użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1806) > News - Targi i wystawy (111)

XX Sandomierz na ostro     

To już jubileuszowe dwudzieste spotkanie sadowników w Sandomierzu, które corocznie organizowane jest w tym rejonie Polski. W tym roku czekała nas spora zmiana otoczenia, gdyż targi z zamku przeniosły się do obszernej hali sportowej. Obiekt bardzo ładny, szkoda tylko że nikt przed budową nie pomyślał o miejscach parkingowych. Ten dyskomfort zrekompensowali nam częściowo organizatorzy tej imprezy, dobierając tematykę wykładów do bieżących problemów branży sadowniczej.



Standardy jakościowe się zmieniają. Jabłka , które w Holandii w 1980 r. były kwalifikowane do 2 klasy, obecnie nadawałby się jedynie na przemysł. Podobnie będzie też w Polsce – mówił Peter van Arkel z firmy doradczej Fruit Advies Zwid- Limburg z Holandii.

Jeszcze 20, 30 lat temu w Holandii można było uzyskać zadawalający przychód z jabłek słabszej jakości. Nawet w latach, w których owoce były (w niewielkim stopniu) uszkodzone przez grad, można było przetrwać. Obecnie tylko owoce najwyższej jakości (klasa1) można sprzedać z zyskiem. W latach dużego urodzaju w całej Europie, jak miało to miejsce w 2008 i 2009 roku, praktycznie niemożliwe staje się zamknięcie sezonu z zyskiem, nawet jeśli owoce są wysokiej jakości. Dla sadowników, którzy mieli owoce średniej/niskiej jakości (np. uszkodzone gradem), takie lata to finansowa klęska.

Przyczyny takiego stanu, to że przed 20, 30 laty mieliśmy tzw. rynek producenta, w tamtych warunkach to sadownicy byli wygranymi. Przez ostatnie 15 lat mamy do czynienia z rynkiem konsumenta. Na świecie jest nadprodukcja jabłek, których konsumpcja spada w ciągu ostatniej dekady. Konsumenci kupują coraz więcej różnorodnych produktów z całego świata. Poważna nadprodukcja owoców przemysłowych na rynku europejskim. Od kiedy Polska jest członkiem UE, polskie owoce maja duży wpływ na formowanie się cen jabłek na tym rynku. Ceny owoców przemysłowych w Polsce nie tylko decyduje o poziomie cen za „przemysł” w Europie Zachodniej, ale jest podstawą podczas ustalania ceny za owoce deserowe - informował P. van Arkel.

Bardzo wysoka produkcja owoców przemysłowych w Polsce będzie kontynuowana przez najbliższe lata. W moich oczach jest to jedno z największych niebezpieczeństw dla polskich i europejskich sadowników. Najlepszym rozwiązaniem byłaby wspierana przez UE akcja wyrywania sadów – oświadczył gość z Holandii.

Spodziewam się, ze najbliższe 5-10 lat będzie szczególnie ważne dla polskiego sadownictwa. W tym okresie wiele gospodarstw zakończy swoja działalność, ponieważ nie będą się zmieniać. Przetrwają jedynie ci sadownicy, którzy widzą, w jakim kierunku idzie europejskie sadownictwo i będą w tę stronę podążać - oświadczył P. van Arkel.



W ubiegłym roku z powodu podtopień i powodzi zniszczone zostało wiele gospodarstw, w tym sadowniczych. Oceny skutków zalania i podtopienia upraw sadowniczych oraz perspektywy ich rekultywacji podjął się profesor dr hab. Augustyn Mika z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach.

Słuszne jest powiedzenie, ze drzewa zalane przez powódź pamiętają o niej do końca życia. Trzeba podchodzić do nich nieufnie. Tuż po zalaniu lub podtopieniu należy je uwolnić od wody tak szybko, jak to jest możliwe. Jeśli jednak po roku lub dwóch nie wznowią prawidłowego wzrostu, to jest to sygnał, że należy je karczować – mówił profesor.

Drzewa i krzewy poszkodowane przez nadmiar wody można ratować za pomocą następujących zabiegów:
• wielokrotne opryskanie w sezonie wegetacyjnym mocznikiem na zmianę z firmowymi nawozami wieloskładnikowymi do nawożenia dolistnego.
• w miesiącach letnich lub wiosną następnego roku ograniczyć rozpiętość koron przez mocne cięcie po którym opryskać drzewa Topsinem M 500 SC.
• w czasie opadania liści i po ich opadnięciu korony i pnie drzew opryskać preparatami miedziowymi.

Glebę po powodzi lub podtopieniu trzeba traktować jako glebę zepsutą, która wymaga naprawy. Gleba zepsuta jest glebą pozbawioną życia biologicznego. Gleba bez życia biologicznego nie jest gleba żyzną nawet, gdy obfituje w dostatek składników mineralnych. Aby właściwości gleby poprawić potrzeba całego roku – stwierdził prof. A. Mika.

Warto było posłuchać kilku rad dotyczących ochrony przed chorobami i szkodnikami roślin sadowniczych i owoców po zbiorze. Ważniejsze szkodniki sadów w roku 2010 i przewidywania ich wystąpienia w sezonie 2011 szeroko omówił i zilustrował – prof.dr hab. Remigiusz Olszak z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach.

Nie sposób tu omówić wszystkich prelegentów, każdy z nich starał się przekazać jak najwięcej wiedzy, doświadczenia uczestnikom jubileuszowego już spotkania, które nam pomagają i uczą. Wiedza staje się coraz ważniejsza obok doświadczenia w codziennej pracy w sadzie i po zanim. Bo nie jesteśmy już tylko producentami ale handlowcami, chemikami, mechanikami i Bóg wie czym jeszcze aby tylko przetrwać na tym coraz trudniejszym rynku.

Na spotkaniu było poruszanych bardzo dużo problemów, właśnie problemów których nikomu nie brakuje. Chociaż na koniec pierwszego dnia targów humory nam poprawił kabaret Grzegorz Halama Oklaski, to brakowało tu trochę wykładowcom optymizmu i wiary w przyszłość Polskiego sadownictwa. Czy taka jest rzeczywistość i przyszłość czy też to pogoda sprawiła? A może to gość z Holandii to sprawił?

Drugi dzień targów rozpoczął się od poważnego zagadnienia. Ubezpieczenie upraw – obowiązek, czy konieczność ? Ten jakże aktualny temat, zwłaszcza w kontekście ubiegłorocznych powodzi zreferowała mgr inż. Anita Łukawska z ŚODR odział w Sandomierzu.

Ale ten dzień należał do doradcy z Holandii P. van Arkela i przedstawionej przez niego „rewolucyjnej” jak to sam określił metody cięcia drzew. Po wykładzie na terenie targów udaliśmy się na pokaz maszynowego cięcia drzew w sadzie. Prezentacja samej maszyny jak i prezentacja jej pracy wzbudziła ogromne zainteresowanie sadowników którzy bardzo licznie przybyli zobaczyć na własne oczy „rewolucję” w sadzie.

Zobacz i Ty, fotorelacja >>>


Jak każdy sposób cięcia i ta metoda ma szereg zalet i wad, ale zdaniem doradcy te pierwsze przeważają, co sprawia że holenderscy sadownicy bardzo chętnie się przestawiają się z cięcia tradycyjnego na mechaniczne. W Polsce też już są pierwsze sady cięte podobnymi maszynami. Jednak trochę optymizmu się znalazło! Będziemy może mieli mniej pracy w sadzie, do tego jeszcze mniej zapłacimy za cięcie drzew, gdyż taka maszyna może za jeden dzień 4 hektary sadu obsłużyć. Czyż to nie jest rewolucja ….?! Zobacz film >>>



autor Robert Bokwa www.hanat.pl




Reklama:

Popularne tagi:


eksport   maliny   przymrozki   sadownictwo   ue   jabłka   zsrp   ochrona   truskawka   sady   parch   zbiory   jablka   rosja   gruszki   wisnie   sadownik   owoce   sadownicy   ceny  

Stacja meteo - Warka

Data2012-05-17 19:00:00
Śr. temp. (C)10.99
Śr. wilgotność powietrza (%)54.21
Sum. opady (mm)0.00

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# fruity81 04.02.2011 08:15
Tak myślałem że jest to wynalazek Holenderskich naukowców...Patrząc na funkcjonalność i szereg zalet tej maszyny , stwierdzam że projekt tej krejzegi:) musiał powstać w Cofee shopie po którymś z kolei wypalonym dżojncie :D.Dobre to to jest do lasu żeby trochę drzewa na miejscu naciąć na zimę.
# artemida 04.02.2011 08:17
Ciekawy jestem ile ów "cud techniki" /w cudzysłowie bo znany mi z lat 80 -tych/ kosztuje i jak się to ma to w kosztach cięcia.
# waldus 04.02.2011 08:48
"Dealer Kuboty" zapowiadał ze maszyna ma kosztować 35 tys i są juz podobno zamówienia i prototypy. A fruity81 mysle ze po dżojncie to mogli najwyżej wymyslic cos w stylu :" a w ogóle po co mi sad?" bo nic wiecj konstruktywnego to sie nie da wymyslic po. A maszyna dobra dla posiadaczy powyzej 50ha nastawionych na przemysł
# albertgo 04.02.2011 08:56
Na koniec pokazu P. van Arkel zapytał wierzycie mi ? na co ja rzuciłem jeszcze długo czasu upłynie nim Panu uwierzymy. I tak jest bo cięcie mechaniczne to TYLKO jeden z elementów uprawy jabłoni metodą tzw. ściany owoców. Oba elementy uprawy są ze sobą ściśle związane i nie rozerwalne. A od pokazów i wykłądów do praktycznego zastosowania długa droga. fruity81 doradzcy czytają stare książki zaciągając z nich stare metody uprawy opracowują własny styl i pokazują sadowniką. Proste prawda? krejzege do cięcia jak się nie myle wymyślili Włosi w latach 50 XX wieku. I to oni pierwsi cieli mechanicznie sady, szybko zrezygnowli z tej metody bo uzyskiwali gorszy jabłka. Do pomysłu Włoskiego wrócili Holendrzy w latach 70 niemal nauka cięcia trwała 8 lat i też klapa. Bo owoce były mniejsze po cięciu mechanicznym, nawet na odmianach wielkoowocowych. Pomysł powrócił około 15 lat temu, około 7 lat temu swoje badania nad wyływem cięcia mechanicznego a jakością i ilością rozpoczoł dr. G Baab wykniki były prezentowane podczas wykładu. artemida zaciągając jezyka w tej sprawie usłyszałęm jakieś 7 - 8 tys euro. Ale konkretów brak. Pozdrawiam
# Sobek 04.02.2011 08:58
Właściwości techniczne b.db. Uważam że może służyć do formowania żywopłotów ,chyba że będziemy rzędy drzew prowadzić jak żywopłoty. Ale w przypadku letniego cięcia "zdyscyplinowanych" drzew może częściowo zdać egzamin, szczególnie przy braku siły roboczej..
# albertgo 04.02.2011 09:07
Sobek na tym polega ściana owoców, to jest rodzaj żywopłotu o mięszości korony w podstawie 85 cm do 65 cm na wierzchołku. Jak wspominałęm w latach 50 Włosi próbowali w końcu doszli do przekoanania że to matoda dla sadów produkujących przemysł i wiadomo jak to jest z przemysłem.
# pomolog 04.02.2011 09:16
Uzupełnię wypowiedź albertego - na ów sposób dali się nabrać i Słowacy (nie tak dawno zresztą). Entuzjastów zachęcam więc do krótkiej podróży do sadów kilku grup producenckich, które zniszczyły sady tą metodą. Teraz próbują uzupełniającym i korygującym cięciem ręcznym (bardzo trudnym i powolnym) powrócić do poprzedniego stanu... Pozdrawiam
# albertgo 04.02.2011 09:21
pomologu a posiadasz bliższe informcije na ten temat ??? Co żle zrobili Słowacy ??? Może na priv byś podał namiar na jakąś GP w Słowacij ??? Chętnie bym się przyjżał bliżej temu aspektowi??? Dlamnie fascynujące nie tyle jest samo cięcie mechaniczne, ale owa ściana owoców. Bo to będzie kolejna wielka rewolucija w uprawie jabłek. Jak oczywiście po drodze koncept się nie wywróci.
# artemida 04.02.2011 09:55
Wydaje mi się, że byłaby to Rewolucja Październikowa lub ...Chomeiniego.
# fruity81 04.02.2011 12:57
Walduś jak ta "krejzega" jest wynikiem konstruktywnej myśli technicznej to ja już nic z tego nie rozumiem:/. Być może jest to dobry pomysł (jak ktoś wspomniał) do pielęgnacji żywopłotów,może do formowania choinek na święta,ale na Boga nie do sadu,jakim by on nie był.Cięcie gałęzi "od linijki" nie przyniesie korzyści nawet w sadach przemysłowych.Nie wspominając już o opłacalności posiadania sadu przemysłowego.Po przejściu tego cudu techniki co najwyżej można produkować tysiące wilków jako energię odnawialną.Działanie tej podcinarki zaprzecza elementarnym zasadom cięcia drzew owocowych!!!To tak jakby ktoś po nadcinał lekkoatlecie równiutko nogi za kolanem i kazał wystartować w biegu przez płotki.Jak mają zawiązywać pąki na następny rok skoro drzewa są zmuszone do silnego wzrostu wegetatywnego.Nie wspominając już o starych pozostawionych gałęziach które produkują co najwyżej dobrej jakości drewno.
# jerzy45 04.02.2011 13:01
Choć za oknem nie ciekawa pogoda (śnieg, deszcz wiatr...), to artemida zawsze jest w stanie mnie rozbawić :D haha... Powinieneś jednak Chomeiniego pozostawić tam gdzie leży, bo on cofnął ten kraj o wieki... Tam dokonała się antyrewolucja... Kto się da nabrać na tą maszyne, to będzie miał nie tyle problemy w pierwszym czy drugim, a może trzecim roku, (w zależności od odmiany...) ale w latach następnych. Reakcja drzew na początku może być i nawet korzystna, ale jak zaznaczyliście z tego zrobi się żywopłot jabłoniowy. Nie wyobrażam sobie by zdrowo myślący sadownik poszedł na ten "chwyt". Wróbel nie będzie miał możliwości się schowania, a gdzie tam ma się jabłko zawiązać ? Sądze, że to cięci "na ścianie jabłek" polega na corocznym cięciu...bo jeśli raz na kilka lat ?
# pomolog 04.02.2011 13:04
Ale przecież to już... było :) Nie pamiętacie tego typu krajowych wynalazków i prób? Pozdrawiam
# jerzy45 04.02.2011 13:10
Nie patrzyłem, jeszcze do tego, gdzie holenderscy doradcy mają serce :), ale to, co tu jest napisane, to P. van Arkel powiedział prawde, z którą to nie chce pogodzić się wielu sadowników. Pisze to samo i tylko "ingerencja" UE i Rządu jest w stanie uratować "skóre" wielu gospodarstwom sadowniczym. Niestety musimy pogodzić się z tym ! Trudno wyrokować, na kogo "padnie" owe stwierdzenie, ale czas jest nie ubłagany i by najzwyczajniej nie doprowadzić wiele polskich rodzin do kompletnej ruiny, a co za tym idzie, z jej konsekwencjami, trzeba stworzyć taki program. Nie przypominam sobie co P. van Arkel powiedział wcześniej, ale tu trafił (albo ściągnął moje spostrzeżenia...) w sedno problemu polskiego sadownictwa. Jest tylko jedna uwaga. Polska, to nie Holandia, a Polska zanim dogoni poziom życia "zachodu", to przez najbliższe lata pójdzie jabłko i takie i takie...Dlaczego ? Z biedy...
# DECOSTA 04.02.2011 13:20
Możemy się zastanowić ,czy Holendrzy są dobrymi doradcami!!!!!! jak nam chcą zaprezentować maszynę która nie jest żadnym cudem techniki a do tego według mnie max trzy lata cięcia tą techniką i sad do kasacji .Cięcie to zaprzecza jakiejkolwiek logice cięcia ręcznego . A wiec nie dajmy się zwariować tym chwytom i wszystkim innym , co nam super doradcy z zachodu wciskają KIT !!!
# slawex 04.02.2011 17:31
Inteligenci powyzej znajocy sie na wszystkim. Ta maszyna przycina gałazki tylko po niej idzie ekipa i wycina po kilka gałazek z drzewa i jest ok widziałem sad bedac na wycieczce ciety ta metoda kilka lat i był badzo ładny -sciana jabłek była. Własciciel powiedział ze odkad tnie ta metoda zaprzestał stosowanie regalisu i drzewa corocznie owocuja. I ma to sens bo jak przytnie peda to wiadome ze w oczkach wytwoza sie paki na rok przyszły. Jesli tylko drzewo nie za silnie rosnie.
# albertgo 04.02.2011 17:44
mnie też zaliczasz do " inteligenci " ???
# Melolontha 04.02.2011 18:46
A dla mnie i ten pokaz i ta dyskusja, są zbędne... Taką maszynę widziałem już w r 1974 u " kowboja " i była użyta tylko raz, gdy " kowboj " zdecydował się zerżnąć i obniżyć swoje 7 i więcej metrowe, czereśnie... W Polsce ten sposób " rżnięcia " sadu badany był już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i się...nie przyjął. Z badań porównawczych wynikało, że nakład pracy ręcznej na cięcie w szpalerach w rozstawie 4x3 m, po przejściu tych, hydraulicznie napędzanych pił, był tylko o ok. 10 procent mniejszy, niż bez tego " rżnięcia... Pozostawienie sadu, bez ręcznej ingerencji sekatorem wydawało się pomysłem tak absurdalnym, że nawet tego nie próbowano... Ta, działająca na zasadzie " ślepej kosy " maszyneria, nie wszystkie gałęzie ścinała... Niektóre...łamała i rozrywała... Pracownicy, którzy wchodzili do cięcia, po przejściu takiej " konturówki ", z własnej inicjatywy, poprawiali wszystko to, co po niej zostawało i nie tylko likwidowali rozłamania, ale również wycinali lub rozrzedzali ten las kikutów, który po maszynie, zostawał... Żałuję, że wtedy nie było tak łatwo dostępnych dziś kamer, bo bym Wam nagrał, jak przy tym...przeklinali. Dużo było na tym spotkaniu na temat opłacalności, oraz kosztów... A czy zauważył ktoś, że ze środkami chemicznymi jest tak jak z alkoholem ? Bo przy alkoholu jak pamiętam, aby się urżnąć, trzeba wydać prawie taką samą ilość pieniędzy, bez względu na to, czy pije się piwo, wino czy wódkę.... A np. z parchem, to jakbym nie kombinował i jak nie przeliczał, to czy to Miedzian, czy to Kaptan czy Punch, z grubsza na hektar, wychodzi taki sam koszt... No, ale alkohole, to wiadomo monopol i podatki... A co nam tak " równa " środki chemiczne ? Pozdrawiam !
# pomolog 04.02.2011 19:05
Czekałem z niecierpliwością na Twój komentarz Melolontho... bo ja te nasze doświdczenia znam tylko z identycznych opowiadań i wyników owych prób... sądzę, że potrzebny jest głos osób, które widziały (naocznie) efekty... albertego - ja widziałem to w ubiegłym roku, na Słowacji. Konieczna do wykonania praca ręczna (przy poprawkach) + koszt samego "rżnięcia" mechanicznego dawał oszczędność rzędu 20%... gdyby jeszcze efekt był podobny, jak po cięciu tradycyjnym... szkoda mi było przede wszystkim tych pracowników, którzy musieli to później ciąć... dwa razy tyle zdążyli by przeciąć jak zabierały im czasu te poprawki. Plon podobno niższy o ok. 25% (tak mi powiedziano)
# Melolontha 04.02.2011 19:43
pomolog... Nie było mnie dziś w ciągu dnia w domu, bo zabawiałem się w ...kamikadze. Wziąłem sekator i poszedłem ciąć wiśnie, które przez dwa lata nie cięte, zostały w ubiegłym roku pozostawione bez ochrony...Zły termin wybrałem ? Wiem, ale mnie już nie zależy... Ale chyba więcej tam już nie pójdę... Wszystko suche... Wracam do tego pokazu, bo był tam Profesor Mika... I dziwię się, że nie wykonał tam gestu ...Rejtana. Bo to przecież nie kto inny jak On, pierwszy zauważył, że w wolno stojących koronach przewodnikowych, po usunięciu przewodnika, drzewa przybierają formę odwróconego parasola i przenoszą całą siłę wzrostu w szczytowe partie korony, cieniując dół, co jest sprzeczne z tym, do czego dążymy, starając się zapewnić drzewom jak najlepsze doświetlenie wszystkich jego partii. I to wtedy Mika, zaproponował taką metodę cięcia, która przywracała drzewom kształt stożka lub co najmniej, trapezu... A te " konturówki " zdaje się znów chcą nam zrobić w szczytowych partiach korony, cieniujący wszystko, żywopłot... Panie Profesorze Mika... Dlaczego Pan nie grzmi ? Przecież to niemożliwe, aby wyniki tych prób i doświadczeń, ot tak, gdzieś przepadły... Pozdrawiam !
# krzysztof44 04.02.2011 19:56
Witam.Panowie zgadzam się z Wami i również się zgadzam ze Aławexem.Że taka maszyna powinna przejść w niektórych sadach i poogałacać gałęzie w górnej partii drzewa i wtedy taka ekipa musiałaby to powyrzucać.To samo sie tyczy dolnej partii,że gałąż to nie pęd winogron i też sią ją skraca.Sławex dobrze napisał,że taka maszyna nie nadaje się do silnie rosnących drzew.Dodam jeszcze ,że nie nadaje sie do pokazów w lata nieurodzajne gdy przemarzają pąki kwiatowe bo jakby były lata urodzajne takie pobudzanie miałoby sens.Skracanie gałęzi wymusza w lata urodzajne wyrzucanie pąków kwiatowych i owocowanie jest na gałęzi od samego pnia.Pomolog,dziwi mnie tylko to,że tyle osób jest na pokazie i nikt się na ten temat nie wypowiada.Czyżby był to portal dla działkowiczów?
# Melolontha 04.02.2011 20:14
Znam dość stary już sad w rozstawie 4 x 3 na Antonówce, na dobrej glebie, który nowy właściciel pozostawił na pastwę losu i zagląda tam tylko w te lata, kiedy ceny " przemysłu " są wysokie... Problem polega na tym, że jeśli nawet rodzą się tam jakieś jabłka, to nie da się ich wywieżć ze względu na pozarastane międzyrzędzia... I tam, taka " konturówka ", przynajmniej raz na dwa lata, była by...uzasadniona. Pozdrawiam !
# pomolog 04.02.2011 20:16
No właśnie - też jestem tym zaskoczony... i trochę żałuję, że nie mogłem być tam obecny. A Panu Profesorowi Mice chyba się nie dziwię...
# albertgo 04.02.2011 20:24
Ja byłem obecny podczas obu dni Spotkań Sadowniczych. Pomogu co Cię nie dziwi w osobie prof. Miki ???
# Melolontha 04.02.2011 20:28
A cóż chcielibyście Panowie dowiedzieć się od uczestników ? Czy te piły tną ? Tną ! Ale, żeby w pełni ocenić co to warte, to trzeba tak pociąć z hektar sadu, potem wykonać te poprawki ręczne i następnie przyjrzeć się, jak to wygląda w sezonie, a najlepiej, po kilku sezonach... Ale nie zmienia to też faktu, że czasem taki ruch "konturówką", może być uzasadniony... Wg. zasady " Lepiej póżno niż wcale " i " Lepiej żle... niż wcale "...
# artemida 04.02.2011 20:33
Miałem podobną kosiarkę / bagnetową/. Z mojego doświadczenia to można by było zrobić takie cięcie równające rzędy raz na 3 lata. Ale przy kosztach /maszyna+ jej stosowanie/ to nie widzę ekonomicznego sensu.
# zbig63 04.02.2011 20:40
Dopiero roboty przemyslowe montowane na traktorze lub samojezdne zastąpią sadownika przy cieciu drzew zbiorze owoców i innych pracach w sadzie .Sam widzialem w necie robota w Japoni ktory pracowal na polu i wyrywal chwasty, przed nami 21 wiek to era robotów inteligentnych kiedy wejdą do sadu? moze juz nie dlugo.A mechaniczne ciecie to juz w dawnym ZSRR lata 70 probowano pracowac podobną maszyną w sadzie ale nie przyjela sie .O ile wiem to ta prezentowana w Sandomierzu jest jedyną w Polsce kupiona przez duzego sadownika 200ha z miejscowosci Brzezie pow Koło.
# Melolontha 04.02.2011 21:12
zbig63... Inteligentne roboty w sadzie, powiadasz... Telefonia komórkowa, Internet i parę tego typu rzeczy, też się kiedyś ludziom nie śniło... Przykro, że tej ślepej, konturowej " kosie ", do inteligentnego robota, tak daleko... Pozdrawiam !
# jerzy45 04.02.2011 21:16
Nie wiem, co mam napisać, bo mam mieszane uczucia. "Wykład" fachowców i ekspertów, co zęby sobie połamali na tych maszynach i te opinie, co to są za. A ja uważam, że taka maszyna jest idealna do karczowania sady. Ustawiasz piły tak, by większość "drobiazgu" spadła na ziemie, a z drzewa pozostałby sam opał :D Jednak do głębokiej refleksji zainspirował mnie zbig63...Ma facet główke :D Na Jego "wstępnym" pomyśle zwracam się do Admina(-ów...), którzy są biegli w sztuczkach komputerowych, by swe zdolności w tym kierunku wykorzystali dla dobra wspólnego. Moge sprzedać ten pomysł, za niewielką "opłatą" - nie jestem drogi - po trzy Zdrowaśki "na łebka" wystarczą :). Pomysł jest prosty. Stworzyć model komputerowy przyszłego drzewa owocowego i tak nowo posadzone drzewo prowadzić, by dzięki temu modelowi "wpuścić do sadu grupke robotów z sekatorami i one pod nadzorem centralnego kompa obrobią drzewa...My tym czasem - piaski, palmy, bikini...eech - żyć nie umierać.... Pisząc ostatnie zdanie doszedłem do wniosku, że moge nie być tym pierwszym, który na to wpadł. :( A że szkoda było mazać ten tekst przedstawiłem go szerszej widowni... Widziałem takie zdjęcia bodajże z Anglii, gdzie drzewo w drzewo, jak bliźniacy - nie do odróżnienia. Pomarzyć każdy może :) Aha ..."te" zimowe wakacje NIE w Egipcie. Inny kierunek.
# pomolog 04.02.2011 21:26
Zakładam, że wszyscy dyskutanci czytali temat na forum: http://www.sadownictwo.com.pl/index.php/forum/index.php/m/12107/blank.gif?#msg_12107 Pozdrawiam
# krzysztof44 04.02.2011 21:36
Witam Jerzy 45.Zgadzam się z tym co napisał Melolontha ale taki temat to ja już założyłem w zdjąciach waszych sadów.Pokazane jest cięcie 2 lata ligola,przed i po cięciu.A możnaby robić zdjącia owocowania.Tylko do tego trzeba czasu.Bo na komputerze to jest bardzo łatwo.
# darek 04.02.2011 22:00
A mi sie ta maszyna podobał się żeby była sprawna i żeby gościu, co prowadził ciągnik nie bał się jechać, bo niewiadomo czy za parę lat nie bedzie się takim czymś obcinać drzew, bo nie będzie miał, kto ich obcinać
# Melolontha 04.02.2011 22:07
jerzy45...Przykro mi, ale to o czym piszesz / roboty do roboty, a my pod palmy /, już było... I każdy miał robić tylko wtedy kiedy mu się chciało i to co sprawiało mu przyjemność, a w sklepach miało być wszelakiego dobra do oporu i każdy miał brać tyle ile potrzebuje i za darmo... Ale to się niestety nie przyjęło... A moi rodzice opowiadali, że kiedy " ruscy " szli na Berlin, to patrząc na wynędzniałe szkapy polskich chłopów i takie samo ich nędzne życie, mówili że u nich są takie maszyny, które same koszą, młócą, mielą a z tyłu się na ziemię, bułki sypią...A kiedy o tym opowiadali, to się śmiali... No i kto mi powie teraz, że " ruscy " to nie są normalni ludzie z takim samym jak inni, poczuciem humoru ? P.S. Ale my tu baju-baju, a coś o tej jakości i opłacalności o której też tam wiele mówiono...cicho... Pozdrawiam !
# krzysztof44 04.02.2011 22:27
Witam.Panowie a teraz na poważnie.Tak jak pisałem,że Melolontha ma rację,chodziło mi o obniżenie drzew na dana wysokość.Pozatym sad żeby był spokojny każdy pęd powinien być zakończony pąkiem kwiatowym.Po co w takich latach pobudzać te drzewa do wzrostu?Najbardziej mnie ciekawi jak wyglądają te drzewa po fachowym obcięciu?Bo z tego co widzę na fotce to doradca poprzycinał na wysokości druta 2 i 3 letnie gałązie a maszyna by tam nie sięgła.A w zeszłym roku tłumaczyli nam żeby tego nie robić bo to jest pobudzanie do wzrostu.Może u nich to się sprawdza.Pozdrawiam.
# jerzy45 04.02.2011 22:39
To, co pisałem do tej pory, o tym "cudzie", było pisane z przekąsem. Po co zajmować się tym złomem ? Przecież i tak nikt tego pewnie nie użyje, podobnie, jak pomysł z wyłamywaniem, gałęzi...Owszem sam wyłamuje, ale sporadycznie... Chciałbym jednak byście raczej ustosunkowali się do tego co powiedział P. van Arkel. Czy nie sądzicie, że to jest jedna "z mądrzejszych" uwag strony holenderskiej pod Naszym kierunkiem ? Przecież tak na dobrą sprawe tylko super optymiści wierzą w tą sielankową idylle odziedziczoną po czasach gierkowskich. Oczywiście tyczy się to gospodarstw indywidualnych. Czy cały wysiłek "władz" nie powinien iść w tym kierunku, by wyjść na przeciwko masowemu bankructwu gospodarstw. Przecież tu nie chodzi o jedno, dwa, czy tysiąc...Tu będzie walka o utrzymanie się na powierzchni setek tysięcy gospodarstw...nie tylko z sektora owocowo-warzywnego...
# Melolontha 04.02.2011 23:24
krzysztof44... Jeśli Ty piszesz o jakichkolwiek zasadach / każdy pęd zakończony pąkiem kwiatowym itd /, to przy stosowaniu takiej maszyny, o wszelkich zasadach, zapomnij... Przypomnę jeszcze raz... Ta maszyna, to " ślepa kosa "... To tak, jakbyś do sadu wpuścił ludzi, zawiązał im oczy, dał do ręki sekatory i kazał ciąć, tam gdzie sięgną... No, chyba że zasadą będzie ... tam gdzie , z zawiązanymi oczami, sięgną... Ja sobie nie wyobrażam wprowadzenia czegoś takiego, do sadu w którym ktoś się napracował nad jego uformowaniem, posługując się ręką, sznurkiem, sekatorem i głową... Do sadu, w którym ktoś dokładnie przyglądał się w trakcie cięcia pędom, krótkopędom, klikał, rozchylał , kierował, jednym słowem...formował. Piszesz o takiej sytuacji, kiedy trzeba drzewa pobudzić do wzrostu... I taka potrzeba może nawet wystąpić, tylko po co Ci maszyna, skoro po niej prawie wszystkie pędy trzeba ręcznie... dociąć, wyrównać, uporządkować... Ale powtórzę... To może mieć zastosowanie, gdy np. kupiłeś 20-ha sad, w którym drzewa mają wysokość 6 m, a Ty chcesz go obniżyć do 3 m... Wtedy warto być może zerżnąć to " na chama ", aby póżniej móc wziąć się za jego dalsze porządkowanie... Albo gdy ktoś ma...200 ha sadu i ostatnim rzutem na taśmę, chce coś jeszcze z niego wydusić, a póżniej, choćby potop. ..W sadzie na podkładkach karłowych, na drutach, przy palikach , przy koronach i pędach z których każdy ma swoje miejsce i przeznaczenie, ja zastosowania tego " szatra ", nie widzę... Pisze darek, a co zrobić, gdy kiedyś braknie ludzi do cięcia... Na świecie takie problemy rozwiązuje się tak, że albo zatrudnia się chętnych do roboty obcokrajowców, albo rezygnuje z sadu... Pozdrawiam ! P.S. A czy wiesz jerzy, że chyba w USA już mają opracowaną technologię hodowania sztucznego mięsa , ze ścięgnami i naczyniami krwionośnymi ? I tylko obawa, czy konsumenci takiego schabowego kupią, jeszcze ich powstrzymuje... A skoro schabowy, to dlaczego by nie jabłko, przy produkcji którego, żadne cięcie / a nawet sadzenie /, nie będzie potrzebne...Pozdrawiam !
# zbig63 05.02.2011 00:00
Jeszcze nauka nie potrafi produkowac sztucznego miesa, owocow ,warzyw na szcescie dla nas producentów
# artemida 05.02.2011 06:36
Skoro o futurystycznych wizjach to jedną przypomnę / z lat 80-tych/ sady jabłoniowe łanowe. 20 000 drzewek na ha, środki skarlające, co drugi rok przejeżdża kombajn ścina wszystko przy ziemi, kombajn odbiera owoce, patyki z liśćmi rozdrabnia i...itd. I co... ano tyla co z tym sztucznym schabowym. Jest granice której PRZECIĘTNY konsument nie ma ochoty przekroczyć a taki nawiedzony pyta o Antonówkę czy Koksę. Amerykanie preferowali twarde odmiany bo...się nie obijają przy zbiorach i sortowaniu ale ilu u nas chciało jeść "drewnianego" Starkrimsona.
# Melolontha 05.02.2011 08:51
zbig63... O sztucznym mięsie możesz przeczytać w telegazecie... program I, " Agrotekst ", strona 394... artemida ... I ten sad " łanowy ", też pamiętam... Tak to miało być, jak piszesz... A substancją, która miała skarlać i zmuszać drzewka do owocowanie, miał być...Alar. I nawet ta " łąka " obsadzona Starkrimsonem zaowocowała, niestety... Jabłuszka okazały się drobne, a ze względu na zagęszczenie, pokryte...parchem. Problemem nie do rozwiązania okazały się chwasty, no bo ile można było tam sypać ten Casoron... Wkrótce też, wycofano Alar, jako rakotwórczy... Co prawda / jak wykazały badania /, piwo było 12 000 razy bardziej rakotwórcze niż Alar, ale to Alar wycofano, a piwo pozostało... Podobno dlatego, że Alaru nie miał kto bronić, a piwa...wprost przeciwnie ! Pozdrawiam !
# jaceo 05.02.2011 11:03
Tę metodę , jak już pisałem znam z lat 80tych z sadów ISK w Nowej Wsi. Delikatnie mówiąc jest do d... i tyle. Koledzy wcześniej opisali jej wady. Wszystko czego nas uczą doradcy, należy cedzić przez sito naszych polskich niemałych doświadczeń i dostosowywać do naszych warunków. Już nie te czasy, że sadownicy przyjmują wszystko bezkrytycznie. Z tym doradztwem to jest trochę tak, że doradzają nam panowie pochodzący z państw gdzie sadownictwa już prawie nie ma, abo ostało się w bardzo okrojonej formie. Trzeba wybierać z ich nauk to co najlepsze i dostosowywać do naszych warunków, by nie doprowadzić do sytuacji by u nas po największym sadzie Europy nie zostali sami doradcy.
# jerzy45 05.02.2011 12:58
Nawet dyskusja o "dupie Maryni" nie wywołuje takiego zainteresowania, jak ten nie udany produkt...Dziwne. Dlaczego ciągniecie ten temat i go jeszcze bardziej propagujecie...Oni (czyli Ci "tam...) czytając te komentarze zwrócą pewnie uwage, że "ziarno", które posiali padło na podatny grunt...I zacznie się "burza mózgów" !!! STOP, jakby napisał Admin. :) Ten komentarz jest wyjaśnieniem przyczyny, dlaczego to "złom" - Melolontha 04.02.2011 23:24 I tyle. Jeszcze do mięsa. A co to jest mięso ? Prosze je rozłożyć na czynniki pierwsze, a okaże się, że Chińczycy pewnie już dawno takie mięso do Polski eksportują :D
# jerzy45 05.02.2011 13:04
Zapomniałem. zbig63. Sztuczną skóre bodajże hoduje się około miesiąca. Operacje przy rekonstrukcji twarzy, itp. gdy nie ma skąd pobrać tej tkanki wykorzystuje się skóre pacjenta zwiniętą w rurke i takimi "małymi kroczkami" np. z przedramienia "przenosi się" na twarz. Z trzy tygodnie... A sztuczne mięso ? Ile trwa intensywny tucz brojlerów ? Możesz coś na ten temat powiedzieć ? Czym to coś się karmi, jak to coś sztucznie utrzymuje się przy życiu...Sześć tygodni... Smacznego. Na szczęście ja od dziecka jestem uwrażliwiony negatywnie na drób...brr Nauka w tym wypadku nie jest potrzebna. To już jest stosowane w praktyce.
# pomolog 05.02.2011 13:15
Jerzy - odpowiem Ci, dlaczego ten temat nadal się "rozwija"... dlatego właśnie, że jak widać na części sadowników (chyba tej najmłodszej) zrobiło "to to" (owa machina) wrażenie... gotowi są jeszcze uznać, że to nowość prosto z zachodu. A do tego jeszcze słowa doradcy (ZACHODNIEGO doradcy)... I może niepotrzebnie aż tak tu ich zniechęcamy, piszemy że to już było, nie wyszło, "nie wypaliło". Tu może masz rację - niech sami się przekonają (ku zadowoleniu szkółkarzy, liczących już po cichu zyski z dodatkowej produkcji materiału). Pozdrawiam
# szczypiorek 05.02.2011 13:18
Ta maszyna przycina wszystko na swej drodze nawet roczne przyrosty masakra, to coś nie tnie drzew tylko je niszczy i tyle w temacie KROPKA
# Robert41 05.02.2011 16:39
Panowie ta maszyna nie jest do ciecia jabłoni tylko do przygotowania drzew do wycinki.
# rodecro 05.02.2011 17:44
hmm moze do zywoplotu to jest i to dobre ale do sadu. Musimy poczekac chyba na roboty ze sztuczna inteligencja aby robily to za czlowieka a na razie ciac sami ;)
# tomek74 05.02.2011 18:45
Proponuję wszyskich holenderskich prelegentów przebadać na wykrywaczu kłamstw na okoliczność dobrych intencji zanim pozwoli im się wejść na "ambonę". Bo coś mi się wydaje, że .....
# Melolontha 05.02.2011 19:46
No, ale tak to czasem bywa / nie pierwszy raz zresztą .../ kiedy " Fenicjanin " Europy, przyjeżdża z misją do mieszkającego nad Wisłą " Chińczyka ", jak nas zresztą kiedyś , nazwał... Ale dajmy już może spokój tej maszynie, a kto chce ją raz jeszcze obejrzeć z bliska, niech jedzie do jakiegoś...muzeum. Warto chyba wspomnieć to, że " zalani " sadownicy, uzyskali wreszcie wyczerpującą i kompetentną odpowiedż na pytanie " Co robić " ? Mnie to powiedzenie Profesora Miki / " Drzewa zalane przez powódż, pamiętają o niej do końca życia " /, bardzo się podobało... Ale zastanawiam się, czy w takich sadach nie powinien być też wykonany obowiązkowo , zabieg cięcia korzeni... Po to, żeby to, co ewentualnie będzie gnić, odseparować maksymalnie od drzewa... I chyba powinno to nawet zastymulować tworzenie się w okolicach szyjki korzeniowej całych pęków nowych korzeni / czy one nie nazywają się przypadkiem " przybyszowymi "? /, które podkładki karłowe wytwarzają dość chętnie... Pozdrawiam !
# pomolog 05.02.2011 19:54
Tomek74 - myślisz, że sabotaż :) Nie, nie - raczej chodzi o to, o czym wspomniał w pierwszym zdaniu Melolontha... swoją drogą odwróćcie sytuację... jesteście "super-hiper-perfect" doradcami naszych sadowników... i nagle ktoś Was zaprasza do... Portugalii i prosi o kilka rad... stajecie przed takim drzewem pomarańczy i... oczywiście celowo wyolbrzymiam, ale... pozdrawiam
# tomek74 05.02.2011 20:23
Pomologu mój komentarz miał być trochę humorystyczny, ale nie do końca oczywiście. Po części osobiście też jestem czasami też takim doradcą jak dzwoni ktoś z rodziny lub znajomych i oczekuje porady: co mu zjada kwiatki w domu tylko, że te kwiatki oddalone są o 500km. Smuci mnie fakt, że w pewnym momencie w odstawkę poszła nasza myśl techniczna i potencjał naukowy i zaczęto zapraszać doradców z zagranicy, którzy za wykład kasowali parę złotych i wywozili je za granicę. Natomiast uczelnie na początku lat 90-tych nie cierpiały na nadmiar kasy, bo ta kasa wypływała za granicę. Nie wiem czy Holendrów należy naśladować. U nas gospodarstwo prowadzone konwencjonalnymi metodami to czystej postaci ekologia w porównaniu z ich metodami. Zresztą dużą część produkcji holendrzy wyprowadzili za granicę (kwiaty). Pozdrawiam
# lajkonik 05.02.2011 20:32
Czytam czytam i dochodzę do wniosku że jednak coś drgnęło.Oczywiście stara zasada która mówi żeby w sadownictwie do czegoś dojść trzeba mocno z .... ć jest jak najbardziej na czasie.
# Melolontha 05.02.2011 22:40
pomolog...Naprawdę pojechał byś doradzać Portugalczykom w temacie odmian i metod cięcia...pomarańczy ? Bo ja, mógłbym im tylko zaśpiewać, że ..." lubię śpiewać, lubię tańczyć, lubię zapach ...pomarańczy !". Bo ja bym się doradztwa fachowego tam nie podjął i to pomimo, że w portalu zabieram czasem głos w temacie na którym się kompletnie nie znam...tomek74... Taki doradca / wzorem jadącego na misję wojskową żołnierza / powinien przed wyjazdem zapoznać się z kulturą, obyczajami i poziomem wykształcenia " dzikich " do których jedzie, aby ich nie obrażać...lajkonik... Jeden z moich kolegów zwykł mawiać, że sadownictwo to jest 5 procent przyjemności, a reszta to tylko zwyczajne zap.... ... powiedzmy- robota... I on też często powtarza, że czasem w sadownictwie da się zarobić duże pieniądze, ale zawsze są to...uczciwie zarobione pieniądze. Ale jak słyszę ostatnio, przekazał gospodarstwo i przeszedł na rentę strukturalną , bo ma już dość tej walki...Pozdrawiam !
# pomolog 05.02.2011 23:04
Właśnie w tym jest sdeno Melolontho, w tym sedno... dlatego "podziwiam" doradców z krajów zachodniej Europy, którzy nie znając specyfiki naszej produkcji, zwyczajów, pewnych zaszłości i mentalności mają tak dużo do powiedzenia... bo posłuchać na pewno warto i... tyle pozdrawiam
# Melolontha 05.02.2011 23:55
No, ale co to się pomologu dziwić zagranicznym doradcom, kiedy mnie, gdy okresowo przebywałem w Warszawie, koledzy pytali, czy to prawda, że w Rzeszowie, z którym jestem związany sentymentalnie, po ulicach biegają...wilki. Zwykle odpowiadałem, że znam jednego który chodzi po ulicy 3-go Maja i ma ...Józek na imię... Józek Wilk... A czy pamięta jeszcze ktoś, jak tuż po zmianie ustroju przyjeżdżali do nas studenci z amerykańskich koledżów, żeby uczyć polskich chłopów hodowli...świń ?!!! Pozdrawiam !
# lajkonik 06.02.2011 10:13
Sztuką jest przyjechać na spotkanie ogłosić pogrzeb sadownictwa w wersji którą się osobiście lansowało przez 20 lat i wziąć za to pieniądze.Jak widać Holender potrafi.Jeszcze ta stara a zarazem nowa metoda cięcia którą proponuję nazwać "krejzegen klik"to prawdziwy majstersztyk.
# Melolontha 06.02.2011 10:29
I w ten oto sposób dołączyłeś lajkoniku do grona wielkich poetów polskiego sadownictwa, którzy często w ramach upowszechniania, wymyślali takie " łopatologiczne " zbitki... " W listopadzie liść wiśni w opadzie " - dyrektor Kleparski, " Gdzie traktor tam jabłka "- Profesor Makosz, " Uważasz, że przerzedziłeś już za mocno ? Przerzedzaj dalej..." - Profesor Pieniążek ", ... o cięciu... " Lepiej żle i póżno, niż wcale " - anonim, ze wskazaniem na Profesora Mikę, " Jabłko musi być duże, czerwone i wcale nie musi być...smaczne " - polskie, ale znane również Niemcom... Pozdrawiam z uśmiechem !
# jerzy45 06.02.2011 13:03
Jak wiadomo, żyjemy w gospodarce rynkowej i jej główną "cechą" jest konkurencja. Ja nie będe już nikogo zniechęcał do tego, by tego cudu techniki cięcia drzew owocowych nie zniechęcać. Napisze inaczej. W wersji dla leniwych sadowników jest to idealne rozwiązanie. Jest to maszyna, która pokaże sąsiadom, że nas stać, a z drogi będzie widać, że skończyłem jako pierwszy już ciąć i wszystko jest przystrzyżone "pod sznurek" :D Nie zniechęcajcie i nie róbcie antyreklamy tym maszyną, bo to jest objaw bojaźni, bo Polak boi się tego czego nie dotknie. Dlaczego to pisze ? Bo jest to próba konkurencji - walki z konkurencją... Dozbrajajcie się w "takie maszyny" ! Będziecie mieli mniej kasy na co innego i mniej jabłek...I mniej więcej o to chodzi. Na tym polega konkurencja - nie do zniechęcania, tylko do zachęcania. Aha...Najważniejsze. Jeśli taka maszyna jest koloru czerwonego, to po dwóch, trzech sezonach ładnie się komponuje z zielenią kwitnących pokrzyw. Amen.
# Pawele 06.02.2011 13:28
Sad to nie płotek. Moim zdaniem cięcie to cięcie, do każdego drzewa należy podejść indywidualnie i chwilę pomyśleć co ścinamy a co nie.
# Melolontha 06.02.2011 16:42
Z ust mi jerzy wyjąłeś... Walka z konkurencją, np. przez propagowanie u konkurenta działań kosztownych / zakup takiej maszyny / i bezsensownych jak choćby sadzenie sadów pasowych a nawet...trzyrzędowych . I takich działań mamy / moim zdaniem / więcej... Np. uprawy ekologiczne / bo zdrowo, przyszłościowo i...dochodowo /. I podobne zdanie mam na temat tych...stadionów. Bo we Wrocławiu mają być podobno rozegrane tylko dwa mecze...A co potem ... W wolne soboty i niedziele będzie tam do kotleta przygrywał...Michael Jackson ? A może są jeszcze tacy, którzy nie wiedzą, że MJ jest już tam gdzie i FZ ? No bo jak nam ktoś taki po mistrzowstwach tych stadionów nie zapełni, to czy one nie zarosną tak jak stadion w Warszawie, pokrzywą i brzózkami ? Ale cośmy na ich budowę / choćby kosztem budowy dróg / wydali, tego już nam nikt nie odbierze... Nie będzie tak żle? Daj Boże, aby i ta moja pesymistyczna prognoza się nie sprawdziła...Pozdrawiam !
# artemida 06.02.2011 17:42
Chrabąszcz to by chciał na Europejskim Stadionie liście brzozy ogryzać! A ucho od śledzia, inna technologia, mech co najwyżej urośnie....
# jerzy45 06.02.2011 17:43
A ja Ci Chrabąszczu powiem, Tak. Ja bardzo chętnie taką maszyne, za 8-10 000 bym kupił. Można to przerobić na kosiarke rotacyjną hehe... Lub po zdemontowaniu tych tarcz wykombinować inną maszyne. Cały ten szmelc, do cięcia precz, a hudraulika wraz z ramą by się przydała. Oczywiście ten szmelc na Allegro i jeszcze pare groszy by się odzyskało....np. 8 silników hydraulicznych...po ile "idą"...
# Melolontha 06.02.2011 17:55
artemida... Najpierw mech i porosty, a póżniej...brzózki. Taka jest kolejność zasiedlania nieużytków, o czym pewnie wiesz...D ! ... Wracam do tematu... A nie powiedział, w które miejsce należy przystawiać tą " kosiarkę " w roku następnym i w latach dalszych ? Niżej, wyżej, czy tak samo co roku ?...jerzy 45... Z 8 siników hudraulicznych wraz z piłami tarczowymi, to można zrobić 8 urządzeń, do odcinania podkładek wegetatywnych, w matecznikach...Pozdrawiam !
# pomolog 06.02.2011 18:57
O, właśnie - i o to mi chodziło z tą znajomością naszej mentalności :) Przyjedzie taki spec z Zachodu, ciągnąć za sobą w jego mniemaniu genialną myśl techniczną i wynalazek, pokaże, zaprezentuje - a Polak popatrzy, pogłówkuje, połowę rozsprzeda, a z drugiej zrobi 8 innnych, bardziej mu przydatnych w pracy maszynek :) Pozdrawiam - tym razem jak Chrabąszcz - z uśmiechem! :)
# Melolontha 06.02.2011 19:11
A ja, kończąc już może to komentowanie wydarzeń w Sandomierzu " na ostro ",jeszcze dwa słowa o tych " filmikach "... Proszę zwrócić uwagę, że na tym z " rżnięciem ", już na samym początku / 15 sek./ rozlega się ...śmiech. A potem jest już tylko hurgotanie wiatru i brzęczenie tych pił. I kiedy pod koniec ja oczekiwałem na to, że rozlegnie się może jakiś płacz, ukazał się ten facet, z sekatorem, co / moim zdaniem /, na jedno wyszło... A na pierwszym filmiku, ta czytająca tekst blondynka, uprawia / moim zdaniem / dezinformację, informując, że wiosenne przymrozki...opóżniły owocowanie. Ciekawe, kto jej takie głupoty napisał ? Mimo to, na temat blondynek zdania nie zmieniam i dalej twierdzę, że są mądre, ładne i ...łagodne. Podobnie zresztą jak czarnulki, o czym próbowała mnie dawno temu, przekonać taka jedna... Dziś nie ma już to dla mnie większego znaczenia, bo wiem że te w zbliżonym do mojego wieku, gdy tylko oblezie z nich farba, są przeważnie...siwe. D !...Pozdrawiam !
# Melolontha 06.02.2011 19:18
...drobna poprawka do mojego komentarza z godz. 19.11. ... wiosenne przymrozki rzekomo opóżniły...dojrzewanie. ... Przepraszam ...
# tomaszk123 06.02.2011 19:19
Kilkanaście lat temu niektórzy z nas nie wiedzieli jak wygląda skrzyniopaleta, kilka lat jak juz wiedzieli twierdzili ze to głupi wynalazek bo jabłka się odgniatają, potrzeba dodatkowego sprzętu (wózek widłowy) a dziś jakoś korzystają z tego i nie wierzę by dali się namówić na powrót do starych dobrych skrzynek jedynek.. Tak samo się to ma do tej maszyny - czas pokaże u kogo się ona sprzawdzi a u kogo nie- tak samo jest z platformami samojezdnymi nie do każdego sadu się nadają. a co do szczegółów technicznych maszyny do cięcia nie twórzcie bajek pisząc o jakichś 8 silnikach hydraulicznych - jedno ramię jeden silnik = czyli 2 silniki napędzają w tym typie 8 tarcz.
# pomolog 06.02.2011 19:27
Czas pokaże, masz rację :) Mnie tylko dziwi, dlaczego do tej pory takie "maszynki" po sadach "nie hulają", skoro znamy je od przeszło 35 lat... może jednak nie warto było się przejmować wadami tego sposobu prowadzenia drzew i mimo wszystko "wciskać" je sadownikom... nie wiem, czas pokaże. PS. dopiero teraz zwróciłem uwagę na te zielone wiaderka (pierwszy filmik) :) pozdrawiam
# Melolontha 06.02.2011 19:28
tomaszk123... Moja naprawdę ostatnia już uwaga... Są tacy, którzy ciągle coś wymyślają a nawet czasem / jak tu /, przypominają, a następnie...pokazują. Ale to Ty się przyglądasz, oceniasz i kupujesz, albo nie... I tyle w tym temacie... Pozdrawiam !
# tomaszk123 06.02.2011 19:47
pomologu - wiaderka są cool!!!! z tego co zauważyłem były hitem tak w Sandomierzu jak i na EXPO w Warszawie. tylko te z Sandomierza bardziej rzucają sie w oczy bo zielone. co tam takie gadżety reklamowe jak: długopisy, breloczki, foldery - wiaderka jako duży powierzchniowo przedmiot, tani a zarazem przydatny np.: do noszenia innych gadżetów reklamowych uważam za strzał w dziesiątkę tego kto wymyślił ten rodzaj reklamy. w tym wypadku jak mnie pamięc nie myli była to reklama jednego ze śor BAYER-u.
# artemida 06.02.2011 20:05
Paleta, zbierak, sekator o przedłużonych ramionach, kaptan i konturówka wchodziły do użytku w tym samym okresie. No coment.
# jerzy45 06.02.2011 21:13
Gdy czytam komentarze, to każdy stara się mniej więcej powiedzieć coś znaczącego. Są krytykanci, są i Ci za... Jednak gdy dochodze do komentarza Chrabąszcza, to musze nieźle główkować, co czytam...Filmik, rżnięcie, blondyna, czarnulka... Narracja, jak w filmie porno...
# Melolontha 06.02.2011 21:25
jerzy45...w drodze wyjątku... To nie narracja z filmu porno... To tylko Twoja " najbrzydsza część ciała ", czyli głowa, w znaczeniu " myślenie ", w akcji... Pozdrawiam...3 x D!
# jerzy45 06.02.2011 22:19
Ale mój Kolego. Ja to tylko "wyczytałem" między wierszami ...:D "XX Sandomierz na ostro"...Miało być na ostro, to też jest :D Jeśli ktokolwiek uważa, że te piły rżną, bądź tną, to niech zajrzy na stronke Hanata. To nie tak, jak myślicie...ucięte równo i gładko. Zobaczcie jedno ze zdjęć...Tam widać na jednym przyroście możliwości tego super sprzętu...Tam widać zmiażdżony, rozerwany kikut tej gałązki... Ile takich będzie na drzewie ? Straszny widok. Przerażenie i żal, że człowiek jest coś takiego zrobić swemu żywicielowi...
# Kazimierz 09.02.2011 09:14
Witam.Ja również ok.30 lat temu widziałem sad 3 krotnie pocięty taką maszyną który potem praktycznie nadawał się do likwidacji.A może właśnie o to chodzi aby było mniej sadowników?Wracając do wynalazków w sadownictwie to rzeczywiście sekatory dwuręczne,skrzyniopalety,platformy i wózki widłowe się przyjęły ale ta podcinarka jakoś nie. Pozdrawiam.
# kosztel2812 09.02.2011 09:26
byłem świadkiem tych pokazów-po prostu cyrk-no może do parków na żywopłoty,ale droga pod(górna półka)traktorek musi byc jak stół,każdy dołek-to piły 0,5m odchyłki-ha..-chcą nas wyciąc.
# Melolontha 09.02.2011 19:39
Kazimierz... Ja takiego sadu, który był cięty WYŁĄCZNIE taką " konturówką, na dodatek przez 3 kolejne lata co prawda nie widziałem, ale mogę to sobie wyobrazić... Bo do tych, które widziałem, zawsze wkraczali potem pracownicy z sekatorami... A na tym filmiku pokazane jest cięcie w stosunkowo młodym sadzie... W sadzie starszym, o grubszych gałęziach, jest jeszcze problem z gałęziami, które niekoniecznie spadają na ziemię i trzeba je ręcznie z koron, powyjmować... Pozdrawiam !
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]