użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > News - Targi i wystawy (111)

XXI Spotkanie Sadownicze Sandomierz 2012

XXI Spotkanie Sadownicze Sandomierz 2012     

Mimo ogromnego mrozu sadownicy nie zawiedli organizatorów już XXI spotkania w Sandomierzu. Jest to zapewne największa w regionie Południowo-wschodniej Polski impreza tego typu, zwłaszcza w kontekście informacji że Seminarium w Limanowej w tym roku będzie po raz ostatni.
Spotkania sadownicze pozwalają zobaczyć najnowsze ciągniki, opryskiwacze, wózki itd. Ale na nic ten cały sprzęt się nie przyda gdy braknie podstawowej jak i specjalistycznej wiedzy sadowniczej, która musi zataczać coraz szersze kręgi i sięgać do nauk, które jeszcze nie tak dawno wydawałoby się nie mają nic wspólnego z sadami. Każde takie spotkanie wzbogaca i uzupełnia wiedzę nie jednego sadownika.




Czy to już ostatni dzwonek dla grup producenckich, rozważał z sadownikami pan Witold Boguta. Co jest ważne teraz dla grupy? Na pewno najważniejsza jest lojalność członków wobec organizacji która powinna realnie planować rozwój i wzrost sprzedaży. Co zapewne zaowocuje trwałością grupy i wzmocnieniem struktur handlowych. Zagrożeniem jest świadomość szeregowego członka – zarazem współwłaściciela i współrządzącego grupą, dla której bardzo ważną rzeczą jest sprzedaż jak i zaangażowanie finansowe, uświadamiające że – nie ma darmowego lunchu, jest pytanie kto za obiad zapłaci.

Dostępność funduszy UE dla sadowników po 2013 roku omówiła Magda Kędzierska co ma nie bagatelne znaczenie dla przyszłości wielu czy nawet większości sadowników w Polsce.



Profesor Waldemar Trader uświadamiał zebranym szybkość działania nawozów dolistnych, których się stosuje z roku na rok coraz więcej.

Czy to jest dobrze czy też źle? Dużo na ten temat mówił drugiego dnia Adam Fura – zapraszam do materiału video.



Na pewno gwiazdą pierwszego dnia był Peter van Arkel, którego prelekcja o raku drzew owocowych to kompendium niezbędnej wiedzy sadownika, który dzięki gościowi z Holandii będzie wiedział jak zapobiegać i zwalczać tą groźną chorobę - relacja filmowa już wkrótce w portalu...

Drugi dzień należał do Adama Fury (ŚODR o. Sandomierz) który już doradza około 200 sadownikom. Pomysł doradztwa grupowego zrodził się 2006 roku. Pisemne zalecenia są wspierane przez system sms-owy powiadamiania sadowników o momentach krytycznych w ochronie danej uprawy. To prawdopodobnie jedyna taka forma doradztwa bezpośredniego w Polsce - doradcy sadowniczego z państwowej jednostki doradczej. Czy jest godna polecenia? Można się przekonać samemu oglądając fragmenty prelekcji Adama Fury – zapraszam do materiału video.







Spotkanie zakończył pokaz cięcia w sadzie doświadczalnym w Ostrołęce k. Sandomierza – prowadzenie pokazów oczywiście Peter van Arkel, który potrafi przekazać wiedzę w sposób który nie nudzi uczestników, którzy mimo bardzo dużego mrozu bardzo licznie przybyli na pokazy.

Jak licznie proszę zobaczyć w naszej fotorelacji i materiałach video



autor: Robert Bokwa www.hanat.pl


Reklama:


KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# Melolontha 04.02.2012 00:04
 Była okazja, aby zapytać pana van  Arkela o ten podchlorynian sodu na raki i zgorzele...  Znalazł się ktoś taki odważny ?  Pozdrawiam !
# HANAT 04.02.2012 11:52
Dla kolegi Melolontha wszystko ;) mam na ten temat filmik, dziś wrzucę do mnie na kanał GospodarstwoHANAT - ZAPRASZAM :) 
# Abukk 04.02.2012 14:49
Mi się wydaje, że mówił coś ale o wodorotlenku sodu (główny składnik Kreta) . Bym posmarował... 
# HANAT 04.02.2012 15:00

Proszę kolego już jest coś w temacie ;)

a tak przy okazji czy ktoś zwrócił  uwagę jak głośno się zachowują słuchacze na prelekcjach? na pokazie cięcia też tak było że Peter aż zwracał uwagę przeszkadzającym. To problem także innych spotkań, momentami to zagłuszali wykładowców. Przykre ale prawdziwe :(

Oto link do filmiku nie ma go tutaj bo przed chwilą wrzuciłem - pozdrawiam HANAT

http://www.youtube.com/user/GospodarstwoHANAT?feature=mhee#p/c/5C701D08F480C9D1/8/d67PgfhNXpk 


# albertgo 04.02.2012 21:49
Chciałbym na początku skierować słowa uznania w kierunku organizatorów, i przekazać wielkie uznanie za organizacje oraz przebieg Spotkań Sadowniczych. Wszystko ( poza zbytnim doświetleniem Sali wykładowej ) organizacyjnie stało na najwyższym poziomie. Tematyka dobrana dosyć trafnie, oraz świetnie przedstawiona. Ja osobiście jestem pod wrażeniem wykładu Pana prof. Tredera o nawożeniu dolistnym. Bardzo interesująca forma prowadzenia, oraz zaskakująco ciekawe wyniki doświadczeń. Powiem szczerze że będąc na wykładzie wiele straciłem, ale dzięki nagraniu całości i późniejszym przeglądnięciu w domu. Jeszcze bardziej byłem zaskoczony rezultatem wyników, oraz przedstawionymi wnioskami. Jeszcze bardziej uświadomiłem sobie o znaczeniu nawożenia, jego wpływie na wielkość i ilość plonu. Zastanawiałem się czy nie warto jest się intensywniej zagłębić w temat, i nawet przesunąć część środków i sił z ochrony na rzecz nawożenia. Moim zdaniem chemiczna ochrona w wielu sadach jest na bardzo wysokim poziomie by nie powiedzieć że jest perfekcyjna. I zastanawiam się czy w zawiązku z tym dało by się zaoszczędzić jakieś siły i środki by je przesunąć na rzecz nawożenia? Bo logicznie rzecz ujmując skoro w sposób prawidłowy ochronię chemicznie swój plon, a będzie on małego kalibru, drobny, słabo wybarwiony, ordzawiono, bardzo podatny na choroby fizjologiczne, mało atrakcyjny handlowo, nie trwały w transporcie i przechowywaniu. To czy jest to przesłanka by znacznie skupić się na innych aspektach niż tylko ochrona chemiczna ?
# Melolontha 04.02.2012 21:53
Dobroć Kolegi HANATA w stosunku do mojej skromnej osoby powoduje u mnie coś w rodzaju zawstydzenia a nawet skrępowania... Bo oto już wczoraj, po obejrzeniu filmiku z pokazem cięcia w wykonaniu pana Arkela, zaczął pisać mi się w głowie komentarz, którego jednak nie zamieszczę... Ale przypuszczalnie wiem, jaka jest przyczyna tych pogaduszek wśród publiczności w czasie " show " tego pana... Bo wg. mnie, w czasie pokazu cięcia, prelegent i showman, powinien częściej robić użytek z sekatora, który przez dłuższą część czasu, spoczywał sobie u tego pana , na ramieniu... I zakończę wierszem księdza Jana Twardowskiego, który cytuję z pamięci, a więc w przybliżeniu : " Tylko dzieci nie nudziły się w czasie kazania... Śmiały się do siebie, pokazywały sobie języki, chodziły na czworakach i szarpały dorosłych grzeszników za wąsy sznurowadeł " Ale może ci, którzy uczestniczyli w tym " show " na żywo, mają inne zdanie ? Pozdrawiam !
# Melolontha 04.02.2012 22:03
albertqo... Dyskutujemy ? Uważam, że ochrona / głównie chemiczna / to jedna i bardzo ważna / chyba najważniejsza / sprawa, a walka o duży, dorodny i trwały owoc, to osobne zagadnienie... I nie bardzo mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że owoce małe są bardziej podatne na choroby fizjologiczne... Ale tego, co tam wychodzi badaczom w doświadczeniach nie wiem i w spotkaniu w Sandomierzu, nie uczestniczyłem...Pozdrawiam !
# albertgo 04.02.2012 22:36
Ja również nie twierdzę że owoce małe są bardziej podatne na choroby fiziologiczne. Podałem pewien schemat, który moim zdaniem funkcjonuje. A który potwierdzasz swoją wypowiedzią Np. większe owoce niektórych odmian bardziej są podatne na popularny korek niż owoce które wyrosły mniejsze. Badania badaniami, ale czasem warto się przyjrzeć nie którym kwestią i zagadnieniom, gdyż wtedy łatwej, taniej i skuteczniej można planować, i działać tak by osiągać  zyski. 
# Melolontha 04.02.2012 22:57
Ale ja jednak właśnie tak zrozumiałem po części Twoje przedostatnie zdanie... Ale mniejsza o to, co przecież w ferworze dyskusji i pisania się zdarza... Ale znów... Rozumiem, że chcesz zwrócić uwagę na konieczność zwrócenia przez sadowników większej uwagi na jakość, choćby kosztem ochrony... I tu nie bardzo mogę się zgodzić, o czym już zresztą wspomniałem... Mam jednak pewne dość niepokojące informacje z frontu walki o tą jakość... Bo oto pewien mój znajomy, który z różnych powodów miał swego czasu dostęp do wszelkiego rodzaju poprawiaczy, utwardzaczy, wybarwiaczy itd i na dodatek wszystko to stosował, to wtedy na przedwiośniu wywalał do sadu tyle jabłek / popuchniętych, zgniłych / ile nigdy przedtem... Więc tu znów mamy / moim zdaniem / problem... Problem spowodowany istnym zalewem tych różnych wynalazków... I problem ten polega też na tym, że o ile "stara nauka " nie była zainteresowana wciskaniem ludziom jakiegoś " kitu ", to dziś chyba różnie z tym bywa... Tylko jak się w tym połapać, żeby nie pójść z torbami ? Pozdrawiam !
# artemida 05.02.2012 13:18
Chrabąszczu,  jedz liście Gingho a nie dębu czy osiki....

# albertgo 05.02.2012 14:21

Właśnie Eureka jak się w tym połapać żeby nie pójść z torbami ? Wspaniałe pytanie, nim powiem co na ten temat myślę to odniosę się do wcześniejszych wypowiedzi. Po pierwsze wiele gospodarstw swojego czasu miało wielkie problemy z szklistością lub rozpadem miąższu. Dzięki właśnie stosowaniu wszystkiego, wszędzie, i nie patrzeniu się na swoje rośliny ich kondycje i plon. Mówiąc krótko ktoś cos robi myśli że wie wszystko, a nic nie Wie nie zna się a potem udaje. Więc na początek fajnie było by zerknąć trochę do chemią tej najprostszej  i odświeżyć wiedzę na temat fiziologi roślin w kontekście potrzeb pokarmowych. Jak to zrobić ? Od mniej więcej dwóch lat obserwuje iż wykłady, konferencje, spotkania Sadownicze w równym stopniu poświęcone są ochronie, grupom producenckim, nawożeniu i ekonomi. Trzeba tylko chcieć, iść słuchać i oczywiście wsiąść aparat by robić zdjęcia bo wszystkiego nie da się zapamiętać. Po kolejne w roku 2011 w gospodarstwie wprowadziłem pilotażowy program ochrony przed parchem. Moje założenia były proste, podnieść skuteczność zabiegów, stosować tylko preparaty zapobiegawcze  kontaktowe, obniżyć koszty wykonywania zabiegów przeciwko parchowi. I się mi prawie udało wszystko po spinać, i wyprodukować jabłka nie zainfekowane parchem jabłoni. Wyciągnąwszy wnioski na rok 2012 modyfikuje plan, oraz wprowadzam zmiany w chemicznej ochronie przeciwko  szkodnikom. Jak mi wyszło pogadamy za pół roku. Nie mniej jednak da się przynajmniej w kliku procentach zmniejszyć koszty ochrony przeciwko parchowi. Stosuje oryginalne produkty,  w zalecanych dawkach, i jak ma do wyboru preparat A i B z tą samą substancją o tej samej zawartości a różnica tkwi  tylko w cenie. To wybieram droższy produkt. Więc tak naprawdę wszystko się da radę zrobić tylko trzeba wiedzieć że to się da zrobić i chcieć. I tym samym wszystko leży w naszych rękach,   zależy tylko od nas. 


# Melolontha 05.02.2012 16:01
...2 razy ripostowałem i 2 razy mi się nie zamieściło...  To może streszczę...  Więc pewnie będzie tak, jak z zaleconą mi przez artemidę dietą, która w zależności od sadu / odmiany, stanowisko, podkładki / będzie trochę inna i być może nawet pozostanie tajemnicą firmy... Ale zgodzę się że rezerwy / również finansowe / tkwią m.in. w ochronie i nie przyjmuję ciągle do wiadomości,że tych zabiegów musi już być ponad 20...  Przecież / np. w wiśniach / nawet na mszyce nie trzeba pryskać co roku...Pozdrawiam ! P.S.  Pod pojęciem " diety " dla danego sadu rozumiem cały szereg standardowych i niestandardowych zabiegów, w oparciu o całą tą, jakże bogatą gamę propozycji nawozowych i nie tylko...
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]