Quo vadis sadownictwo ?!
Sadownictwo jest moja pasją, przynosi mi satysfakcje, jest sposobem na życie, utrzymaniem dla rodziny, nałogiem, powodem problemów, przyczyna kłopotów, kredytem w banku, czymś z czym chce skończyć… wybierz określenie które najtrafniej charakteryzuje Cię w obecnej sytuacji…
Burza mózgów, krytyka słów, niezadowolenie, groźby to wszystko charakteryzuje w ostatnim czasie sadownictwo oraz komentarze wpisywane na portalu…
Czy i czemu faktycznie tak jest źle ?
Przeanalizujmy sprawę
Osoby który
reprezentują sadowników na forum krajowym lub światowym są złe. Należy je zmienić (…), inni kandydaci brak… czyli nie ma chętny, bo taka praca wymaga poświęcenia, służba innym, uporu, rozmowy, dialogu… Czemu są nadal, czemu nie ma innych ? Takie funkcje są z reguły kadencyjne, czyli albo organizacje są za małe gdyż podczas kolejnych wyborów uzyskują wystarczająca ilość głosów od kilku osób które „zadowoliły” podczas ostatnich lat, albo jak wspomniałem wcześniej nie ma innych ‘naiwnych?!’ chętnych…
Bardzo widać jak krytycy (użytkownicy portalu) związków i organizacji sadowniczych, nie umieją odpowiedzieć na pytania stawiane przez samych członków tych organizacji (również użytkowników portalu). Dla jasności nie pisze w w/w słowach TYLKO o ZSRP. Cokolwiek się nasunie/napisze podlega automatycznej kasacji i krytyce… a z drugiej stronie składki członkowskie płacone są corocznie, ale nie podejrzewam aby przez np.: fryzjerów, więc się kręci…
Sad zaczyna się
w szkółce. Znane stwierdzenie, niczego nie odkryłem. Mam najlepsze drzewa, sprowadziłem z Holandii, super, może kiedyś tak było, ale teraz chyba już sadowniku przejrzałeś na oczy ze duża część holenderskich szkółek zleca produkcje drzewek naszym krajowym szkółkarzom. Polski szkółkarz produkuje dobrej jakości drzewko, najczęściej dwuletnie, jesieniom ładowane jest na TIRa i na rondzie w Sochaczewie lub innym rondzie (aby nie było reklamy, choć Sochaczew ładne remontowane miasto:) nawraca i kierowca jedzie z materiałem do sadownika ze niby z Holandii prosto z materiałem przyjechał.
Nie ma problemu z materiałem szkółkarskim, można kupić drzewka jakie się zamówi (oczywiście odpowiednio wcześniej) oraz odmianę jaka się chce, nawet jak szkółkarz nie ma licencji do będzie miał ta odmianę… a kto go sprawdzi… związek… bez komentarza… Czy podsumowując problemu z materiałem nie ma full service…
Kupić można, tylko mieć pieniądze, ale
prowadzić sad to już coś więcej. I tutaj ponownie zdziwienie. Polska jest niesamowitym krajem. Aby prowadzić sad należy mieć wiedzę. Uczelnie kształcących na kierunkach rolniczych wraz ze specjalizacją sadowniczą jest sporo. Kto wie czy w naszym kraju nie ma tyle samo co w całej pozostałem UE. Wiedza teoretyczna… to nie wszystko… praktyka nowości... OK. Ponownie wygrywamy. Przypomnijmy sobie poprzednią zimę i wiosnę. Imprez sadowniczych, spotkań z sadownikami, i najróżniejszych targów sadowniczych było tyle ze można było już po Sylwestrze rozpocząć kształcenie i spotkania i tak prawie co 2-3 dni do Wielkanocy dociągnąć. Nawet nie trzeba było specjalnie notować. Tematyka wykładów powtarzała się bardzo często także na marcowych spotkania, sami sadownicy wiedzieli co prelegent powie i pokaże na kolejnym slajdzie. Warto posłuchać wykładowców zagranicznych, podpatrzeć jak oni to robią, co oni polecają, tylko czy ma to zastosowanie w naszych warunkach i sytuacji ? Zachodni wykładowcy jak przyjadą (nie będę wymieniał, kto i skąd) i omawiają jak łatwo zwalczyć parcha jabłoni, ale nie mówią ze u nich występuje około 8-10 pokoleń owocówki jabłkóweczki i wykonują zabiegi częściej niż na parcha… Inni klimat, inna gleba, inni konsumenci i ich mentalność, ale nasz nawyk ze wszystko co obce lepsze niż nasze…
Po co nam ta
UE. Czy teraz nadal podtrzymujemy takie obawy ? Stare 30-stki wymienione, nowe wózki widłowe są, są. Młody rolnik odebrany, rodzice na rentach strukturalnych spokojnie odpoczywają (lub „pomagają” nadal). Więc co źle, będziemy narzekać na UE nadal… pewnie ze tak, bo nam drogi budują i to nie jest dobrze… bo… bo samochody wypełnione jabłkami z np.: Włoch mają szybciej i łatwiej. Ale dobrze ze sami Włosi dokładają się do tych dróg co ja niszczą...
W grupie raźniej. Cofnijmy się wstecz tak z 7-10 lat wstecz. Pamiętam ze jak rozpoczynałem portal sadowniczym, grup producenckich (owocowych) było z tego co się sam orientowałem, może 3-4. Obecnie… wujek, sąsiadka, córka, szwagier i sadownik, bo do tanga trzeba 5 (dwojga, ale właśnie dwóch z nich jest sadownikami, ale reszta ma zapisana ziemie pod sadem i jest OK.) Czy to źle, ja uważam ze w grupie raźniej jaka by ona nie była. Regiony sadownicze o tym już wiedzą. W naszym kraju to była konieczność, na zachodzie również, ale czy nie wynikała z innego spojrzenia na produkcje. Tam sadownik tylko produkuje oddaje do grupy i nie sprzedaje, idzie do DRUGIEJ od 7-15 pracy. A w nas sadownik w dzień w sadzie, popołudniu w drodze, w nocy na rynku hurtowym (hehe, ale o rynkach hurtowych to może innym razem), a dzieci zna z MMS- niech żyje technika. Grupa pozwoli mu sprzedać swoje owocowe, po warunkiem ze będzie miał jakość i ilość w tej kolejności. I moim zdaniem jeszcze pozbędzie się tej zasłyszanej mentalności cytuje
Panie jak w tej komorze są moje skrzynie z Goldenem i Nowaka Golden – mówi Kowalski (…) to jak idzie eksport to najpierw ładujecie mojego Goldena czy Nowaka – pyta dalej Kowalski…
Tyle na chwile obecną. Nikt nie jest omylny. Każdy może mieć swoje zdanie. Nie wiem czy będę pisał nadal moje spostrzeżenia… zadecyduje jak zobaczę czy tylko ja tak to widzę, czy może nie jestem aż tak odmienny w myśleniu od innych..
Państwa zdanie jest również ważne. Czytają Was tysiące. Komentują dziesiątki. Narzekają…
MZ
Niedawno zaproponowałem powołanie Stowarzyszenia Sadowników Pesymistów.