Zmiany w programie "Owoce w szkole" w roku szkolnym 2010/2011
Agencja Rynku Rolnego informuje, że w dniu 27 lipca 2010 r. zostało opublikowane Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 lipca 2010 r. w sprawie realizacji przez Agencję Rynku Rolnego zadań związanych z wdrożeniem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej programu „Owoce w szkole” w roku szkolnym 2010/2011 (Dz. U. Nr 136, poz. 913).
WAŻNE
Dostawca zainteresowany udziałem w programie „Owoce w szkole” w I semestrze roku szkolnego 2010/2011, powinien złożyć
do dnia 13.08.2010 r. we właściwym miejscowo ze względu na siedzibę dostawcy Oddziale Terenowym Agencji Rynku Rolnego
Wniosek o zatwierdzenie uczestnictwa w programie „Owoce w szkole”
Szkoła podstawowa zainteresowana udziałem w programie „Owoce w szkole” w I semestrze roku szkolnego 2010/2011, powinna złożyć
do dnia 10.09.2010 r. we właściwym miejscowo ze względu na siedzibę szkoły Oddziale Terenowym Agencji Rynku Rolnego:
*
Zgłoszenie uczestnictwa w programie „Owoce w szkole”
lub
*
Wniosek o zatwierdzenie uczestnictwa w programie „Owoce w szkole ” ,
gdy chce samodzielnie pozyskiwać i udostępniać owoce i warzywa dzieciom z klas I-III uczęszczającym do tej szkoły oraz wnioskować do ARR o pomoc.
Źródło:
arr.gov.pl
A mi to w podstawówce podawali " owoc morza ", czyli tran... Ale jakoś mi się ten nawyk picia tranu nie ukształtował i nawet teraz bym się tego nie napił, choćby mi to ktoś oferował za darmo... Zastanawiam się czasem, gdzie został popełniony błąd... Może był to brak właściwej zakąski w postaci marchewki ??? Czy tran zadziałał ? Chyba nie, bo nawet w wojsku, gdy musiałem przyjąć i omówić postawę zasadniczą, zawsze na koniec dodawałem z satysfakcją ; Nogi w kolanach złączone, o ile na to pozwala budowa ciała... I nie rozumiem dlaczego ten, egzaminujący mnie major, przeważnie się tak głupkowato uśmiechał... No,ale skoro jak twierdził, jego szkołą życia były Lasy Kabackie...Pozdrawiam wszystkie dzieci, które już nie muszą kraść plebanowi gruszek, z jego ogródka... Zresztą dziś, to nawet te wiejskie dzieci, to ani przez płot przeleżć nie potrafią, że o wejściu na drzewo, nie wspomnę...