użytkownik: Gość | logowanie

Jesteś w: News (1711) > News - Wiadomości z kraju (371)

Quo vadis sadownictwo ?!     

Sadownictwo jest moja pasją, przynosi mi satysfakcje, jest sposobem na życie, utrzymaniem dla rodziny, nałogiem, powodem problemów, przyczyna kłopotów, kredytem w banku, czymś z czym chce skończyć… wybierz określenie które najtrafniej charakteryzuje Cię w obecnej sytuacji…

Burza mózgów, krytyka słów, niezadowolenie, groźby to wszystko charakteryzuje w ostatnim czasie sadownictwo oraz komentarze wpisywane na portalu…

Czy i czemu faktycznie tak jest źle ?

Przeanalizujmy sprawę

Osoby który reprezentują sadowników na forum krajowym lub światowym są złe. Należy je zmienić (…), inni kandydaci brak… czyli nie ma chętny, bo taka praca wymaga poświęcenia, służba innym, uporu, rozmowy, dialogu… Czemu są nadal, czemu nie ma innych ? Takie funkcje są z reguły kadencyjne, czyli albo organizacje są za małe gdyż podczas kolejnych wyborów uzyskują wystarczająca ilość głosów od kilku osób które „zadowoliły” podczas ostatnich lat, albo jak wspomniałem wcześniej nie ma innych ‘naiwnych?!’ chętnych…

Bardzo widać jak krytycy (użytkownicy portalu) związków i organizacji sadowniczych, nie umieją odpowiedzieć na pytania stawiane przez samych członków tych organizacji (również użytkowników portalu). Dla jasności nie pisze w w/w słowach TYLKO o ZSRP. Cokolwiek się nasunie/napisze podlega automatycznej kasacji i krytyce… a z drugiej stronie składki członkowskie płacone są corocznie, ale nie podejrzewam aby przez np.: fryzjerów, więc się kręci…


Sad zaczyna się w szkółce. Znane stwierdzenie, niczego nie odkryłem. Mam najlepsze drzewa, sprowadziłem z Holandii, super, może kiedyś tak było, ale teraz chyba już sadowniku przejrzałeś na oczy ze duża część holenderskich szkółek zleca produkcje drzewek naszym krajowym szkółkarzom. Polski szkółkarz produkuje dobrej jakości drzewko, najczęściej dwuletnie, jesieniom ładowane jest na TIRa i na rondzie w Sochaczewie lub innym rondzie (aby nie było reklamy, choć Sochaczew ładne remontowane miasto:) nawraca i kierowca jedzie z materiałem do sadownika ze niby z Holandii prosto z materiałem przyjechał.

Nie ma problemu z materiałem szkółkarskim, można kupić drzewka jakie się zamówi (oczywiście odpowiednio wcześniej) oraz odmianę jaka się chce, nawet jak szkółkarz nie ma licencji do będzie miał ta odmianę… a kto go sprawdzi… związek… bez komentarza… Czy podsumowując problemu z materiałem nie ma full service…


Kupić można, tylko mieć pieniądze, ale prowadzić sad to już coś więcej. I tutaj ponownie zdziwienie. Polska jest niesamowitym krajem. Aby prowadzić sad należy mieć wiedzę. Uczelnie kształcących na kierunkach rolniczych wraz ze specjalizacją sadowniczą jest sporo. Kto wie czy w naszym kraju nie ma tyle samo co w całej pozostałem UE. Wiedza teoretyczna… to nie wszystko… praktyka nowości... OK. Ponownie wygrywamy. Przypomnijmy sobie poprzednią zimę i wiosnę. Imprez sadowniczych, spotkań z sadownikami, i najróżniejszych targów sadowniczych było tyle ze można było już po Sylwestrze rozpocząć kształcenie i spotkania i tak prawie co 2-3 dni do Wielkanocy dociągnąć. Nawet nie trzeba było specjalnie notować. Tematyka wykładów powtarzała się bardzo często także na marcowych spotkania, sami sadownicy wiedzieli co prelegent powie i pokaże na kolejnym slajdzie. Warto posłuchać wykładowców zagranicznych, podpatrzeć jak oni to robią, co oni polecają, tylko czy ma to zastosowanie w naszych warunkach i sytuacji ? Zachodni wykładowcy jak przyjadą (nie będę wymieniał, kto i skąd) i omawiają jak łatwo zwalczyć parcha jabłoni, ale nie mówią ze u nich występuje około 8-10 pokoleń owocówki jabłkóweczki i wykonują zabiegi częściej niż na parcha… Inni klimat, inna gleba, inni konsumenci i ich mentalność, ale nasz nawyk ze wszystko co obce lepsze niż nasze…


Po co nam ta UE. Czy teraz nadal podtrzymujemy takie obawy ? Stare 30-stki wymienione, nowe wózki widłowe są, są. Młody rolnik odebrany, rodzice na rentach strukturalnych spokojnie odpoczywają (lub „pomagają” nadal). Więc co źle, będziemy narzekać na UE nadal… pewnie ze tak, bo nam drogi budują i to nie jest dobrze… bo… bo samochody wypełnione jabłkami z np.: Włoch mają szybciej i łatwiej. Ale dobrze ze sami Włosi dokładają się do tych dróg co ja niszczą...


W grupie raźniej. Cofnijmy się wstecz tak z 7-10 lat wstecz. Pamiętam ze jak rozpoczynałem portal sadowniczym, grup producenckich (owocowych) było z tego co się sam orientowałem, może 3-4. Obecnie… wujek, sąsiadka, córka, szwagier i sadownik, bo do tanga trzeba 5 (dwojga, ale właśnie dwóch z nich jest sadownikami, ale reszta ma zapisana ziemie pod sadem i jest OK.) Czy to źle, ja uważam ze w grupie raźniej jaka by ona nie była. Regiony sadownicze o tym już wiedzą. W naszym kraju to była konieczność, na zachodzie również, ale czy nie wynikała z innego spojrzenia na produkcje. Tam sadownik tylko produkuje oddaje do grupy i nie sprzedaje, idzie do DRUGIEJ od 7-15 pracy. A w nas sadownik w dzień w sadzie, popołudniu w drodze, w nocy na rynku hurtowym (hehe, ale o rynkach hurtowych to może innym razem), a dzieci zna z MMS- niech żyje technika. Grupa pozwoli mu sprzedać swoje owocowe, po warunkiem ze będzie miał jakość i ilość w tej kolejności. I moim zdaniem jeszcze pozbędzie się tej zasłyszanej mentalności cytuje Panie jak w tej komorze są moje skrzynie z Goldenem i Nowaka Golden – mówi Kowalski (…) to jak idzie eksport to najpierw ładujecie mojego Goldena czy Nowaka – pyta dalej Kowalski…

Tyle na chwile obecną. Nikt nie jest omylny. Każdy może mieć swoje zdanie. Nie wiem czy będę pisał nadal moje spostrzeżenia… zadecyduje jak zobaczę czy tylko ja tak to widzę, czy może nie jestem aż tak odmienny w myśleniu od innych..

Państwa zdanie jest również ważne. Czytają Was tysiące. Komentują dziesiątki. Narzekają…

MZ


Reklama:

Popularne tagi:


wisnie   jablka   truskawka   rosja   zsrp   gruszki   sady   eksport   owoce   sadownik   jabłka   trsk   maliny   zbiory   ochrona   parch   sadownictwo   ceny   przymrozki   sadownicy  

Stacja meteo - - Sandomierz

Data2012-02-10 08:00:00
Sum. opady (mm)0.00
Śr. temp. (C)-17.86
Śr. wilgotność powietrza (%)83.20

Więcej stacji...

KOMENTARZE
Portal sadowniczy - sadownictwo.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczanych komentarzy
# artemida 29.08.2010 16:33
Niedawno zaproponowałem powołanie Stowarzyszenia Sadowników Pesymistów.
# Turysta 29.08.2010 18:32
Witam. To skoro jest tak dobrze Panie Marcinie,to dlaczego jest tak źle??? A może odpowiedź jest prosta,w sadownictwie jak w KAŻDEJ innej grupie społecznej czy zawodowej jest spora ilość Polaków narzekających iii nie ma takiej sytuacji aby nie narzekali iii to oni najczęsciej są najbardziej widoczni i słyszalni.Myślę,że mniej piszą lub wcale ,Ci którzy mają wystarczające dochody i dobrą sytuację finansową. Z jednym tylko się nie zgodzę z pochwałą dla Grup jako pacaneum na wszystkie problemy...albo czytamy inne pisma ogrodnicze,czy rozmawiamy z innymi sadownikami z zachodu albo inaczej interpretujemy fakty. A klucz do sukcesu prosty:kasa(najlepiej po przodkach lub z innego biznesu);wiedza;praca iii szczęście. Znam jednego z sadowników,oisywanych w naszych pismach który odniósł sukces...ale cały sad miał założony i wyposażony z pieniędzy które zarobił w innym biznesie.Znam wielu sadowników ,którzy w okres zmniejszonej opłacalności weszli bez kredytów i z w pełni wyposażonymi gospodarstwami...i oni nie narzekają. A postaw się w sytuacji kogoś,kto albo zaczął na początku lat 90,albo powoli przejmował nienowoczesne gospodarstwo po rodzicach i jeszcze miał np 2-3 lata klęski pogodowej...Myślę,że takich wielu iii trudno ich winić za stan ich gospodarstw dziś...a podjęcie decyzji o całkowitej zmianie trybu życia łatwe nie jest,prawda? Pozdrawiam,pesymista Krzyś.
# pomolog 29.08.2010 19:18
Jednym słowem sadownicy-użytkownicy portalu są całkowicie nie reprezentatywną grupą z całości? (całej sadowniczej grupy zawodowej)... Czy tak to rozumieć?
# MarcinZachwieja 29.08.2010 19:52
Wiec Turysto: 1. Gdzie napisałem „ze jest tak dobrze”… ??? Nie jest dobrze, będzie dobrze jeśli sadownicy będę protestować przeciwko braku lakieru metalicznego w kolorze tęczy przy zakupie ciągnika lub kiedy będą narzekać ze szkodniki i choroby występują w miesiąca letnich kiedy zaplanowali już i wykupili wczasy ze swoimi rodzinami – bo to będzie ‘przegięcie’ w drugą stronę. 2. „Grup jako pacaneum na wszystkie problem”. Oczywiście ze nie rozwiążą sytuacji w sadownictwie. Nawet chyba cos wspomniałem i podałem przykład ze osoby które należą do grupy nie zawsze myślą ze grupa to jabłko wspólne dzieląc nadal owoce na swoje i sąsiada PODSUMOWUJĄC. Nie napisałem w/w tekstu aby zganić sadowników. Nie wprost przeciwnie. Wielu (nie wszyscy) trzymają się, rozwijają w tych trudnych czasach (pogodowych i cenowych). Wielu za to chwała, ale najprościej jest siąść i narzekać. Przykro mi ze nikt – może trafniej – tak niewielu - chce podpowiedzieć jak można polepszyć, znaleźć rozwiązanie. Porażka jest sierotą, sukces ma wielu ojców…
# Turysta 29.08.2010 20:24
Witam. Marcinie,nie napisałeś tego,ale tak to- źle zrozumiałem.Moja wina,mam się bić w piersi? Jak polepszyć....czy wierzysz ,że ktoś kto ma kredyt na kilka zer,a gospodarstwo niedoinwestowanie może coś innego wymyslić jak zaprzestanie produkcji???Ja, nie.Jak kto ma w miarę młody ,sad trafionych odmian...recepta prosta:zaplanować sposób sprzedaży i odpowiednio dla tego modelu sprzedaży produkować owoce wymaganej przez ww klienta jakości.Czyli na eksport:owoc(jabłko) drobniejszy ale w dużej masie a na kraj owoc grubszy w większej ilości odmian.Jakość ,jakość,jakość!!!nie "stroić "skrzynek,nie sprzedawać zieleniny.Sadownicy sami systematycznie podrzynają gałąź na której siedzą.Jestem jedyny tu na Foeum który zwracał uwagę na bezsens sprzedaży np zielonych śliwek na rynek krajowy.W tym roku Lepotica na Broniszach pojawiła się tuż po Ranie.Bo to panie już się skolorowała....a pytam jadłeś ją człowieku....niii.I całe Bronki fioletowe i towar za bezcen.Trudno pomysleć,że klient nie będzie wiecznie kupował niejadalnych owoców???To też dbałość o jakość.Ale nie,po co,przecie idzie itp a i wyczytane tu na Forum...i oczywiście rwiemy na zielono....życzę powodzenia przy takim podejściu.Kiedyś miałem nieprzyjemność kupowania jabłek na Broniszach i ze skrzynki 15kg uzyskiwałem maks 12 a najczęściej 10-11kg owoców deserowych-reszta to upchnięty przemysł....to też jakość i to też polscy sadownicy wypychają.Trochę samokrytyki a potem można ponarzekać na czynniki zewnętrzne.
# pomolog 29.08.2010 20:38
Krzyś - chętnie bym zobacvzył te niedoinwestowane gospodarstwa... może tak dziwnie trafiam - ale widuję z reguły sady dobrze doinwestowane w sprzęt (często nawet przeinwestowane) i to ze środków tej "znienawidzonej" Unii... A więc czy w tym względzie jest źle? I druga sprawa - zaprzestanie produkcji... jak napisałeś: "podjęcie decyzji o całkowitej zmianie trybu życia łatwe nie jest" - ale kolejki po nowe drzewka w szkółkach (plus import drzewek krajowych "zza granicy", o czym wspomina Marcin) - świadczą zupełnie o czymś innym... zbiorowa autodestrukcja? bo trudno to zrozumieć...
# pomolog 29.08.2010 21:33
I jeszcze pytanie - dlaczego (mimo sporej ilości osób czytających powyższy artykuł) brak komentarzy z Waszej strony? Ze wszystkim co tam napisano się zgadzacie? czy też boicie się Marcina? Spokojnie - On jest groźny tylko w czasie sesji egzaminacyjnej :P :) Śmiało - czekamy na Wasze opinie
# partyzant 29.08.2010 21:49
Sadownictwo w Polsce to dziesiątki tysięcy ludzi i tak jak napisał Turysta sadownik sadownikowi nie równy. Tak jak w innych biznesach tu przeważnie dochody zależą od kasy zainwestowanej w produkcję. Jedno jest pewne, żeby czegoś dorobić się w sadownictwie trzeba być "no lajfem".
# MarcinZachwieja 29.08.2010 21:57
Więc Turysto: krótko aby zakończyć temat. Wiem ze już wiesz co miałem na myśli, ale jak ktoś ma kredyt z kilkoma zerami i gospodarstwo niedoinwestowane to na co wydał ten kredyt – na waciki ??? (ze zacytuje z „Kiler-a”). Pewnie ze z jednego kredytu gospodarstwa się nie zbuduje od zera do ideału – prawie ideału, ale jeśli ktoś się decydował na kredyt to widocznie lubi to co robi i robi to co lubi co równa się że ma to sens… Wiem i wierz mi, że w życiu bywa różnie ja to wiem bo byłem w najróżniejszych sytuacjach życiowych i mogło być (lub nawet już nie być), ale udało się i tego Wam również życzę… Temat handlu i giełdy, cen to na część 2, bo wszystkiego w jednym tytule nie zmieszczę. Pytanie ile na Broniszach jest 100% sadowników z jabłkiem ale ile tzw. „przerzutowców” którzy tylko kupują od sadowników i stoją z jabłkiem o kilka złoty więcej aby tylko i wyłącznie na handlu zarobić… (a o produkcji i agrotechnice uprawy tego co sprzedają pojęcia nie mają)… to już inny temat…
# partyzant 29.08.2010 22:01
Jeszcze prośba do Polmologa - jeśli będziesz już w tych gospodarstwach przeinwestowanych zapytaj gospodarza kiedy ostatnio miał miesiąc urlopu, najlepiej takiego gdzie miesiąc czasu jest poza domem.
# pomolog 29.08.2010 22:15
To chyba Partyzancie nie jest powód do żalu czy pretensji... i producenci na pewno się z tym liczą (i brali to pod uwagę wybierajac swoją profesję i zawód)... Gdybym ja liczył kiedykolwiek na więcej niż 10 dni ciągłego urlopu (bo rekord padł w tym roku, co ciekawe) to albo narzekałbym tu co wieczór w komentarzach albo zmienił pracę zanim na dobre ją zacząłem
# partyzant 29.08.2010 22:23
Nie chodzi o jakąś pretensję, tylko fakt, że nie można komuś czegoś zazdrościć. Jeżeli ktoś coś ma to dlatego, że ciężko pracował, niedosypiał itp. Każdy ma inny cel w życiu.
# pomolog 29.08.2010 22:33
Oczywiście masz rację - odbyło się to także osobistym kosztem. Ja chciałem po prostu zwrócić uwagę, że niedoinwestowanie jest tu niewłaściwym określeniem (a na pewno nie jest powodem do ciągłych żali - a to jest zasadniczym tematem tego artykułu). Bo właśnie teraz, przez ostatnie lata była możliwość doinwestowania gospodarstw sadowniczych, co zresztą większość sadowników wykorzystała. I jest to wyraźnie widoczne. I raczej nie tutaj należy szukać źródła sadowniczego pesymizmu...
# Dziabaczka 29.08.2010 22:38
Jest nagląca potrzeba zmian w polskim sadownictwie. Ale to głównie sadownicy powinni się zmienić. Zresztą, pisałem już o tym... Po co się powtarzać? Każdy wie jak jest, każdy narzeka jak jest źle a jak jest lepiej... to narzeka że będzie gorzej. Ale w sumie to cecha narodowa a nie sadownicza.
# Melolontha 29.08.2010 22:52
Przyznam się, że mija już prawie druga godzina jak siedzę przed komputerem i wpatruję się w ten tekst i... jakoś nic nie przychodzi mi do głowy. I pomyślałem nawet, że oto jest taka okazja, aby zastosować w praktyce to, co " zalecono " mi dziś w kościółku, czyli zachować pokorę i milczenie... I byłoby mi to chyba nawet bardzo potrzebne, bo przyznam, że po niektórych swoich komentarzach miewam lęki / staram się zapamiętywać numery samochodów, które kręcą się koło mojego domu /, które pogłębiły mi się po ostatniej awarii komputera. I kiedy byłem już prawie pewny, że ktoś dokonał na mnie ataku, przybyły mechanik stwierdził, że to tylko zerwał się jakiś pasek... No to może nie jest jeszcze tak żle i ponieważ pomolog tak zachęca do pisania, napiszę coś, ale ostrzegam... To będzie w moim / Melolontha melolontha /, stylu... Nie bardzo podoba mi się tu też ta formuła, że " redakcja nie ponosi odpowiedzialności "... Bo uważam, że skoro namawia i podpuszcza a nawet trochę prowokuje, to powinna też jakąś część ..." ponosić " ! A jeśli nie chce nic " ponosić ", to niech ten mój komentarz usunie, dobra ? ...c.d.n
# Melolontha 29.08.2010 23:03
Ten tytuł /Quo vadis sadownictwo ? /, powinien być moim zdaniem zmieniony na " Quo vadis Polsko ?", albo raczej na " Dokąd Oni Cię Polsko prowadzą ? " / nie wiem jak by to było po łacinie... A ponieważ ja już dawno wszystkie swoje zaliczenia i egzaminy / wspominam to jako horror w trakcie którego musiałem " resetować " swój mózg butelką wina marki " Wino " / odbyłem, Pan Doktor Marcin mi nie straszny, dlatego zapytam: Panie Marcinie ! Pan kpi, czy o drogę pyta ? Bo kpin Ci u nas z Polski i Polaków / oraz sadowników / dostatek, natomiast jak chodzi o drogę... c.d.n.
# Melolontha 29.08.2010 23:16
Pan Premier Donald Tusk powiedział był niedawno, uzasadniając konieczność pobytu naszych wojsk w Afganistanie tym, że / cytuję z pamięci /" nasz pobyt tam jest konieczny , bo i nam kiedyś taka sojusznicza pomoc może być potrzebna"... Ja się boję, że pogłębiający się pesymizm polskiego społeczeństwa powoduje, że taka potrzeba może nastąpić już w niezbyt odległym czasie... I ja nawet myślę, że wiem jaka to powinna być ta " droga ", tyle tylko że tym ,którzy na nią wyjdą / z sadownikami na czele / , mogą naprzeciw wyjechać...czołgi. P.S. Oczywiście jak to czasem robię, dodam że nigdy nie chciałbym, aby taki scenariusz się spełnił... Do moderatora: Ciąć czy nie ciąć...Jest takie pytanie ? Ciąć !!! To tylko chrabąszcz majowy / Melolontha melolontha /... Pozdrawiam !
# Melolontha 29.08.2010 23:19
artemida... Ja rozumiem, że pomysł z tym Stowarzyszeniem dotyczy sadowników nieco starszych... Młodym jest przecież na ogół wesoło... Mają przecież do dyspozycji..." dopalacze " Pozdrawiam !
# Melolontha 29.08.2010 23:24
Dziabaczka... A ja już też kiedyś pisałem , że Polacy / i polscy sadownicy / nie mają żadnych szczególnych cech, które aż tak bardzo wyróżniałyby ich od innych nacji... Nawet Niemcy z którymi dyskutowałem, się z tym zgadzali. A że się kłócą ? Ależ naprawdę jest wielu takich, którzy ciężko pracują nad tym, aby tak było... Pozdrawiam !
# Melolontha 29.08.2010 23:39
...No i co z tym " holenderskim zegarem ", który tak ułatwił kiedyś Holendrom życie ? A powstał gdzieś choć jeden taki w Polsce ? Przecież patent na to wygasł chyba już dawno ... To dlaczego nikt nie poprosi tych doradców aby doradzili, jak to zrobić ? A może komuś jednak zależy na tym, żeby polski chłop gnił na tych workach, pod tą plandeką całymi dniami? " Bić Polaków tak, żeby odechciało się im żyć? " A pamięta jeszcze ktoś, kto to powiedział ? Proste pytania, trudne odpowiedzi ? Pozdrawiam !
# Melolontha 29.08.2010 23:44
pomolog... Sam się prosiłeś ! Pozdrawiam z uśmiechem ! Dobranoc !
# MarcinZachwieja 29.08.2010 23:50
Melolontha ja osobiście nie chce zbawić całego Świata, nawet kraju, nie dam rady . Melolontha może… Melolontha konkretów zawsze szuka w polityce, u premiera, w wojsku, Afganistan, dopalaczach… to zrzucanie i szukanie poza swoim podwórkiem, a nie u siebie… i zawsze Melolontha ma wytłumaczenie w polityce… pewnie po części i masz racje, ale gdyby zlikwidowali sejm i senat co wtedy Quo vadis Melolontha ? Szukania przyczyn w dopalaczach i polityce ja osobiście nie zamierzam…
# pomolog 30.08.2010 00:20
A może własnie Melolontha reprezentuje typową postawę polskiego sadownika? KTOŚ nam doradzi, KTOŚ za nas to zmieni, KTOŚ nam doradzi, KTOŚ za nas to załatwi... KTOŚ za to odpowiada... najłatwiej oczywiście "zwalić" wszystko na "najwyższą półkę" - politycy to dobry cel... jeżeli faktycznie sadownicy liczą że KTOŚ to wszystko rozwiąże - to temat "Quo Vadis sadownictwo?" jest wyjątkowo trafny...
# waldus 30.08.2010 06:50
A ja się zgodzę w całości z artykułem i nie ras tutaj pisałem ze w sadownictwie jest bardzo dobrze.A dlatego ze nawet na forum można wyczytac ze kupuja po 2,3 nowe ciagniki , sadza nowe hektary inwestuja w najdroższe sadzonki, nie wspominjac o setkach tysiecy zainwestowanych w KO , wózki widłowe itd.Wiec albo sadownik jest bezmyslny i bierze kredyty na to wszystko i pozniej sciga sie z komornikiem albo produkcja jest opłacalna i przynosi zysk.A hurtownie srodków co roku sprzedja coraz wiecej i co roku zostaje wszystko wykupione. Ja mysle ze to drugie a nazekaja tylko dlatego ze polska mentalnosc , jak wąsy, i chodzenie do kosciała nie ważne po co ale tak trzeba. Odnoscie grup produceckich to zakłądaja je zazwyczaj "cwaniacy" tylko poto aby pomnożyc nie żadko nie uczciwie swoje pieniązki bo są instrumenty finasowe dla takiej grupy które na to pozwalaja i to zgodnie z prawem. A jeżeli przystapi uczciwy do tych cwaniaków to jak to wszystkim wiadomo ze polak polaka poprostu okradnie. Też o takich grupach słyszalem.
# artemida 30.08.2010 08:33
A może by tak zacząć sprzedawać owoce od konkretnego producenta. Importowane owoce wiemy gdzie są wyprodukowane, kiedy i przez kogo. Wielokrotnie, na portalu porządni producenci zwracali uwagę, że papraki psują rynek oszukując na jakości i wadze. Skutki- SPADEK spożycia jabłek przez rodzimego konsumenta. I co, wina tkwi w rządzie, TV czy ukształtowanym przez lata sposobie wewnętrznej dystrybucji. Kto ma to uporządkować, w interesie dobrych sadowników, rząd, PO, PSL, a może organizacje producentów?
# Turysta 30.08.2010 10:14
Witam. Pom w kwestii reprezentatywności opini...ile osób pisze komentarze 10?,20?W kwestii doinwestowania sadów,przejedź dziś przez grójeckie,wokół Nowego Miasta itp to zobaczysz ile sadów już wyłączono z produkcji.A co do "wacików"...póki co jeszcze istnieje sadownictwo w Polsce centralnej.Czyli w regionie,który w przeciwieństwie do Wielkopolski czy Dolnego Śląska został w znacznym stopniu dotknięty najpierw mroźną zimą,później katastrofalnymi przymrozkami a i zeszłoroczne ceny uzyskiwane na Mazowszu były niższe niż np we Wrocławiu.I trudno niektórym odbić się po tym spadku dochodów,a wielu pobrało kredyty i bynajmniej nie na nowe ciągniki tylko na kontynuację produkcji.I te gospodarstwa miałem na myśli.A nie jest łatwo zaprzestać produkcji gdy masz duży nie spłacony kredyt,a w obrocie ziemią zastój. A co do inwestycji o których pisze Waldus,ja również o tym wspomniałem ale to inna grupa gospodarstw.Czy są tu na Forum ich przedstawiciele?Nie wiem.Jeśli są to raczej nie powinni narzekać.Może napiszą jak doszli do takich wyników?Od ilu pokoleń mają gospodarstwo?Kiedy zaczynali i z jakim kapitałem?
# artemida 30.08.2010 15:48
Skoro "Quo vadis" to może z innego punktu widzenia; otóż proponuję omówić perspektywy uprawy poszczególnych gatunków, wszak sadownictwo "nie samym jabłkiem stoi". Zacząłbym alfabetycznie; od AGRESTU. Dla wielu sadowników ważna roślina. Gotów jestem włączyć się do dyskusji przy aktinidii, ale czy ktoś podejmie pierwszy temat?
# partyzant 30.08.2010 16:14
Żeby zaczynać dyskusję o stanie polskiego sadownictwa trzeba wsiąść w samochód, przejchać się po wioskach sadowniczych, porozmawiać z ludźmi. Sadownictwo to nie internet i nie kolorowe magazyny. Ja osobiście nie zanam gospodarstwa, które w ciągu 1 pokolenia osiągnęło by poziom przinwestowania. Druga sprawa o której wspomniał Turysta, sadownictwo to nie Dolny Śląsk, gdzie po wojnie były gotowe budynki i klimat sprzyja niemal każdej uprawie. Sadownictwo to praca w trudnych warunkach, nocne zabiegi siarą, to problem z ludźmi do zbioru, to dyspozycujność rodziny 24/24/7, ciągłe nakłady, to niepewność i niepowtarzalność.
# partyzant 30.08.2010 16:28
Druga strona medalu jest taka, że często sadownicy szczególnie młodzi sami sobie wyrobili opinię cwaniaczków, snobków. Są to tzw. "wychowankowie Nowej Wsi" , gdzie już w pierwszej klasie mówi się " że kto sieje przenicę i proso ten chodzi boso ".
# jerzy45 30.08.2010 17:06
Chciałem rozpocząć tą dyskusje w tym temacie, od prostego pytania... Nie uzyskałem na nie odpowiedzi, a ku memu zdziwieniu została usunięta. Zadałem w sumie retoryczne pytanie, bo z gry znam na nie odpowiedź, Prawdopodobnie brzmiałaby ona - nie. Jednak nie zostałem zrozumiany, a tym samym cały początek do "wejścia" w dyskusje spełznął na panewce... Płakać nie będe. Odnosząc się do tego, co koledzy piszą, odnosze wrażenie, że dyskusja potoczy się we wszystkich możliwych kierunkach. Zgoda. Ile osób w dyskusji, tyle zdań. Tylko koła, a w tym wypadku okrąg ma 360 stopni, a Nas tu raptem kilka osób. Jednak bym wszedł w tą dyskusje trzeba nie cofać się zbyt daleko w przeszłość, tylko skupić się na dacie 1 V 2005. Od tego momentu tak na prawde rozpoczął się nowy rozdział dla całego polskiego rolnictwa. Wejście di Unii europejskiej. To co działo się przed tą datą, tak na prawde nie ma już znaczenia. Wbrew pozorom niby nic się w Naszym życiu nie zmieniło, ale zmieniło się prawie wszystko. Jedno co się tylko nie zmieniło, to przekonanie, że tylko ludzie do 40 roku życia są coś warci, a cała reszta ma już przed sobą tylko piach... A to wielki błąd. Swój udział chciałbym by był postrzegany, nie jako "narzekanie" i biadolenie o przeciwnościach losu, tylko skoncentrować się na rzeczywistych pytaniach o zmiany i samych zmianach, jakie sadownictwo musi przejść by przetrwać.
# jerzy45 30.08.2010 17:24
Nie Panie Marcinie, że nie w sensie wiadomości i teorii. Broń Boże. Pan zawsze będzie Wielki. Jednak w dzisiejszych czasach na Wsi by kogoś "uszczęśliwić na siłe" wystarczy dać mu zupełnie za darmo gospodarstwo z dnia na dzień i powiedzieć mu - pracuj i pomnażaj majątek. Nie przetrwa długo. Cała filozofia teraźniejszej Wsi polega na tym, co kto komu co pozostawił. Jaki jest dorobek pokoleń, co one wniosły do tego majątku, jak ojcowie przygotowali grunt swoim następcom, jak układają się stosunki na linii spadkobiercy - rodzice.... Jest tu więcej zależności, ale może one wynikną w dalszej dyskusji. Już na samym starcie ten ostatni przykład rodzi niestety konflikty i determinuje w późniejszym czasie to, co kształtuje obraz tego gospodarstwa. W wielu przypadkach niestety jest tak, że życie wygląda, "jak pies z kotem..." Rządzić i kontrolować, decydować i wpływać na to co się dzieje w gospodarstwie... By rozpatrywać, to co koledzy tu napisali o majątkach, kapitale itp. ma sens, tylko, że to co jest w tej chwili na Wsi liczy sobie raptem dwa, trzy pokolenia - góra. Przecież sięgnijmy do historii i spójrzmy na rolnictwo przed 1939 i po 1945. Przecież to rewolucja. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Chcemy porównywać się z Zachodem, chcemy im dorównać, chcemy z nimi konkurować, chcemy ich przegonić...Pytam się czym ? Chęciami ? ciężką pracą ? harówą ? sprytem ? ...itp. Pewnych etapów rozwoju się nie przeskoczy, choćbyś nawet bardzo chciał. Tym etapem jest niestety zgromadzony "kapitał", który poprzednicy pozostawili lub przehulali. Od tego wszystko się zaczyna. Albo pieniądz pomnaża pieniądz, albo jest ledwie wiązany koniec z końcem, albo jest zwykłe tonięcie... Powoli, acz ostatecznie.
# pomolog 30.08.2010 17:44
Partyzancie - piszesz o tym wszystkim, o czym doskonale wiedzą sadownicy (praca w trudnych warunkach, nocne zabiegi, dyspozycyjność itd.). Nie rozumiem tylko co to ma wspólnego z tym narzekaniem... To są przecież podstawy tego zawodu, zajęcia, działalności czy jak to nazwiesz. I każdy sadownik ma z tym do czynienia - ten z Dolnego Śląska również. Nie zgodzę się z Twoim stwierdzeniem, że naszym tu sadownikom było łatwiej bo zastali gotowe budynki, wyposażone itd. Przyjedź i popytaj jak długo były wyposazone. Do momentu, kiedy maszyny rolnicze nie zostały zapakowane na ciężarówki i nie ruszyły na wschód. I żeby żadnych wątpliwości nie było - nie przekroczyły linii Wisły... A dziś? Tutaj nie ma "zagłębia sadowniczego". Sady są (w porównaniu z centralną Polską) rozproszone, niewielkie, przeważają typowe gospodarstwa rodzinne. Wy możecie wybierać w dystrybutorach środków ochrony, nawozów jak "w ulęgałkach" - tu jest "trochę" inaczej... a z tym związane są koszty produkcji (relatywnie wyższe niż u Was).Owszem, jedną niezaprzeczalną przewagę mamy - to klimat. W tym roku szczególnie widzę tą różnicę... te nieliczne dni z wichurami, deszcz są niczym w porównaniu z nękającym Wasze rejony gradem, powodziami (w Sandomierskim) czy innymi niekorzystnymi zjawiskami meteo... ale i nasi sadownicy TEŻ narzekają, więc? Częściowo odpowiedź widzę w powyższym poście Jerzego... pozdrawiam
# lajkonik 30.08.2010 20:11
Szefowie się rozpisali,ale jest to tylko jeden punkt widzenia jakoś dziwnie podobny do tego co lansują media. Moje zdanie w tym temacie jest takie że promowanie jednych kosztem innych do niczego dobrego nie doprowadzi. Przyjrzyjmy się podziałowi pieniędzy z UE gdzie tutaj logika gdzie cel.Renty strukturalne to jeden wielki skandal,trzeba było wiedzieć kiedy się urodzić żeby je dostać i co to zmieniło w strukturze gospodarstw. Wiele gospodarstw z pokoleniową tradycją i doświadczeniem upada a na ich miejsce powstają folwarki żółtodziobów nastawione na pozyskiwanie pieniędzy z UE.Popatrzcie w dane statystyczne ile gospodarstw się rozwija i ile tych pieprzonych rent przyznano i macie odpowiedź co dzieje się w sadownictwie.
# pomolog 30.08.2010 20:20
Osobiście mam baaaaaardzo dużo zastrzeżeń do obrazu sadownika jaki kreują media... ale czy po części to nie wina głównych bohaterów? Jak przedstawić wiecznie niezadowolonego sadownika? Jako wiecznie niezadowolonego sadownika... (choć dziś podobno ma być niespodzianka, sami zobaczycie :) ). Ale - poruszyłeś Lajkoniku jeszcze jedno zagadnienie... skąd ten szturm "żółtodziobów" na sadownictwo? Czy tylko chodzi o łatwe pieniądze UE?
# waldus 30.08.2010 20:51
Nie moge sie zgodzic z twierdzeniem jerzego45 ze nie mozemy konkurowac z zachodem bo niby dlaczego nie. Własnie mozemy konkurowac ciżka praca i jeszcze raz ciezka praca. Oglądalem dawno temu film o rozwoju sadownictwa w chinach i tam wszystkie prace były wykonywane reczenie łacznie z pryskaniem i wynoszeniem zbioru na plecach i co teraz mamy w chinach potege z która musza sie liczyc wszyscy. A wracajac do histori to dużo na wsi popsuła reforma rolna bo wbrew pozorom nic dobrego nie zrobila Wiekszosc ziemi poszła w rece chłopow dworskich którzy nie mieli szacunku dla ziemi,nie umieli gospodarowac poniewaz od pokolen pracowali u dziedzica i to im najlepiej wychodzilo bo nie musieli nic myslec A jak najnowsze badania dowodza geny to badzo duza siła dla naszego bytu.I ja bym raczej w tym kierunku rozwazał dalsze kwestje rozwoju i upadku w sadownictwie.Inna sprawa jest mentalnosc społeczenstwa rzeczy jakie sa w polsce na porządku dziennym w niemczech sa nie do pomyslenia.
# Melolontha 30.08.2010 21:55
To może ja tak trochę hurtem, odpowiem i Panu Marcinowi i pomologowi... Dlaczego często czepiam się polityków ? Bo uważam, że to oni zostali wybrani na swoje stanowiska po to, aby swoimi decyzjami, ułatwiać działanie dla tych " na dole ". A oni moim zdaniem, nie tylko tego nie robią, wręcz przeszkadzają, podejrzewam czasem, że celowo... Przykłady : W kraju w którym działa komisja Przyjazne Państwo , liczba urzędników sięga pół miliona, a przepisów, dyrektyw i całej tej urzędniczej " twórczości ", przybywa codziennie, kilka hektarów. Kto ma czas to czytać, o przestrzeganiu już nie wspomnę... Ale to nie tylko ja, swoje nadzieje / i pretensje / do tychże polityków kieruję... Pan Profesor Makosz, zwrócił się swego czasu do Pana Ministra Rolnictwa, aby ten wydał coś w rodzaju zalecenia dla samorządów o wspieranie małych sklepów , bo to mogliby być odbiorcy owoców od tych drobniejszych producentów i co ? Odpowiedział ? Pewnie ma jakieś ważniejsze sprawy na głowie... c.d.n.
# Melolontha 30.08.2010 22:02
Pan Premier Waldemar Pawlak, honorowy obywatel Kłodzka, w czasie ostatniej w tymże Kłodzku wizyty, wyraził swoje zdziwienie tym, co się tu dzieje. Bo oto w regionie, w którym jest ogromne bezrobocie, są tereny pod inwestycje i mnóstwo potencjalnych inwestorów, na polach które mogły by być zagospodarowane pod różnego rodzaju działalność, rośnie...kukurydza. I nie da się tego ruszyć. To kto ma umożliwić ruszenie tego wszystkiego. Jakaś lokalna i oddolna partyzantka ? ...c.d.n.
# Melolontha 30.08.2010 22:09
Rozmawiałem ostatnio z pewną młodą osobą, która wróciła z Hiszpanii. Na temat sytuacji politycznej w Polsce mieliśmy co prawda poglądy rozbieżne, ale potwierdziła, że tam czuje się i widzi, jak miejscowe władze dbają o to, aby stwarzać swoim warunki do produkcji i handlu... I zgodziła się ze mną, że również odnosi wrażenie, że w Polsce likwiduje się wszystko to co tylko można, a to co jest potrzebne, w coraz większym stopniu, sprowadza się zza granicy. I ona też, zaczyna odczuwać lęk, czym to wszystko może się skończyć. ...c.d.n.
# Melolontha 30.08.2010 22:21
Ludzie / a nawet zwierzęta / składają się na ogół z jednostek, które aby przetrwać, potrzebują przywódcy / przywódców /. Taki przywódca / nawet na wyspach Hula Gula /, ma obowiązek zapewnić swemu stadu bezpieczeństwo, porządek a nawet prawo i sprawiedliwość. Jeśli ze swej roli się nie wywiązuje, jest eliminowany. I proszę mi tu nie wmawiać, że Polacy są takim stadem, które uwielbia żyć w anarchii, a jedyne co ich rajcuje, to indywidualna wolność. Bywają takie momenty, w których wszyscy Polacy przemawiają jednym głosem. Na ogół jednak zawsze znajdują się tacy / często z zewnątrz /, którzy robią wszystko, aby tą jedność i dobre pomysły, rozwalić / Konstytucja 3 Maja /. ...c.d.n.
# Melolontha 30.08.2010 22:34
Wyjaśnię też, dlaczego piszę czasem takie, a nie inne komentarze... Bo pochodzę z takich stron, w których w dzieciństwie byłem świadkiem opowieści tych, którzy uczestniczyli w tzw. strajkach chłopskich, w czasie których ginęli ludzie i lała się krew. I jeśli pisząc o sytuacji aktualnej często przesadzam, to po to, aby takie rzeczy nigdy więcej nie musiały się powtórzyć. I Jeśli ja nawet żle oceniam aktualną sytuację gospodarczą Polski i polskiego sadownictwa, to robię to po to, aby dać sygnał władzy, że wśród części / władza ma możliwości zbadać, jak wielka jest to część / Polaków są takie nastroje i z tą częścią, trzeba też rozmawiać. Ale to musi być rozmowa cierpliwa i poważna. Gumowy penis i tańce wokół krzyża, tego nie zastąpią. ...c.d.n.
# Melolontha 30.08.2010 22:45
Panowie ! Jeśli ja, mając atest na to, że woda w moim gospodarstwie nadaje się do picia, muszę oddać ją do badania aby sprawdzić, czy ona nadaje się do mycia / owoców /, to jest to idiotyzm, za który odpowiedzialność ponoszą ci, którzy ten przepis wymyślili i ci politycy, którzy złożyli pod tym podpis akceptujący. Ja oddolnie, mogę na to co najwyżej przekląć. Albo napisać o tym w portalu sadowniczym... Pozdrawiam ! P.S. O tym, co ma być spisywane podczas spisu, przeczytałem... Oj, żeby "Oni " się ode mnie przypadkiem nie dowiedzieli , ile krzaków poziomek ja mam na działce... Oj, żeby się nie dowiedzieli... Niech im satelita policzy ! ... A tak między nami, tych krzaków jest 12, tylko nikomu o tym nie mówcie ! Hej !
# Melolontha 30.08.2010 23:06
Dokąd zmierza polskie sadownictwo ? Ja myślę, że zmierza w to samo miejsce, w którym znalazły się polskie stocznie, kopalnie , huty i wiele jeszcze innych rzeczy, które dawały ludziom chleb i pracę. A polska ziemia, będzie już niedługo sprzedawana po to, żeby było za co kupić za granicą pszenicę... P.S. Chciałbym oczywiście, aby i ten mój scenariusz był " snem wariata ", którym niewątpliwie po części, jestem... Stuprocentowym ? Nie...To niemożliwe ! Bo jednak w dzisiejszym " Agrobiznesie ", / wydruk na telegazecie /, słowo " żywność ekologiczna ", napisane było w cudzysłowie ! I myślę, że jest to to " oko ", o puszczanie którego, swego czasu do prowadzącego redaktora, apelowałem... Pozdrawiam z / głupkowatym poniekąd / uśmiechem !
# partyzant 30.08.2010 23:14
drogi Pomologu jak już wspomniałem sadownictwo to nie internet, nie poznamy go surfując po sieci czy przeglądając czasopisma, trzeba wsiąść w samochód i zjechać regiony sadownicze zobaczyć jak wyglądają sady, budynki sprzęty dopiero można coś powiedzieć.
# partyzant 30.08.2010 23:22
Odpowiadając na pytanie: - Quo vadis sadownictwo ?! - odpowiedzieć można tak: - Zmierzam do coraz większych kontrastów.
# Melolontha 30.08.2010 23:25
lajkonik... rwa mać ! Wg. najnowszej dyrektywy, " starzy ", żeby dostać rentę strukturalną, muszą przekazać ją następcy, który NIGDY W TYM GOSPODARSTWIE NIE PRACOWAŁ !!! To tak jakby za pulpitem tramwaju posadzić kogoś, kto pokaże skasowany bilet tramwajowy jako dowód, że z tramwajem jest obeznany ! Pozdrawiam ! P.S. Polityka ? Nie, to nie polityka... To działalność przestępcza !
# Melolontha 30.08.2010 23:38
... poprawka... " muszą przekazać je " / chodzi o gospodarstwo /. Ale jest to oczywiście tylko jedna z możliwości... P.S. Ktoś tam pisał wcześniej, że z tymi rentami jest fantastycznie, bo młodzi pracują, " starzy " pomagają... Tylko ciekawe, dlaczego wszystkie te przypadki, które ja znam, polegają na tym, że na ogół młodzi, albo wyjechali za granicę, albo podjęli jakąś pozarolniczą robotę albo chleją, a " starzy ", podpierając się nosem, często na kolanach, kontynuują...? A może właśnie o to chodziło ??? Pozdrawiam wszystkich " starych ", którym na koniec przypadła w udziale rola podobna do tej, którą odegrała w historii, orkiestra z " Titanica "...
# partyzant 30.08.2010 23:54
Chciałem wrócić jeszcze do komentarza Pomologa o tych przeinwestowanych gospodarstwach i narzekaniu sadowników bez powodu. Tak się składa że miesiąc temu zjeżdziłem trochę południe Dolnego Śląska od Legnicy do Zgorzlca poprzez Lwówek, Gryfów, Mirsk, Jelenią Górę, Jawor, Złotoryję i trafiają się tam gospodarstwa na sprzedaż, klimat pod sad lepszy niż w grójeckim, łatwiej znależć górkę, więc skoro Polmolog uważasz że sadownictwo to dobrobyt, to możesz kupić ze 20 ha, założyć sad i po 10 czy 20 latach też będziesz miał to przeinwestowane gospodarstwo i również możesz pławić się w luksusie.
# Melolontha 31.08.2010 00:02
Do Pana Marcina Zachwieji: Ja nie wiem i nie muszę wiedzieć czy Pan ma dzieci, ale ja problem " dopalaczy " / i nie tylko /, musiałem swego czasu w mojej rodzinie, rozwiązywać. I jeśli chce Pan wiedzieć, dokąd zmierza polskie sadownictwo, to problem " dopalaczy " i innych / niekoniecznie chemicznych / środków, które kształtują sposób myślenia i motywacje tych, którzy już są / albo nimi kiedyś zostaną / sadownikami, uwzględniać trzeba. I choć nie jestem wcale aż tak wielkim zwolennikiem średniowiecznej zasady " ora et labora ", to jednak ci idole i " idole ", ich kariery i pieniądze oraz tak chętnie kupowana przez młodych, a prezentowana w środkach przekazu " głupawka ", mnie przeraża. Pozdrawiam i przepraszam za moje niektóre " popisy ", ale gdzie jest powiedziane, że w Internecie, na forum a nawet przy tym temacie, wszystko co się pisze, musi być zawsze mądre?
# Melolontha 31.08.2010 00:21
I ostatni już mój na dziś / rany, to już wtorek ! /, komentarz... Są komentarze w których ktoś wylewa swój żal, a nawet wykazuje agresję... Dlaczego ? Bo jest taka prosta reguła, że zawsze u podstaw AGRESJI, leży LĘK. W tym przypadku, lęk sadowników i ich następców, o przyszłość. Bo i co z tego, że ktoś tam ma dobrze urządzone gospodarstwo, które otrzymał, albo i zbudował w oparciu o kredyty, kiedy widzi, że jeszcze rok, jeszcze dwa i wszystko to, wymknie mu się z rąk ? A wymknie się na pewno, gdy opłacalność tej działalności wróci do poziomu z roku 2008 i 2009 ? A czy ktoś, robi coś, żeby tak nie było ? Znowu " ktoś " ? Niezupełnie... Bo jednak " do tanga trzeba dwojga "... Jeden, to zaangażowany sadownik, ale ten drugi, to jednak ...polityk. Np. ten, który ma wpływ na ustalenie kursu złotówki tak, żeby Polakom bardziej opłacało się cokolwiek wywozić, niż przywozić. I dopiero wtedy, realne mogą stać się słowa tego Holendra, który nazwał Polaków, " Chińczykami " Europy. Bo bez tego, takie nazwanie nas uznałem za drwinę, czemu swego czasu, dałem wyraz. Pozdrawiam !
# MarcinZachwieja 31.08.2010 00:21
Do Pana Melolontha: 1) Można swoją wypowiedz spisać w pilku Word-a i wkleić do jednego komentarza, nie zasypywać komentarzy za komentarzami kończąc …c.d.n. – to moja wielka prośba; 2) Sprawy rodzinne do każdego osobiste sprawy i nie ma celu i podstaw publikować ich do wiadomości ogólnie 3) Do Państwa wszystkich piszących i TYLKO czytających: Nie chce wymagać i nie będę kategorycznie wymagał aby: „wszystko co się pisze(cie Państwo), musi być zawsze mądre”, ale chciałbym aby było na temat – precyzyjniej temat sadowniczy. Dobranoc i dziękuje za wszystkie wypowiedzi W TEMACIE… P.S. Cieszy za stała „ekipa” nie zawiodła i zabrała głos, żal ze pozostali nadal milczą (kliknięć w newsy było 17 tysięcy od niedzieli popołudnia)
# Melolontha 31.08.2010 00:51
Jeszcze nie śpię, więc odpowiem Panu Marcinowi...Problem z " c.d.n ", postaram się rozwiązać z pomocą mojego, zaprzyjażnionego komputerowca... A robiłem tak, bo mi niektórych przydługawych komentarzy, nie przyjmowało, dlatego je dzieliłem, aby zmniejszyć ponoszone, straty... Byłem kiedyś zresztą oskarżony nawet przez jerzego 45 o to, że w ten sposób się...promuję, co nie jest prawdą. Zresztą ciągle próbuję więcej czytać niż pisać, ale jak widać, mam z tym kłopot... Zgadzam się, że sprawy osobiste, powinny tylko takimi pozostać, ale zaznaczyłem przecież, że Pańskie mnie nie interesują. Wydawało mi się jednak, że np. niektóre moje " potyczki " / np. z arkadią lub jerzym 45 /, były czasem śmieszne i trochę " ubarwiały... Muszę to przemyśleć... Również ubolewam nad tym, że nie zawiedli tylko " starzy " bywalcy... Ale z tego też można moim zdaniem wyciągnąć wniosek, który zawsze wyciągam w sadzie, gdy np. przy zbiorze wiśni, pracuje... 50 osób. I kiedy w sadzie jest wtedy cisza, to znaczy, że wszystko jest w porządku. A gdy jest jazgot, to albo brakuje opakowań, albo ludzie chcą zmienić miejsca, albo kradną sobie pełne skrzynki itd. Więc może i w sadownictwie nie jest tak żle, skoro " wrzeszczących " i rozrabiających, jest tak niewielu ? Pozdrawiam !
# pomolog 31.08.2010 07:25
Partyzancie - czy ja gdziekolwiek użyłem słowa: dobrobyt? Nie przeinaczaj moich słów, proszę... Ja tylko szukam odpowiedzi (i jak widać nikt się do niej nie kwapi) skąd ten "pęd" młodych do sadownictwa, kolejki po nowe drzewka, inwestycje - skoro jest tak źle? I CZY w rzeczywistości jest tak źle? Ponieważ takie wrażenie można odnieść czytając 90% wypowiedzi na forum, i takie pytania (osób z poza branży, które na portal zaglądają) otrzymuję i... nie potrafię na nie odpowiedzieć. I tego DOKŁADNIE dotyczy powyższy artykuł Marcina. Więc może Ty Partyzancie spróbujesz?
# partyzant 31.08.2010 07:32
Niestety pada... Jak już pisałem sadownictwo to nie internet, poważny sadawonik nie będzie bawił się w pisanie komentarzy bo ma setki innych spraw na głowie, komentarze mogą pisać działkowicze i partyzantka sadownicza. Forum to nie sadownictwo.
# pomolog 31.08.2010 07:37
Forum to nie sadownictwo - dziękuję Partyzancie w imieniu własnym, redakcji i ponad 10 000 użytkowników. Bardzo nam miło.
# MarcinZachwieja 31.08.2010 09:01
super, pięknie, nie ma to jak człowieka (lekko powiedziane) obrazić i napisać: działkowicze i partyzantka sadownicza. Tak się składa ze znam osobiście kilkudziesięciu sadowników z portalu nie są oni działkowiczami. Nie piszą swoich uwaga/porad tak często jak np.: pomolog, jerzy45 lub inni znani, ale piszą. Określeniem partyzantka sadownicza bym ich nie nazwał bo to (lekko powiedziane) niemiłe. Forum (portal) to nie sadownictwo. Dokładnie to tylko platforma wymiany informacji, gdzie od 2001 roku staramy się w jednym miejscu zebrać informacji dla sadowników i o sadownikach publikowanych i podawanych w innych źródłach. Tak aby sadownik jak to określił partyzant którym ma „setki innych spraw na głowie” nie musiał szukać po sieci informacji co i jak i gdzie i za ile, tylko miał podane informacji w JEDNYM MIEJSCU. Nie cenzurujemy tych informacji czy są złe, dobre, chcemy przedstawić co się pisze, co się mówi, jak podają inni. A tak swoją drogą, skąd Twój pomysł na taką nazwę użytkownika partyzant ???
# donVito 31.08.2010 09:07
Marcin Zachwieja napisał: Melolontha ja osobiście nie chce zbawić całego Świata, nawet kraju, nie dam rady . Melolontha może… Melolontha konkretów zawsze szuka w polityce, u premiera, w wojsku, Afganistan, dopalaczach… to zrzucanie i szukanie poza swoim podwórkiem, a nie u siebie… i zawsze Melolontha ma wytłumaczenie w polityce… pewnie po części i masz racje, ale gdyby zlikwidowali sejm i senat co wtedy Quo vadis Melolontha ? Szukania przyczyn w dopalaczach i polityce ja osobiście nie zamierzam… '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''Moim zdaniem Panie Marcinie powinien Pan się dokształcić w zakresie doktryn politycznnych i prawnych, poczytać o funkcjach i rolach Państwa w poszczególnych ustrojach i nie krytykować zdania Melolonty. Dlaczego od kilku lat wmawia się nam, że wszystko mamy zrobić sami? To po jaką cholerę utrzymujemy całą tę administracyjną menażerią? Nie mamy ministerstwa nam dedykowanego, nie mamy Agencji nam dedykowanych, placówek dydaktycznych, ODR, uczelni i wielu innych? Niech każdy robi co do niego należy. Mnożenie kolejnych bytów administracyjnych, to tylko kolejne obciążenia finansowe budżetu, czyli tak naprawdę nas. Od 2005 roku aparat urzędniczy spęczniał o kolejne 100 tyś pracowników. Ile to kosztuje? Ilu jeszcze trzeba zatrudnić żeby było "jeszcze" lepiej? Może skoro sadownicy, rolnicy, pszczelarze i wielu innych nie jest zadowolonych z obecnej sytuacji, to chyba problem tkwi gdzie indziej niż w nas? Skoro w Wielkiej Brytani trzy miesiące temu producenci poznali ceny minimalne na rok 2011, to dlaczego nam się wmawia, że nie da się tego uregulować? Skoro w USA każdy producent, niezależnie czy dostarcza 100 kg czy 100 tyś ton ma takie same prawa co do ceny i kolejności przyjęcie jego towaru przez przetwórcę, to dlaczego u nas zezwala się na jawną dyskryminację indywidualnych dostawców? Wnioski są niepokojące - u nas w dobrej sytuacji jest ten, kto odpowiednio motywuje decydentów. Problem nie tkwi w nas, tylko w przywołanych wczesniej instytucjach (Sejmie, Senacie, pożal się Boże Premierze i Prezydencie), które nie spełniają roli dla której zostały powołane do życia z naszych pieniędzy.
# MarcinZachwieja 31.08.2010 09:26
Ministerstwo sadownictwa z siedzibą w Grójcu, Agencja walki z parchem jabłoni z siedzibą w Sandomierzu – to ta tytułem wstępu… donVito pisze: Nie mamy ministerstwa nam dedykowanego, nie mamy Agencji nam dedykowanych, placówek dydaktycznych, ODR, uczelni i wielu innych? Proszę czytać uważnie, pisałem ze placówek dydaktycznych, uczelni jest u nas ogrom, o szkoleniach coś również wspominałem… w sprawie ministerstwa się dowiem… ale... donVito przecież napisał: „Mnożenie kolejnych bytów administracyjnych, to tylko kolejne obciążenia finansowe budżetu, czyli tak naprawdę nas”
# waldus 31.08.2010 10:21
Ale Wy to wszystko gmatfacie. A prawda jest prosta :sadzę bo sasiad wsadził, buduje bo Wojtek wybudował. I w ten sposob spirala sie nakreca bez zadnego uzasadnienia ekonomicznego. Przykłady mozna mnożyc np Józek płaci 80 za rwanie to ja dam 90 zeby do mnie przyszli a do niego nie.A pozniej na targu on sprzedaje po 10 to ja za 8 zeby on nie sprzedał a i tak na wsi powiem ze sprzdałem po 15. Tak ze mamy sadownika nie dospanego , przerobionego i ciagle nażekajacego.
# YETII 31.08.2010 10:33
Sadownictwo to "wisienka na torcie" całego rolnictwa, sadownik w obecnych czasach to nie tylko pracownik fizyczny, to chemik, ekonomista, obywatel świata. Unia daje wiele możliwości dla sadownictwa, ale i papierów[całej tej biurokracji:(] też wiele... Podsumowując cały ten temat, sadownik to właściciel gospodarstwa - firmy. I jak będzie tą firmą zarządzał w takiej ona będzie kondycji... Abstrahując od wypowiedzi politycznych kolegów[ na takowe są inne fora i blogi polityków], sadownik w obecnych czasach musi na prawdę lubić to co robi, musi być pasjonatom branży ale i cały czas pilnować dobrych interesów swojej firmy. A w tym skutecznie pomaga to forum sadownicze... Pozdrawiam kolegów sadowników:)
# pomolog 31.08.2010 11:06
Waldus - po prostu "mnie zastrzeliłeś" :) Ale dziękuję Ci bardzo za chyba najbardziej rzeczową i konkretną wypowiedź w temacie. Pozdrawiam serdecznie
# partyzant 31.08.2010 11:47
Żle mnie zrozumieliście z tym forum i sadownictwem, chodziło mi o to że na podstawie forum i wypowiedzi na nim nie można oceniać sadowników, bo na 10 000 zarajestrowanych użytkowników wypowiada się 30-40 i to niekoniecznie tych z górnej półki. Akurat z tych "rekinów" których ja znam z widzenia nikt tu nie pisze. Nie każdy tak jak ja zaczyna dzień od włączenia kompa.
# born2roll 31.08.2010 12:20
Panie Marcinie popieram każdą pańską wypowiedź. Jednak dziwię się Panu, że jako czołowiek inteligentny wdaje się Pan w polemikę z ludźmi, którzy kompletnie nie mają pojęcia na czym polega gospodarka rynkowa. Ich świadomość ukształtowała się w latach zatęchłej komuny, gdy zaczytywali się w podręcznikach do ekonomii politycznej. Uważają, za Marksem, że za kształtowanie gospodarki odpowiada państwo/partia. Dziś jesteśmy w UE, w Brukseli kształtuje się polityki, także tę rolną. Tam po uprzednich analizach definiuje się problemy. Pan Melolonta, czy Pan donVito jeśli podjemują się walki z otaczającą ich rzeczywistością w sadownictwie to powinni wziąć udział w konsultacjach społecznych kolejnych przygotowywanych reform WPR w UE- podkreślam, że nie trzeba już znać teraz żadnego jezyka obcego, żeby w nich uczestniczyć. Trzeba tylko mieć coś do zaproponowania, a tu jest deficyt, przynajmniej brakuje tego w wypowiedziach Pana Melolonty, który wybrał sobie wygodną pozycję kontestującego wszystkiego co go otacza. Przypomina mi to funkcjonowanie związkowca/opozycjonisty.
# MarcinZachwieja 31.08.2010 12:50
born2roll: tak również nie można np: „ty jesteś stary, ty jesteś łysy, idt itp” szufladkowanie ludzi i wybieranie wygodnych do rozmowy – nie tak nie można, znaczy ja tak nie chce. Zawsze denerwowało mnie stwierdzenie. Ty jesteś młody co ty możesz wiedzieć, teraz sam nie będę dopisywał odpowiedzi i mówił Ty jesteś stary z innych czasów… Napisałem ten artykuł (za dużo powiedziane), notatkę (też się źle kojarzy), więc, napisałem bo chciałem aby każdy napisał co sądzi o sadownictwie i jak widzi siebie w sadownictwie za 5,10 może 15 lat. Spojrzeć (w lustro) na siebie i do przodu (w przyszłość) i po to napisałem to co napisałem, a nie po to aby stworzyć listę winnych tej sytuacji, osądzić, zlinczować, skazać i co… dalej szukać winnych. My wszyscy w/w jesteśmy związani z sadownictwem w najróżniejszym czasie, długości i rolach. Ale to nie znaczy ze ja zjadłem rozumy i będę do Was pisał oficjalne przemówienia i odezwy, stosował pisma z prośbą o wskazanie plany 10-letniego… Nie, po prostu porozmawiajmy opiszmy konkretnie, SADOWNICZO, na spokojnie bo po to jest ten portal.
# Turysta 31.08.2010 14:03
Witam. I zobacz Pom ile osóba zabiera głos w dyskusji...czy są wśród nich Ci z "wypasionych"gospodarstw?A jeśli tak to czy oni też nazekają?A Pan M napisał o co mu chodzi.Co sądzę o sadownictwie?Dla mnie kończy się moje sadownictwo czyli gospodarstwo rodzinne.Tworzenie firmy sadowniczej i jej prowadzenie to nie moja bajka,z resztą uważam to za ......wybór bo przy takim samym nakładzie pracy można prowadzić dowolnie inną firmę mniej zależną od pogody iii mieć pewniejsze efekty.A czas gospodarstw rodzinnych mija bo ...są takie nie nowoczesne itp i długo by gadać.Pozostaną na rynku nieliczni wolni strzelcy,produkujący albo towary niszowe np czereśnia najwyższej jakości pochodzi z Włoch z ~~1ha gospodarstw a nie wielkotowarowej produkcji;lub zapełniający luki w rynku np sprzedający mniej popularne ale poszukiwane odmiany na rynku lokalnym.I tę drugą drogę przyjmuje moje gospodarstwo.Musimy stopniowo rezygnować ze śliwek,bo....wcześniej napisałem dlaczego produkcja sliwki deserowej jest w Polsce bez przyszłości a skupiamy się na powiększeniu oferty odmian starszych acz chętnie kupowanych przez klienta.Na brak klientów nie narzekam,bo podstawą naszej sprzedaży jest smak i jakość.A co do ogółu...jestem pewien wielu bakructw,w ciągu kilku lat.Za 3-5 lat skończy się czereśniowy cenowy raj,wiśnia ... drzewka są już po 12 zł(czy Ci co je sadzą myślą co będzie za kilka lat???),śliwki deserowe-już po herbacie,gruszka produkt niszowy z ogromnym wahaniem cenowym,jabłko-jak zawsze ??????????????ile kupi Wielki Brat?,czy będzie blokada importu?-to zawsze będą niewiadome i planowanie produkcji jabłek uważam za obarczone największym ryzykiem.Generalnie,przetrwa eksportowo-marketowa masówka i gospodarstwa niszowe.
# donVito 31.08.2010 14:36
Panie Marcinie niech Pan odrzuci emocje, jeszcze raz przeczyta mój wpis i najlepiej zabierze się do zgłębiania wskazanych przeze mnie zagadnień. To naprawdę rozwija myślenie i spojrzenie na świat. Pan, jak czytam na tym forum, prowadzi pracę naukową i dydaktyczną, więc sądzę, że równie naukowo podejdzie Pan do wskazanej przeze mnie dyscypliny nauki. '''''''''' Jeszcze raz przeczytałem Pana wpis będący odpowiedzią na mój i... się przeraziłem. Jeszcze raz Pana proszę o ponowną lekturę mojego poprzedniego wpisu.
# donVito 31.08.2010 14:39
Proszę o analizę zarówno semantyczną jak i syntaktyczną moich wypowiedzi.
# pomolog 31.08.2010 14:52
Krzysiu (Turysto) - ale to akurat typowe... zawsze najbardziej optymistyczni to Ci najbiedniejsi (i nie dotyczy to jedynie naszej profesji) :) A co do reprezentatywności wypowiedzi... no cóż - masz rację i nieraz o tym rozmawialiśmy. I to właśnie chcemy i próbujemy zmienić z Marcinem od samego początku... ale co możemy więcej zrobić? Tylko zachęcać, proponować dyskusje. Sadownicy twierdzą, że media przedstawiają zafałszowany obraz sadownika... Ja się z tym całkowicie zgadzam - z tą jednak różnicą, że moim zdaniem obraz ten nie wynika z celowego działania w określonym celu (czy skrajnie, jak co niektórzy twierdzą nawet spisku) - a z braku wiedzy na temat gospodarstw, produkcji sadowniczej, sprzedaży. Tutaj dajemy Wam możliwość przedstawienia tych zagadnień szerzej, szczerze, prawdziwie, z Waszego punktu widzenia. A korzysta z tego zdecydowaanie mniej niż 1% użytkowników... szkoda :(
# MarcinZachwieja 31.08.2010 15:29
Na pewno przeczytam tylko muszę poszukać w słowniku znaczenia takich zwrotów jak: semantyczną jak i syntaktyczną aby na przyszłość być w moich wypowiedziach bardziej wyrachowanym, adekwatnym i elokwentnym co w istotny sposób wpłynie na narracje moich wypowiedzi i będzie uzasadniało celowość argumentacji. Aha i jeszcze melisa, bo coś o emocjach Pan pisał…
# donVito 31.08.2010 15:53
O emocjach przede wszystkim, widzę że zamiast je stonować tylko jeszcze bardziej podrażniłem Pana ambicję. Tylko proszę nie wyładowywać złych emocji na wrześniowej sesji poprawkowej Pańskich studentów:). W skrócie semantyka i syntaktyka to nauki o znaczeniu poszczególnych słow oraz znaczeniu wypowiedzi zbudowanych z poszczególnych słów. Ponieważ dalej Pan buldoczy i nie wykazuje jakiegokolwiek zainteresowania istotą sprawy tłumaczę dalej. Przecinki w zdaniu zakończonym znakiem zapytania implikują, że pytajnikiem jest każde ze zdań składowych. Stąd po ministerststwie, agencji i kolejnych częściach mojej wypowiedzi dzielonych przecinkiem (dla lepszego zrozumienia) proszę sobie wstawić znak zapytania. Czy teraz sens tego zdania wygląda inaczej? Gdyby Pan czytał z uwagą pisany po polsku tekst łatwiej by Panu było zrozumieć jego sens. Na koniec ostatnia uwaga ad personam - w psychologii zidentyfikowano pewien mechanizm. Polega on na tym, że osoby występujące długotrwale w stosunku nadrzędności wobec innych, jak np. menadżerowie i nauczyciele, po pewnym czasie liczonym w latach, podswiadomie przyjmują, że zawsze mają rację i źle znoszą krytykę. Mówię o tym z troską o Pana, bo zgodzi się Pan ze mną, że ekspert od ekonomii pouczający wieloletnią kucharkę jak smażyć kotlety wyglada co najmniej niepoważnie. Jak powiedziałem to już koniec dyskusji personalnych. Moja prośba o zgłębienie zagadnień z zakresu doktryn politycznych i funkcjach Państwa w różnych ustrojach też nie ma ukrytych podtekstów. Tam naprawdę jest wiele informacji, których poznanie pozwala zrozumieć otaczający świat. W mojej ocenie problemu polskiego sadownictwa nie da się analizować w oderwaniu od kontekstu w jakim przyszło nam funkcjonować.
# donVito 31.08.2010 16:19
Po chwili namysłu, doszedłem do wniosku, że sprawę wyłożę dużo prościej. Jeśli pada pytanie - jak poprawić sytuację? Odpowiadam - nie ma co wymyślać prochu. Wystarczy, że istniejące organy i instytucje zaczną realizować przypisane im zadania.
# MarcinZachwieja 31.08.2010 16:33
Aaa to o to chodziło Panu donVito, to ja już nie bulgocze… już usuwam się w kąt i na Pana komentarze nie śmiem odpowiadać. W końcu nie wykazuje zainteresowanie tym o czym tu piszemy… wracam do sadu…
# donVito 31.08.2010 16:39
Skoro to pojedynek na sarkazmy, to... cieszę się że wreszcie to do Pana dotarło.
# born2roll 31.08.2010 18:32
Wygląda na to Panie donVito, że tęskno Panu z komuną, za cenami urzędowymi, opiekuńczym Państwem, które zatroszczy się o pański byt. Zauważyłem ostatnio z niepokojem, że modne stało się ostatnio serwowanie takich informacji/plotek nt. cudownych rozwiązań stoswanych w innych krajach(ceny urzędowe w Wielkiej Brytanii, przywileje małych producentów w USA, dopłaty do transportu we Włoszech itd., itp.). Zastanawiam się, czy ktoś sam to zmyśla w Polsce, czy powtarza po jakichś lekturach w czasopismach typu fakt, bo jeśli ktoś wie, że takie rozwiazania są rzeczywiście stosowane w krajach UE to powinien natychmiast o tym poinformować Komisję Europejską, która zabrania stosowania przez kraje człownkoskie indywidualnych form wsparcia w sektorze rolnym. Problem w tym, że nikt nie zna zasad udzielania takiego wsparcia, przepisów, z których ono wynika, bo dowiedział się tego od Czesia spod mleczarni, który to usłyszał od Jasia, lokalnego miłośnika niedrogich win (oczywiście hipotetycznie).
# artemida 31.08.2010 18:58
Po przeczytaniu ostatnich wpisów sam sobie się dziwię, ze miałem odwagę zabierać głos na portalu.
# waldus 31.08.2010 20:10
Czy naprawde tak myslicie czy tak jesteście naiwni ze jaki kolwiek urzednik czy polityk przejmuje sie losem swoich wyborców?? Przecież barany(epitet używany przez kler) juz go wybrali wiec jego głowę zaplątają tylko 2 mysli jak najlepiej sobie napchac kieszeń lub bardziej leniwy jak robic zeby nic nie robić no i co mówic zeby go znowu wybrali nie wyżucili z posady. Wiec nie oczekujcie ze ktos coś dla Was zrobi bo w tym kraju zaden przepis nie był nigdy zrobiony zeby komus było lepiej a wrecz przeciwnie.
# mateusz84 31.08.2010 20:46
Witam. Po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy, zgadzam się o opinia Waldusia, i Turysty w sadownictwie zazwyczaj jest tak, że to co robi sąsiad to robie i ja. Pryskam bo sąsiad pryska, a czym kto to wie, ale wyjechał to ja też musze, sadze bo inni sadza. W tym roku jest cena na to, to my też sadzimy, tylko w sadownictwie wynik tych wszystkich nasadzeń przychodzi po paru latach i potem co … Natomiast czemu sadownicy tak jak w tym roku, ale nie tylko, owocu brakuje i rwią wszystko jak idzie, klapsa początek sierpnia( ogonki połamane), śliwka zielona nie do zjedzenia, ale co tam kolor jest można sprzedać tylko kto drugi raz po to przyjdzie. Nie wiem może to dziwne przynajmniej dla mnie dzisiaj na giełdzie jeden z sadowników miał już konferencje, czy to jest normalne??? Nasadzeń czereśni jest tak dużo, że wszyscy przy normalnym roku będą się nią rzucać(bo po tym roku, co słyszę to tu sadzą czereśnie to tam). Czy musi tak być, że pogoda reguluje nam ceny?!
# Melolontha 31.08.2010 21:13
Udało mi się ! Udało mi się przez dość długi czas nic nie pisać, za to wszystko co koledzy napisali, przeczytałem. A teraz, napiszę... Sytuacja jest podobna trochę do tej, jaką mieliśmy przed 30 laty. Robotnicy w różny sposób wyrażali swoją wściekłość, ale i bezradność. A sprawy zaczęły biegnąć we właściwym kierunku dpiero, kiedy do robotników dołączyli intelektualiści, którzy pomogli sformułować postulaty. 21 słynnych postulatów... I ja myślę, że w sadownictwie mamy obecnie trochę podobną sytuację. Niewątpliwie ta dyskusja, jest dowodem na to, że jest wśród braci sadowniczej wiele żalu, bólu a nawet wściekłości. I pewnie tak pozostanie dokąd i do nas nie dołączą jacyś intelektualiści, którzy zechcą pomóc w uporządkowaniu tego wszystkiego...Tylko czy dziś znajdą się tacy ? I do kogo takie, ewentualne postulaty mogły by być skierowane ? Do Brukseli ? Ależ były, były... I nawet były tam rozdawane truskawki w formie protestu i ja nawet pamiętam, kto rozdawał... Ale, będę upierał się przy swoim... To politycy / oraz różni działacze i urzędnicy / odpowiadają w dużym stopniu za nasz los. I nie " kupuję " do końca tego hasła o " braniu swoich spraw w swoje ręce ". Bo ani sportowcy nie budują sobie sami stadionów, na których zamierzają grać... Ani lekarze, nie budują sobie sami szpitali, w których zamierzają leczyć... Ani muzycy, nie budują sobie sami teatrów i oper, w których zamierzają, koncertować... Dlaczego sadownicy i rolnicy, po całym dniu harówy w polu i na plantacji, mają sami organizować całą tą infrastukturę, która umożliwi im przepływ ich produkcji " od pola do stołu " i zapewni godziwą zapłatę ??? Jest taki dowcip / powiedzenie /: Coś tu k... nie gra ! Pozdrawiam !
# Melolontha 31.08.2010 21:20
Przepraszam, ale bez tego wyjaśnienia, dowcip nie może być ani śmieszny, ani zrozumiały... Bo jest to dowcip... MUZYCZNO-PŁCIOWY ! ...I obiecuję już dziś, tylko milczeć. Pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza tych, których sympatia do mnie jest, co najwyżej, średnia...
# slawex 31.08.2010 21:27
A ja jestem za grupami i samoorganizacja, prawda jest taka ze politycy i cala reszta maja nas w dup... i jak sami sobie nie zorganizujemy rynku zbytu to nikt nam nie zorganizuje. A grupy bardzo sie oplaca np za przemysl obecnie grupa ma 48 gr za kg a na skupie jest 36 gr czyli juz na tych nawet glupich spadach jest duzy zarobek dla czlonkow grupy. No i dodam ze jak grupa kupuje od sadownikow to placi 42 gr a skup 36 gr . Kazdy kozysta . Nawet Ci niezrzeszeni . I jak sie sprzedaje w zimie to tez jest duzo latwiej i cenowo lepiej sie wychodzi.
# slawex 31.08.2010 21:34
A jeszcze apropos uni wszystko ladnie wloskie jablko tez pomalu wypieramy bo ceny mamy nizsze mimo ze jakosc troche slabsza. Ale jedyne co unia nam pogorszyla to ten " niby dobrobyt" jakby nie dali doplat to by tyle nowych chlodni nie powstalo i teraz na wiosne cienko jest z jablkiem a bedzie jeszcze goorzej bo duzo ludzie nowych sadow nazakladali bo jak wybudowal KA to i trzeba bylo dosadzic ze by bylo co wkladac do tej KA lub ULO za 2-3 lata zobaczycie jaka klapa bedzie na wiosne 40-50 gr za kilo z tej KA to taka optymistyczna wersja bo przy gorszej pujdzie na przemysl za 15 gr
# Melolontha 31.08.2010 21:47
born2roll... Przepraszam najmocniej Pana Marcina, u którego i tak już jestem mocno podpadnięty, ale odpowiem koledze, który zarzuca mi, że wszystko kontestuję... No, może nie wszystko, ale prawie... Bo kiedy mnie proszę kolegi, swego czasu w Stanach popsuł się samochód na zakręcie, to pierwszy nadjeżdżający patrol policji zachował się tak: Szeryf osobiście wszedł pod samochód i upaprał się w olejach i smarach, po łokcie, usiłując, naprawić... A gdy to nic nie dało, wziął mnie na hol i zaciągnął do najbliższego warsztatu, a następnie, życząc " szerokiej drogi ", odjechał... W Polsce, gdy stanę , nawet na wewnątrzosiedlowym parkingu i zechcę sprzedać trochę truskawek albo brzoskwiń, zaraz przyjdzie strażnik / każdy wie, po co.../. Strażnik przepisów, które wymyślił jakiś urzędnik, a które zatwierdził / dzili / jakiś polityk / tycy /. "Takie Polskie " będę kontestował, bo nie o " takie Polskie ", walczyłem. Drobna sprawa ? Ależ, całe życie składa się z takich, większych lub mniejszych, drobiazgów ! Pozdrawiam i na dziś kończę, bez-a- pe-la-cyj- nie !
# 00pik 31.08.2010 22:32
Tylko ,że : to o czym piszecie , zwykle nie zależy od przeciętnego sadownika . Wcześniej kierunek wyznaczał "Wielki Brat" a dzisiaj ? Chyba tylko ?'Wielka Siostra". Jednak dyskusja , sięę zaczęła ? Pozdr. kol. Turystę . :)
# Mazur 31.08.2010 22:34
moje dzieci powiedzialy tato jaki ty glupi byleś że zostałeś na wsi i sadownikem także pomnie tylko las który rośnie na sąsidnih działkach mojedzieci moje
# waldus 31.08.2010 22:59
A ja wole byc sadownikiem niz chodzic do huty.
# YETII 31.08.2010 23:28
Przyłączam się do wypowiedzi turysty, gdyż także prowadzę czereśniowo-gruszowo-jabłczaną niszę, mało ale w dobrym guście i smaku, do tego jeszcze dołożyć szczyptę ekologii i jest pomysł na następne lata. A na dobry smak zawsze znajda się chętni...:)
# artemida 01.09.2010 07:59
slawex potwierdza że gdzieś w Polsce GP mają rację bytu. Do teraz, wypowiedzi były jednoznaczne - jeżeli związki to co najwyżej małżeńskie.
# donVito 01.09.2010 08:47
Kolego b2r, jeśli chcesz zabierać głos w dyskusji, to najpierw poczytaj i pomyśl troszkę o zagadnieniach, które chcesz omawiać. Popcorn i Bravo Girl raczej nie są najlepszą lekturą z tego zakresu. Skup się głównie na jednym zagadnieniu - "wolny rynek w rolnictwie". Jak już zgłębisz temat podziel się wnioskami. Wklejam link, do informacji o cenie minimalnej w GB: http://swiat.rolnicy.com/rolnictwo_wielka_brytania/brytyjscy_plantatorzy_burakow_cukrowych_moga_spac_spokojnie-a11.html A tutaj link dotyczący zróżnicowania wysokości dopłat w poszczególnych krajach UE: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dop%C5%82ata_bezpo%C5%9Brednia Dodam tylko, że dopłaty nie są jedyną formą wsparcia rolnictwa w krajach UE. I tu też za chwilę pojawi się link - teraz cytat: "Między poszczególnymi krajami Unii Europejskiej występują znaczące różnice w podziale subwencji państwowych pomiędzy poszczególne sektory. Podczas gdy w Niemczech rolnictwo i rybołówstwo otrzymały w 2000r. 7% łącznej pomocy państwowej to w Finlandii już 13%. Przekładając to jednak na konkretne sumy okazuje się, że rolnicy niemieccy otrzymali w owym roku 1,753 mld euro, tj. o ponad 400 mln euro więcej od rolników fińskich. Tradycyjnie jednak najbardziej szczodra dla własnych rolników była Francja, która przeznaczyła na ich bezpośrednie wsparcie kwotę 3,295 mld euro i jak widać znacznie wyprzedziła Niemcy." Link: http://www.lodr-bratoszewice.pl/rada/RADA10_2002/ue.htm Tych kilka naprędce wyszukanych w najprostszych źródłach informacji jednoznacznie wskazuje, że atakuje się nas wyświechtanymi frazesami o równych szansach w ramach UE, wolnym rynku w rolnictwie i niewidzialnej ręce rynku. Naprawdę wierzycie, że sami bez udziału i pomocy aparatu państwowego zbudujemy lepsze polskie sadownictwo?
# donVito 01.09.2010 08:58
Wsparcie krajowe rolnictwa w państwach UE jest nie tylko możliwe, ale i dość mocno rozpowszechnione. Link: http://www.fapa.com.pl/gfx/saepr/Wsparcie%20krajowe_www.pdf
# donVito 01.09.2010 09:06
Mam wrażenie Panie b2r, że stara się Pan być autorytetem w sprawach, o których nie ma Pan bladego pojęcia.
# grzebulec 01.09.2010 09:54
donVito ma rcję,należy jeszcze zadać pytanie,czy gospodarka centralnie kierowana była za czsów prl-u,czy bardziej teraz za czsów ue i gdzie jest polskie państwo?Qvo Vadis sadownictwo?Tam gdzie Titanic?
# andrzejjerzy 01.09.2010 15:25
A ja wam dam przykład z Niemiec odnośnie sprzedaży drewna. Tam ci co chcą sprzedać drewno najpierw informują zakłady czy fabryki produkujące np. meble, że mają taką ofertę sprzedaży drewna. Te firmy działające na terenie Niemiec mają prawo pierwokupu tego drewna. Dopiero jak one nie wyrażą zainteresowania zakupem danej partii drewna (co raczej jest wątpliwe), mogą je nabyć firmy z poza terytorium Niemiec np. polskie fabryki meblowe. Ukraińcy natomiast mają wysokie zaporowe cła na wywóz drewna od nich. W Polsce każdy może przez Internet nabyć te drewno nawet z odległej krainy. A więc macie prosty przykład ochrony rynku krajowego w Niemczech przed drożyzną i brakiem towaru na rynku.
# galsad 01.09.2010 21:26
dawne czasy już nie wrócą tj. eksport wszystkiego na rynki wschodnie, w miarę sprawne spółdzielnie ogrodnicze , baza naukowa oraz ograniczona dostępność owoców południowych. to powodowało ,że niewielka grupa sadowników miała się w tych czasach bardzo dobrze. w dobie wolnego rynku każde gospodarstwo stało się przedsiębiorstwem które musi się wykazać rachunkiem ekonomicznym,wiedzą ogólną ,wiedzą specjalistyczną i konkurować z wieloma innymi podmiotami. jak to już widać konkurencja prowadzi do rozwoju albo upadku.a czy każdy sadownik jest przygotowany aby zarządzać swoją firmą .inny problem to polityka państwa której w tej dziedzinie niestety jest niewiele ale ta dyskusja tego nie zmieni. kolejny aspekt to to ,że sadownictwo pomimo ogromnych problemów wydaje się jedyną alternatywą dla małych gospodarstw tu kluczowa jest cena zboża ,300 zł za tonę/ w tym roku trochę lepiej/, a obecna cena przemysłu ... i już widzę nowe nasadzenia pozdrawiam
# MarcinZachwieja 01.09.2010 23:35
Dwadzieścia głosów w dyskusji. Cieszę się i dziękuje. Stałym komentatorom dziękuje, nowym tym bardziej. Każdy napisał swoje zdanie i to się liczy… był dialog rzeczowy – no prawie zawsze. Zastanowię się czy będę częściej coś pisał… Oczywiście tematu nie zamykam…
# artemida 02.09.2010 07:38
Po ożywionej dyskusji, w której zazwyczaj prezentowano znane prawdy, w sprawie drogi rozwoju polskiego sadownictwa wróciłbym do proponowanej analizy perspektywy uprawy poszczególnych gatunków. Wydaje mi się, że obecnie jest szczególnie dobry okres dla takiego tematu gdyż, po powodziach / i innych kataklizmach/ zapewne wielu zastanawia się "w co się bawić"./Czy sadzić to samo co tam rosło?
# jerzy45 03.09.2010 00:20
Widziałem, jak wkładano kradziony księżyc do worka...Tak w TV. Nie sądziłem jednak, że mi ktoś zakosi system operacyjny. Jednak stało się to faktem. Jeśli ktoś jest ukontentowany tym faktem, że "siedze cicho", to się zawiedzie. Wszak zacząłem "myśl", której nie dokończyłem. Pora późna.
# jerzy45 03.09.2010 00:34
Skończyłem na gromadzonym kapitale, przez poprzednie pokolenia. Niestety poprzednicy zostawili nie ciekawą spuścizne po sobie. Jednak nie o tym. Pozostawili Nam jednak coś bardziej niepokojącego. Brak tradycji !! Brak poszanowania prawa i jego przestrzegania...etc. Niestety to system doprowadził do upadku "zdrowych" zasad prowadzenia swoich gospodarstw. To co Pan Marcin napisał... Skrzynka jabłek i połowa to przemysł. Pytanie...Czy takie sadownictwo jest w stanie sprostać ostrej światowej konkurencji ? Niestety nie. Z "przyzwyczajenia" polskie rynki zbytu są opanowane przez naszych sojuszników z Unii nie tylko dlatego, że produkują niekiedy lepiej, ale są godni zaufania. powiedzenie - "Polegaj jak na Zawiszy" nie pasuje do Polaka sadownika. Jesteśmy w oczach naszych kontrachentów po prostu nie wiarygodni i postrzegani jesteśmy jako mało poważni partnerzy. Czy ktoś kupi dziś kota w worku ? Tak, jak sami tniemy gałąź, na której siedzimy, tak samo się zachowujemy...plujemy pod wiatr... Tego się nie zmieni jednym podpisem, czy ustawą. Do tego trzeba zmiany pokoleń.... Z wiadomych względów nie czytałem wszystkich komentarzy, więc trudno ustosunkować się do wszystkich kolegów. Jest to jednak nie koniec...
# artemida 03.09.2010 07:43
Po wielu komentarzach które przeczytałem widzę, że większość traktuje sprawy z perspektywą "końca nosa". Nie ma wpisów z perspektywą "kierunków" , jeżeli nie rozwoju to stabilizacji branży sadowniczej. Moje wpisy na temat owych kierunków jak i "znakowania" "czyje co je" pozostają bez echa. Moja determinacja powracania do tych tematów może kogoś dziwić i byłbym wdzięczny gdy respondenci wykazali, że nie mam racji to wtedy PRZESTANĘ.
# Turysta 03.09.2010 08:01
Witam. Artemido ,my swoje owoce "znakowaliśmy "już jakieś 20 lat temu.Także jako pierwsi sprzedawaliśmy śliwki w kartonach(gdy miało to sens ekonomiczny).A dziś.Dziś większość śliwek czy czereśni kupuje ode mnie jeden-trzech klientów i jestem ze swym towarem przez nich rozpoznawalny.Nie ma problemu w oznakowaniu skrzynek z jabłkiem czy gruszką.Ale już czereśnia czy sliwka sprzedawana standardowo w "plastikach"to już problem.Naklejanie etykiet na taki plastik mija się z celem.Bo gdy nalepka mała-nikt tego nie zauważy,a gdy zrobimy dużą z naszym logo...to i owszem będzie zauważalna tylko...taka skrzynka będzie krążyć dłuuugo i wiele cudów może byc pod tym logo sprzedawanym.Wykładaliśmy(częściowo)plastiki papierem i na nim była nalepka....ale taki sposób się wielu klientom nie podoba.A sprzedaż w kartonach czy innych jednorazówkach ma sens tylko przy pewnej cenie,bo mnie się nie zawsze udawało odzyskać kasę za opakowanie,co przy tanim towarze jest bez sensu.Jakie pomysły na stabilizację???wierzysz w duchy czy inne zjawiska nadprzyrodzone....bo ja wątpię.Polska to nie Niemcy,gdzie można wymyslić coś mądrego a obywatele posłusznie się do tego zastosują.Moim zdaniem nie ma takiej opcji.
# artemida 03.09.2010 08:54
Przypadek sprawił że przed chwilą przeczytałem na portalu rolnym ukazała się informacja iż Główny Inspektor IHARS objął patronatem panel dyskusyjny " Informacje na etykietach produktów spożywczych -jakie i dla kogo" Polagra 14.o9. Może i sadownictwo będzie próbowało "znakować" swoje produkty.
# YETII 03.09.2010 22:59
Oznakowanie jest dobre ale na opakowaniu jednorazowym [patrz: łupki malin, borówki, kartony] często widzę na giełdzie, skupie, w obrocie wtórnym opakowania [ skrzynki, plastiki, skrzyniopalety ]z logo/podpisem innych producentów i wiem że ten człowiek coś wyprodukował a kilku innych tymi opakowaniami[przecież nie będą siedzieć i zrywać naklejek] obraca. Chyba nie tędy droga z tymi oznaczeniami... Chyba że jako reklama, wszak każda reklama, nawet zła, jest reklamą...:)
# Melolontha 06.09.2010 00:38
Przepraszam, że się trochę wcinam między te opakowania, ale zainteresował mnie temat eksportowych jabłek na forum.... Poważnie, cena jabłek na eksport , nawet w takim roku jak ten, zaczyna się na poziomie 1 zł ? No to jeśli tak, to ja myślę, że odpowiedż na postawione na początku tej dyskusji pytanie / Quo vadis ? /już znam... Polskie sadownictwo w przyspieszonym tempie wchodzi do tunelu, na końcu którego jest... Zielone światełko ? Nie ! Tam jest betonowa ściana ! Pozdrawiam !
Zaloguj się aby dodać komentarz   
[drukuj]   [wyślj]