użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > News - Winorośl (61)

winorosl, winiarze, wino

Czy winorośl zastąpi śliwki ?     

Rejon Sądecczyzny znany jest z uprawy śliwek oraz przetwórstwa tego gatunku owoców na szlachetne trunki. Jednak coraz intensywniej rozwija się uprawa winorośli.




Jak podaje Gazeta Krakowska:
Coraz więcej mieszkańców Sądecczyzny zakłada winnice. Do uprawy winorośli na beskidzkich stokach przekonano się już m.in. w Łazach Brzyńskich, Jazowsku, Niskowej, okolicach Szczyrzyca i Tymbarku. Nowe winnice niedługo pojawią się także w Łącku i Moszczenicy. Jeśli utrzyma się ta tendencja, to nasz region stanie się wkrótce małym winiarskim zagłębiem.
Pierwsi sądeccy winiarze przestrzegają jednak, że opieka nad winnicami i produkcja własnego wina to wymagające i czasochłonne hobby.



źródło: polskatimes.pl


Reklama:

Popularne tagi:


przymrozki   owoce   ceny   gruszki   sady   ochrona   maliny   jablka   zsrp   jabłka   zbiory   sadownik   sadownictwo   wisnie   rosja   ue   sadownicy   eksport   truskawka   parch  

Stacja meteo - Opatów

Data2012-05-18 02:00:00
Śr. temp. (C)2.77
Śr. wilgotność powietrza (%)83.32
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# artemida 30.07.2011 07:49
Może tylko cieszyć optymistyczny tytuł ale to tylko medialne "doniesienie prasowe". Prawda jest o wiele mniej optymistyczna - ilość winnic w kraju wzrasta bardzo powoli, często szumną nazwą WINNICA  nazywa się paroarowy ogród winoroślowy o kilkunastu odmianach. W tym temacie panuje totalny rozgardiasz, brakuje natomiast jednego ośrodka koordynującego ten raczkujący, w kraju, temat. Wielu, mających dobre chęci i pieniądze, wprowadzanych jest  "w maliny" którzy wciskają im, za duże pieniądze, odmiany kompletnie nieprzydatne odmiany dla naszego klimatu i to jeszcze na tereny gdzie nigdy nie powinno się zakładać winnic. Sądeckie jest terenem gdzie jest wiele terenów przydatnych pod winnice i, szczególnie gospodarstwa agroturystyczne winne się tym tematem zainteresować.  
# Melolontha 30.07.2011 12:50
Nie mam nic przeciwko rozwojowi naszego, polskiego winoroślarstwa, które mogło by się rozwijać obok /np. śliwek / a nie jak sugeruje artykuł, zamiast...  I  dziwi mnie trochę, że nie szanujemy tego co już mamy, w czym jesteśmy dobrzy i w czym powinniśmy być mistrzami świata...  Jabłka, wiśnie, truskawki, porzeczki, śliwki...  Doprawdy  nie rozumiem dlaczego w ich miejsce, z uporem godnym lepszej sprawy, lansuje się winnice i  orzechy a w hodowli...kozy i strusie...  A może by tak jeszcze krokodyle, bo osły przecież też już są... Pozdrawiam !
# Melolontha 30.07.2011 13:00
P.S.   Uprzedzając ewentualne komentarze do mojego komentarza przyznaję, że sugestia o tym jakoby winnice miały zastąpić sądeckie śliwki, zawarta jest chyba tylko w tytule, ale i tu też, ze znakiem zapytania...  D !  Pozdrawiam !
# artemida 30.07.2011 13:13
Ależ Majowy, to "zamiast" to wielkie "na wyrost".  Ze śliwek nikt nie robi wina a z winogron powideł. Produkcja towarowa winogron to 200 - 500t. Produkcja towarowa śliwek 70 000t. To nie problem, to ciekawostka. Urozmaicenie asortymentu produkcji /chyba?/ jest uzasadnione.
# artemida 30.07.2011 13:13
Ależ Majowy, to "zamiast" to wielkie "na wyrost".  Ze śliwek nikt nie robi wina a z winogron powideł. Produkcja towarowa winogron to 200 - 500t. Produkcja towarowa śliwek 70 000t. To nie problem, to ciekawostka. Urozmaicenie asortymentu produkcji /chyba?/ jest uzasadnione.
# jerzy45 30.07.2011 13:16

Problem nie polega na tym, by zasadzić winorośl... Po zbiorze trzeba coś z owocami zrobić... Co ?  I oto jest pytanie. Czy ten kilku arowy plantator  będzie  miał tyle szacunku dla samego siebie, że stanie się winiarzem ? Przecież produkcja wina nie polega na tym, by zmiażdżyć, dodać wody, drożdz i patrzeć, jak bąbluje... Tu musi być nioe tyle tradycja, co doświadczenie, receptury, sprzęt, laboratoria, piwnice... 

Posadzić ? To umie każdy...Musi tylko zwracać uwage na "góre" i "dół".

Jest jedno pytanie...Czy będą to trunki markowe, czy tylko pospolity sikacz...


# artemida 30.07.2011 14:41
Z  dyskusji wynika tyle, że winorośl kojarzy się tylko z winem, a czemu nie z owocami deserowymi, sokiem, octem, gołąbkami a nawet herbatą z liści? Ja robię kilkadziesiąt litrów soków, tyleż wina, poza tym zjadam kilkadziesiąt kG owoców przez co nie kupuję jabłek po 5zł/kG. Nikt w domowych warunkach nie zrobi "markowego" wina, można zrobić po prostu przyzwoite. Poza tym co to jest sikacz? Mnie się to kojarzy ze Strażą Pożarną!?
# Melolontha 30.07.2011 23:36
 Myślę, że pokolenie moich Rodziców, zostało przez Historię skrzywdzone podwójnie...  Bo po pierwsze wojna, a po drugie , niektóre z tych rzeczy, co to, " po wojnie "... I  wyobrażam sobie, jak nieszczęśliwi musieli być Oni, widząc niektóre " głupawki " nowego ustroju... I  wyobrażam sobie, jak nieszczęśliwy był  mój Ojciec, gdy z wolna musiało docierać do jego świadomości, że w ustroju " sprawiedliwości społecznej ", nie będzie mógł zakładać i rozwijać tej swojej winnicy, której zmierzch i ja / rocznik 48 / jeszcze pamiętam jak przez mgłę...  A miał Ojciec wszelkie dane ku temu, aby po powrocie z wojny i nabyciu skrawka pola w pd-wsch Polsce winnicę z prawdziwego zdarzenia założyć, tym bardziej że prawie całą wojnę przepracował jako niewolnik u bauera w gospodarstwie, gdzie m.in. była winnica, dlatego co by nie powiedzieć, ale przygotowanie praktyczne, miał... Więc ja , z okresu gdy mogłem mieć 4 albo 5 lat, pamiętam te 2 rzędy winogron, prowadzone na drutach w formie czegoś w rodzaju szpaleru o wysokości ok. 1 -1,5 m i te nasze dziecięce zabawy w chowanego, wśród gęstego listowia... Jestem prawie pewien, że odmianą musiał być jakiś typ Seibla, bo żadnych oprysków tam nie wykonywano... I  pamiętam też tą dość dużą ilość butli z korkami i szklanymi rurkami a nawet zalakowane butelki z gotowym produktem, stojące w komorze... Również jak przez mgłę, pamiętam, że czasem ktoś przychodził, aby kupić butelkę takiego wina... Okoliczności, w jakich wszystko to podległo likwidacji już niestety nie pamiętam, ale smak tego, robionego z winogron wina, tak...Myślę, że było to możliwe dzięki temu, że jeszcze po zlikwidowaniu winnicy, w domu przechowywano trochę zalakowanych butelek, z których dolewało się czasem kilka kropel do herbaty...  To było dobre, mocne, smaczne, prawdziwie gronowe wino... Ale niestety my, 16-18-letnia młodzież, dojrzewająca do życia w latach 70-ch i 80-ch, nie mogliśmy już takiego wina pić...  Dla nas, dostępne było najczęściej wino marki " Wino ", na dodatek siarkowane... Dlaczego o tym piszę ?  Ano dlatego, żeby przypomnieć, że był i w Polsce taki czas, w którym podobnie jak w wielu europejskich krajach dzieje się to bez przerwy do dziś, można było wyrabiać w małej wiejskiej winnicy i piwnicy wino, i nikomu to nie przeszkadzało  To oczywiście czas przedwojenny i kilka zaledwie lat po wojnie, w których przez jakieś niedopatrzenie, zachował się relikt przedwojennej, europejskiej tradycji a może nawet kultury...... Myślę, że w kraju, który nawet doszedł do takiego zaszczytu, jakim jest przewodzenie innym w Europie, powojenna " głupawka ", powinna zniknąć raz na zawsze...  I  podobno nawet coś w tym kierunku zostało zrobione... Pozdrawiam !
# artemida 31.07.2011 07:09
Błądzić jest rzeczą ludzką /tym bardziej jeżeli sprawy ideologiczne przysłaniają rozsądek/ ale trwanie w nim 20 lat Nowej Polski to była "czysta głupota". Nareszcie rządzący "przyszli po rozum do głowy" i zmienili zasady na bardziej "ludzkie".  Piszesz Majowy że mamy "nawis" 1 700 000 ton jabłek a zagospodarowanie ich zależy od Wschodnich Braci i od "koncentracika". Przyznaję perspektywa dość śliska bo zawsze może gdzieś ta kra pęknąć jak choćby jakieś coli / nie coca coli/ stąd moja wizja dywersyfikacja produkcji /vide sprawa gazu/. Jesteśmy z jabłkiem jak kiedyś Kuba z cukrem. Prawda, że jesteśmy w Unii ale ...przykład warzyw dowodzi że trzeba liczyć na siebie. Konia można doprowadzić do wody /dowieźć jabłka do granicy/ ale nie można zmusić do picia /do zakupu tak przez eksport czy naszego klienta/ przecież spożycie spada. Jeżeli tysiąc rodzin sadowników podejmie inną produkcję /mniej standardową to tylu stworzy szansę sobie i innym.  
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]