użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1714) > News - Owoce w szkole (28)

Owoce w szkole do wielkie nieporozumienie     

Wraz z pierwszym dzwonkiem w szkole powraca temat „Szklanki mleka” i „Owoców w szkole”. Obie akcje, zarówno trwająca o wiele dłużej mleko, jak i z mniejszym stażem owoce nie zachwycają uczniów, jak również szkoły.




Dużo piszemy (jak również dużo akcji promocyjnych i pieniędzy wkładanych jest w promocje i naukę „od małego” spożywania owoców (zdrowego odżywiania). Wspomnieć można akcję „Polskie jabłko wysokiej jakości ” który ma rozpocząć się jesienią tego roku. Ale co z „Owocami w szkole” Czy skorupka nasiąknie tym na starość… czy niedaleko pada jabłko od jabłoni...

- Dzieci dostawały po brudnym jabłku lub brudnej gruszce i zafoliowane plasterki marchewki, czasem z papryką. Niechętnie to jadły - mówi Jolanta Wolny z Zespołu Szkół nr 3 w Dąbrowie Górniczej.
- Zestawy owoców i warzyw były mało urozmaicone - dodaje Bożena Murek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 45 w Bytomiu.
- Uczniowie powinni dostać codziennie kubek świeżego soku z owoców lub warzyw, a nie zwiędłą marchewkę. Wtedy ta akcja będzie miała sens. Gimnazjalistom można zaproponować też, na przykład, jogurty. Trzeba tylko się postarać. Zdaniem radnej Tychów Urszuli Paździorek-Pawlik, z zawodu lekarza, sposób realizacji programu "Owoce w szkole" to wielkie nieporozumienie. czytam na stronach slask.naszemiasto.pl



Reklama:

Popularne tagi:


parch   ochrona   eksport   jabłka   przymrozki   owoce   rosja   ceny   maliny   truskawka   sadownik   sady   sadownicy   sadownictwo   zsrp   trsk   gruszki   jablka   zbiory   wisnie  

Stacja meteo - - Mogielnica

Data2012-02-12 00:00:00
Sum. opady (mm)0.00
Śr. temp. (C)-18.34
Śr. wilgotność powietrza (%)84.90

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# artemida 02.09.2010 07:18
Co na tę krytykę ci którym winno zależeć na tym by najwięcej sprzedać?
# Stefek 02.09.2010 20:25
Zawsze tak jest gdy kto inny płci a kto inny odbiera towar.
# Melolontha 02.09.2010 22:20
" Prowokacja " artemidy mi się spodobała, więc spróbuję odpowiedzieć... Może z tego wywiąże się jakaś ciekawa dyskusja ? Bo widzisz... Jest w życiu tak, że wszystko ma swoje granice... A rozumowanie, że prywatny przedsiębiorca / również sadownik-producent /, ma nigdy nie zaspokojony apetyt na kasę i cały czas dąży do jej zwiększenia, jest błędne...Bo jednak produkcja/ zwłaszcza w sadownictwie /, była i zawsze będzie oparta w dużym stopniu na pracy ręcznej... To nie fabryka wody mineralnej, gdzie wystarczy zainstalować kolejną linię i podkręcić obroty na pozostałych... Bo jednak doba ma tylko 24 godziny i ten sadownik oraz jego ludzie, muszą kiedyś, odpocząć... I to niekoniecznie będzie tak, że jeśli sadownik produkuje np. 500 ton jabłek za które uzyskuje np. 2 zł za kg, to gdy rynek / załóżmy że coś takiego w Polsce jest /, zaoferuje mu za te jabłka 1 zł lub mniej, to on pęknie i zwiększy produkcję do np. 1000 ton... Po prostu w pewnym momencie, ma się dość... Bo sadownicy, to ludzie tacy sami, jak wszyscy inni i najchętniej produkowali by ... złoto / mało dżwigania- dużo pieniędzy.../ albo " obracali" kontami w banku... Gdzie jest ta granica, przy której producent reaguje jeszcze chęcią wzmożenia wysiłku ? A to, to już powinni ustalić ci, którzy się tym zajmują... Owoce w szkole ? A za ile ? Zresztą ja osobiście uważam, że za zdrowie dzieci i za wyrabianie u nich zdrowych nawyków, odpowiedzialność powinni ponosić...rodzice. I to do nich, powinna być kierowana ta propaganda o " zdrowym żywieniu ". Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy ci rodzice powinni dostawać na te owoce, kasę / jak to zrobić ? /. Ale wiem, że gdy społeczeństwo biednieje, to wpierw rezygnuje z cytrusów, a potem i z innych owoców... I czasami liczy się już tylko chleb i coś do chleba...Pozdrawiam !
# artemida 03.09.2010 11:49
Są zawody gdzie trudno dopatrzyć się iż z ich wykonywania można mieć satysfakcję jak choćby rozlewanie wody mineralnej ale są i takie że jest w nich jeszcze coś oprócz kasy. Zapewne należy do nich większość w "branży" rolniczej. Tylko trudno zrozumieć, jak w tym wypadku sadownika który wyprodukuje owoce i nie zadba o to by były one wizytówką jego działalności a nawet dzieciom próbuje "kit" wcisnąć. Oszukanego dzieciaka na kolejny owoc trudno będzie nabrać...
# jerzy45 03.09.2010 14:43
W tym wypadku zgadzam się z Panią doktor Urszulą. Jest to pomysł godny upowszechnienia (to z owocami), jednak nie w takiej formie, jak tego chcą urzędnicy...!! Oni zawsze coś sknocą... Są pieniądze na ten cel, jest pomysł, jest to jakaś forma sprzedaży owoców...Jednak o tym jak to wszystko ma wyglądać niech na miłość boską decydują samorządy, bo to one są odpowiedzialne za szkolnictwo. Tu sytuacja jest podobna, jak sytuacja z Krzyżem w szkole... A co począć ma uczeń np. jak ma alergie na jabłka ? Ten temat jest prosty do rozwiązania, tylko niech pieniądze "płyną" inaczej niż tego chcą urzędy. Tu będzie zawsze konflikt. A kto na tym cierpi . Szkoła ? Mam jednak uwage do Pani doktor. Jogurty. Przecież są one rob ione głównie na bazie mleka w proszku i tak na prawde zamulają tylko przewód pokarmowy. Może i jest to pełnowartościowe "jedzenie" jednak nie ma to nic wspólnego z tą akcją. To inna bajka.
# jerzy45 03.09.2010 14:49
Wcześniej już się wypowiadałem na ten temat. Owoce tak, ale z lokalnego rynku i od rodzimych sadowników. Wiadomo co to za towar, kto go wyprodukował, skąd się wziął...Jest przy tym i inny aspekt takich akcji... Żyje tu, teraz, płace podatki "tu" i popieram lokalny biznes i lokalną wspólnote. To składa ię między innymi na tzw. państwo obywatelskie...i związane z tym zależności. Ja tobie, ty mnie, my razem...
# Melolontha 03.09.2010 15:46
artemido ! Nigdy nie uwierzę w to, że sadownik próbuje dzieciom wcisnąć " kit " ! A jeżeli przypadki takie mają miejsce, to musi odbywać się to zawsze za zgodą i w porozumieniu / albo i brakiem zainteresowania / z tym, kto jest dysponentem nie swoich pieniędzy, przeznaczonych na ten cel ! I to ma nawet w języku polskim swoją nazwę ! Pozdrawiam !
# artemida 03.09.2010 16:39
Zgadzam się z j45. Chrabąszczu - sam napisałeś "i brakiem zainteresowania..." O tym napisane jest w artykule.
# YETII 03.09.2010 20:50
Koledzy tutaj piszecie ze jabłka powinny być do szkół dostarczane z rodzimych gospodarstw sadowniczych, ale co z tymi rejonami gdzie sadownictwa nie ma? I jeszcze jedno, jak owoce do szkół by dostarczały sadownicze platformy logistyczne z prawdziwego zdarzenia a nie jakieś kombinowane politycznie biznesy, to by wszystko było OK. U mnie sąsiad pakował kiedyś owoce i warzywa do barów znanej sieci stacji benzynowych i towar był "cymes" paluszki lizać, aż się uśmiechały przez folię. Nie oszukujmy naszych dzieciaków[moje też chodzą do szkoły i zapisani są na projekt "owoce w szkole"], bo będą źle potem kojarzyły nasze produkty. Po prostu niech się dystrybucją zajmą odpowiednie osoby, a o jakość produktów zadbają odpowiednie urzędy żeby patrzeć na ręce komu trzeba i skończy się kombinatorstwo i zaniedbania....:)
# 00pik 03.09.2010 23:58
Ja chodząc do podstawówki dostawałem : kubek mleka i małą bułkę .Śmierdziało tym mlekiem , aż na pierwszym piętrze , ale wpojono mi , że świeże , gorące mleko jest b. zdrowe . Więc piłem i jadłem codziennie. A dziś np. taka pani lekarz (sama pewnie "wyżera" resztki po tych dzieciakach , i jej nie smakuje ? Ale co tu się dziwić , po dwu miesięcznych wakacjach nic nie będzie smakować ?
# artemida 04.09.2010 07:19
00pik - o co chodzi w Twoim wpisie? YETI- MASZ RACJĘ. Dobre wdrożenie systemu, w perspektywie da efekty. Sadownicy winni, we własnym interesie dbać o dobre jego wdrożenie.
# Melolontha 04.09.2010 15:36
artemida... Pisząc o " braku zainteresowania ", miałem na myśli tych, którzy jako dysponenci nie swoich pieniędzy, nie zainteresowali się tym, co " sadownik " / raczej chyba " byznesmen " i pośrednik , który wygrał konkurs /, dostarcza do szkoły ten " kit "... " Kit ", za który szkoła płaci jak za " ekstra ", sadownik dostaje niewiele więcej jak za " spady ", a różnica ? O nie ! Ja Ciebie uczył " dzieci robić, nie będę " ! P.S. Uczestniczyłem w życiu w różnych " programach "... Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij... Pij mleko, pij tran, śpij z rękami na kołdrze... A nawet w " programie " "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia "... I z tą skutecznością i ich wpływem na mnie, różnie póżniej bywało... Najbliższy skuteczności był w moim przypadku program " Nie cudzołóż "... Tyle, że Ona chciała, tzn. nie chciała w tym programie uczestniczyć, a to taki program, do którego trzeba dwojga... Programu " Owoce w szkole ", w mojej szkole nie było. A tu, proszę... Pozdrawiam z uśmiechem !
# Melolontha 04.09.2010 20:17
I znowu niestety może być tak, że " Melolontha " ułoży się pod " Melolonthą ", ale proszę moderatora o zwrócenie uwagi, że między jednym a drugim upłynęło sporo czasu i choć będzie to kontynuacja, to jednak nie jest to samo co " c.d.n . ", a w komentarzach niestety, edytować się nie da.... Zacznę może od tego, że socjalizm / a takie cechy ma moim zdaniem ten program /, nigdy się nie sprawdził... Bo i ja uczestniczyłem kiedyś w programie, w którym pracownicy dostawali za darmo gumofilce, kufajkę, rękawice, czapkę, mleko, zupy regeneracyjne a nawet mieszkania, wczasy i wycieczki zagraniczne... O mechanizmach, które niemal automatycznie pojawiających się nawet w tzw. kapitalizmie przydziałowym patologiach, wielokrotnie wypowiadał się choćby Janusz Korwin Mikke... I są nawet takie wyliczenia, jaki procent z tego, co przeznacza się w jakimś programie , do tych potrzebujących, dociera... Bo jednak świat jest urządzony tak, że musi być producent, pośrednik i odbiorca. I tak było jeszcze w czasach, gdy / bodajże / Ibrahim
# Melolontha 04.09.2010 20:17
I znowu niestety może być tak, że " Melolontha " ułoży się pod " Melolonthą ", ale proszę moderatora o zwrócenie uwagi, że między jednym a drugim upłynęło sporo czasu i choć będzie to kontynuacja, to jednak nie jest to samo co " c.d.n . ", a w komentarzach niestety, edytować się nie da.... Zacznę może od tego, że socjalizm / a takie cechy ma moim zdaniem ten program /, nigdy się nie sprawdził... Bo i ja uczestniczyłem kiedyś w programie, w którym pracownicy dostawali za darmo gumofilce, kufajkę, rękawice, czapkę, mleko, zupy regeneracyjne a nawet mieszkania, wczasy i wycieczki zagraniczne... O mechanizmach, które niemal automatycznie pojawiających się nawet w tzw. kapitalizmie przydziałowym patologiach, wielokrotnie wypowiadał się choćby Janusz Korwin Mikke... I są nawet takie wyliczenia, jaki procent z tego, co przeznacza się w jakimś programie , do tych potrzebujących, dociera... Bo jednak świat jest urządzony tak, że musi być producent, pośrednik i odbiorca. I tak było jeszcze w czasach, gdy / bodajże / Ibrahim
# Melolontha 04.09.2010 20:17
I znowu niestety może być tak, że " Melolontha " ułoży się pod " Melolonthą ", ale proszę moderatora o zwrócenie uwagi, że między jednym a drugim upłynęło sporo czasu i choć będzie to kontynuacja, to jednak nie jest to samo co " c.d.n . ", a w komentarzach niestety, edytować się nie da.... Zacznę może od tego, że socjalizm / a takie cechy ma moim zdaniem ten program /, nigdy się nie sprawdził... Bo i ja uczestniczyłem kiedyś w programie, w którym pracownicy dostawali za darmo gumofilce, kufajkę, rękawice, czapkę, mleko, zupy regeneracyjne a nawet mieszkania, wczasy i wycieczki zagraniczne... O mechanizmach, które niemal automatycznie pojawiających się nawet w tzw. kapitalizmie przydziałowym patologiach, wielokrotnie wypowiadał się choćby Janusz Korwin Mikke... I są nawet takie wyliczenia, jaki procent z tego, co przeznacza się w jakimś programie , do tych potrzebujących, dociera... Bo jednak świat jest urządzony tak, że musi być producent, pośrednik i odbiorca. I tak było jeszcze w czasach, gdy / bodajże / Ibrahim
# Melolontha 04.09.2010 21:09
...przykro mi, ale wystąpił jakiś problem techniczny / 3 - krotne powtórzenie niedokończonego komentarza.../ Ale spróbuję, kontynuować... Ibrahim Ibn Jakub przyjeżdżał nad Bałtyk po bursztyn jako kupiec i pośrednik, a jestem pewny, że zbieracz bursztynu nie interesował się tym, czy Ibrahim ten bursztyn / i w jakim stanie / do Arabii dowiezie. To raczej książę / państwo / był zainteresowany, aby Ibrahim był zadowolony, myto zapłacił i bezpiecznie wyjechał a następnie, wrócił... Dlatego uważam, że to nie sadownik powinien brać udział w programie " Owoce w szkole ", podobnie jak górnik, który po szychcie, nie zajmuje się rozwożeniem węgla do indywidualnych odbiorców... A program " Owoce w szkole ", widzę następująco : Wychowawczyni na ostatniej lekcji przed dużą przerwą rozdaje dzieciom np. po 50 groszy i pilnuje, aby każde dziecko to jabłko przyniosło i przy niej napoczęło / zapobiegłoby to wypożyczaniu sobie jabłek przez dzieci /. W ten sposób pośrednik, który owoce dostarczył, miałby zapłacone tylko za te, które znalazły nabywców / dzieci musiały by nieć wybór ! / I tylko wtedy nie wzięty / i nie zapłacony ! / " kit ", wyjechałby tam, skąd przyjechał. Bo tylko dzieci nie da się skorumpować. One są tak " skonstruowane ", że jeśli Gośka weżmie jabłko bez plamki to i Zośka, na jabłko z plamką namówić się nie da ! Wiem coś na ten temat. W ten sposób dzieci / oprócz witamin / posiadły by wiedzę, że wszystko kosztuje, a kiedy się płaci, można wymagać... Tymbardziej, gdy kiedyś, płacić się będzie swoimi, zarobionymi , pieniążkami... Bo " małego ", należy traktować poważnie ! Ale to już Doktor Janusz Korczak ... Pozdrawiam !
# artemida 05.09.2010 08:07
Chrabąszczu majowy /złoty/. Rozwiązań może być sto. Ważne aby było DOBRZE.
# Melolontha 05.09.2010 20:48
artemida... Nie wiem, czy ja muszę to wyjaśniać, ale przyznam uczciwie, że w życiu / i portalu / zajmuję pozycję tego, który " siedzi już tylko na kanapie / no, może niezupełnie .../, nic nie robi i wszystko wie lepiej... Ale dobrze wiem, że tylko ten nie robi błędów, kto nic nie robi... A głos w dyskusji zabrałem, bo jak słyszę, " program nie wypalił "... No to się zastanawiam, dlaczego, ale przecież patentu na mądrość nie mam i pewnie piszę też dużo głupot, stawiam tezy bardzo ryzykowne, a moje pomysły... Więc może zgódżmy się przynajmniej co do tego, że my tu sobie tak tylko gadamy, dzielimy swoimi / nie zawsze mądrymi / przemyśleniami i w ten sposób jakoś tam bierzemy udział w " rozmowach Polaków "... Myślę, że może to być czasem potrzebne tym, którzy podejmują decyzje / za nas i dla nas .../. P.S. Melolontha jest zawsze trochę złośliwa i zadziorna, dlatego zakończy pytaniem : Jeśli rozwiązań może być sto, to dlaczego wybrano to, które okazało się złe ? / pewnie zależy, jak dla kogo ... /. No i chyba czas zmienić to tak, żeby było DOBRZE ! Bo zawsze jest lepiej gdy jest dobrze niż ...niedobrze. P.S. 2. A Ty artemido tą marchewkę na surowo, jesz ? Chrupiesz jak zając w całości, czy najpierw kroisz sobie w wymiarowe kostki ? Pozdrawiam z uśmiechem !
# 00pik 05.09.2010 21:59
artemida : masz rację ,(napisać i wysłać to żadna sztuka , warto przeczytać , co się wyświetli ). Chodziło mi o to ,że taka pani nauczycielka , powinna wiedzieć , że owoce nie przetworzone ,są zawsze zdrowsze niż te obciążone .
# Melolontha 06.09.2010 21:32
Ale dziś / żeby nie było gadane, że wszystko kontestuję /... mam " pomysła " ! Zobowiązać dyrekcję każdej szkoły do wyznaczenia na przyszkolnym parkingu przynajmniej jednego miejsca dla sadownika / a choćby i pośrednika /, na którym mógłby stanąć i sprzedawać te swoje jabłka... Wyznacza się miejsca dla pracowników, dla niepełnosprawnych kierowców, to dlaczego nie można by też i tak ? Szkoły miewają już przecież i monitoring i ochroniarzy... I taki ochroniarz mógłby przecież dopilnować, aby ten kto owoce przywiózł, zawsze przed wyjazdem po sobie posprzątał... A dzieci ? Dzieci przecież tak bardzo lubią bawić się w " sklep "... I ja jestem nawet mocno przekonany, że dziecko bardziej zamożne, na pewno dało by " gryza " biedniejszemu koledze, a nawet zafundowało czasem to jabłko... I znów przy tej metodzie, " kit ", zostałby wyeliminowany błyskawicznie i automatyczne ! Ale my Polacy, uwielbiamy być na " nie ! ". Wiem o tym trochę z opowiadań znajomego, który sprzedaje w ten sposób część swoich owoców pod zakładami pracy, przy szpitalach, urzędach... I on już wie, że aby mógł to czynić, musi wpierw zanieść skrzyneczkę / za gratis ! / dyrektorce, portierce i.t.d., bo w przeciwnym razie, natychmiast wyrzuca go stamtąd ochroniarz, a bywa że słyszy za sobą komentarz w rodzaju : Nie będzie mi tu jakiś " badylarz ", w miejscu gdzie ja rządzę, " trzepał kasiory " ! I po co to ? Pozdrawiam !
# YETII 06.09.2010 23:56
Panowie, jakie przetworzone?po co, żeby przetwórcy jeszcze sobie uszczknęli z puli? Byłem z moimi dzieciakami na lunchu w Mc....e[ bez kryptoreklamy, sobie dopowiedzcie firmę ]i dziecko sobie wybrało "happy mil" a tam co dają? --> J.A.B.Ł.K.O
# YETII 06.09.2010 23:59
He,he napisze pod postem jak Melolontha:) Więc tak, dają jabłko świeże, ładnie wyglądające, smaczne. Pytam się więc a w szkole tak nie można? Można:)
# artemida 07.09.2010 08:53
Ja też mam "pomysła". Sadownicy zaproszą na Wyspy Kanaryjskie urzędników odpowiedzialnych za "sprawy jabłek dla szkół". Mechanizm doskonale znany w innych kręgach...
# 00pik 10.09.2010 00:04
artemida : wyślijmy ich na księżyc , podobno są już takie wycieczki , nie pamiętam już o co tak się ... ?
# artemida 10.09.2010 16:48
A jaka szansa, że zastąpią ich lepsi fachowcy. Trzeba "przyciskać" tych co są...
# Melolontha 10.09.2010 18:16
To może powołać jakąś komisję, która stworzy taki program, dzięki któremu będzie można kontrolować tych, którzy uczestniczą w programie " Owoce w szkole " ? No , nie róbcież kochani z ludzi...idiotów ! P.S. Bo niedługo będzie jak u Parkinsona, gdzie urzędnicy mogą funkcjonować sami wśród swoich, bez potrzeby komunikowania się ze światem zewnętrznym...
# artemida 10.09.2010 18:40
Zasłużony dla Francji premier Clemencou mówił, że jeżeli trzeba rozwiązać jakiś problem to należy powołać p o d k o m i s j ę. Uważam, że taką "podkomisję" winien powołać Związek Sadowników RP.
# jerzy45 10.09.2010 23:23
Tylko artemido - czy ten związek jest reprezentantem wszystkich sadowników. Czy Oni mogą się wypowiadać za Wszystkich, czy tylko za siebie ?
# jerzy45 10.09.2010 23:27
YETII napisał coś nie śmiało o jakichś platformach sadowniczych... Nie jednokrotnie poruszałem ten problem i doszedłem (sam oczywiście) do takiego wniosku, że nie Grupy, tylko Giełdy mają rozwiązać Nasze problemy. I właśnie poprzez Giełdy powinien zostać rozwiązany problem sadowników ze zbytem. Kto ma sprzedawać ? Handlowiec ! Kto ma murować - murarz ! A rolnik co ? Ma robić wszystko ? To po co to wszystko !!
# artemida 11.09.2010 07:08
Chyba tylko w Korei Pn jedna partia "reprezentuje" wszystkich. /Na Kubie istnieje samodzielny kościół./ Z mojego rozeznania wymieniony związek reprezentuje największy odsetek producentów. W formie szczątkowej "działa" również ZSP. Jeżeli członkowie Związku uważają że jest OK to niech nie narzekają albo...
# jerzy45 11.09.2010 12:37
I tu artemido "złapałem" Cię "za słówko"... Nie to, że źle napisałeś, ale właśnie, że tak napisałeś. To właśnie nie jest demokratyczne rozwiązanie. Jeśli sadownicy nie są we stanie stworzyć jednolitego związku, który obejmowałby swoim zasięgiem cały kraj, to takie pojmowanie tych "podgrup" minie się z celem, bo zawsze będzie można to podważyć. Może należałoby więcej czas, sił i środków "wpakować" w stworzenie "centrali", która składałaby się z regionów, ale nie takich jak teren województwa. Raptem może 6 by wystarczyło. Może jest to polityczne działanie, ale tak jedynie można na cokolwiek wpłynąć. Konkurujące związki w danej branży niczego nie zrobią na rzecz ogółu. Pamiętajmy o tym. Nie orientuje się, czy takowe struktury istnieją. Jeśli nie warto by się nad tym zastanowić. Jak ten spod Szczecina, Kołobrzegu, Zgorzelca...etc. ma należeć do czegoś co jest oddalone o 400 km. Zapisać się może ale wyjechać, dojechać - nie będzie się już mu chciało. By w tym kraju coś zbudować od podstaw, to trzeba to robić od fundamentów, nawet od wykopania pierw dziury, a nie narzucania pewnych pomysłów skopiowanych z innej kultury, innej gospodarki, innej mentalności.... Przywożenie pewnych pomysłów "w teczce" i także ludzi, to niektórzy znają aż nadto...Nie tędy droga. A tak po za tym Clemencou miał racje, tylko czy takie podejście do sprawy w Polsce ma sens ?
# jerzy45 11.09.2010 12:48
Narzekać ma prawo każdy, bo to wolny kraj. Tak mi się wydawało... Jednak czy w Naszej branży przetwórczej nie ma czasami kondominium...? Ja początkowo myślałem głupi, że to od kondoma... Ale jak kawaler, samotny może grzeszyć i go używać. Fuj - pomyślałem. Sprawdziłem zwrot i się uspokoiłem. Uff..o włos było.... I tu pewnie jest zawarte to "kondominium" w sposobie myślenia o polskim sadownictwie...Na wzór, a to niemiecki, a to holenderski, a to na belgijski, czy włoski... Rej już pisał..."Polacy nie gęsi..." Czy My musimy małpować rozwiązania innych, a i tak z tego nic nie wychodzi. Polska nigdy nie dorówna pod tym względem Japonii, Korei Płd. Oni się nauczyli - My tego nigdy nie zrobimy, bo stawiamy dom od dachu...Jabłka w szkole. Przetargi, biurokracja, oferty itp - procedury, jakby autostrade budowali...Beczeć się chce... Tak można zmarnować każdy pomysł i inicjatywe lokalną...
# artemida 11.09.2010 15:14
Z tymi regionami to oczywiście przyznaję Ci rację. Tylko spójrz na fakty; centrala ZSRP działa "w środku" największego okręgu sadowniczego a jednocześnie nie widać jej wpływu na temat "owoce dla dzieci". Inicjatywy lokalne w dziedzinie rolniczej mogą podejmować Izby Rolnicze. Innej organizacji która mogłaby "chcieć chcieć" nie widzę. Do tego potrzebni są zainteresowani jako, że nikogo na siłę nie da się uczynić "zadowolonym".
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]