| Goście | 82 |
| Zalogowani | 0 |
| Razem | 82 |
| Chat | 0 |
Jesteś w: News (1806) > News - Ekonomika (368)

| Data | 2012-05-18 04:00:00 |
| Śr. temp. (C) | -1.29 |
| Śr. wilgotność powietrza (%) | 99.37 |
| Sum. opady (mm) | 0.00 |
To w końcu jak to jest, mamy nadprodukcję żywności czy jej niedobór? Spoleczeństwo się starzeje i będzie nas coraz mniej to po kiego produkować więcej i więcej. Po co produkować coś, czego nik nie kupi. Jedynym dlugofalowym efektem będzie silna konkurencja i presja na producentów aby obiżyli ceny. Tak na prawdę to rolnikom którzy zdecydują się wykonywać inny zawód, powinno się dopacać za utrzymanie ziemi w dobrej kulturze rolnej bez produkowania na niej czegokolwiek tak aby w razie potrzeby szybko zwiększyć produkcję. Zresztą takie coś się już dzieje, plantacje orzecha i czereśni ptasiej to często wykorzystywany sposób na dochodowe ugorowanie ziemi.
Moi państwo rozmawiałem ostatnio z paroma starszymi wiekiem sadownikami i dowiedziałem się od nich że ich następców po prostu nie ma. Smutne ale prawdziwe, ludzie młodzi niechętnie podejmują się pracy w sadzie tudzież na roli wolą pracować lub zakładać firmy nie związane z rolnictwem, gro małych gospodarstw już jest wystawionych na sprzedaż ...
Zmniejszenie się ilości gospodarstw jest również spowodowane często nierentownością i wysokim stopniem ryzyka utraty plonów. Wiec krótko powiem że sprawdza się prognoza usłyszana kiedyś przeze mnie na targach sadowniczych - "pozostaną tylko wysoko hektarowe dochodowe gospodarstwa i małe gospodarstwa zrzeszone w grupach producenckich"
a może się mylę?
Jest jeszcze jedna opcja. Fanatycy tacy jak ja, którzy tyraja w mieście, żeby kiedyś mieszkać na wsi. 3 ha na których posadzę kiedyś sad już mam i za żadne skarby ich nie sprzedam a sad nawet jeśli będzie niedochodowy...zawsze mogę wrócić do zawodu.
Muszę tylko wykształcić syna i Kotlino Kłozka witaj.
wania1234...doświadczenie się zdobywa a sprzęt kupuje. Zdaję sobie sprawę co to znaczy sad ale marzę o tym od lat więc nie wiem dlaczego mialbym nie spróbować. Nie liczę na to, że 3 ha sadu mnie wyżywi i dlatego nie postawię wszystkiego na jedną kartę.
Melolontha...ogromne dzięki za radę, dzialka leży w polowie góry na stoku poludniowym i poludniowo-zachodnim. Poniżej jest ląka a powyżej jakieś zboże. Miedze powyżej i poniżej są obsadzone glównie glogiem z domieszką dzikiej czereśni. Ponieważ na moim polu "rosną" kamienie, zbiera się je co roku i wysypuje na miedzach tworząc dobre warunki dla żmij a te z tego korzystają i szczególnie w gorące lata jest z nimi problem, bo lubią się na tych kamieniach wygrzewać. Mam więc nadzieję, że będą one regulować ew. populację myszy. Jest też ambona w górnej granicy dzialki ale na myszy nie przydatna. Taki jest stan na teraz ale nie wiem co będzie za kilka lat bo w zeszlym roku nic na lące nie bylo wypasane bo się nie oplaca. Generalnie ujmując sad mi się marzy ekologiczny, z owcami pod drzewami zamiast kosiarek i kurami wygrzebującymi wszelkie robactwo. Celem nie jest produkcja, celem jest sad sam w sobie. Sad jaki pamiętam z dzieciństwa z dużymi drzewami i drabinami z których zbiera się te najlepsze, najbardzej soczyste owoce.
Chciałbym zaznaczyć, że nie tylko kilku dyskutantów portalu uważa, że państwo nie może umywać rąk w stosunku do takiego działu gospodarki narodowej, jakim jest rolnictwo... Również profesor Michna uważać że dla uniknięcia braku samowystarczalności żywnościowej / głodu ? - pytanie moje - Mm /, państwo powinno wspierać tych 7-20 hektarowych rolników, którzy utrzymują hodowlę, ale mają kłopoty ekonomiczne...Pozdrawiam !