłek. Trzeba podkreślić, że teraz wielkość produkcji i eksportu jabłek w Polsce ma bardzo duży wpływ na ceny skupu w całej Europie. Z nami się liczą europejskie kraje z wielką produkcją jabłek. Taka sytuacja trwa od 2010.



Na konkurencyjność polskich jabłek, już nie tylko na rynku europejskim, składa się kilka powodów. Najważniejsze z nich to wysoka produkcja jabłek. W ostatnich trzech latach bardzo się poprawiła jakość jabłek. Od 2009 roku przeważają jabłka wysokiej jakości, czego nie było wcześniej, kiedy na krajowym rynku i w eksporcie dominowały jabłka niskiej jakości. W związku z poprawą jakości jabłek zwiększył się popyt oraz poziom cen skupu. Inny powód to zmiana uprawianych odmian z tradycyjnych na nowe, akceptowane przez europejskich konsumentów. W związku z rozwojem dużych grup i organizacji producentów zwiększyła się nasza zdolność szybkiego przygotowania dużych jednolitych partii jabłek wysokiej jakości z możliwością ich transportu do dalekich zakątków naszego kontynentu, np. w okolice Uralu, gdzie dociera coraz mniej jabłek z Chin.

Na konkurencyjność polskich jabłek największy wpływ mają niższe ceny zbytu. Przy aktualnych kosztach produkcji i plonach około 40 ton z hektara jabłek wysokiej jakości, zagranicznemu odbiorcy jesienią można oferować jabłka nowych odmian wysokiej jakości w cenie 1,1 – 1,2 zł/kg (0,22 euro/kg). Aby się opłacił eksport jabłek wysokiej jakości zachodnioeuropejskiemu producentowi musi on uzyskać co najmniej 0,35 euro/kg.

Przy okazji informuję, że zapasy jabłek w 27 krajach Unii Europejskiej na dzień 1stycznia 2012 roku były wyższe o około 600 tys. ton (17%), w tym w Polsce więcej o 400 tys. ton (76%), niż w styczniu 2011 roku.

Trzeba podkreślić, że w kraju mamy dobre warunki ekonomiczne do produkcji i eksportu jabłek. Bardzo nam sprzyja nasze członkostwo w Unii Europejskiej.

Inny fakt godny podkreślenia, to że duża grupa producentów jabłek potrafiła szybko zmienić swoje sady i poprawić jakość jabłek. Na to potrzebowali około 10 lat. Takich zmian w krótkim czasie dokonano tylko w Chinach. W szybkości tych zmian pomocne były wyniki badań naukowych i działalność Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.

Co może obniżyć poziom naszej konkurencyjności jabłek na rynku europejskim? Może to być umocnienie naszej waluty, np. do 3,5 zł/euro, utrata rynków zbytu jak również istotny spadek produkcji jabłek np. na skutek klęsk losowych, głównie pogodowych. Moim zdaniem są powody do optymizmu nie tylko dla producentów i eksporterów, ale także krajowych konsumentów jabłek.

Prof. Eberhard Makosz www.trsk.pl


Reklama:

Popularne tagi:


ue   sady   sadownicy   ochrona   wisnie   rosja   maliny   jablka   sadownictwo   eksport   ceny   jabłka   parch   sadownik   zbiory   owoce   zsrp   truskawka   przymrozki   gruszki  

Stacja meteo - Opole Lubelskie

Data2012-05-18 05:00:00
Śr. temp. (C)0.51
Śr. wilgotność powietrza (%)100.00
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# lajkonik 13.02.2012 18:48

Ten list pochwalny profesora Makosza coś bardzo odbiega od rzeczywistości.Dobrodziejstwo przynależności do Unii. ja ośmielę nazwać się gwoździem do trumny polskiego sadownictwa.Mamy sztucznie nakręcany wzrost nasadzeń drzew,konkurencję ze strony starych krajów UE na rynku wewnętrznym i w eksporcie do Rosji,wzrost kosztów produkcji spowodowany przez biurokrację,restrykcje w stosowaniu środków ochrony i narzucaniu dziwacznych certyfikatów.Spadek

produkcji to jedyne wybawienie dla sadowników.


# Melolontha 13.02.2012 20:40
Pan  Profesor  Eberhard  Makosz, podając cenę 1,1 - 1,2 zł za kilogram jabłek, za jaką polscy sadownicy gotowi są ODDAĆ  /  podkreślenie moje - Mm / swoje jabłka, nie uwzględnił mojej prośby , aby przy każdej okazji podawał, ile kosztuje nas wyprodukowanie tegoż kilograma...  A może nie czyta moich komentarzy ?   A jeśli tak, to " mówi się trudno i...kocha się dalej "...  Pozdrawiam z uśmiechem !
# jerzy45 13.02.2012 22:40

Z tego, co pisze "drugi" sadownik RP prof. Makosz nie dziwota, że polska dziadostwem stoi i przy takim rozumowaniu, nie widać, kiedy to dziadostwo się skończy... I tu nie chodzi, ani o II, III, czy nawet IV  Rzeczpospolitą...Tu chodzi o  zrozumieniu naszej polskiej rzeczywistości... Jeśli koszt produkcji oscyluje około 1 złotego, to nie dziwota, że jesteśmy nędzarzami w bogatej Europie...Są owszem wyjątki w społeczeństwie, które jednak potwierdzają tylko regułę...  Czego  Polacy nie mają w swych domostwach i gospodarstwach z Zachodu ?  Wiemy.  Konkurujemy z Wochami... Może i dobrze...Jednak oni w przeciwieństwie do Nas mogą  swe dupska  położyć tam, gdzie dusza zapragnie - Adriatyk, Morze Śródziemne, Karaiby.... My natomiast cieszymy się jeśli raz na kilka lat wyskoczymy na 2-3 dni nad zimny Bałtyk, jak będzie cena... Tak trzymać Profesorze, a jeszcze troche, to Murzyni Nas dumnych Polaków  wezmą pod swe skrzydła...  Czy Panie Profesorze pańskie rozważania przysporzą Nam polskim sadownikom choć troche lepszy byt ?  Czy miast rozwijać się i dążyć do rozwoju nie podcinamy takim myśleniem gałązki na której wisi już sznurek... Można by rzec za wieszczem - "...miałeś chamie złoty róg..."  

PS... Pierwszym Sadownikiem RP był oczywiście Profesor Sz. Pieniążek. 


# Melolontha 14.02.2012 00:32
Podcięta gałązka na której wisi już sznurek, to nadzieja każdego skazańca... Było by jednak lepiej, gdybyśmy wszystkie przeznaczone jeszcze do wycięcia gałązki mogli uciąć do końca, a nadziei szukali gdzie indziej... Bo jakby co, to porządna gałąż, która wytrzyma każde obciążenie, znajdzie się w sadzie zawsze...jerzy45... Wg. mojej wiedzy, pierwszym sadownikiem był Bóg a za ogrodnika robił u niego Adam... Ale było to w czasach, kiedy istnienie RP się ani Adamowi, ani nawet Ewie nie śniło... I bardzo bym prosił wszystkich, aby nie podszczypywali tu Profesora Makosza, jednego z Ojców Założycieli polskiego sadownictwa...Bo niewykluczone, że dożyjemy też kiedyś czasów, gdy o polskim sadownictwie wypowiadać się, albo i decydować, będzie jakiś komar...Albo i mucha ! Pozdrawiam !
# Zdzich 14.02.2012 10:17
Jerzy - przecież Włochy leżą nad morzem śródziemnym, więc najwygodniej im tam kłaść swe dupska - jak to raczyłeś określić. Proponował bym natomiast zobaczyć ilu polskich sadowników wygrzewa swe ciała na karaibskich plażach i ilu włoskich. Myślę,że niełatwo byłoby znaleźć tam zarówno jednych jak i drugich.
Kiedyś w jakimś swoim komentarzu zwracałem uwagę,że chyba lepiej nam pójść w stronę chińczyków, czyli duża produkcja i eksport bo jeśli ograniczymy produkcję to natychmiast na nasze miejsce wejdą inni. Mamy przykład krajów zachodniej europy gdzie płacono za likwidację sadów czyli za ograniczenie produkcji i my wskoczyliśmy na ich miejsce. Przecież dzięki ograniczeniu produkcji nie powiększyli swoich zysków. U nas można ciągle utrzymać się z sadu a tam coraz częściej właściciele nawet sporych gospodarstw muszą podejmować dodatkową pracę lub rozwijać równolegle inną działalność gospodarczą żeby się utrzymać. Po za tym myślę,że tu występuje efekt skali. Podobnie jak ze sklepami.Ludzie wolą iść do dużego sklepu gdzie jest dużo towaru i duży wybór niż pielgrzymować do pięciu małych sklepików,żeby kupić to samo co w jednym dużym. Nawet jak kupią towar po takiej samej cenie to zaoszczędzą czas i pieniądze wydane na podróże między tymi małymi sklepikami.Jeśli natomiast chodzi o zyski to firmy uznają za sukces jeśli za włożoną złotówkę uzyskają pięć groszy więc dlaczego w sadownictwie czy w innych działach rolnictwa ma być inaczej?

# artemida 14.02.2012 11:54
I chyba Zdzich ma rację...

# lajkonik 14.02.2012 11:57
Zdzich z tymi 5 groszami to rozumiem że to taka prowokacja? Według tego co można wyczytać w prasie Fachowej deficyt roczny naszego kraju (bodaj za 2010) w handlu owocami z krajami UE wynosi coś koło miliarda więc kto tutaj na kim zarabia?Eksport jabłek z Polski do wspólnoty to 50 tysięcy ton rzeczywiście sukces to nie bywały.
# jerzy45 14.02.2012 13:11
Oczywiście Zdzichu, że masz racje ! Jednak nie moge się zgodzić z lansowaną tezą, że tylko zwiększając produkcje i wydajność jesteśmy w stanie opanowywać nowe rynki zbytu, czy utrzymywać obecne... Tylko powiedz mi jedno - co MY polscy sadownicy a tego mamy ? I nie chodzi tu o tych, co mają 20, 30, czy nawet 100 Ha sadów. Co ma z tego przeciętny sadownik X, Y czy nawet Z ze swoimi  2, 3, 5  czy nawet 15 ha ! Cienko przędziemy i nie ma widoków na poprawe bytu. Owszem widze na kilka lat swoją "świetlaną przyszłość" i to, że będe mógł kosić "kapuste". Warunek jest oczywiście jeden warunek, a nawet dwa...Pierwszy, to masowe bankructwa rolników by móc powiększać sady, a drugi, to zmarznięcie, wymarznięcie sadów na wschód od Warty. ( patriotyzm wielkopolski...)  Czy tego komuś życze ? Nie.  Tylko czy zwiększając nawet wydajność zwiększymy konsumpcje owoców ? Nigdy, przenigdy... Czy zatem mamy szanse, by stać się zamożniejszym społeczeństwem wiejskich społeczności, gdy Profesor jest kontent swoich myśli i teoretycznych założeń i tez ?  Czy w Twoich oczach Chińczycy są najlepszym w konkretnej  sytuacji ? Wątpie... Gdyby w Polsce nagle przestano produkować jabłka, to i tak by ich na rynku nie zabrakło... Wolałbym Zdzichu, byś tych żółtych ludzi proponował mi jako ludzi bogatych (milionerów) przedsiębiorców, którzy nie jabłkami zalewają Świat, ale elektroniką, samochodami, rowerami, trampkami...bo z tego są pieniądze i dobrobyt... My polscy sadownicy de facto dajemy tylko zarobić koncernom chemicznym, pośrednikom, którzy starają się nam wcisnąć wszelkie dobra...My ledwo co ciągniemy swój los, ale oni nie...Oni kwitną.  Czy zatem model, który lansujemy służy Nam, czy służy całkiem innym branżą...

# Zdzich 14.02.2012 18:32
Oczywiście Jerzy45, że masz rację. Zajrzyj do Swojego komputera. Przecież w nim wszystko chińskie i tajwańskie, niezależnie od tego jakie logo widnieje na obudowie. Nawet to logo wykonały żółte ręce. To dobrze, że oni wszyscy nie są milionerami bo nie negocjowaliby z nami tylko dyktowali by nam warunki. Jeśli nie chcesz dać zarobić koncernom chemicznym to w sadownictwie jest możliwość. Możesz sam robić ciecz kalifornijską. Ostatnio na forum dyskutuje się zastosowanie podchlorynu sodu (domestos) a na szkodniki też by się coś wymyśliło do przygotowania we własnej kuchni. Tu proponuję pokombinować z muchomorami. Nasze babki stosowały na muchy więc może by tu było jakieś pole do manewru. No i powodzenia życzę w tej samowystarczalności i zdrowych i smacznych jabłek. 
# jerzy45 14.02.2012 20:25
Z tym muchomorem, to prosze nie robić sobie podśmiechujek... Jakby nie patrzeć ten  muchomorek ( sromotnikowy...)  to nie złe narzędzie do pozbywania się niechcianych osób...Po pierwsze  to niezły zabójca i przy odpowiednim sposobie poddania ofierze, może uchodzić jego stosowanie, za tzw. przestępstwo doskonałe - bez konsekwencji...Dobrze, że parch nie ma takich właściwości. A może gdyby parchowi poszperać w bebechach, to znalazłoby się w nim pozytywne plusy np. panaceum na raka... A propo grzybów... Do aresztu śledczego wchodzi oficer NKWD.  Wchodzi i widzi pod ścianą dwa trupy. - A temu co się stało ?  - Zatruł się grzybami - odpowiada strażnik. - A temu drugiemu co było - pyta ponownie. - Też zatruł się grzybami - pada odpowiedź. Idąc dalej oficer widzi w celi więźnia z dziurą w głowie po kuli... - A temu co się stało - pyta ...  - ten nie chciał jeść grzybów...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]