użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > News - Targi i wystawy (111)

Jaka przyszłość sadowników     

Przed krajowym sadownictwem zaczyna się nowy etap rozwoju, charakteryzujący się istotnymi zmianami w produkcji i dystrybucji owoców, dużymi wymaganiami rynkowymi, oraz wzrostem drogich inwestycji produkcyjnych. Już teraz wielu sadowników się zastanawia, czy sprosta nowym wyzwaniom rynkowym i warunkom i czy będzie opłacalna produkcja owoców. Czy nie zrezygnować z produkcji i nie szukać innych źródeł dochodu. Takie poglądy i pytania są jak najbardziej uzasadnione, obserwując sytuację sadowników w innych krajach.




Nad tymi pytaniami zastanawiali się wykładowcy i goście już XXXI Międzynarodowego Seminarium Sadowniczego w Limanowej które się odbyło 4-5 marca 2011 roku pod patronatem naszego zasłużonego profesora Eberharda Makosza.

W europejskim sadownictwie zachodzą stale zmiany, zwłaszcza w opłacalności produkcji owoców. Z tego powodu w jednych krajach wzrasta, a w drugich spada produkcja, np. jabłek w Holandii i Francji, wiśni w Niemczech i Węgrzech czy truskawki w Hiszpanii. W naszym kraju dotąd największy wpływ na wielkość zbiorów miały warunki pogodowe, ale także warunki ekonomiczne. W najbliższych latach należy się spodziewać wzrostu kosztów produkcji bez wzrostu cen skupu – informował gość z Lublina.

Aby w najbliższej przyszłości prowadzić sad i utrzymać członków rodziny tylko z dochodów za jabłka, produkcja musi wynieść co najmniej 500 ton jabłek dobrej jakości. Do takiej produkcji potrzebna jest powierzchnia około 15 ha sadu intensywnego. Przy produkcji poniżej 500 ton trzeba szukać dodatkowych źródeł dochodu. Profesor uważa że każdy producent z większą produkcja jabłek winien należeć do grupy czy organizacji producentów, aby nie tylko ułatwić sobie zbyt jabłek, ale korzystać ze środków PROW.

Zapraszam do krótkiej video relacji z wykładu profesora o wiśniach, czereśniach i gruszach

Przyszłość polskiego sadownictwa jak jego mocne i słabe strony, szeroko przedstawił a także przeanalizował Leo Jahae z Holandii.


Podsumował swój wykład tak;
• W związku z nadprodukcją i zbyt dużą ilością podmiotów podających na rynek (grupy producenckie) sprzedaż świeżych owoców nie stanie się łatwiejsza
• Nie każdy znajdzie swoje miejsce na rynku i grupy producenckie będą znikały lub łączyły się z innymi podmiotami
• Gruszki będą stanowiły niewielki procent produkcji w Polsce
• Uprawiane będą głównie odmiany ogólnie dostępne –Szampion, Gala, Ligol, Golden
• Zmieni się rynek owoców przemysłowych, ponieważ odbiorcy będą wymagać większej stabilizacji
• Niezbędna jest inwestycja w wiedzę (jak wyprodukować odpowiedni produkt)
• Przewaga wynikająca z taniej siły roboczej będzie traciła na znaczeniu
• Powierzchnia uprawy oraz liczba gospodarstw ulegnie redukcji
• Rynki wschodnie stwarzają więcej możliwości niż rynki zachodnie, jednakże stabilizacja krajów wschodnich i ich rządów pozostawia wiele do życzenia

Swoją wizję rozwoju polskiego sadownictwa w najbliższych latach obszernie zaprezentował Mirosław Maliszewski poseł na Sejm RP, reprezentujący Związek Sadowników RP.
Jedno jest pewne: nie grozi nam jakaś niewyobrażalna, ogromna katastrofa, która mogłaby załamać polskie sadownictwo. Niestety nie należy spodziewać się nadzwyczajnego wzrostu opłacalności. Cały czas będziemy funkcjonować na pograniczu dochodowości. Ci, którzy szybciej będą dostosowywali się do realiów gospodarczych, będą te dochody mieli wyższe. Ci zaś, którzy zmian nie przeprowadzą, będą wegetowali, inni pewnie nie wytrzymają konkurencji.

Podsumowanie tego co należy zrobić aby utrzymać się na rynku, zdaniem prelegenta można zobaczyć na filmie:


Na Limanowskie XXXI Międzynarodowe Seminarium przybyły rzesze sadowników którzy pragnęli poszerzyć swą wiedzę, również niemniej pragnący zobaczyć jasną przyszłość polskiego sadownictwa. Wszak jak to Profesor Makosz określił „ mamy nasze ostatnie 5 minut”, czy potrafimy je wykorzystać do podjęcia trafnych decyzji?


autor: Robert Bokwa www.hanat.pl


Reklama:

Popularne tagi:


sadownik   sady   gruszki   sadownictwo   jablka   jabłka   zsrp   parch   ceny   rosja   eksport   ue   ochrona   sadownicy   truskawka   owoce   zbiory   wisnie   maliny   przymrozki  

Stacja meteo - Żabostów

Data2012-05-18 02:00:00
Śr. temp. (C)2.22
Śr. wilgotność powietrza (%)93.15
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# artemida 05.03.2011 18:33
Myślałem, że w tym temacie trudno będzie nadążyć czytać komentarze a tu...cisza. Coś jak w tym dowcipie; dziewczyna pyta chłopaka - co mówią o mnie twoi rodzice? Tato milczy a mama czeka aby mu zaprzeczyć! - odpowiada chłopak. 
# darek 05.03.2011 19:44

Wszystko pięknie zobaczymy jak będzie w tym roku, jaka cen na wysypie, bo ona robi cenne deserowego


# lajkonik 05.03.2011 19:54
artemida a o czym tutaj dyskutować najpierw Profesor Makosz zapowiada istotne zmiany w produkcji, a dalej wszystko po staremu najważniejsze żeby pozyskiwać unijne pieniądze i zwiększać produkcję (powiększanie gospodarstw i wzrost wydajności w prostej lini do tego prowadzi) To na czym te istotne zmiany mają polegać ośmielę się zapytać?

# artemida 05.03.2011 20:10
Zastanawiam się czy wielopunktowe podsumowanie było; po dyskusji, do dyskusji czy nikt na ten temat nie dyskutował?
# pomolog 05.03.2011 20:20
Po prostu... czytam, oglądam i ...szukam czegoś nowego... jakiejś choćby drobnej informacji, o której można by podyskutować, a o której sadownicy dowiedzieli się po raz pierwszy na tym spotkaniu...
# jerzy45 05.03.2011 20:40

Tak artemido mas, jak zwykle racje... Jednak by nie było już tak wesoło, to zastanawia mnie to ciągłe oszukiwanie rolników...Tak oszukiwanie ! Bo jak inaczej nazwać coś, co jeszcze nie tak dawno się lansowało, a lansowało się przeróżne pomysły, które niestety nie nadążały za zmianami ( a raczej za ich brakami...)  w sadownictwie. Jeśli czytam, o 500 tonach owoców, to zastanawiam się co takie sława mają wspólnego z  ze strukturami agrarnymi w Polsce. Czy Profesor chce na tej fali rewolucji arabskiej, którą to obserwujemy, chce też ja przeprowadzić u Nas ? Może wzorem początku lat pięćdziesiątych będzie wywłaszczał i odbierał ziemie i gospodarstwa tym,  co mają poniżej 10-15 ha ?  Różnica polegać ma na tym, że wówczas rozkułaczano...Jak sobie Profesor to wyobraża ? Czy takie rzucanie "złotych myśli" nie jest sprzeczne z panującą rzeczywistością ? Jak Profesor sobie to wyob raża 400 ton jabłek i dodatkowa praca - jaka !!! Przecież to na Wsi jest ogromna rezerwa  przyszłych bezrobotnych, którzy nimi nie są, bo istnieją jeszcze te gospodarstwa, które to Profesor skazuje na zagłade...W nich to dorabiają liczne rzesze mieszkańców Wsi przy cięciu, pielęgnacji, zbiorach,sortowaniu,  itp. Ciekawe jak Profesor sobie poradzi z problemem demograficznym, który dotkliwie zaczyna być tak widoczny. Możliwe, że takie zmiany będą potrzebne, ale jak je chce  Pan Profesor wprowadzić w życie ? Czy Panie Profesorze nie jest to czasami "dyktat" nad naszymi mózgami ? Czy nie jest to li tylko hasłowa kampania  pewnych pomysłów, które to ma wyregulować  RYNEK, a nie czarodziejski ołówek Pierwszego Sadownika RP.  Czy czasami Pan Profesor nie chce zamęcać w głowach sadowników tylko dlatego, bo tak jest np. w Holandii, czy Niemczech...Czy nie dostrzega Pan zacofania, z którym przychodzi walczyć całej polskiej Wsi i z tym, że dla większości  gospodarstw nadchodzą czasy  tzw. być albo nie być !   Lansuje Pan Profesor pewne idee, ale w zamian nie przedstawia alternatywnych programów dla polskiej Wsi. Raz pisze o grupach, a raz już i o tym, że te grupy będą bankrutować... Czy nie za wielki tempo, jak na jedną dekade polskiego sadownictwa.   Ja wychodze z jednego założenia - mamy gospodarke kapitalistyczną, rynkową i tylko od tego rynku zależy, jak ten polski producent się zachowa. Zmuszanie go do podejmowania pewnych decyzji gospodarczych na podstawie "tylko jednego człowieka", który to wskazuje jak ma to wyglądać jest zwykłym nieporozumieniem. Czy Pan zdaje sobie sprawe, że nie można igrać z ludźmi i ich majątkiem tylko dlatego, że tak jest gdzie indziej ! A gdzie to jest napisane, że w Polsce ma być TAK SAMO !!! A może jest tak, że to tam źle się dzieje...

O Pośle Maliszewskim nie będe pisał, bo i nie ma o czym. 


# pit2008 05.03.2011 20:42
Witam.Nie tak dawno kryteria dochodowości były określane na poziomie 100ton jako minimum do utrzymania gospodarstwa i rodziny teraz czytamy,że 500 ton to minimum oczywiście w przyszłości.Mam nadzieje,że są to prognozy nietrafione.Pozdrawiam.
# Melolontha 05.03.2011 20:59
Grożba upadku gospodarstw produkujących poniżej 500 ton jabłek, nazwana nowym etapem rozwoju...No dobrze, niech tak będzie... Tylko co ci upadli sadownicy mają robić ... Zakładać małe piekarnie, masarnie, gospodarstwa agroturystyczne, sadzić wierzbę ? A jeśli i tu przebiegać będą / pewnie już przebiegają.../ podobne procesy w wyniku których perspektywy dla małych i średnich rysują się podobnie, to gdyby naszą gospodarkę porównać do samolotu, to ja się chcę zapytać : Przepraszam...A czy leci z nami pilot ? ...Pozdrawiam ! P.S. A co z ogrodami przypałacowymi, w których przynajmniej starzy fachowcy jako już nie zdolni do przekwalifikowania, mogli by znależć zatrudnienie ?
# jerzy45 05.03.2011 21:35
Recepta i odpowiedź jest prosta ( dla ich krzewicieli...)  Rolnic, którzy będą produkowali poniżej tego poziomu masowo będą oddawać ziemie tym większym i tym samym pójdą  "po słusznej linii" i nie pozwolą upaść innym. Jest to poniekąd słuszna teza i mieści się ona w ramach tzw. społeczeństwa  obywatelskiego, które to dba o miarowy i równy rozwój wszystkich członków... (hehe...) Nie wiadomo, co z tymi co "ratowali by innych" Autor (czyli ja...)  milczy.  Nie pokoi mnie w tej myśli jedna wątpliwość...A co będzie jak program się zmieni i nie 500, a 1000 ton będzie potrzebne, by kupić chleb ?  no, to wtedy i pomnie :(  Będe zmuszony oddać ziemie innym...  Ale po cichu myśle, że nie dożyje tej chwili i nie zaprzątam sobie tym głowy. Na sól i chleb mi starczy. Mleka pić nie musze, bo i tak nigdy go nie lubiłem. A w starych gaciach można wiele lat chodzić.  Wode do ich prania mam swoją...

# Melolontha 05.03.2011 22:09
Zdecydowałem się zabrać głos raz jeszcze w związku z tym, że jerzy wymienił 1000 ton, jako kolejną ewentualnie poprzeczkę gwarantującą przetrwanie i ostrzegam... Następną granicą może być już tylko 2000 ton, w jednym gospodarstwie... Powyżej tego, robi się już taki bur... / chciałem napisać - bałagan /, od którego też zaczyna się upadek... Wiem co mówię, bo w czymś takim, uczestniczyłem... Pozdrawiam !
# studnt 05.03.2011 22:10

Niech pan poseł takiego mądrego nie udaje, a co do grup to dlaczego nie wspominają o grupach które upadły jak jedna z okolic Grójca, Zbieże się kilka cwaniaczków utworzą grupę a później się wymądżają. Agrobiznes popularna telewizja rolnicza swoje relacje pokazywała z grupy producentów Profisad nagle się skończyło już nic nie mówią. Teraz cały czas relacjonują grupę Nasz Sad jacy oni nie są co za "mądrzy" ludzie tam przesiadują ciekawie jak długo??????????


# jerzy45 05.03.2011 22:55

Oczywiście, że tym pożyczonym kapitałem są też przeróżne dopłaty i fundusze...Z nich przyjdzie się kiedyś też rozliczyć, a  płacić trzeba będzie - nie w tej, to w innej formie. Za darmo dziś niczego nie dają...

Dlaczego ja w takim tonie pisze... Otóż prosze sobie odpowiedzieć na pytanie...Dlaczego w innych, mocnych branżach - np. motoryzacyjnych, stoczniowych się nie udało !!, a tu ma się udać...  Dlaczego mamy być wyjątkiem i za pożyczony kapitał mamy wyprodukować zysk ? Czyżby ci udzielający kredytów są głupcami ?   Każda firma ciągnie tak długo, dopóki ma zdolność kredytową... Stoczniom banki powiedziały STOP.  Wielu firmom powiedziały dość.  Prosze mi odpowiedzieć - dlaczego tu ma się odbywać sielanka, lulki, bunga bunga i inne takie ziemskie zjawiska. Jeśli ktokolwiek odpowie sensownie na to pytanie, to moge zrzec się mojego wygranego samochodu marki VW... Prosze tylko o takie odpowiedzi i komentarze, które będą  nie do podważenia.... Prosze przy pisaniu pomyśleć o wielkim pułkowniku Kadafim...on też myślał, że ma racje i jest wieczny... Trudno jest wyrokować, co się stanie za lat kilka...


# tomek74 05.03.2011 23:23
Przyjechali, pojedli, popili i pogadali. Prawdę powiedziawszy to każdy z nich miał trochę racji, ale żeby wybrać z tego "złoty środek" to nie jest takie proste. Profesor od 15 lat ma tą samą śpiewkę : sadzić duże nasadzenia, cisnąć na maxa wydajność i grupy, a Gulden twierdzi, że zaletą naszego sadownictwa są małe gospodarstwa, bo są elestyczne tzn. można je dobrze "wyciskać". Co dalej? Na szczęćcie człowiek jest czasami istotą myślącą i powinien zdać się na swoją intuicję oraz obserwować świat do okoła i na tej podstawie podejmować decyzje, a nie kierować się radami ludzi którzy z produkcją mają raczej nie za wiele do czynienia. Ciekawe gdzie Pan Makosz widział tych następców w gospodarstwach sadowniczych? Śmiem twierdzić, że jestem jednym z nielicznych z mojego rocznika z technikum i studiów co pracuje w wyuczonym zawodzie.
# biti32 06.03.2011 02:10
studnt proponuje zagłembic się bardziej w sprawe profisadu i dopiero zabierac głos. A telewizja nic nie mówi no bo tej grupy nie ma to co ma mówic
# Melolontha 06.03.2011 07:35
Spokojnie chłopy ! Jeszcze długo będziemy dawać radę... I  nie przejmować się tak bardzo tymi dużymi.  Bo oni zawsze będą mieć duże, tzw. koszty pośrednie...  To koszty biurokracji, administracji, często bałaganu... Ci struże, te ZUS-y, cały ten dozór i traktory jeżdżące czasem mało sensownie itd, itp.  Oczywiście że nie można dokładnie porównać tego do dużych gospodarstw pgr-owskich, w których te koszty przekraczały często 60 procent, ale warto też pamiętać, że tam gdzie właściciel z rodziną jest sam sobie i brygadzistą i magazynierem, koszty te utrzymują się na poziomie ok. 10 procent...  I  wie o tym nawet ten holenderski doradca, który docenia tą naszą , tkwiącą w małych gospodarstwach siłę a nawet ich elastyczność...  Wy zawsze możecie " zgasić światło " i zająć się czymś innym...  Duży, czy będzie mu się to podobać czy nie, musi przyjąć warunki, które zostaną mu podyktowane... Więc spokojnie, bo małe jest piękne, małe jest twarde i elastyczne zarazem...  I  jako takie, jeszcze długo będzie mogło funkcjonować, choć być może są i tacy, których to martwi... Pozdrawiam !
# artemida 06.03.2011 08:46
No i zaczęło się. Nie chciałem komentować "uczonych w piśmie" bo ja jako inżynier ma jakiś kompleks do oceny tych co maja kilka tytułów przed nazwiskiem. Poza tym nie lubię dużo pisać.  Ocena większości wypowiadających się jest zbieżna z moją.  Aha, jerzy, z którego roku jest ten VW do wygrania bo ja jeżdżę polonezem?
# grzegorz69 06.03.2011 12:35
 Prof. Makosz przez lata swojej pracy zrobił wiele dobrego dla unowocześnienia polskiego sadownictwa, ale popełnił też parę spektakularnych gaf. Wzasadzie moje zdanie na ten temat jest podobne jak artemidy, czyli zbieżne z większością wypowiadających się. Szczególnie podobają mi się spostrzeżenia jeżego45 z jednym malutkim wyjątkiem, mianowicie ja nie martwiłbym się tak losem puł. Kadafiiego. Myślę, że on doskonale zdążył się zabezpieczyć na takie wydarzenia jak obecnie mają miejsce. Pozdrawiam.!
# jerzy45 06.03.2011 12:53

Ten VW artemido, to "nówka", jeszcze pachnie świeżością. :D  W Twojej wypowiedzi Melalontho jest zawarta prawda i rzeczywistość polskiej  wsi.   Także to porównanie PGR-ów do tzw. grup... Majstersztyk. Przecież jeśli ktoś uważa inaczej, iż  taka firma będzie podlegała innym prawą rynku, fiskalizmowi, ubezpieczeniom, itd, to jest ignorantem i  zwykłym ekonomicznym laikiem. Kto nie zajmuje się rachunkowością, księgowością, podatkami i innymi składnikami funkcjonowania firmy, ten jest zielony i można mu wmawiać, jak to będzie dobrze...Tylko się zapisz i zapłać udział. Podobnie można i z diabłem cyrograf podpisać i żyć długo i szczęśliwie.  Tylko ile można żyć w nieświadomości ?  Ciekawe ile warta np. 5 000 000 linia i obiekt (tak" na oko"...)  jest warta dla ubezpieczyciela ?  Po upływie okresu ochronnego, pewnie nie musi być takiego obowiązku, ale  co będzie, jak się spali. A ogień w takich wypadkach może pojawić się " znikąd" Od tak - wpadł przez okno... Ile to będzie ?  500 000  tj. 10 %....Koszty można mnożyć i wymieniać.  Tylko po co ?  Dlaczego poupadały państwowe gospodarstwa ?  Bo były nierentowne, bo były za duże, bo ludzie nie dorośli, bo ludzie byli nie wykształceni ? ....  Nie bo generowały straty. Ktoś kto miał wizje stworzenia rynku żywnościowego "zza biurka"  był zwykłym głupkiem, który miał małe pojęcie o rolnictwie.  Gdyby te gospodarstwa zostały usamodzielnione, to świetnie by sobie dawały rade  w dzisiejszej rzeczywistości.  Dostosowałyby się. A tak co dziś mamy ?  Pamiątkowo, Naramowice, Jarogniewice, Głuchowo,  Dżymałowo, że wymienie tylko te gospodarstwa sadownicze, które to zostały zniszczone w imię pewnej  ideii... Dziś mamy mieć powtórke z rozrywki i wręcz wmawia się, że mamy zmierzać właśnie w tym kierunku, bo to jest jedyna słuszna droga ? Nonsens.

Ile jeszcze muszę wysłuchać absurdalnych teori i myśli, by został stworzony "złoty środek. Proszę nie mylić tego ze "złotym strzałem". To są różne pojęcia wręcz wzajemnie się wykluczające...


# rubinstar 06.03.2011 12:56
Ja natomiast myślę że my sadownicy, rolnicy jesteśmy i tak jedną z bardziej trzeżwo myslących gróp społecznych. Gdy nadchodzą cięższe czasy chłop potrafi zacisnąć pasa i czasami nawet w skrajnych warunkach przezyć. Nie poddajmy się wszystkim ideą naszych uczonych. Często przez takie myślenie że mały nie może nie przetrwa plajtowały polskie zakłady, firmy bo kilka lat trafiło się chudych, więc co zrobić sprzedać wpuscić inwestora zagranicznego z kapitałem, by potem tylko Polak był pracownikiem. Przecież w Holandii sadownik powinien się czuć jak w kraju miodem i mlekiem płynącym gdyż w tym kraju są bardzo grupy producenckie które to powinny dyktować swoje warunki siecią supermarketów. Nie podoba mi się trend nakłaniający wstępowanie tylko do gróp, a może ktoś kto produkuje np. 100 ton chętnie jeżdzi po rynkach bazarach od wielu lat i jest mu z tym dobrze. Wydaje mi się jesli zniknie sprzedaz bezpośrednia a wstąpimy wszyscy do grup wcale dużo lepiej nie bedzie. Obym ja, profesorowie, i inni którzy prognozują że lekko nie bedzie się mylili.
# jerzy45 06.03.2011 13:20
Święte słowa rubinstar... Nas rolników można oszukiwać, nie płacić terminowo, zaniżać ceny, ...itp. jednak My jesteśmy elastyczni i w skrajnie trudnych warunkach jesteśmy w stanie przeżyć.   Te grupy tego  nie potrafią  i nie są w stanie zawiesić produkcji "na kołku", bo i  tak nie uciekną przed kosztami.  Nikt ich nie zwolni od podatków, ubezpieczeń, płac...Niech takie grupy powstają, jednak niech nikt nie wmawia, że bez nich to koniec.  Ciągle powtarzam - bez kolejnych etapów w rozwoju społecznym czy gospodarczym nie da się nadrobić wieloletnich zaległości. Owszem można wysłużonego Żuka zastąpić kilkuletnim Mercedesem... Ale czy to jest postęp ? Czy jest to rozwój gospodarczy ? Tak do czasu, aż przyjdzie kupić daną część...

# artemida 06.03.2011 13:53
Przy moim IQ niewiele rozumiem co za idee zawarte w pierwszych pięciu punktach. Jakieś  takie takie zakamuflowane i chyba do dowolnej interpretacji. Falandysz by się przydał...

# Melolontha 06.03.2011 15:05
Z materiału przedstawionego nam do dyskusji dowiedziałem się też, że ten Holender przyjeżdża do Polski już od wielu lat i interesuje się polskim sadownictwem... Pewnie dobre jest dla nas, gdy na temat tego co robimy, przyjrzy / i wypowie się / czasem ktoś z zewnątrz... Ale ciekawy jestem, czy to odbywa się z wzajemnością... To znaczy, czy nasi eksperci są zapraszani do Holandii i tam, w oparciu o dostarczone im materiały oraz zwiedzanie obiektów, mogą wypowiadać się na temat, dokąd zmierza holenderskie sadownictwo ? Bo tak to nie wiadomo... Czy to tylko przyjażń, czy to już kochanie ? Pozdrawiam !
# artemida 06.03.2011 17:57
Możesz -jerzy- być spokojny o swojego VW, nic nie wymyśliłem.

# pomolog 06.03.2011 18:23
Wciąż można usłuszeć co jest żle i co zmienić... czekam z niecierpliwością na porady jak tego dokonać...
# jacek29 06.03.2011 19:10
Ja tylko słyszę inwestować, ulepszać,zrzeszać się , zwiększać plony itp. ; ale na lepsze ceny liczyć nie warto.

# Melolontha 06.03.2011 19:31
Myślę pomologu, że bliżsi odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytanie bylibyśmy, gdybyśmy mogli znać efekty wniosku złożonego przez Pana Maliszewskiego i grupę prawników do UOKiK w sprawie zbadania zachowań podmiotów biorących udział w grze zwanej rynkową, o czym informuje ciągle wiszący na pierwszej stronie portalu temat z dnia 23.09.2010 r pt. "Czyżby kolejna próba zmowy cenowej ?". A przypominam o tym, bo oto stoimy przed nowym sezonem truskawkowo-wiśniowo-jabłkowym i albo tej odpowiedzi nie było, albo ja ją jakoś, przeoczyłem... Bo warto zastanawiać się nad tym co będzie z polskim sadownictwem za lat 10 albo i więcej, ale warto było by coś wiedzieć, co czeka nas wszystkich już za kilka miesięcy...Pozdrawiam !
# jerzy45 06.03.2011 20:32

Zadałeś pomologu pytanie na  magiczne słowo - jak.  Właśnie. Pewnego razu w roku 1980 niejaki L. Wałęsa przeskoczył mur. Czy po tylu latach wszyscy są bogatsi i szczęśliwsi ?  Ten proces trwa nadal. Uzdrawianie Naszego chorego kraju przebiega sprawnie i zadowalająco, ale zbyt wolno. Za mego życia pewnie nie dogonimy standardów zachodnich. Ten, co odpowie na to pytanie, to powinien do końca życia żyć z konta na które powinni mu inni wpłacać  odpowiednie kwot, jako dowód wdzięczności.

Ja pokusze się o mój punkt widzenia w tej sprawie - jak

Otóż moja recepta jest prosta. Jeśli wierchuszka nie chce maczać w naszych biznesach swojej forsy, to niech się odpiepszą ze swoimi radami i niech polskie sadownictwo samo wypracuje swój model .  Narzucanie pewnych wzorców nie wpływa dobrze na morale współczesnego człowieka. Jeszcze 30 lat temu można było słuchać ideologów i wzorować się na ich wykładniach. 

Przypominam - żyjemy w wolnym kraju, gdzie mamy wolno rynkową gospodarke i mamy kapitalizm ! Dajmy mu szanse, by zadziałał na Polskiej Wsi i z biegiem czasu zapewnił ich mieszkańcom lepszy los i godziwe życie.  Nawoływanie i pokazywanie w jakim mamy zdążać kierunku jest w tym momencie nie taktem ...!! To My polscy producenci rolni jesteśmy kowalami własnego losu i niech tak pozostanie, a wszystko po woli samo się ułoży.  Tylko na ten proces potrzeba czasu.  Rewolucje już były i zawsze kończyło  się tak samo. Wracaliśmy do punktu wyjścia.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by nikt w tym tyglu nie mieszał...

 PS.  Słowo "odpieprzył się " nie jest epitetem, tylko jest zaczerpnięte od pieprzu.


# Melolontha 06.03.2011 21:13
Nie wiem czy wiesz jerzy, że podobną zasadę wyznawał Profesor Pieniążek... Opowiadano, że kiedy " oni " pytali jak mogą pomóc w rozwijaniu polskiego sadownictwa, On niezmiennie powtarzał, że najlepiej zrobią, gdy przestaną się sadownictwem interesować... I dzięki temu, byliśmy nie tylko najweselszym barakiem w obozie, ale też najlepiej zaopatrzonym w warzywa i owoce...Pozdrawiam !
# artemida 07.03.2011 08:31
Widzisz -jerzy- Twoja słuszna zasada "przyjdzie walec  i wyrówna" nie sprawdzi się w socjalistycznym /a takie jest w Unii/ rolnictwie. Tu limit, tu dopłata, tam kara, urząd antymonopolowy i jeszcze parę i mamy obraz dzisiejszego rolnictwa wraz z otoczką przemysłową. Przecież urzędnicy unijni już dawno się w tym pogubili!!! Vide cukier?! Niestety trzeba poruszać się w DZISIEJSZYCH realiach. Patrzenie do tyłu i wspominanie, /wypominanie/ to tylko sentymentalna gadka.  Co z najszczytniejszych słów wyjdzie kiedy wschodni Słowianin powie, że nie potrzebuje jabłek? Ja mam ten komfort, że mogę patrzeć z boku. Nic nie sprzedam, niewiele kupię, z nadmiaru czasu popiszę to co z nudów wymyślę albo przemyślę to co mi inni nawymyślają. 
# jajac 07.03.2011 10:33

              Padło pytanie jak? Cóż jestem zwolennikiem wolnego rynku więc recepta jest łatwa( w skrócie)-  nie przeszkadzać! Poniżej postara się uzasadnić.

1)zapewnienie jednakowego traktowania rolników i innych podmiotów gospodarczych

2)zapewnienie jednakowych warunków do produkcji wewnątrz UE(skoro już jesteśmy w niej)

3)Stabilnej polityki rolnej- której nie zmieniamy co rok, dwa , trzy...

4)Zrezygnowanie z  wdrażania programów odgórnych- pozwólmy aby pani ekonomika sama uregulowała rynek

 

Od 20 lat rolnika traktuje się jak osobę niepełnosprawną umysłowo.  Pora aby przestać przeszkadzać. Realnie w Polsce mamy 300-400 tysięcy rolników(reszta to gospodarstwa socjalne). Są to ludzie przedsiębiorczy którzy od lat radzą sobie.  Zaufajmy ich mądrości, poradzą sobie na pewno. 


# Melolontha 07.03.2011 21:12
Ten mój komentarz potraktować można jako ewentualne uzupełnienie komentarza jajaca, z którym się zgadzam... No i sprawa tych nieszczęsnych dopłat... Bo jeżeli rolnicy już muszą te dopłaty dostawać, to tu niejako w założeniu powiedziane jest, że polityka rolna w Unii prowadzona jest tak, żeby nic się nie opłacało... A jeżeli tak jest, to ja się pytam... To co ma rolnika i sadownika dopingować do pracy...Dopłaty ? A gdzie zapłata ? Pozdrawiam !
# jaxajaxa 07.03.2011 21:49
UE to zakręcone pomieszanie kapitalizmu z komunizmem.Tu dać,tam odebrać.Do tego gra nie jest czysta.Są różne zasady gry dla lepszych i gorszych-Europa dwóch prędkości.

# jerzy45 07.03.2011 22:09

Mam wrażanie, że Ci co piszą o Unii i porównują to z socjalizmem, bądź z kapitalizmem nigdy tak na prawde nie trzymali w ręku "tej" grubej "czerwonej księgi"...tego klocka, tej cegły.

Mieszacie niemiłosiernie te pojęcia, a to pewnie dlatego, że tak na prawde wielu z Was nigdy w życiu nie miała z nim do czynienia... Jeśli poznalibyście w grubszym zarysie, o co tak faktycznie chodziła komunistom, to zrozumielibyście faktycznie co to bogata Unia...

Prosze nie grzeszcie ...a szczególnie nie drwijcie, nie szydźcie  z tych ludzi, co w tym systemie przeszło żyć i z nim się zmagać.  Troche pokory nikomu nie zaszkodzi  - to jest niestety współczesna historia Polski, choć dla wielu z Was jest tylko znana z opowieści swoich rodziców...


# artemida 08.03.2011 10:46
Z okazji Dnia Kobiet muszę się napić! Może to coś da bo  nic nie zrozumiałem z Twojej wypowiedzi - jerzy45. Kto wróg a kto przyjaciel? Ostatnio widziałem, że nasz ksiądz ma mszał w kolorze czerwonym? 
# jerzy45 08.03.2011 21:48
Wcześnie zaczynasz... Nawet nie czekasz do 13...  Kto wróg, a kto przyjaciel ?  Pieniądz !!   I jednym i drugim chodzi o to samo. Jak zarobić, by się nie narobić.   Co do tego koloru, to od jutra zmieni na inny...
# jerzy45 10.03.2011 22:45

O przyszłości nie bardzo lubimy rozmawiać. wiadomo. Zawsze jest taki sam dla każdego. Jednak nim to się stanie, to trzeba wiele potu wylać, by choć "dębinę" można byłoby wyrwać... Zawsze to zaszczyt. 

Wczoraj sprzedałem znajomemu hodowcy trzody pszenżyto. Spytacie, co to ma wspólnego z jabłkami...? ... Ma. Bo zawsze pieczone prosie z jabłkiem w pysku lepiej się prezentuje na półmisku i lepiej smakuje :D Otóż ten kolega stworzył bardzo silne gospodarstwo w kierunku chowu trzody, a także prosiąt. W tym jest samowystarczalny, nawet ma nadwyżki. Nie jestem upoważniony bym pisał o Nim więcej, ale nadmienie tylko. że ma 250 macior. Kto wie co to jest, to się orientuje.

O co mi chodzi ? Otóż on zbudował bardzo silne gospodarstwo. Jest mocny i jednym z lepszych hodowców w Wielkopolsce... Jemu żaden Niemiec czy Francuz nie zagraża. On nie boi się konkurencji, a nawet nie musi nigdzie należeć, bo ma dużą produkcje.

I teraz jest główna teza tego tematu...  Jak przyszłość.  Otóż musi ona być taka, jak ten gość sobie zbudował.  Mocne, silne gospodarstwo, z zapleczem technicznym i baz paszową.  Tak samo mają i muszą wyglądać i nasze gospodarstwa sadownicze - ( jak wyżej...) I wcale nie chodzi już o te istniejące, których w skali kraju pewnie jest dużo0, ale ciągle za mało.  I tu jest pies pogrzebany przy budowaniu owej przyszłości sadowniczej.

Nam wmawia się byśmy na własnym garbie wyhodowali pośrednika i go umacniali kosztem własnej przyszłości...Jest to smutne, że tak jest, bo Nasze dzieci mają  babrać się w jabłkach, a "ich" dzieci będą owymi pośrednikami, które to  będą spijały śmietanke. 

Przeróżne programy jakościowe, promocyjne ...i owszem są potrzebne. Ale polskiemu sadownictwu jest potrzebny program, jak wzmocnić gospodarstwa, by były konkurencyjne do tych zachodnich, a może nie długo i wschodnich gdyż jest to podstawowy element bezpiecznego wyżywienia obywateli tego kraju.

Pamiętajmy o prostej zasadzie..."Każdy łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo." W tym wszystkim, co dzieje się dookoła Nas, a w szczególności w rejonach sadowniczych, jest eksport na Wschód.  Jeśli dajmy na to powtórzy się sytuacja  początku tego roku ( pewnie tak będzie), to gdy zaczną p;adać przeinwestowane grupy, a jeszcze do końca nie spłacone, to pewnie  gdzieś, jak  w górach usłyszymy nieustanne upss. Cóż nie udało się wam. Tak się gospodarzyliście


Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]