użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > News - Ochrona roślin sadowniczych (126)

Nieproszenie goście w sadzie

Nieproszeni goście w sadzie     

Jesienią należy zaplanować ochronę sadów przed zwierzyną łowną i gryzoniami. Unikniemy wówczas sytuacji przykrego zaskoczenia wiosną ewentualnymi skutkami zbyt długiej obecności tych „nieproszonych gości” w sadzie przypomina Pani Barbara Błaszczyńska.


W niechronionych lub niewłaściwie chronionych sadach uszkodzenia przez zwierzynę łowną mogą obejmować od kilkunastu do kilkudziesięciu procent drzew. Najbardziej narażone na uszkodzenia są młode drzewa, zwłaszcza wiśnie i jabłonie, głównie te niskopienne, przy głębokiej pokrywie śniegu i długim okresie jego zalegania.

Ogrodzenie sadu, mimo, że jest najskuteczniejszym i najbardziej ekonomicznie uzasadnionym rozwiązaniem w zabezpieczeniu przed zwierzyną, nie jest niestety wystarczającym (powinno być wysokie, od 1,2–1,3 m przed zającami i królikami do 2–2,5m, do ochrony przed większymi zwierzętami, a siatka wkopana w ziemię na głębokość 30 cm). W związku z tym trzeba skorzystać z innych metod.



W październiku lub listopadzie można pokryć repelentami pnie i podstawy gałęzi szkieletowych drzewek (nie pokrywać całych roślin). Preparaty odstraszające zające, dzikie króliki, a także sarny i jelenie, należy smarować na suchą powierzchnią kory, w dni bezdeszczowe, o dodatniej temperaturze powietrza. Warunkiem ich skuteczności jest dokładne zaschnięcie na zabezpieczonej powierzchni i powtórzenie zabiegu (przeciętnie co 4–6 tygodni) każdorazowo po stwierdzeniu zmycia około 50% środka lub po zauważeniu nowych ogryzień. Często jednak wystarczą 1–2 zabiegi w sezonie. Mydełka toaletowe polecane do odstraszania saren i jeleni można wieszać w okresie całego roku (1 szt./drzewko). Należy jednak pamiętać, że muszą być one opakowane w folię lub papier wodoodporny, a zalecana wysokość ich umieszczenia na roślinach lub tuż przy nich to 0,5–1,5 m. Sadząc nowe kwatery, młode drzewka można ochronić, zakładając na ich pnie perforowane osłonki lub siatki.

Można polecać również inne metody np. utworzenie poza sadem lub szkółką (na miedzach, w pobliżu śródpolnych drzew i krzewów) tzw. poletek ogryzowych ze zbędnego materiału szkółkarskiego (najlepiej gęsto posadzonych jabłoni) lub ze ściętych gałęzi, co zapobiega ogryzaniu drzew przez zające i dzikie króliki (podczas nagłych opadów śniegu sprawdzało się rozrzucanie w sadzie ściętych gałęzi jabłoni). Przed sarnami można również zabezpieczyć drzewko zawieszając na wysokich palikach duże kawałki kolorowego materiału, paski folii odblaskowej, białe płachty, pęczki włókien, pakuł konopnych (jednak zwierzęta szybko się z nimi oswajają i efekt jest krótkotrwały). Jest jeszcze jedno rozwiązanie tzw. pastuch elektryczny, który powinien się składać z trzech drutów „pod prądem” umieszczonych na różnych wysokościach (najczęściej polecane to 25 cm, 60 cm i 110 cm).

W okresie wzmożonego zagrożenia najbardziej skuteczne jest jednak łączenie kilku różnych sposobów ochrony.

Co kilkanaście lat obserwuje się masowe pojawienie gryzoni. Najliczniej występują one jesienią po intensywnym rozmnażaniu w okresie wegetacji roślin. Największe straty powodują zimą z powodu niedostatku pożywienia. Ryzyko ogryzienia jest większe, jeśli pod drzewami zalega śnieg. Uszkadzaniu drzew przez tę grupę szkodników sadów sprzyja również pozostawienie na okres jesieni i zimy dużego zachwaszczenia lub obecność w rzędach warstwy ściółki, zwłaszcza z trocin czy ze słomy czy innego rodzaju.
Najbardziej narażone na tego typu uszkodzenia są kwatery wiśni i jabłoni. Dużo większe szkody dotyczą również sadów młodszych. Jesień to najlepsza pora roku do podjęcia walki z tymi szkodnikami. W latach średniego zagrożenia wykonuje się jeden lub dwa zabiegi zwalczające w odstępie co 2–3 tygodnie, natomiast w sezonach masowego wystąpienia gryzoni nieodzowne jest zwiększenie liczby zabiegów do 3–4 razy. Dobre efekty w zwalczaniu zależą w dużej mierze od prawidłowego oznaczenia gatunku występującego w danym sadzie. Szczegóły aplikacji środków gryzoniobójczych znajdują się w aktualnym Programie Ochrony Roślin Sadowniczych
Przed gryzoniami należy również zabezpieczyć materiał szkółkarski w dołownikach lub przechowalniach, zakupiony do nowych nasadzeń.

Sprzymierzeńcami sadowników w walce z gryzoniami polnymi są drapieżne ssaki oraz ptaki. Dlatego warto jest dbać o naturalne ich siedliska, a w sadach montować wysokie, sięgające ponad konary tyczki z poziomą poprzeczką u góry (w liczbie 3–4/ha) w celu ułatwienia ptakom drapieżnym polowania na te szkodniki.

autor: Barbara Błaszczyńska
artykuł pochodzi z KPODR Minikowo, Oddział w Zarzeczewie
Wieś Kujawsko-Pomorska 10/2010

Nieproszenie goście w sadzie Nieproszenie goście w sadzie Nieproszenie goście w sadzie Nieproszenie goście w sadzie Nieproszenie goście w sadzie Nieproszenie goście w sadzie

Reklama:

Popularne tagi:


eksport   jablka   truskawka   rosja   sadownictwo   przymrozki   zsrp   sady   parch   ceny   owoce   jabłka   zbiory   gruszki   ue   sadownik   wisnie   maliny   sadownicy   ochrona  

Stacja meteo - Kostrzyn Wlkp.

Data2012-05-18 03:00:00
Śr. temp. (C)-1.58
Śr. wilgotność powietrza (%)100.00
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# Melolontha 05.11.2011 17:30
Dziś wiem już, że już na etapie planowania sadu a zwłaszcza jego ogrodzenia, powinno się w jednym z rogów / najlepiej w 2 a nawet 3 rogach /, przewidzieć łatwy i szybki sposób rozgradzania, aby móc tamtędy wypędzać większą zwierzynę / sarny, jelenie a nawet zające /... Pozdrawiam !
# kamczat 06.11.2011 20:03
Melolontha, wydaje mi się, że wielu wolałoby zaplanować pieczyste w którymś z rogów ogrodzenia. W artykule jest stwierdzenie, że siatka powinna mieć 1,2m jako zabezpieczenie przed zającami  i królikami. Czy te drugie już u nas są problemem, bo przyznam, że jeszcze dzikiego królika nie spotkałem.
# szczypiorek 06.11.2011 20:16
Co do nieproszonych gości w sadzie to miałem u siebie chyba wszystkie możliwe gatunki, ........przynajmniej tak mi się wydawało do dzisiaj , pojechałem dziś po południu do sadu idę wzdłuż siatki cisza jak makiem zasiał nagle dzwon w bramę taki że mało na zawał nie padłem oglądam się za siebie a tam .......kucyk i na pewno nie był to dziki kucyk bo miał na  szyi coś w rodzaju postronka no chyba że to była biżuteria )))
# kamczat 06.11.2011 20:23
Teraz pojawia się pytanie - jak on się tam znalazł, czy nie został wynajęty do jakiejś czarnej roboty. Może został spłoszony, aby odwrócić Twoją uwagę? :)
# Melolontha 06.11.2011 20:25
 Rozumiem, że siatka o wysokości 1,2-1,3 m mogla by być wystarczająca gdzieś w okolicach Pałacu  Kultury / tylko przeciw zającom i królikom /, bo tam gdzie Warszawa graniczy już z Lasami  Kabackimi, ze względu na ryzyko pojawienia się grubszej zwierzyny, powinno to być koniecznie 2-2,5 m i najlepiej pod prądem... kamczat...  Naprawdę miałbyś sumienie strzelić do czegoś tak pięknego, jak " to " co widać na zdjęciu ? ... Pozdrawiam ! P.S.  Swoją drogą, autor tego, tak ładnego zdjęcia mógłby się nam tu ujawnić i opowiedzieć o okolicznościach tych wspaniałych, " bezkrwawych łowów "...
# Melolontha 06.11.2011 20:37
szczypiorek... Miałeś chyba dużo szczęścia, bo np. na youtubie jest taki filmik, na którym pokazane jest, jak pewien osioł, zapałał nagle gorącym uczuciem do pewnego przechodnia...P.S. Miałem ostatnio w sadzie śliczną sarenkę i nie wiem jak ona się do środka przedostała... Ponieważ od dłuższego czasu nie było u nas deszczu, postawiłem jej nawet w pewnym miejscu, miskę z wodą... Liczyłem, że może sama wyskoczy poza ogrodzenie... Niestety...Po kilku dniach znalazłem ją martwą... Nie mam pojęcia co mogło się jej stać... Przecież jedzenia jej tu nie brakowało, a ostatni oprysk, na dodatek Topsinem, był więcej niż miesiąc temu... Smutne...
# kamczat 06.11.2011 20:43

Nie jestem myśliwym, ani kłusownikiem. Napisałem,że tak mi się wydaje, gdyż kłusownictwo ciągle u nas istnieje, choć nie na taką skalę jak na Ukrainie (ponoć zająca trudno uświadczyć).


# szczypiorek 06.11.2011 21:08
Melolontha czytając Twój komentarz dopiero teraz uświadomiłem sobie jak wielkie niebezpieczeństwo na mnie czyhało )))) ........jutro miałem jechać zbierać pozostałe korzenie po orce jednak teraz myślę że strach będzie się po nie schylać )) a tak serio to naprawdę niespotykany gość w sadzie nawet pewnego czasu złomiarze po siatkę byli ale kucyk ???
# artemida 07.11.2011 07:39
Jedna sarna w parohektarowym sadzie może być ...ozdobą bardziej niż szkodnikiem. Zając jest dziś raczej gatunkiem  ginącym, a królik może występować lokalnie. Można sobie wyobrazić moje zaskoczenie kiedy w sadzie zobaczyłem łosia który wszedł przez "luki" w ogrodzeniu od strony lasu. Po tygodniu wrócił do swoich ostępów. 
# pit2008 07.11.2011 08:42
witam.kol.Melolontha, nie bagatelizował bym tego przypadku padłej sarny ,gdyż może to być przypadek wścieklizny,oby nie.pozdrawiam.
# Agrosadlipowa 07.11.2011 10:16
Zwierzyna w sadzie to bardzo ciekawy i wdzieczny do rozmów temat.Przy kieliszeczku pigwówki,godzinami można wymieniać się ciekawymi,nieraz śmiesznymi obserwacjami.Łoś,który gościł w moim sadzie ok.3 dni,przeszedł przez ogrodzenie wyłamując 3 betonowe przęsła jakby ich nie było.Ale najciekawsze było jak spoglądał na ludzi wymachujących rękoma w celu odstraszenia i wyproszenia gościa.Od razu przypomniał mi się dowcip o Hr.Potockim,który na wyprawie do Afryki upolował kilkanaście "noplisów".Ten Łoś patrzył na tych ludzi tak samo.Zimą gościło u mnie 60 (sześćdziesiąt) saren.Obława miała tylko ten skutek,że w jednym miejscu uciekały,a kilometr dalej z powrotem wskakiwały.Istna zabawa w kotka i myszkę.Po kiludziesięciu próbach dopiero pomoc koła łowieckiego w istotny sposób ograniczyła populację.Swoją drogą przepiękny widok jak kilkadziesiąt saren,jedna za drugą przeskakuje siatkę 2.5 m wysokości.Obserwacja polujujących jastrzębi to też niezapomniane wrażenia.No i mam w sadzie borsuka.Gdyby tylko nie te szkody......Pozdrawiam.
# waldus 07.11.2011 12:50

Widzę że jesteście Panowie tak wielkimi miłośnikami dzikiej przyrody że aż się dziwię ze sadzicie te swoje sady i zakłucacię tą piękna sielankę. Dla mnie wszystko co niszczy moja ciężka prace jest szkodnikiem i koniec. Gdybym tylko mógł to bym to wszystko wybił i wcale bym nie miał żadnych wyrzutów sumienia. A ten co bedzię pisał coś innego to hipokryta albo nigdy nie malował przy morzie -10  obgryzionych drzewek. Zajac jest i ginącym gatunkiem ale tam gdzie na wsiach króluja harty bo u mnie to jest tyle zajaców ze jak w zimie tne drzewka to co rano zostało uciete jest na wieczór juz obgryzione. 


# artemida 07.11.2011 15:39
pit- a może zdechła ze starości?
# antymonter 07.11.2011 17:16
Waldus-nie malowałem  w mróz drzewek,ale owijałem siatką i winie tylko siebie za swoje niedbalstwo a nie zające, na które dobrze popatrzeć jak się ma zabezpieczone drzewka
# Kazimierz 07.11.2011 19:10
U mnie w porzeczkach ostatnio naliczyłem 46 saren.No i z tego powodu cieszę się że jest jeszcze dzika przyroda.

# Melolontha 07.11.2011 20:39
pit2008... Twoje przypomnienie / o ryzyku wścieklizny / jest bardzo cenne i doprawdy zrobiło mi się głupio, że likwidując tą sarnią padlinę, zupełnie o tym zapomniałem...  A przecież wiem, że wścieklizna, to oprócz sarny jeszcze wiele innych zwierząt np. jeż, o lisie nie wspominając...  A swoja drogą jestem ciekawy...  Czy zając też ?... Pozdrawiam !
# anbol 07.11.2011 22:28
Prócz wścieklizny Chrabąszczu powodem padnięcia sarny mógł być też pies,w moim sadzie hołubioną przez nas małą sarenkę zagryzł pies ,nie nasz....A tak się cieszylismy jak obserwowaliśmy jak z mamą się przechadzały.Latem nam nie przeszkadzały,planowaliśmy na zimę je wypłoszyć.W naszym przypadku jedna sarna jest radością-stado już byłoby problemem.
# Melolontha 07.11.2011 23:13
anbol... Już chciałem napisać, że mój Keksik nie mógł tego zrobić, bo on nawet z kotem często razem śpi, ale przypomniałem sobie, że przecież do Keksika przychodzi czasem w odwiedziny kolega z sąsiedztwa, a to duży pies... No i co z tego, że kolega jest już stary i ma braki w uzębieniu... Wystarczyło że tą sarenkę pogonił trochę po sadzie... A była dość nerwowa i szybko uciekała na mój widok... Mogła zabić się o drzewo, albo pękło jej serce ze strachu...Szkoda, bo myślałem że może da się oswoić i będzie mogła przechodzić się po sadzie jako " sarenka ozdobna "...Pozdrawiam !
# artemida 08.11.2011 07:32
Waldus , Twoje radykalne metody zaczynali wprowadzać Chińczycy za Mao; wybijali wróble bo im zjadały ryż ale...się z tego wycofali bo rozmnożyły się jakieś owady które powodowały jeszcze większe zniszczenia. W związku z tym Mao zarządził aby każdy Chińczyk chodził z packą. Widzę, że Twój tok rozumowania sięga lat 50-tych ub. wieku.
# pit2008 08.11.2011 10:28
Witam.Mnie rozwala szczerość hodowców gołębi z mojej okolicy chwalących się,, ile to jastrzębi złapali i zabili w klatkę,udało mi się uratować jednego wykupując jego życie za flaszkę ale jak dowiedzieli się ,że wypuściłem jastrzębia na wolność to z dalszych negocjacji nici,aż serce się kraje .Pozdrawiam.
# bamber 08.11.2011 12:35
Dziki i cała reszta to jedno wielkie dziadostwo niszczą naszą cieszką prace i tyle
# waldus 08.11.2011 13:30
Moje poglady nie są wcale radykalne tylko denerwuja mnie tacy pseudo  ekolodzy co się przyroda zachwycaja , przywiażuja do drzew itp a sami śmieci wyrzucała do lasu. Zapewniam Cie ze natura sobie da zawsze rade a lasów mamy tak dużo w Polsce ze te szkodniki spokojnie sobie w nich moga żyć. Co ciekawe w USA bizony sa gaunkiem pod scisłą ochroną ale jeżeli przekrocza granice parku każdy farmem ma prawo go odstrzelic. Wiec ekolodzy społecznie pilnuja granic parku zeby bizony nie przekraczały ich. Uważam ze tak powinno być tez w polsce tylko ilu by było chetnych pilnowac w nocy w zimie granic lasów. Ale w lecie to sie wiesza ja na drzewach w imie ochrony jakiejs żaby a przez takich debili ginie ileś tam  osób na drodze bo nie dadza obwodnicy wybudowac. No ale u nas to norma dbaja o życie nie narodzone ale tym żyjacym nie daja możliwosci normalnej  egzystencji . 
# artemida 08.11.2011 16:52
Przeczytaj -waldus- to co napisałeś wyżej. Ja też nie jestem szalejącym ekologiem ale uważam, że należy mieć na uwadze jakąś równowagę w przyrodzie / nie wyłączając sadów/ nawet  kosztem pewnego uszczerbku w plonach. 
# antymonter 08.11.2011 17:27
Powierzchnia Białowieskiego Parku Narodowego to 105 km2 a w nim żubry,powierzchnia  Parku narodowego Yellowstone 8983 km2  prawie woj.Opolskie,w którym żyją bizony,to taka mała różnica w skali,ale Waldus Ciebie to nie przekona
# antymonter 08.11.2011 17:43
Jeszcze jedno,bizony były o krok od wyginięcia,więc natura (zwierzęta)nie zawsze da sobie radę z naturą człowieka,przykłady można by mnożyć
# jerzy45 08.11.2011 17:53

Panie i Panowie. Nie zapominajcie o tym, że i "one" i My jesteśmy pod tym niebem  przypisani do tego samego środowiska i warunków pogodowych.  My z"nimi" nie mamy innego wyjścia, jak symbioza i solidaryzm  międzygatunkowy :).  Jeśli zniszczymy jedno, to padnie drugie... To jest łańcuch zależności. Zatem co ma zrobić sadownik ? Jest napisane wyżej.  Tak patrze na tą sarenke i może fotka była pstryknięta u mnie. Też taką posiadam...Dlaczego te zwierzaki tak lgną do sadów ? Pewnie obgryzane pąki kwiatowe są lepsze niż igły sosnowe...Ale te robaki przystosowały się do tych warunków, gdyż  w sadzie ogrodzonym czują się bezpiecznie !!! Oczywiście dopóki sadownik nie pokapuje... Mam z sarnami na pieńku, bo w Sylwestra o godzinie 15 saren nie było... 2 stycznia było już stado, które obgryzło ponad 250 dwuletnich Ligoli - na śmierć, w koło i dokładnie do drewna... Z początku krew mnie zalała, jednak z upływem czasu  wczułem się w "ich role" i powiem krótko - wykorzystały moją słabość do wszystkiego żyjącego stworzenia...Dziś mnie to śmieszy, ale wówczas złość poszła po rozum do głowy i teraz mnie już nie podejdą. Hehe. Co do tych rogów w siatce... Sarny to bardzo inteligentne zwierząta i nie ma co ich ganiać w nieskończoność po sadzie...one zawsze wyjdą tą dziurą, którą weszły. Ktoś, kto sądzi, że najpierw zapcha dziure, potem otworzy brame jest lub ma ciągoty "łowcze" lub kłusownicze.

A czy ten Twój Keksik jest hetero ?  Mam jednak wrażenie, że jest odmiennej orientacji... I Ty to tolerujesz !!!  (Keksik - on, "kolega" pies, to też on...)  ten świat schodzi faktycznie już "na psy"...


# Melolontha 08.11.2011 20:14
Ale mam przynajmniej tą pewność, że mi się te darmozjady, /  Keksik z Reksem / , nie rozmnożą !...  Czytam tak sobie to wszystko i czytam i zastanawiam się czy by jednak nie poprzeć waldusa w tym jego dość rygorystycznym podejściu do naszych " braci mniejszych "...  No bo skoro te nasze sady stanowią zaledwie około 1 procent gruntów uprawnych, to może niechby sobie ta zwierzyna latała / i żyła / bez przeszkód na tych pozostałych 99 procentach... No, sam już nie wiem...  Pozdrawiam !
# jerzy45 08.11.2011 21:31
Nie bądź tego taki pewien Melolontho. Ostatgnio oglądałem, jak z angola "zrobili" "babe". Coś mu wycieli, coś zostawili, gdzieś wepchnęli i w konsekwencji w  ciemnościach możesz już nie odróżnić... A do tego medycyna ciągle pędzi do przodu w tych zachciankach... Tu jedynie co jest spodziewane  to  śmierć, a reszta, to tylko dodatek. Pamiętaj jeszcze o jednej zasadzie Merphiego - zawsze jest ten pierwszy raz....Co do tych zwierzątek. Że strzelanie do zwierzątek dużo kosztuje, a cena za mięso jest niska, to jest jej dużo, a niekiedy i za dużo. Jednak tu trzeba do tego podejść już racjonalnie...Kiedyś parch też nie był wrogiem, dziś jest bardzoooo dużym,  kiedyś legalni kłusownicy PZW wyłapali większość zwierzyny, a przez koszty odstrzału te zające, sarny, dziki, łosie, borsuki, bobry, jelenie, ... są niekiedy większym zagrożeniem niźli niejeden robal, lub armia robali, którą jak "sikniesz" - spadnie...Zwierzaki wygonisz jedną dziurą, to wlezą inną lub zrobią podkop  :(
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]